Anensky Vrch 2017

Anensky Vrch (991 m.n.p.m.) to szczyt Sudetów Środkowych w Górach Orlickich w Czechach, który zdobyliśmy w marcu tego roku. Zapraszamy.

Z życia Świat Gór:

Kontynuujemy opis naszej ostatniej wycieczki. Pierwsza część relacji znajduje się tutaj. Dziś natomiast dalsza część, czyli opis zdobycia Anenskego Vrchu w Górach Orlickich. Może góra nie należy do bardzo znanych ale w jej masywie znajduje się wiele ciekawych atrakcji, o których napiszemy niżej.

Jeśli chodzi o nas. Jesteśmy już po kolejnej edycji Międzynarodowego Festiwalu Piosenki Turystycznej KROPKA w Głuchołazach. Spędziliśmy tam wspaniałe dwa dni wsłuchując się w melodie pieśni turystycznych. Natomiast w ostatni weekend wzięliśmy udział w naszym mieście w Dniach Twierdzy Nysa. Świetna impreza o której napiszemy trochę za jakiś czas na blogu, bo warto. Niestety nie udało nam się wybrać na wycieczkę szlakiem Projektu Riese – przekładamy to na sierpień.

Jeśli chodzi o nasze najbliższe plany, sierpień szykuje się dość aktywnie jeśli chodzi o turystykę. W planach mamy wyjazd do Krynicy Zdroju, udział w rajdzie Głównym Szlakiem Sudeckim razem z PTTK Tryton oraz wyjazd w Gorce, a także wycieczkę na Biskupią Kopę. Zobaczymy co z tych planów wyjdzie.

Tyle jeśli chodzi o nas. Tymczasem zachęcamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Trasa:

Mezivirsi – Anensky Vrch – Tvrz Hanicka – Hanicka

Długość: ok. 7 km

Punkty GOT: 7 pkt.

Szczyty do Korony Gór Polski: 0

Szczyty do Korony Sudetów: 0

Relacja:

Kontynuujemy opis marcowej wycieczki na Velką Destną i Anensky Vrch. Po zdobyciu tego pierwszego szczytu, wsiedliśmy do autobusu i ruszyliśmy w drogę na Przełęcz Mezivirsi, oddalonej niecałe 20 km od Velkej Destnej.

Droga mija nam dość szybko, przejeżdżając przez miejscowości czujemy się jakby na miejscu była wiosna – brak śniegu. Gdy jednak rozpoczynamy wjazd na przełęcz na drodze zaczyna pojawiać się śnieg, a my jedziemy niewielkim autobusem 28 osobowym.

Cała droga jest dość wąska, im wyżej jesteśmy tym więcej śniegu. Okazuje się, że droga ta zimą nie jest utrzymywana, dlatego znajduje się tutaj śnieg, a my odwrotu już nie mamy musimy wjechać na górę, natomiast autobus będzie musiał zjechać na drugą stronę.

Gdy wjeżdżamy na przełęcz okazuje się, że jest tam bardzo dużo samochodów i dużo śniegu. Brak jest miejsca dla autobusu, żeby się zatrzymać. Kierowca postanawia wysadzić nas na poboczu. Gdy już uradowani zatrzymujemy się, że udało się wjechać tutaj, nasz autobus wpada w dziurę.

Niestety okazało się, że wyglądający na leżący na drodze śnieg, okazał się śniegiem przykrywającym rów przydrożny. Po wyjściu z autobusu szybko przyglądamy się co się stało. Niestety jedno z kół ugrzęzło na tyle, że ciężko będzie wyjechać.

Trytonki jednak się nie poddają i mobilizujemy się szybko. Rękoma i nogami zaczynamy odkopywać śnieg wokół koła. Niestety nic to nie daje. Na szczęście jeden z Czechów będący na miejscu samochodem terenowym zgłosił się do nas aby nam pomóc. W samochodzie miał linę, którą przywiązał do autobusu i z pomocą naszą (kilkanaście osób pchających autobus) oraz samochodu udaje się wydostać autobus z rowu.

Z takimi przygodami rozpoczynamy drugą część wycieczki. Niestety w tym całym zamieszaniu okazuje się że gdzieś zawieruszył się mój telefon. Zmartwiony zaczynam go szukać w śniegu z nadzieją że nie wypadł mi z kieszeni. W autobusie też go nie ma. Kilka osób w tym i Daria pomagają mi szukać, a po chwili okazuje się, że telefon się odnajduje w mojej kieszeni ale kurtki – kompletnie zapomniałem, że tam go włożyłem.

Po tych dwóch przygodach ruszamy w końcu w drogę. Przed nami 2,5 km spacer w miarę płasko bez podejść ze względu na fakt iż ruszamy z przełęczy położonej na wysokości 927 m.n.p.m., a Anensky Vrch ma wysokość 991 m.n.p.m.

No to pchamy.

Odkopujemy.

Pomocna lina.

I próbujemy wydostać autobus.

Wędrujemy za znakami czerwonego szlaku turystycznego. Po chwili na trasie zaczynają wyłaniać się nietypowe budowle. Są to bunkry czechosłowackie sprzed II Wojny Światowej. Układając plan wycieczki właśnie trafiłem na informacje o Twierdzy Hanicka, czyli grupie bunkrów sprzed II Wojny Światowej dlatego też postanowiłem wybrać ten szczyt jako drugi do zdobycia przy Velkej Destnej.

Mijamy pierwszy z bunkrów, z którego wnętrza z komina wydostaje się dym. Decydujemy się aby podejść do niego aby sprawdzić czy jest możliwość zwiedzania. Okazuje się że jest, ale trwa to 30 minut dla 10 osób, a nas jest 30. Dlatego też jesteśmy zmuszeni opuścić bunkier i ruszyć w dalszą drogę.

Przed fortem opowiadam jeszcze zgromadzonym kilka ciekawostek na temat tutejszych bunkrów. Informując jednak że więcej wiadomości opowiem przy ostatnim i najbardziej okazalszym bunkrze.

Wspólne zdjęcie przy jednym z bunkrów.

Anensky Vrch jeden z bunkrów.

I jego wnętrze.

Wędrując dalej docieramy do rozejścia dróg, jak się okazuje jedna z nich wiedzie dalej w dół, druga natomiast skręca w stronę szczytu. Także wybieramy tą drugą i ruszamy aby zdobyć wierzchołek Anenskego Vrchu.

Na szczycie stajemy o godzinie 15:50, a naszym oczom wyłania się urocza wieża widokowa. Jednak zanim wejdziemy na górę zatrzymujemy się i opowiadam zgromadzonym kilka ciekawostek o samym szczycie. Warto więc i te ciekawostki zamieścić do relacji:

Anenský vrch (991 m.n.p.m.) to szczyt leżący w głównym grzbiecie Gór Orlickich. Od roku 1760 na szczycie stała kaplica św. Anny. W latach 1820 i 1860 była rekonstruowana, a w 1937 została rozebrana i przeniesiona nad osadę Hadinec. Na szczycie są dwa bunkry przeciwpiechotne czechosłowackich umocnień R-S 84 „Arnošt“ i R-S 85 „Anna“ z roku 1937. Od października 2010 stoi na Anenským vrchu wysoka na 17 metrów drewniana wieża widokowa „Anna“.

Kilka minut później jesteśmy już na wieży widokowej i podziwiamy rozpościerającą się panoramę widokową na okoliczne szczyty. Mimo iż jest trochę ograniczona przez mgłę i tak widoki są świetne. Na górze robimy sobie oczywiście pamiątkowe zdjęcia, próbujemy rozpoznać niektóre wierzchołki. Spędzamy tutaj kilka minut.

Anensky Vrch wieża widokowa.

Daria na Anenskym Vrchu.

Trytonki.

Adrian w roli przewodnika.

Widoki z wieży.

Widoki.

Widoki.

Daria i Adrian czyli Świat Gór

Trytonki na wieży.

Kierownicy wycieczki - Marcin i Adrian.

Widoki.

Ze względu na fakt, iż jest zima, szybko marzniemy. Dlatego też jesteśmy zmuszeni nieco skrócić naszą przerwę na wieży widokowej i schodzimy z niej. Ruszamy w dalszą drogę, początkowo wracamy do rozejścia się dróg, aby dalej wkroczyć na tą pierwszą, którą teraz wędrować będziemy do miejscowości Hanicka. Po drodze mijamy oczywiście kolejne bunkry.

Anensky Vrch.

Jeden z licznych bunkrów.

I kolejny.

Nim jednak zejdziemy do miejscowości Hancika, udajemy się do jednego z najbardziej okazałych tutejszych bunkrów, przed którym zaplanowaliśmy również kilka uroczystości dla uczestników wycieczki. Warto w tym miejscu zamieścić trochę więcej informacji o całej Grupie Warownej Hanicka:

Twierdza Hanicka należała do przedwojennego systemu fortyfikacyjnego budowanego w latach trzydziestych ubiegłego stulecia jako zabezpieczenie przeciw ekspandującym w tym czasie Niemcom. Twierdza została wybudowana w latach 1936 – 38 przez praską firmę inż. Bedřicha Hlavy.

Twierdza otrzymała kobiece imię Hanicka (Haneczka) dzięki osadzie znajdującej się w pobliżu. Jest położona na południe od linii wymiarowej 985 Anensky vrch około 7 kilometrów od miejscowości Rokytnice v O.h.

Twierdza Hanicka składała się z sześciu obiektów znajdujących się na powierzchni, które były połączone ze sobą w podziemiach korytarzami i salami o łącznej długości 1,5 kilometrów. Olbrzymie sale mogły pomieścić duże ilości amunicji i innych zapasów. Miało to umożliwić załodze walkę nawet w przypadku oblężenia trwającego kilka miesięcy.

W dniu 10 października 1938 roku twierdza była bez walki przekazana przedstawicielom niemieckich sił zbrojnych. Wojsko jednak większość urządzeń zdemontowało i przewiozło do magazynów w głębi republiki. W czasie okupacji, w roku 1940, były niektóre z obiektów ostrzeliwane przez niemiecką artylerię, która w ten sposób chciała wypróbować jakość czeskiego żelbetonu.

Po wojnie twierdza Hanicka została własnością Armii Czechosłowackiej. Najgorszym okresem dla twierdzy są lata 1954 – 58, kiedy to tutejszych lasów wtargnęło przedsiębiorstwo państwowe Kovosrot. Bez pozwolenia zostały wyrwane pancerne dzwony ze stropnic obiektów. Wysadzenie dzwonów uszkodziło obiekty w większym stopniu niż Niemcy przez sześć lat okupacji.

Poprzez te zniszczenia twierdza Hanicka przestaje mieć dla armii jakiekolwiek znaczenie. Od roku 1968 rozpoczęto pierwsze starania o udostępnienie tego zabytku dla zwiedzających. Starania te zostały zrealizowane dopiero o rok później. Na twierdzy Hanicka oprowadza się turystów najpierw przy świetle latarek, później fragment trasy zostaje oświetlony przez agregat.

Podziemia mogą wszystkim odwiedzającym zaprezentować nowoczesną, całkowicie wyposażoną kryjówkę i obiekty powierzchniowe. Natomiast fragment ekspozycji wejściowej pozwoli cofnąć się o kilka dziesięcioleci wstecz do czasów, kiedy nasi dziadkowie i pradziadkowie z bronią w ręku oczekiwali w tych umocnieniach wroga.

 

Przed bunkrem, który robi na wszystkich bardzo duże wrażenie dokonujemy razem z Darią, Marcinem i Markiem wręczenia certyfikatów za zdobycie szczytu Anensky Vrch. Ponadto oczywiście robimy pamiątkowe zdjęcia, niestety w międzyczasie zaczyna padać śnieg, dlatego też postanawiamy ruszyć w dalszą drogę do miejscowości Hanicka.

Najbardziej okazały z bunkrów.

Trytonki.

Trytonki.

Agnieszka odbiera certyfikat.

Marcin, Daria i Marek.

Świat Gór.

Około godziny 17:30 docieramy na parking w miejscowości Hancika gdzie czeka już na nas nasz autobus, który cało i bezpiecznie zjechał z przełęczy. Z informacji uzyskanych od kierowcy okazało się że zjazd był bardzo ciężki, droga była bardzo wąska i biegła tuż nad przepaściami. Także kierowcy należy się wielki szacunek za zjazd z tamtego miejsca.

Nim wsiądziemy do autobusu robimy jeszcze kilka pamiątkowych zdjęć przy jednym z bunkrów usytuowanych w miejscowości. W taki sposób kończymy tą całą wycieczkę. Wsiadamy do autobusu i ruszamy w drogę powrotną do Nysy.

Jeden z bunkrów w miejscowości Hanicka.

Podsumowując całą wycieczkę na pewno można zaliczyć do udanych. Zdobyliśmy dwa bardzo ciekawe szczyty, rozpoczęliśmy cykl wycieczek który już od początku cieszy się dużą popularnością. Pogoda nam dopisała, atmosfera była świetna, na pewno razem z Darią wrócimy jeszcze kiedyś na Velką Destną i być może latem zwiedzić grupę Warowną Hanicka.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 157 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*