Biskupia Kopa 2013

Biskupia Kopa 2013 (889 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt Gór Opawskich, po polskiej stronie, a także na Opolszczyźnie. Zapraszam do lektury relacji zdobycia szczytu.

Z życia Świat-Gór:

Początkowo naszym celem była Borówkowa Góra (900 m.n.p.m.), no cóż nie udało się niestety zorganizować tej wycieczki i w sobotę wieczorem podjęliśmy decyzję o wyjeździe na Biskupią Kopę (889 m.n.p.m.).

Trasa:

Pokrzywna – Przełęcz pod Zamkową Górą – Srebrna Kopa – Przełęcz Mokra – Biskupia Kopa – Schronisko pod Biskupią Kopą – Przełęcz pod Zamkową Górą – Pokrzywna

Długość: ok. 15 km.

Punkty GOT: 18 pkt.

Szczyty do KGP: 1

Mapa:

Mapa trasy

Relacja:

W niedzielę tuż po godzinie 9:00 pakujemy się wraz z Kamilem i Karoliną do samochodu i kierujemy się w stronę Głuchołaz, a dalej do Pokrzywnej. Tuż po godzinie 10:00 meldujemy się na parkingu przy hotelu Carina. Zostawiamy nasze auto, zabieramy plecaki i ruszamy w drogę za znakami czerwonego szlaku turystycznego.

Ruszamy

Idziemy za znakami czerwonego szlaku turystycznego

Tam dalej idzie szlak na Szyndzielową Kopę

Docieramy do rozejścia szlaków, czerwony zmierza na Szyndzielową Kopę (533 m.n.p.m.) i dalej na Zamkową Górę (571 m.n.p.m.), jednakże na tych szczytach nie ma żadnych widoków. My skręcamy w prawo i żółtym szlakiem obejdziemy te szczyty po drodze przechodząc przez polanę widokową.

My jednak omijamy Szyndzielową Kopę i Zamkową Górę i idziemy w kierunku polany widokowej

Po 30 minutach marszu meldujemy się przy pierwszej polance widokowej z której idealnie widać nasz dzisiejszy cel – Biskupią Kopę. Robimy krótką przerwę na kilka fotek i ruszamy dalej. Pogoda póki co dopisuje nam dopisuje, idzie nam się także dobrze.

Polana i widok na nasz cel - Biskupia Kopa (889 m.n.p.m.)

Biskupia Kopa z przybliżenia

W dole dolina Bystrego Potoku

Idziemy dalej, mijamy przełęcz pod Zamkową Górą, tuż obok której znajduje kolejna się ciekawa atrakcja na szlaku, a mianowicie grób czarownicy (niestety do tej pory nie udało mi się go znaleźć, może następnym razem się uda):

Według legendy w Jarnołtówku mieszkała kiedyś dziwna kobieta. Stroniła od ludzi, mieszkała w skromnej chatce pod lasem, a utrzymywała się ze zbierania ziół, owoców leśnych i grzybów. Z powodu jej usposobienia ludzie odsunęli się od niej i zaczęli nazywać ją czarownicą. W tamtych czasach było to poważne oskarżenie, a wyrok sądu bywał właściwie tylko jeden – śmierć. Staruszka nie wytrzymała w końcu presji społeczeństwa Jarnołtówka i pewnego dnia powiesiła się w miejscu zwanym „trzy granice”. Ciało czarownicy znalazł później przechodzący tamtędy myśliwy i natychmiast poinformował o tym władze gmin, których granice zbiegały się w tym miejscu. I tutaj wydarzyła się rzecz niesłychana, bowiem żadna z gmin nie chciała się zająć denatką, zrzucając ten obowiązek na sąsiadów. Sytuacja ta była o tyle patowa, że chociaż kobieta pochodziła z Jarnołtówka, to jej ciało wisiało na terenie Janova, ale na drzewie, które swe korzenie miało na ziemi należącej do Pokrzywnej. W końcu myśliwy sam ją zdjął i pochował nieopodal, a na jej grobie położył biały kamień.

Kilkadziesiąt metrów za przełęczą znajduje się rozejście szlaków żółty idzie dalej Złodziejską Drogą na Mokrą Przełęcz, natomiast czerwony wiedzie na Srebrną Kopę (785 m.n.p.m.). W miejscu tym decydujemy się na dłuższą przerwę na uzupełnienie płynów przed podejściem na szczyt.

Za przełęczą odpoczynek

Szlak żółty na Mokrą Przełęcz

Niestety w trakcie przerwy zaczynają do nas dochodzić, nieciekawe dźwięki, a mianowicie dźwięk zbliżającej się burzy. Krótka narada i podejmujemy decyzję, że idziemy jednak dalej. Przed nami trudne bo mozolne i dość strome podejście na Srebrną Kopę.

Znów na czerwonym szlaku

W drodze na Srebrną Kopę

Takie krajobrazy nam towarzyszą

Idziemy dalej

Kamil i Karolina maszerują do góry

Ostatnie podejście na Srebrną Kopę

Tuż pod szczytem robimy sobie krótką przerwę. Nie pierwszy raz idę tą trasą na Biskupią Kopę, więc wiem, że pod samym szczytem znajduje się kolejna polana widokowa tym razem oferująca nam widok w kierunku Prudnika. Tak więc czas na przerwę i krótką sesję zdjęciową. Przez chwilę podziwiamy widoki i ruszamy w dalszą drogę. Musimy się spieszyć gdyż słyszymy odgłosy zbliżającej się burzy.

Widoki z polanki na Prudnik

Widoki

O godzinie 11.45 stajemy na szczycie Srebrnej Kopy (785 m.n.p.m.). Dla przypomnienia jest to drugi co do wysokości szczyt Polskich Gór Opawskich. Niestety nie oferuje on jakichkolwiek widoków z wierzchołka, a szkoda. Może kiedyś powstanie tutaj jakaś wieża widokowa.

Jesteśmy na Srebrnej Kopie

Nie zatrzymujemy się i maszerujemy dalej mijamy kolejne polanki na których tylko przystajemy żeby wykonać zdjęcie i cały czas zmierzamy w kierunku przełęczy Mokrej. Po drodze zaczyna padać deszcz.

Widok w kierunku Czech

Widok w kierunku Czech

W końcu docieramy do Przełęczy Mokrej, na której robimy krótką przerwę i dywagujemy co dalej. Zastanawiamy się nad tym czy wchodzić na wierzchołek Biskupiej Kopy czy zawracać i pomału schodzić Złodziejską Drogą. Deszcz mocno póki co nie pada, burzy też nie słychać. Także decydujemy się na wejście. Przed nami dość strome (mniej więcej w połowie bardzo strome) podejście na szczyt. Idziemy powoli, w połowie drogi zaczyna padać. My jednak twardo idziemy do przodu, nie chcemy się wycofywać gdyż bliżej mamy do wieży niż do schroniska czy parkingu.

Wieża na Biskupiej Kopie

O godzinie 12.30 meldujemy się na szczycie Biskupiej Kopy, jesteśmy tuż pod wieżą. Niestety deszcz rozpadał się na dobre, z oddali słychać też oznaki burzy. Cóż czeka nas dłuższa przerwa, jesteśmy zmuszeni przeczekać opady. W pewnym momencie Kamil jednak rzuca propozycję, że skoro i tak zmokniemy, to już lepiej iść do schroniska, zmoknąć ale później tam przeczekać wszystko, także i nadchodzącą burzę, niż stać w przejściu pod wieżą. Z wiadomych powodów nie wchodzimy na wieżę widokową, z początku sceptycznie podchodzę do pomysłu Kamila. Marsz w deszczu po stromym zejściu i kamieniach, nie jest to aż tak dobra opcja. W końcu jednak przystaję na tą propozycję i ruszamy w kierunku schroniska.

Ruszamy w kierunku schroniska

Udaje nam się jednak bezpiecznie zejść do schroniska. Robimy sobie tutaj dłuższą przerwę i czekamy, aż deszcz przestanie padać. Jest to dobry czas na posiłek i uzupełnienie płynów. Mimo, że nie jest ciepło, to trzeba pamiętać, że organizm i tak potrzebuje wody, która winna być systematycznie uzupełniana. Nie ważne jaka pogoda. W tym miejscu warto umieścić trochę informacji o samym schronisku:

Schronisko PTTK „Pod Biskupią Kopą” im. Bohdana Małachowskiego jest jedynym schroniskiem w Górach Opawskich. Położone w pobliżu wierzchołka Biskupiej Kopy, na wysokości 850 m.n.p.m. Inicjatorem wybudowania było Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie. W lipcu 1923 r. uroczyście zatknięto wiechę i postanowiono, że schronisko otrzyma nazwę Schroniska Górnoślązaków. Oficjalne otwarcie nastąpiło w lipcu 1924 r. W związku z dużą popularnością wśród turystów już w latach 1926 – 1927 dokonano rozbudowy, powstała też nowa droga do schroniska. Podczas II wojny światowej ruch turystyczny był mniejszy, ale nadal schronisko odwiedzali turyści. Po 1945 r. schronisko otrzymało nazwę „Pod Biskupią Kopą”, a w 1964 r. imię Bohdana Małachowskiego, krakowskiego działacza turystycznego. Pierwszym polskim właścicielem zostało PTTK z Katowic, a od 1992 właścicielem jest wrocławski oddział PTTK.

Po dłuższej chwili deszcz przestaje padać, a my robimy kolejną już dziś naradę. Początkowo w planach było zejście żółtym szlakiem w kierunku Jarnołtówka, dalej niebieskim przez Gwarkową Perć do Pokrzywnej na parking przy hotelu Carina. Niestety deszcz pokrzyżował nam trochę te plany, mimo iż wspomniana wyżej trasa jest moją tzw. etatową trasą (zawsze nią idę), podejmujemy decyzję, że bezpieczniej będzie zejść żółtym szlakiem bezpośrednio do Pokrzywnej przez Mokrą Przełęcz, a dalej Złodziejską Drogą. Na drabinie na Gwarkowej Perci może być niebezpiecznie ze względu na opady – drabina na pewno będzie śliska. Kończymy naszą naradę i przerwę, zabieramy plecaki i ruszamy w kierunku Pokrzywnej. Idziemy dość szybko, po drodze zatrzymujemy się tylko na polance z której widać wierzchołek Biskupiej Kopy (tą na której dziś już byliśmy), robimy kilka zdjęć i idziemy dalej. Na polance deszcz przestaje już całkowicie padać, wychodzi słońce i przejaśnia się. My jednak już cali przemoczeni i trochę zmęczeni ruszamy dalej w kierunku samochodu.

Krajobrazy z polany po opadach

Krajobrazy z polany po opadach

Biskupia Kopa w tle

A my ruszamy dalej w kierunku Pokrzywnej

Ostatni raz rzut oka na Biskupią Kopę i wracamy

Tak oto kończymy naszą wycieczkę. Niestety ze względu na opady deszczu i przechodzącą obok burzę (tak, tak udało nam się burza przeszła bokiem), nie udało nam się zrobić całej zaplanowanej trasy. Nie smucę się gdyż na pewno wrócę tutaj, aby ponownie przejść całą trasę. Jest to jedna z moich ulubionych tras, którą raz w roku wypada przejść.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 219 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

2 kometarzy on Biskupia Kopa 2013

  1. Sympatyczny szlak – fajnie się czyta i ogląda zdjęcia z gór, które póki co są mi całkowicie nieznane 🙂 Szkoda, że zaskoczyła Was burza, ale dobrze, że nie pokrzyżowała Wam całkowicie planów i jednak pochodziliście 😉
    Poza tym to bardzo fajny blog – z chęcią będę odwiedzać 🙂

    Pozdrawiam! 🙂

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.