Babia Góra 2017

Babia Góra to masyw górski w Paśmie Babiogórskim należącym do Beskidu Żywieckiego w Beskidach Zachodnich. Najwyższym szczytem jest Diablak (1725 m.n.p.m.). Zapraszamy.

Z życia Świat Gór:

Kontynuujemy nadrabianie zaległości, jesteśmy na etapie majowych wycieczek. W tym miesiącu wybraliśmy się razem z PTTK Tryton na wycieczkę w ramach cyklu wymyślonego przez Adriana pt. „Trytonki na Beskidzkim Szlaku”. Wybór padł na najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego – Babią Górę (Diablak – 1725 m.n.p.m.).

Za Adrianem także kolejny weekend na kursie Przewodnika Terenowego po Województwie Opolskim. Więcej informacji o drugich zajęciach kursowych już w najbliższą środę. Natomiast w najbliższą sobotę ruszamy na zakończenie sezonu razem z Trytonkami. Będziemy zwiedzać Prudnik, Trzebinię i Wieszczynę – będzie się działo.

To chyba tyle jeśli chodzi o wycieczki w tym roku. Już raczej nie znajdzie się wolny weekend na jakiś wyjazd bowiem za dwa tygodnie kolejny weekend zjazdowy na kursie przewodnika, a także studia u nas obojga. Tak więc nowe wyjazdy już w 2018 roku.

Dzieje się również sporo na naszym blogu, nie tylko nadrabiamy relacje, ale również poprawiamy poszczególne zakładki. Zachęcamy do zapoznania się z zakładką Odznaki, gdzie dokonaliśmy pewnej zmiany, która mamy nadzieję ułatwi przeglądanie odznak turystycznych polecanych przez nas.

Tymczasem zachęcamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Trasa:

Zawoja Policzne – Sulowa Cyrhla – Schronisko PTTK Markowe Szczawiny – Przełęcz Brona – Diablak (Babia Góra) – Sokolica – Przełęcz Krowiarki

Długość: 13 km

Punkty GOT: 27 pkt.

Szczyty do Korony Gór Polski: 1

Relacja:

Jak już wspomniałem we wstępie kontynuujemy nadrabianie zaległości. Dziś czas na majową wycieczkę na Babią Górę (Diablak – 1725 m.n.p.m.), którą odbyliśmy z PTTK Tryton, w ramach cyklu „Trytonki na Beskidzkim Szlaku”.

Tego typu cykl wycieczek wpadł mi do głowy jakiś czas temu, udało się również to, że pierwsza wycieczka w ramach cyklu znalazła się w kalendarzu imprez na ten rok. Nie pozostało nic innego jak tylko ją zorganizować. I tutaj od razu pojawił się problem, bowiem Babia Góra to Park Narodowy, a parki mają swoje przepisy, które często mówią, że na ich terenie grupy prowadzić może tylko przewodnik posiadający specjalne uprawnienia.

Kilka miesięcy przed wycieczką rozpoczęliśmy organizację tej wycieczki razem z Marcinem. Udało nam się znaleźć Przewodnika Beskidzkiego z uprawnieniami na park narodowy. Postanowiliśmy również, że na Babią Górę pojedziemy trochę większym autobusem, aby koszt wycieczki na osobę nie był za wysoki.

Plan zrodził nam się jeden, aby pojechać wcześnie rano do Zawoi, zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego i wieczorem wrócić do Nysy. Czasu na zdobycie mieliśmy mieć bardzo dużo bowiem plan był również taki, że będziemy mieć jednego kierowcę, który w międzyczasie gdy my będziemy zdobywać Babią Górę, wykręci przerwę w Zawoi.

W sobotę (20.05) razem z grupą Trytonków ruszamy o godz. 5:00 z Nysy w stronę Głuchołaz i Prudnika, a dalej w kierunku Autostrady A4. Jak się okazało tuż przed wycieczką, w wyjeździe nie będą mogli wziąć udział: Marcin, Jarek i Marek – czyli nasi przewodnicy. Tak więc na mnie spoczął obowiązek pełnienia funkcji kierownika grupy, a przewodnik dołączy do nas w drodze do Zawoi.

Zgodnie z planem przed nami 4 godzinna droga do Zawoi Policzne skąd mamy wyruszyć na szlak. W drodze do Zawoi oczywiście organizujemy dla uczestników konkurs wiedzy z nagrodami, a także staram się przekazywać kilka informacji krajoznawczych o mijanych obiektach. Niestety z kilku przyczyn nasza droga się przedłuża i do Zawoi docieramy kilka minut przed godzina 11:00, tak więc mamy blisko 2 godziny opóźnienia.

W międzyczasie odbieramy naszego przewodnika, który dołącza do nas w Pszczynie. Daniel, bo tak ma na imię przekazuje nam że posiada uprawnienia Przewodnika Beskidzkiego oraz uprawnienia na teren parku narodowego, a także, że specjalizuje się w panoramach i krajobrazach Beskidu Żywieckiego. W drodze do Zawoi przedstawia nam kilka informacji krajoznawczych o mijanych obiektach.

Wracając do Zawoi, zostawiamy autobus na niewielkim parkingu w dzielnicy Policzne, zbieramy grupę i ruszamy za znakami niebieskiego szlaku turystycznego. Początkowo szlak prowadzi nas w miarę spokojnie i płasko. Zastanawiamy się w jaki sposób wejść na tą Babią Górę, skoro my idziemy, idziemy, a wysokości nie zdobywamy.

Daria uśmiechnięta na szlaku.

Zbyszek znawca przyrody.

Część Trytonkowej ekipy.

Potok górski.

Daria z Arturem.

Potok górski

Zbyszek w swoim żywiole.

Trytonki wędrują na Babią Górę.

Tempo marszu jakie narzucił nasz przewodnik Daniel jest bardzo szybkie. Trochę inaczej jesteśmy nauczeni chodzić po górach. Chodząc skupiamy się raczej na opowiadaniu różnych ciekawostek co jakiś czas. Tutaj jednak cały czas idziemy przed siebie. Niestety tego tempa nie wytrzymuje nasz przyjaciel Zbyszek, którego musimy wesprzeć, aby cało dotarł do schroniska.

Podejście rozpoczyna się tuż za Sulową Cyrhlą, gdzie już robi się bardziej stromo. Tutaj nasze tempo bardzo spada, a nasz przewodnik nadal cały czas z przodu z częścią grupy. Trochę mi się to nie podoba i jako kierownik grupy proszę go o zwolnienie tak aby iść tempem osoby idącej najwolniej.

Od Sulowej Cyrhli zmieniamy również szlak z niebieskiego na czarny, zgodnie z mapą z tego miejsce pozostaje nam 2 km podejścia do schroniska. Teraz czujemy, że łatwo nie będzie zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego.

Mniej więcej w połowie drogi do schroniska na polanie zatrzymujemy się na dłuższą przerwę, tutaj również dostrzegamy zmianę pogody. Gdy jeszcze przed chwilą cały masyw był widoczny, tak teraz nad szczyt nadciągnęła potężna mgła i chmury deszczowe. Niestety pogoda zaczyna psuć nasz plan, bowiem na szczyt mieliśmy wejść Percią Akademików, ale przy tej pogodzie wejście tam jest bardzo niebezpieczne.

Na przerwie przewodnik Daniel przedstawia nam widok z polany na okoliczne szczyty. Fenomenalnie przedstawia nam wszystkie widoczne szczyty. Po chwili wędrujemy już dalej spokojnym tempem zdobywamy cały czas wysokość i o godzinie 14:00 naszym oczom wyłania się Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach.

Schronisko PTTK na Markowych Szczawinach to schronisko górskie na północnych stokach Babiej Góry. Znajduje się na polanie Markowe Szczawiny na wysokości 1180 m. Zostało wybudowane z inicjatywy prezesa Oddziału Babiogórskiego Towarzystwa Tatrzańskiego (później PTT) dr. Hugona Zapałowicza.

Jego otwarcie nastąpiło 15 września 1906. Składało się wówczas z kuchni, jadalni, pięcioosobowej izby dla panów i trzyosobowej izby dla pań. Powstałe schronisko miało być odpowiedzią strony polskiej na silną ekspansję na tych terenach niemieckiego Beskidenverein.

W 1922 odbyła się pierwsza rozbudowa schroniska. Kolejne rozbudowy w latach 1925, 1926, 1931 i 1934 uczyniły obiekt przestronnym i nowoczesnym. We wrześniu 1934 do schroniska doprowadzono linię telefoniczną i wodociąg. Przed II wojną światową zdołano jeszcze rozbudować I piętro schroniska i nakryć dachem jego werandę.

Podczas wojny schronisko przejęła oficjalnie krakowska sekcja Alpenverein. Gospodarz pozostał przedwojenny – Rudolf Wielgus, który, utrzymując dobre kontakty z niemiecką strażą graniczną, zdołał dokonać najbardziej potrzebnych remontów, a w styczniu 1945 uratował je przed spaleniem przez wycofujących się Niemców.

Po wojnie budynek nadal był użytkowany jako schronisko przez PTT i w 1950 po połączeniu PTT z PTK jego właścicielem został spadkobierca obu towarzystw – PTTK. W 1964 przeprowadzono remont generalny schroniska, dodając m.in. kotłownię i agregat prądotwórczy. W ostatnich miesiącach działalności stary obiekt dysponował 64 miejscami noclegowymi w pokojach wieloosobowych, posiadał własne ujęcie wody i oczyszczalnię ścieków.

Na przełomie maja i czerwca 2007 dokonano całkowitej rozbiórki pierwszego schroniska. Wbrew wcześniejszym zapowiedziom stary obiekt nie został częściowo zachowany i przeniesiony do skansenu w Zawoi jako zabytek, lecz po decyzji wojewódzkiego konserwatora zabytków dokonano jego całkowitej likwidacji.

Na miejscu rozebranego schroniska powstał nowy obiekt otwarty dla turystów 21 listopada 2009. Jest to dwukondygacyjny budynek murowany z cegły, a od zewnątrz wykończony kamieniem. Posiada 12 kolektorów słonecznych. Dysponuje 40 miejscami noclegowymi, posiada jadalnię kuchnię turystyczną, suszarnię odzieży i przystosowany jest do obsługi osób niepełnosprawnych.

W schronisku wyznaczoną mamy 40 minutową przerwę obiadową. Więcej nie możemy zrobić bowiem czas nas goni, a przed nami jeszcze spory odcinek drogi do pokonania na szczyt, a później jeszcze na parking na Przełęczy Krowiarki.

Daria na szlaku.

Agnieszka, Daria, Natalia.

Babia Góra znika we mgle.

Widoki z polany.

Widok na Sokolicę.

Rodzinnie.

Babia Góra - Świat Gór.

Daniel nasz przewodnik.

Sokolica już prawie we mgle.

Trytonki przed schroniskiem.

Schronisko PTTK Markowe Szczawiny.

Z schroniska znów ruszamy tym razem szlakiem czerwonym w stronę Przełęczy Brona. Pogoda się nie poprawia nadal nad Babią Górą mgła, więc wejście Percią Akademików musimy odpuścić. Ruszamy i już od samego początku napotykamy strome podejście. Spokojnym tempem wędrujemy sobie, a o godzinie 15:20 docieramy na Przełęcz Brona, gdzie robimy krótką przerwę na odpoczynek.

Przełęcz Brona (1408 m.n.p.m.) to przełęcz w masywie Babiej Gór w Beskidzie Żywieckim. Znajduje się w północno-zachodniej grani tego masywu, pomiędzy Małą Babią Górą a Kościółkami. Przełęcz Brona dzieli masyw Babiej Góry na dwie nierówne części:

  1. część wschodnią ze szczytem Diablak oraz
  2. część zachodnią z Małą Babią Górą, czyli Cylem.

Głównym grzbietem tego masywu i przez przełęcz Brona biegnie granica polsko-słowacka oraz Wielki Europejski Dział Wodny. Polskie stoki przełęczy Brona należą do miejscowości Zawoja, słowackie do miejscowości Orawska Półgóra.

Południowo-zachodnie stoki przełęczy Brona są mało strome i wypływa z nich potok Bystra, północne, od polskiej strony są bardziej strome i z ich niższej części wypływa Marków Potok. Na wschód od przełęczy leży system wąwozów zwanych Izdebczyskami z maleńkim stawkiem zwanym Czarne Oko i jaskiniami. Największe z nich to Zbójnicka Grota i Słowikowa Studnia.

Nazwę przełęczy utworzył w 1925 Kazimierz Sosnowski od staropolskiego słowa brona oznaczającego bramę. Dawniej mieszkańcy Zawoi przełęcz tę nazywali po prostu Siodełkiem lub Siodłem. W XVII i XVIII wieku prowadził przez nią Zbójecki Chodnik – ścieżka łączącą Zawoję z Półgórą. Obecnie na przełęczy Brona krzyżują się trzy znakowane szlaki turystyczne i ścieżka edukacyjna „Babia Góra bez granic”.

Jest klimatycznie.

Pierwsze płaty śniegu.

Świat Gór na granicy z Słowacją.

Poniżej przełęczy jak i za samą przełęczą napotykamy leżące płaty śniegu. W pewnym momencie robi się nawet troszkę niebezpiecznie, bowiem docieramy do miejsca, w którym musimy przejść po płacie śniegu, mając z lewej strony niewielką przepaść.

Pas kosodrzewiny.

Pierwsze utrudnienia.

Droga za przełęczą to już pasmo kosodrzewiny, która im wyżej docieramy powoli zanika, na poczet samych skał. Podejście jest strome, ale nie tak bardzo jak to za Sulową Cyrhlą. Systematycznie zdobywamy wysokość. Niestety gdy wychodzimy ponad pasmo kosodrzewiny, na sile przybiera wiatr. Nic nas już nie osłania, przez co idzie nam się ciężko i wędrujemy bardzo powoli. Nasza grupa oczywiście się dzieli, bowiem przewodnik ponownie tych słabszych zostawił z tyłu, a z mocniejszą częścią grupy jest jakieś 100-200 m. przed nami (ile dokładnie nie wiemy przez mgłę).

Pas kosodrzewiny.

Nasza ekipa.

Mgła wszędzie.

Mgła wszędzie.

Ostatnie podejście na Babią Górę jest bardzo strome, pokonujemy kolejne kamienne stopnie, jednocześnie nie wiedząc ile jeszcze jest przed nami przez panującą mgłę. Najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego – Babią Górę (Diablak – 1725 m.n.p.m.) zdobywamy o godzinie 16:40. Dostrzegamy znajdujące się na szczycie obeliski oraz słynny murek za którym część grupy jest już schowana przed silnym wiatrem.

Na szczycie robimy dłuższą przerwę na tradycyjne wręczenie certyfikatów zdobywcy. Również dla naszego przewodnika Daniela przygotowaliśmy małą niespodziankę w postaci materiałów promocyjnych Gminy Nysa, które mu wręczamy. Oczywiście robimy sobie pamiątkowe zdjęcia przy tablicy szczytu, a także przy obeliskach.

Babia Góra to masyw górski w Paśmie Babiogórskim należącym do Beskidu Żywieckiego w Beskidach Zachodnich. Najwyższym szczytem jest Diablak (1725 m.n.p.m.), często nazywany również Babią Górą, jak cały masyw. Jest najwyższym szczytem Beskidów Zachodnich i poza Tatrami najwyższym szczytem w Polsce, drugim co do wybitności (po Śnieżce). Zaliczany jest do Korony Gór Polski.

Pochodzenie nazwy Babia Góra tłumaczą liczne legendy ludowe. Jedna z nich mówi, że jest to kupa kamieni wysypanych przed chałupą przez babę – olbrzymkę, według innej to kochanka zbójnika, która skamieniała z żalu widząc, jak niosą jej zabitego ukochanego. Według innych legend nazwa góry pochodzi od tego, że w jaskiniach pod tą górą zbójnicy ukrywali swoje branki. Nazwa może też mieć powiązanie z niektórymi znaczeniami słowa baba.

Wysokość i wybitność masywu Babiej Góry sprawiła, że w XIX w. nadano jej nazwę Królowej Beskidów, z powodu bardzo zmiennej pogody nazywana tez była Matką Niepogód lub Kapryśnicą, a ostatnio mieszkańcy Orawy nazywają ją także Orawską Świętą Górą.

Dawniej na licznych polanach wytworzonych w lasach Babiej Góry wypasano owce, zaś w najwyższych, naturalnie bezleśnych partiach – woły. Dla powiększenia pastwisk wycięto znaczne ilości kosodrzewiny. Po utworzeniu parku narodowego wypasu zakazano, a wiele polan zarosło lasem.

Kosodrzewina odnowiła się i zajmuje znaczne obszary. Obecnie wypasa się owce jeszcze tylko na polanie Liniarka i Hali Śmietanowej Lipnickiej, nad Czarną Orawą w Lipnicy Wielkiej oraz w słowackim Bobrowie.

W 1995 roku gminy po polskiej i słowackiej stronie Babiej Góry utworzyły Stowarzyszenie Gmin Babiogórskich, którego celem jest zachowanie ludowej kultury, folkloru i tradycji tego obszaru i mieszkających tu Babiogórców, a także rozwój turystyki pod Babią Górą.

Przez moment na szczycie nawet mgła ustępuje i naszym oczom wyłania się niewielka panorama widokowa. Niestety nie trwa to długo gdyż już po chwili znów mgła zakrywa wszystko. Po wszystkich uroczystościach i zrobieniu zdjęć postanawiamy ruszyć w dalszą drogę. Tym razem już bez podejść, lecz tylko w dół będziemy kierować się w stronę Przełęczy Krowiarki.

Już prawie szczyt.

Ostatnie podejście.

Świat Gór na Babiej Górze.

Tablica.

Tablica.

Trytonki na Babiej Górze (widoczny murek).

Chociaż przez chwilę mamy jakieś widoki.

Daria odbiera certyfikat zdobywcy.

Wręczamy certyfikaty.

Część zarządu Oddziału PTTK Tryton.

Wręczamy pamiątki Danielowi.

Wierzchołek Babiej Góry.

Wierzchołek Babiej Góry.

Trytonki na szczycie Babiej Góry.

Schodzimy.

Samo zejście z Babiej Góry już od samego początku jest dość monotonne. Po kilkuset metrach marszu docieramy do szczytu o bardzo ciekawej nazwie, a mianowicie – Gówniak (1657 m.n.p.m.). Jako, że grupa ponownie się podzieliła, mocniejsi idą przed nami, a ja z Darią i kilkoma osobami spokojnym tempem schodzimy sobie. Postanawiamy więc zatrzymać się na chwilę przy tablicy i zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie.

Trytonki na Gówniaku.

Przerwa nie trwa długo bowiem przed nami naprawdę kawał drogi na przełęcz, więc ruszamy w dalszą drogę. Zejście bardzo nam się dłuży, brak jakichkolwiek widoków, mgła nie ustępuje. O godzinie 18:20 docieramy na Sokolicę (1367 m.n.p.m.), czyli znane z widoków miejsce. Niestety nie dla nas dzisiaj gdyż mgła nadal nie odpuszcza. Robimy sobie tylko pamiątkowe zdjęcia i schodzimy dalej.

Sokolica - brak widoków.

Sokolica - brak widoków.

Tuż za przełęczą wkraczamy do lasu, dalsze zejście to już monotonna droga lasem w kierunku przełęczy, na której meldujemy się kilka minut po godzinie 19:00. Na przełęczy znajduje się toaleta oraz sklepik z pamiątkami. W oczekiwaniu na kierowcę wszyscy robią sobie jeszcze jakieś zakupy. A po kilku chwilach dociera na przełęcz nasz autobus.

Wsiadamy do środka i ruszamy w długą drogę powrotną w kierunku Nysy, kończąc tym samym kolejną wycieczkę. Mimo kilku nieprzyjemnych sytuacji oraz tego że pogoda popsuła nam nasze plany, ogólnie wycieczkę można uznać za udaną. W końcu udało się zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego, zaliczany oczywiście do Korony Gór Polski.

 

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 157 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*