Biskupia Kopa 2015

Biskupia Kopa 2015 (890 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt Gór Opawskich, po polskiej stronie, zarazem najwyższy na Opolszczyźnie. Zapraszam do lektury relacji z wejścia na szczyt.

Z życia Świat Gór:

Czas zamknąć na blogu 2015 rok jeśli chodzi o relacje górskie, dziś czas na opis wycieczki na Biskupią Kopę (890 m.n.p.m.) w Górach Opawskich. Zapraszam.

Dużo czasu zajmowało mi zamknięcie ubiegłego roku na blogu, dziś mogę jednak usiąść i odetchnąć. Ostatnia relacja napisana, więc już w krótce będę mógł dodawać wpisy z tego roku. Póki co odbyła się jedna, ale w planach są już kolejne wycieczki. Co do Biskupiej Kopy nie jest to pierwsza relacja odnośnie wycieczki na tą górę (poprzednie relacje: 2013 i 2014). Jestem zwolennikiem jednej trasy jeśli chodzi o zdobywanie Biskupiej Kopy, mam taką swoją ulubioną, którą po prostu raz w roku minimum muszę przejść aby uznać mój sezon górski za udany. Także dzisiejsza trasa to ta sama co w poprzednich latach, z tą jednak różnicą że w klimatach jesiennych. Czyli w trakcie najpiękniejszej pory roku w górach Opawskich.

Trasa:

Pokrzywna – Przełęcz pod Zamkową Górą – Srebrna Kopa – Przełęcz Mokra – Biskupia Kopa – Schronisko pod Biskupią Kopą – Przełęcz pod Zamkową Górą – Pokrzywna

Długość: ok. 15 km.

Punkty GOT: 22 pkt.

Szczyty do KGP: 1

Mapa:

Mapa dzisiejszej trasy.

Relacja:

Tym razem Daria nie wzięła udziału w wycieczce (ze względu na pracę w komisji wyborczej), ja natomiast żeby nie siedzieć w domu postanowiłem wykorzystać ten czas aktywnie. Namówiłem mojego znajomego Krzyśka na wycieczkę, który zaś postanowił zabrać ze sobą swoich znajomych (Kamilę i Pawła, których będę miał okazję poznać). Tak o to pierwszy raz w takim składzie rozpoczynamy około godziny 10.00 na parkingu przy Parku Rosenau w Pokrzywnej naszą wycieczkę. Zostawiamy samochody na parkingu, zabieramy plecaki i ruszamy za znakami żółtego szlaku turystycznego (zostawiając czerwony który wiedzie przez  Szyndzielową Kopę (533 m.n.p.m.) i dalej na Zamkową Górę (571 m.n.p.m.)) w kierunku naszego pierwszego celu polany pod Zamkową Górą. Gdzie docieramy po niecałych 40 minutach marszu. Tutaj robimy sobie pierwszą dłuższą przerwę na zrobienie kilku pamiątkowych fotek no i oczywiście panoramy widokowej na wierzchołek Biskupiej Kopy.

Widok z polany w kierunku Biskupiej Kopy (890 m.n.p.m.).

Widoki.

Okolice polany.

Biskupia Kopa.

Po 10 minutowej przerwie ruszamy w dalszą drogę, powoli zdobywając wysokość docieramy do przełęczy pod Zamkową Górą, gdzie znów łączymy się z czerwonym szlakiem. Warto wspomnieć, że w pobliżu przełęczy znajduje się ciekawa atrakcja – grób czarownicy:

Według legendy w Jarnołtówku mieszkała kiedyś dziwna kobieta. Stroniła od ludzi, mieszkała w skromnej chatce pod lasem, a utrzymywała się ze zbierania ziół, owoców leśnych i grzybów. Z powodu jej usposobienia ludzie odsunęli się od niej i zaczęli nazywać ją czarownicą. W tamtych czasach było to poważne oskarżenie, a wyrok sądu bywał właściwie tylko jeden – śmierć. Staruszka nie wytrzymała w końcu presji społeczeństwa Jarnołtówka i pewnego dnia powiesiła się w miejscu zwanym „trzy granice”. Ciało czarownicy znalazł później przechodzący tamtędy myśliwy i natychmiast poinformował o tym władze gmin, których granice zbiegały się w tym miejscu. I tutaj wydarzyła się rzecz niesłychana, bowiem żadna z gmin nie chciała się zająć denatką, zrzucając ten obowiązek na sąsiadów. Sytuacja ta była o tyle patowa, że chociaż kobieta pochodziła z Jarnołtówka, to jej ciało wisiało na terenie Janova, ale na drzewie, które swe korzenie miało na ziemi należącej do Pokrzywnej. W końcu myśliwy sam ją zdjął i pochował nieopodal, a na jej grobie położył biały kamień.

Niestety mi osobiście jak do tej pory nie udało się go odnaleźć. Wędrując dalej po kolejnych 30 minutach marszu od polany docieramy do rozejścia szlaków. Zarządzam tutaj krótką przerwę na posiłek, gdyż teraz czekać nas będzie spore podejście na Srebrną Kopę (785 m.n.p.m.). Po przerwie ruszamy w górę.

Ruszamy dalej.

Przełęcz pod Zamkową Górą.

Wędrujemy.

Niestety po chwili docieramy do miejsca które wprawia nas w osłupienie, okazuje się, że mniej więcej w połowie podejścia na szczyt wycięto znaczną część drzew, szlak jest nie do przejścia, trzeba go obejść – co też czynimy, zastanawiając się dlaczego tak dużą ilość drzew wycięto. Smutny to krajobraz.

Wycinka drzew.

Dalej musimy obejść tą wycinkę.

O godzinie 11.30 Jesteśmy już na kolejnej polanie widokowej tym razem tuż pod szczytem Srebrnej Kopy. Niestety pięknych widoków dziś nie uraczymy, mgła nam to uniemożliwia. Robimy kilka fotek i ruszamy dalej. Po 10 minutach stajemy na drugim co do wysokości szczycie polskich Gór Opawskich. Na chwilę zatrzymujemy się zrobić zdjęcia pod tabliczką. Jak wiadomo z samego szczytu nie ma żadnych widoków, kto wie może kiedyś powstanie tutaj jakaś wieża widokowa. Uważam, że warto by było. Teraz jednak ruszamy w dalszą drogę w kierunku przełęczy Mokra (707 m.n.p.m.). Po drodze zatrzymując się przy dwóch polankach widokowych.

Widoki z polany pod Srebrną Kopą.

Widoki z polany pod Srebrną Kopą.

Widoki z polany pod Srebrną Kopą.

Pięć minut po godzinie 12 jesteśmy już na przełęczy, tutaj nie robimy przerwy jak to zwykle w zwyczaju miałem (gdyż jest tutaj wiata odpoczynkowa, która akurat była zajęta). Ruszamy dalej, przed nami ostatnie dziś podejście, ostatnie i najcięższe – na wierzchołek Biskupiej Kopy.

Widoki z podejścia.

Widoki z podejścia.

W trakcie drogi dzielimy się na mniejsze grupki, nie wszyscy mają dobrą kondycję żeby sprawnie i szybko pokonać to podejście (w tym i ja). Zajmuje nam to 25 minut, gdy docieramy do krzyża położonego na granicy. Z tego miejsca do wieży widokowej na szczycie już bardzo blisko.

Krzyż.

O godzinie 12.40 stajemy na szczycie Biskupiej Kopy. Uśmiechnięci robimy sobie kolejną przerwę, po czym udajemy się na wieżę widokową, z nadzieją na jakiekolwiek widoki. Po wejściu na górę, dostrzegamy, że niestety zbyt wielkich pejzaży dziś nie uraczymy, jednakże możemy podziwiać panoramę na najbliższą okolicę. To nam wystarcza, robimy sobie kilka pamiątkowych fotek i schodzimy. Kilka informacji o wieży widokowej:

Kamienna wieża widokowa ma wysokość 18 m. Została wybudowana w 1898 roku przez Morawsko-Śląskie Towarzystwo Górskie (MSSGV), zastąpiła drewnianą wieżę która się zawaliła. Budowla została nazwana imieniem cesarza Austrii Franciszka Józefa o czym świadczył napis nad wejściem (Kaiser Franz Josef Warte). Po II wojnie światowej na wieżę można było jeszcze wejść, ale potem ją zamknięto robiąc z niej przekaźnik czeskiej tv. W latach 90 – tych. niedaleko wybudowano maszt tv, a w 1998 roku w 100 lecie istnienia odremontowano ją i udostępniono turystom. Z wieży można podziwiać widoki na okoliczne góry, jeziora miasta. Przy dobrej widoczności dostrzeżemy odległe miejsca m.in Tatry Zachodnie (240 km) i Karkonosze, a także wrocławski Sky Tower.

Wieża widokowa na Biskupiej Kopie.

Srebrna Kopa.

Głuchołazy.

Masyw Góry Chrobrego (Parkowej).

Od lewej w dole: Zlate Hory, Masyw Góry Parkowej i Głuchołazy.

Taki widok w kierunku Jeseników.

Pricny Vrch (975 m.n.p.m.).

Zlate Hory.

Po zejściu z wieży rozpoczynamy od razu zejście do schroniska pod Biskupią Kopą. Po drodze doznajemy kolejnego szoku. Niestety tuż przed schroniskiem kolejna wycinka drzew. W miejscu w którym zawsze skręcałem w prawo i skrótem docierałem do schroniska między drzewami, dziś nie ma nic. Jesteśmy trochę zaniepokojeni tym stanem rzeczy. O godzinie 13.50 docieramy do schroniska, siadamy sobie na zewnątrz robiąc przerwę na posiłek. Osobiście dostrzegam także z tego miejsca, że polana pod schroniskiem powiększyła się, a to za sprawą także wycinki drzew. Kilka informacji o samym schronisku:

Schronisko PTTK „Pod Biskupią Kopą” im. Bohdana Małachowskiego jest jedynym schroniskiem w Górach Opawskich. Położone w pobliżu wierzchołka Biskupiej Kopy, na wysokości 850 m.n.p.m. Inicjatorem wybudowania było Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie. W lipcu 1923 r. uroczyście zatknięto wiechę i postanowiono, że schronisko otrzyma nazwę Schroniska Górnoślązaków. Oficjalne otwarcie nastąpiło w lipcu 1924 r. W związku z dużą popularnością wśród turystów już w latach 1926 – 1927 dokonano rozbudowy, powstała też nowa droga do schroniska. Podczas II wojny światowej ruch turystyczny był mniejszy, ale nadal schronisko odwiedzali turyści. Po 1945 r. schronisko otrzymało nazwę „Pod Biskupią Kopą”, a w 1964 r. imię Bohdana Małachowskiego, krakowskiego działacza turystycznego. Pierwszym polskim właścicielem zostało PTTK z Katowic, a od 1992 właścicielem jest wrocławski oddział PTTK.

Wycinka drzew w okolicach schroniska.

Wycinka drzew w okolicach schroniska.

Wycinka drzew w okolicach schroniska.

Wycinka drzew w okolicach schroniska.

Schronisko.

Wycinka drzew w okolicach schroniska.

Posileni i wypoczęci zostawiamy za sobą ten smutny dla nas krajobraz i ruszamy w dalszą drogę. Początkowo ruszamy drogą dojazdową do schroniska w dół, jednakże po przejściu ok. 100 m. postanawiamy się cofnąć i zejść oznakowaną ścieżką (żółty szlak), a to dlatego, że droga dojazdowa jest w bardzo kiepskim stanie przez wycinkę drzew została zniszczona. Im niżej tym krajobraz bardziej się zmienia, wchodzimy znów do lasu, gdzie towarzyszą nam kolory jesieni. W takich krajobrazach można wędrować całymi dniami.

Schodzimy.

W takich warunkach można wędrować całymi dniami.

W takich warunkach można wędrować całymi dniami.

Widoki - jest kolorowo.

Spokojnie wędrujemy najpopularniejszą drogą z której korzystają turyści zdobywając Biskupią Kopę. Przed nami ostatnia dziś atrakcja – czyli kamieniołom Gwarkowa Perć. Do którego musimy dojść niebieskim szlakiem, pozostawiając żółty. Zanim jednak tam dotrzemy dostrzegamy, kolejną wycinkę drzew, dokładnie w miejscu rozejścia szlaków. W miejscu w którym zawsze zastanawiałem się gdzie skręcić żeby się nie zgubić. Dziś nie będzie z tym problemów gdyż przez wycinkę widać wszystko, wielka szkoda, że tyle drzew zostało wyciętych. Kila słów o kamieniołomie:

Gwarkowa Perć to stary kamieniołom, a jego pokonanie związane jest z zejściem po 35-stopniowej drabinie. Jest to jedyne takie miejsce w polskich Sudetach, które przy odrobinie dobrej woli można podciągnąć pod kategorię via ferrat, czyli „dróg żelaznych”. Jeszcze jedna, ale już prawdziwa via ferrata znajduje się w niemieckiej części Gór Łużyckich (Nonnenfelsen).

Moi dzisiejsi towarzysze wycieczki pierwszy raz odwiedzają kamieniołom, który robi na nich spore wrażenie, dla mnie to standardowy punkt wycieczki na Biskupią Kopę. Wspaniałe miejsce, które w jesiennych barwach wygląda wspaniale.

W miejscu tym dość często zastanawiałem się gdzie mam skręcić, dziś tak to wygląda.

Kolejna wycinka.

Kolejna wycinka.

Gwarkowa Perć.

Opuszczamy kamieniołom, schodzimy w dół dość stromym zejściem prosto do Cichej Doliny. Stąd już spacerkiem czeka nas wędrowanie w kierunku polany z kapliczką, skąd dalej idąc niebieskim szlakiem dojdziemy do naszych samochodów. Po drodze mijamy jednak jeszcze nieczynną skocznię narciarską:

Skocznia narciarska zbudowana została przez jednego z mieszkańców Prudnika w 1931 roku. Dopiero z wysokości wyraźnie widać jej zarys, rozbieg i miejsce lądowania zawodników. Skocznia była bardzo popularna i organizowano na niej szereg lokalnych zawodów, a skoki które tutaj oddawano, dochodziły do 40 metrów.

Idąc dalej niebieskim szlakiem mijamy z lewej strony gospodarstwa domowe, spoglądamy także na wierzchołek Olszaka (453 m.n.p.m.) na szczycie którego także można by było, według mnie postawić wierzę widokową co dawałoby wspaniałą panoramę na Biskupią Kopę i Srebrną Kopę oraz ożywiłoby to miejsce, a warto.

Zabudowania Pokrzywnej u podnóża Olszaka.

Powrót na parking.

Tuż przed godziną 16.00 docieramy na parking gdzie zostawiliśmy nasze samochody. Tak o to kończymy naszą dzisiejszą wycieczkę. Szkoda, że pogoda nie zaoferowała nam większych widoków, ale nie ma co narzekać, jakieś tam mieliśmy. Zaniepokojeni jesteśmy jednakże tą całą wycinką drzew w Górach Opawskich. Miejmy nadzieję, że już więcej drzew nie zostanie wyciętych.

Od czasu wycieczki minęło sporo czasu, jak się okazuje w mediach lokalnych zrobiło się głośno o tej sprawie. Według informacji z mediów przyczyną tej wycinki była choroba drzew, przez którą trzeba było podjąć takie kroki. W miejsce wyciętych drzew zostaną posadzone nowe.

Adrian Kołodziej
O Adrian Kołodziej 221 artykułów
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

15 Komentarze

  1. Kopa Biskupia jest moim wielkim wspomnieniem jeśli chodzi o góry, a lubuję się bardzo w szlaku właśnie przez Gwarkovą Perć, którą wracałeś. Zimą ma niesamowity klimat z soplami ogromnych rozmiarów. Zdjęcia są nieziemskie! Pozdrawiam!

    • Dziękuję 🙂 Byłem także zimą na Gwarkowej Perci idąc niebieskim szlakiem wokół Jarnołtówka i Pokrzywnej, zgadzam się z tobą zimą ma klimat, ale jesienią też jest pięknie 🙂

  2. Wycinka na dzień dzisiejszy ma jeszcze potrwać 3 lata, a z tego co mi powiedziano w schronisku na wycięcie idą wszystkie świerki które chorują. Jednym słowem będzie tam łyso.

  3. Ciekawa wycieczka. W tej chwili szlaki rozjechane totalnie, a nawet na zielonym , dydaktycznym leżą ścięte pnie i konary. Odradzam wycieczki na BK od polskiej strony.
    Pozdramiam serdecznie i szczerze gratuluję szczegolowego opisu :))))

    • Dziękuję. Niestety sytuacja w Górach Opawskich nie jest ciekawa, nie tylko problem z wycinką drzew, ostatnio pojawił się kolejny problem z zaniedbanymi szlakami (niektóre rozjechane właśnie przez sprzęt, a niektóre od dłuższego czasu nie naprawiane). Miejmy nadzieję, że sytuacja ulegnie poprawie 🙂

  4. Bardzo ciekawie i szczegółowo opisane. Czytałam i w myślach szłam razem z Wami po znanych mi szlakach…we wrześniu wybieram się znowu w rodzinne strony i na szlak,ciekawe co zastanę…
    szkoda tych pięknych gór

  5. Bardzo fajna relacja jednak przyznam, że czytałam ją z wielkim smutkiem. Znam dobrze okolice Biskupiej Kopy, bo od dziecka jeździłam do Pokrzywnej i tam spędzałam wakacje. Ostatni raz byłam tam dwa lata temu i już wtedy w Cichej Dolinie zobaczyłam wycinkę. To co mnie uderzyło to fakt, jak bardzo naruszyło to specyficzny mikroklimat, który panował w tym miejscu. Zawsze po wejściu do lasu czuło się przyjemny chłód i wilgoć, a teraz to miejsce w ogóle nie przypomina tego czym pierwotnie było. Nie wiem czy wierzyć w wersję o chorobie drzew… Czy to przypadkiem nie była ludzka chciwość? W końcu to park krajobrazowy, więc z punktu widzenia prawa można tam o wiele więcej niż w parkach narodowych :/

    http://podrozedominiki.wordpress.com

    • Według oficjalnych informacji była to wycinka spowodowana chorobą drzew. Łatwo znaleźć informacje w internecie na ten temat. Drzewa są na nowo nasadzane, ale zanim wróci stan z przed wycinki – minie sporo czasu niestety. Dziękujemy za odwiedziny i pozdrawiamy 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.