Biskupia Kopa 2019

Biskupia Kopa 2019

Biskupia Kopa 2019 – po raz pierwszy w tym roku zdobyliśmy ten szczyt od strony czeskiej ze Zlatych Hor. Zapraszamy serdecznie.

Z życia Świat Gór:

Wracamy w góry. Dziś czas na relację z naszej górskiej wycieczki na Biskupią Kopę z marca tego roku. Tymczasem zapraszamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Relacja:

Ostatni raz na Biskupiej Kopie byłem w 2016 roku (nie licząc kursowej wycieczki podczas której dotarliśmy do schroniska pod Kopą). Trochę czasu minęło, czas więc było powrócić na ten szczyt, który przecież jest tak blisko domu. Jak się okazało Daria nigdy jeszcze nie była na Kopie więc tym bardziej wybór na jeden z marcowych weekendów był pewny. Dołączyli do nas jeszcze kuzynka Darii – Natalia oraz nasz kolega Tomasz.

Takim składem postanowiliśmy w sobotę (9.03) wybrać się na ten szczyt, a w dodatku nieco inaczej niż zwykle wędrowałem. Tym razem wybór padł na szlak ze Zlatych Hor, którym jeszcze nie miałem okazji wędrować, myśląc, że coś nowego związanego z Kopą pojawi się na blogu.

Na miejsce docieramy wczesnym rankiem bowiem około godziny 9:00. Pogoda jest póki co w miarę dobra. Także z nadzieją ruszamy przed siebie pozostawiając nasz samochód na parkingu w centrum miejscowości. Robimy kilka fotek ciekawych budynków i wkraczamy na zielony szlak turystyczny.

Mijamy zabudowania Zlatych Hor, wchodzimy na ścieżkę, która zaczyna prowadzić nas coraz wyżej. Stopniowo zaczynamy zdobywać wysokość, a po chwili wyłania nam się pierwsza panorama widokowa na położone już w dole Zlate Hory.

Zlate Hory - budynek dawnej poczty
Zlate Hory – budynek dawnej poczty
Daria, Tomek i Natalia
Daria, Tomek i Natalia
Panorama Zlatych Hor
Panorama Zlatych Hor

Idzie nam się całkiem dobrze. Cały czas wędrujemy leśnymi ścieżkami, które przy okresie zimowym ze względu na brak liści na drzewach co chwila obfitują w widoki. W pewnym momencie ścieżka zaczyna piąć się coraz wyżej zakosami, orientujemy mapę i okazuje się, że za chwilę powinna nam się wyłonić kaplica św. Rocha.

Tak też się dzieje po 30-minutowym spokojnym marszu docieramy do pierwszej atrakcji na naszej dzisiejszej trasie. Z miejscem tym jest związana historia. Otóż w XVIII wiemy Prusy walczyły z Austrią o panowanie nad Śląskiem. Ostatecznie kraina ta prawie w całości przeszła pod panowanie Prus. Swój udział związany z działaniami wojennymi z tego okresu miały również Góry Opawskie. Tu właśnie, na wzgórzu św. Rocha, górującym nad miastem Zlate Hory, 14 stycznia 1779 roku odbyła się wielka bitwa, o której pamięć wśród miejscowych zachowała się po dziś dzień.

Od północy zaczęły nadchodzić wojska austriackie. Prusacy szli od północy, od strony Konradowa, śmiało główną ulicą kroczyli w stronę miasta. Na obrzeżach Rynku zatrzymali się. Przygotowywali się do bitwy. Również artyleria szykowała się do ostrzelania Austriaków. Austriacy ubrani byli w białe mundury z czerwonymi kołnierzami i rękawami. Prusacy w czerwono-niebieskich mundurach wyglądali na bardziej zorganizowaną armię.

Rozpoczęło się wzajemne ostrzeliwanie. Duża odległość pomiędzy walczącymi powodowała, że wiele strzałów było niecelnych, a świszczące kule nie trafiały we wrogie oddziały. Wojska pruskie wspomagane przez artylerię, bez przerwy parły w kierunku środkowej części Rynku. Oddziały przednie Austriaków zmuszone zostały do wycofania się. Wreszcie regularne wojska zetknęły się ze sobą. Wśród żołnierzy były pierwsze ofiary. W okolicy ratusza doszło do pierwszej walki na bagnety. Krótkie spięcie i oddziały wycofały się na wcześniejsze pozycje.

Napór Prusaków był jednak znaczny. Mniej zdyscyplinowani Austriacy ustępowali pola. Sytuacja Austriaków była coraz bardziej skomplikowana. Kolejna walka na bagnety. Wreszcie, wśród Austriaków powstało zamieszanie, zaczęli uciekać w kierunku poczty, próbując wydostać się z Rynku. Minęło kilka godzin. Na wzgórzu św. Rocha pod kaplicą rozlokowały się oddziały austriackie. Cesarscy wiedzieli, że kontrolując górę będą panowali nad miastem i całą okolicą. Prusacy musieli zdobyć górę.

Bitwa o wzgórze św. Rocha była niezwykła. Przeszła do historii jako heroiczna obrona niewielkiej pięciusetosobowej załogi austriackiej przed kilkukrotnie liczniejszymi Prusakami (12.000 żołnierzy).

W początkowej części bitwy Prusacy zaczęli ostrzeliwać wzgórze św. Rocha. Bombardowanie góry nie przyniosło żadnego rezultatu, za to celne strzały obrońców wzgórza uczyniły wielkie straty wśród pruskich wojsk, zwłaszcza tych, które wkroczyły na siodło pomiędzy kaplicą, a Biskupią Kopą.

Zlodowaciałe, śliskie stoki góry były nie do zdobycia dla Prusaków. Po bezskutecznym ostrzale, wojska pruskie zwróciły główne uderzenie na lewe skrzydło austriackie. Gdy okazywało się, że Austriacy będą musieli ustąpić, na pomoc przyszły 4 kompanie pułku Langloisa, które zmusiły nieprzyjaciela do odwrotu. Bitwa była skończona. Prusacy zmuszeni do ustąpienia wycofali się w kierunku Nysy. Dysproporcje strat były ogromne. Zginęło około 1000 Prusaków, z drugiej strony było 6 martwych i kilku rannych.

Tradycja bitwy mówi, że austriacki dowódca prowadząc żołnierzy wokół kościółka, sugerował Prusakom, że na wzgórze dochodzą wciąż nowe oddziały. Inna opowieść mówi, że pruski dobosz usiadł na bęben zachęcając Austriaków do zażycia tabaki. Swoją śmiałość przypłacił śmiercią, trafiony kulą odbitą od bębna.

Kaplica Świętego Rocha
Kaplica Świętego Rocha

Ciekawa to historia, którą powtarzamy sobie będąc przy kaplicy. Jednak przed nami jeszcze spory dystans do pokonania dlatego też ruszamy w dalszą drogę. Mijamy kaplicę, a tuż za nią wyłania się wielka polana a z niej piękny widok na Biskupią Kopę. Widać ile jeszcze mamy do pokonania. Tak więc ruszamy w dalszą drogę. Przechodząc przez polanę podziwiamy panoramę widokową na najbliższą okolicę.

Biskupia Kopa 2019
Biskupia Kopa 2019
Biskupia Kopa 2019 - wieża
Biskupia Kopa 2019 – wieża
Panorama widokowa
Panorama widokowa
Przednia Kopa
Przednia Kopa
W oddali Nysa
W oddali Nysa

Kolejne ciekawe miejsce, które odwiedzamy, znajduje się tuż za polaną przez którą musieliśmy przejść. Mianowicie jest to wychodnia skalna o nazwie Mnichuv Kamen. Są to skały zbudowane z łupka fyllitowego i mają wysokość ok 10 m. Kształtem mają przypominać dwóch pochylonych mnichów, stąd nazwa. Dawniej popularne miejsce wycieczek, dziś również przechodzi tutaj szlak w stronę Biskupiej Kopy. Kilka pamiątkowych fotek i ruszamy w dalszą drogę.

Mnichuv Kamen
Mnichuv Kamen
Mnichuv Kamen
Mnichuv Kamen
Mnichuv Kamen
Mnichuv Kamen

Ponownie wkraczamy w las a po chwili nasza ścieżka przecina się z drogą na Petrove Boudy, znaną przełęcz z której często turyści wędrują na Biskupią Kopę. Szybko przeskakujemy asfalt dwukrotnie i ponownie wchodzimy w las. Idąc dalej po chwili wyłaniają się wspaniałe widoki na okoliczne góry. Naszym oczom ukazuje się panorama Hrubego Jesionika (z Keprnikiem i Serakiem) oraz panorama Rejvizu z Zlatym Chlumem.

W oddali Keprnik i Serak, a ta polana w centrum to Rejviz
W oddali Keprnik i Serak, a ta polana w centrum to Rejviz
Centralnie Zlaty Chlum
Centralnie Zlaty Chlum

Wędrując dalej ścieżka zaczyna piąć się coraz mocniej. Na mapie widzieliśmy po poziomicach, że ostatni odcinek będzie najcięższy bowiem najbardziej stromy. Całkiem sprawnie udaje nam się go jednak pokonać i około godziny 11:00 naszym oczom w oddali wyłania się wieża widokowa na Biskupiej Kopie.

Po kilku chwilach cel na dziś mamy osiągnięty. Najwyższy szczyt Gór Opawskich zaliczany do Korony Gór Polski zdobyty. Niestety w międzyczasie gdy wędrowaliśmy zaczął wiać bardzo mocny wiatr przez który nie decydujemy się wejść na wieżę widokową. Na szczycie też prawie nikogo nie ma. Robimy sobie szybko zdjęcia zbieramy pieczątki z wieży do książeczek i ruszamy w dalszą drogę.

Nim jednak zaczniemy schodzić do schroniska warto zamieścić kilka ciekawostek o samym szczycie i znajdującej się tutaj wieży. Biskupia Kopa (890 m n.p.m.) to szczyt w paśmie Gór Opawskich w Sudetach Wschodnich. Przyjmuje się, że Biskupia Kopa jest najwyższym szczytem w polskiej części Gór Opawskich oraz najwyższym wzniesieniem województwa opolskiego, chociaż najwyższy jej punkt, wraz z zabytkową wieżą widokową, znajduje się po czeskiej stronie.

Zbudowana z dewońskich fyllitów. Biskupia Kopa jest od wieków górą graniczną – od 1229 rozdzielała biskupstwa wrocławskie i ołomunieckie, po wojnach śląskich tereny pod panowaniem Habsburgów i Hohenzollernów, następnie Czechosłowacji i Niemiec, a obecnie przez szczyt przebiega granica polsko-czeska. Polska nazwa Biskupia Kopa została ustalona urzędowo w 1949.

Na szczycie znajduje się kamienna wieża widokowa o wysokości 18 m. Zbudowana w 1898 przez Morawsko-Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie w jubileusz 50-lecia panowania cesarza Franciszka Józefa I stąd znana nazwa Kaiser-Franz-Josef-Warte.

Organizacja ta już w 1890 zbudowała w tym miejscu pierwszą, drewnianą wieżę widokową, która została rozebrana w 1895. Wieża z 1898 po wojnie uległa zaniedbaniu. Została ponownie udostępniona turystom w 1996.

Kaiser Franz Josef Warte
Kaiser Franz Josef Warte
Kaiser Franz Josef Warte
Kaiser Franz Josef Warte
Biskupia Kopa 2019 - meldujemy zdobycie szczytu
Biskupia Kopa 2019 – meldujemy zdobycie szczytu
Biskupia Kopa 2019 - wierzchołek
Biskupia Kopa 2019 – wierzchołek

Rozpoczynamy zejście. Zbyt mocno wieje żebyśmy mogli na szczycie dłużej posiedzieć. Dość dawno nie byłem na Kopie dlatego to co po chwili wyłania się moim oczom sprawia, że jestem w szoku. Krajobraz nie do poznania. Kiedyś schodząc z Kopy wędrowało się lasem, dziś mamy tutaj wielka otwartą przestrzeń, na której akurat dziś hula wiatr. Cóż widoki przednie bowiem mamy przed sobą niesamowite panoramy, ale szkoda jednak tych drzew.

Panorama
Panorama
Prudnik
Prudnik
Głuchołazy
Głuchołazy
Srebrna Kopa
Srebrna Kopa

Schodzimy przez chwilę Głównym szlakiem Sudeckim, a następnie skręcamy w prawo. Kiedyś człowiek po drzewach rozpoznawał gdzie ma skręcić, a dziś wszystko widać. W końcu docieramy do schroniska PTTK pod Biskupią Kopą z którego jak się okazuje roztacza się dziś niesamowita panorama widokowa, niegdyś widok był bardzo mocno ograniczony.

Wchodzimy do schroniska i decydujemy się zrobić sobie tutaj dłuższą przerwę. Zamawiamy coś ciepłego na rozgrzanie i do tego pomidorową. Nasz czas natomiast spędzamy na pogawędkach, tak, że aż nie chce nam się ruszać z tego schroniska wiedząc w dodatku, że na zewnątrz wieje bardzo mocny i zimny wiatr. Dlatego też trochę w tym schronisku siedzimy oglądając różne ciekawostki m.in. pamiątkę rekordzisty wejść na Kopę Biskupią – Władysława Wrzochola czy liczne ścięte krawaty (kto wejdzie do schroniska w krawacie ten zostanie mu ucięty).

Warto w tym miejscu zamieścić kilka informacji o tym miejscu. Schronisko PTTK „Pod Kopą Biskupią” im. Bohdana Małachowskiego to jedyne schronisko turystyczne w Górach Opawskich. Położone na wysokości 850 m n.p.m., pod szczytem Biskupiej Kopy na terenie Parku Krajobrazowego Góry Opawskie.

Inicjatorem wybudowania była organizacja Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie, choć pierwsze projekty odbyły się pod patronatem Morawsko-Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego. Od końca XIX wieku niedaleko szczytu działało już schronisko „Rudolfsheim”, ale był to obiekt prywatny.

W 1923 po stronie czechosłowackiej zakupiono stary wojskowy barak dla sekcji prudnickiej SSGV, która zwróciła się z prośbą o pomoc do grup terenowych Zlate Hory, Głuchołazy i Nysa. Dwie ostatnie zgodziły się pomóc – projektantem i wykonawcą został Georg Döring, budowniczy miejski z Prudnika i członek Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego.

W lipcu 1923 uroczyście zatknięto wiechę i postanowiono, że schronisko otrzyma nazwę Schroniska Górnoślązaków (znana nazwa Oberschlesierbaude). Uroczyste otwarcie nastąpiło w lipcu 1924 – obiekt składał się z baraku z dobudowaną werandą. W środku znajdowała się jadalnia, pomieszczenie gospodarcze, na poddaszu sypialnia mogąca pomieścić 30 osób. Schronisko było własnością miasta Prudnik, SSGV wydzierżawiło je na 30 lat.

W związku z dużą popularnością wśród turystów już w latach 1926 – 1927 dokonano rozbudowy – obok starej konstrukcji wzniesiono nową, jednopiętrową, w której umieszczono kuchnię, mieszkanie zarządcy i pokoje noclegowe (9 z 19 łóżkami). W sali zbiorowej mogło pomieścić się 80 osób na materacach. Wybudowano też nową drogę do schroniska. Nową część otwarto w maju 1927. W starej części utworzono schronisko młodzieżowe.

W związku z kryzysem gospodarczym na przełomie lat 20. i 30. nastąpił spadek liczby odwiedzających – Schronisko Górnoślązaków przestało przynosić zyski i w 1936 administrację nim przejął Prudnik. Wtedy też zaczęto rozbudowywać obiekt dla potrzeb schroniska młodzieżowego – prace trwały do 1939.

Schronisko otrzymało dobudówkę, stojącą w miejscu dzisiejszego tarasu – na parterze znajdowała się sala dzienna, powyżej 3 sypialnie z 28 łóżkami. Zbudowano także nowe umywalnie i ubikacje. Pomieszczenia miały oświetlenie gazowe oraz były ogrzewane piecami. W lutym 1939 z okazji otwarcia nowej części w schronisku odbyło się uroczyste posiedzenie prudnickiej rady miejskiej.

Podczas II wojny światowej ruch turystyczny był mniejszy, ale nadal schronisko odwiedzali turyści. Przez cały okres niemiecki gospodarzył w nim Hans Mattner junior z Jarnołtówka, zwany Koppa Hansem.

Po 1945 schronisko otrzymało nazwę „Pod Kopą Biskupią”, a w 1964 imię Bohdana Małachowskiego, krakowskiego działacza turystycznego. Pierwszym polskim właścicielem zostało PTT z Katowic, ale obiekt długo świecił pustkami, gdyż przez wiele lat wędrowanie po szlakach nadgranicznych wymagało towarzystwa żołnierza WOP.

Obiekt otwarty jako polski w 1946 posiadał 120 miejsc noclegowych – 35 na łóżkach i 65 na pryczach. W 1948 działacze PTT oznakowali szlak z Głuchołaz, ale wkrótce schronisko ponownie zamknięto. Po raz drugi otwarto je w 1957, a właścicielem został Erwin Mecha z Chorzowa. W latach 70. obiekt przeszedł gruntowny remont. Od 1992 właścicielem jest wrocławski oddział PTTK.

W drodze do schroniska
W drodze do schroniska
Biskupia Kopa 2019
Biskupia Kopa 2019
Schronisko PTTK pod Biskupią Kopą
Schronisko PTTK pod Biskupią Kopą
Panorama ze schroniska
Panorama ze schroniska
Razem z Tomkiem przed schroniskiem
Razem z Tomkiem przed schroniskiem
Ciekawy wskaźnik
Ciekawy wskaźnik
W schronisku
W schronisku
Rekord wejść na Biskupią Kopę
Rekord wejść na Biskupią Kopę
Słynne krawaty
Słynne krawaty
Ciekawe krzesła w schronisku
Ciekawe krzesła w schronisku

W końcu jednak jesteśmy zmuszeni opuścić schronisko. Czas zaczyna nas gonić a przed nami jeszcze zejście do Zlatych Hor. Tak więc ubieramy się, wychodzimy i ruszamy wpierw w stronę czerwonego szlaku tuż przy którym znajduje się ścieżka bez szlaku, którą będziemy chcieli dojść do niebieskiego szlaku turystycznego.

Bardzo szybko udaje nam się do niego dotrzeć, teren jest w miarę płaski choć trochę doskwiera nam zimny i mocny wiatr. Wchodzimy na niebieski szlak i rozpoczynamy zejście ścieżką wśród powalonych, ściętych podczas wycinki drzew.

Staramy się schodzić szybko jak tylko to możliwie bo wiatr doskwiera nam coraz bardziej, jest tak mocny, że ciężko ustać na nogach. Nie poddajemy się jednak i cały czas mkniemy można powiedzieć w stronę widocznego już lasu na dole aby schronić się przed tym wiatrem.

Na początku wspomnianego lasu znajduje się kolejna ciekawostka do której się udajemy. Mianowicie są to słabo zachowane ruiny zamku Leuchtenstein z XIII wieku. O powstaniu zamku brak wiarygodnych informacji, jednak przeprowadzone badania archeologiczne wykazały, iż powstał prawdopodobnie w drugiej połowie XIII w do ochrony Księstwa Nyskiego, należącego do biskupów wrocławskich.

Być może bezpośrednim powodem budowy była utrata przez biskupów innego ważnego zamku – Edelštejnu i chęć ochrony okolicznych złóż. Zamek został opuszczony już w następnym wieku, o czym świadczy m.in. fakt, że w miejscowych przekazach był określany jako pusty zamek, czyli obiekt niezamieszkany. Z zamku pozostało obecnie bardzo niewiele – fundamenty cylindrycznej wieży oraz resztki murów. Widoczne są też pozostałości po fosie.

Schodzimy
Schodzimy
Ruiny zamku Leuchtenstein
Ruiny zamku Leuchtenstein
Ruiny zamku Leuchtenstein
Ruiny zamku Leuchtenstein

Pozostawiamy za sobą ruiny zamku i teraz już leśną ścieżką rozpoczynamy zejście w stronę Zlatych Hor za znakami niebieskiego szlaku turystycznego. W końcu docieramy do miejsca w którym wychodzimy na otwartą przestrzeń, trasa też już się wypłaszacza, a my spokojnie sobie wędrujemy w stronę przełęczy na Varte gdzie nasz szlak niebieski przecina żółty.

Po drodze towarzyszą nam wspaniałe panoramy dlatego co jakiś czas zatrzymujemy się i robimy pamiątkowe fotki, a w końcu wkraczamy na żółty szlak, którym teraz bezpośrednio udamy się do Zlatych Hor. Po drodze mijamy jeszcze dzielnice miasta o nazwie Rozmital. Wędrujemy otwartą przestrzenią i towarzyszą nam widoki na okoliczne góry. Wiatr już tutaj na szczęście tak nie szaleje jak tam u góry.

Panorama na Głuchołazy
Panorama na Głuchołazy
Biskupia Kopa 2019 - W drodze do Zlatych Hor
Biskupia Kopa 2019 – W drodze do Zlatych Hor

W końcu docieramy do Zlatych Hor a szlak doprowadza nas do Kościoła Wniebowzięcia Panny Marii. Niestety świątynia jest zamknięta a szkoda bo z chęcią byśmy weszli do środka. Pozostaje nam jedynie zrobić zdjęcia z zewnątrz, a także sfotografować Jana Nepomucena stojącego przed kościołem.

Kościół. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wzmiankowany był w XIV wieku. Wielokrotnie przebudowywany, a po pożarze miasta odbudowany(1699-1702) w stylu barokowym. We wnętrzu cenne wyposażenie z tego samego okresu.

Ruszamy w stronę centrum miasta gdzie robimy jeszcze kilka pamiątkowych fotek. Na uwagę zasługuje figura Józefa z dzieciątkiem, a także dwa ciekawe budynki. Pierwszy z nich to budynek Starej Poczty z 1698 roku, a obecnie Muzeum Miejskie. Drugi to ratusz z 1909 roku. Warto wspomnieć, że miasteczko posiada najdłuższy na Śląsku rynek, jego długość jest imponująca- 450 m, jest rynkiem wrzecionowym.

Kościół Wniebowzięcia Panny Marii
Kościół Wniebowzięcia Panny Marii
Kościół Wniebowzięcia Panny Marii
Kościół Wniebowzięcia Panny Marii
Jan Nepomucen
Jan Nepomucen
Rynek w Zlatych Horach
Rynek w Zlatych Horach
Ratusz w Zlatych Horach
Ratusz w Zlatych Horach

W taki sposób docieramy w końcu do naszego samochodu i nasza wycieczka dobiega końca. Wsiadamy do środka i ruszamy w drogę powrotną do Nysy. Podsumowując pogoda trochę nam nie dopisała, nie udało się wejść na wieżę na Kopie, ale to że powędrowaliśmy na szczyt nową dla nas wszystkich trasą sprawia, że wycieczkę na pewno zapisujemy na plus. Biskupia Kopa 2019 – szczyt zdobyty.

Adrian Kołodziej

Adrian Kołodziej

Cześć! Nazywam się Adrian i od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją przygodę z turystyką rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory turystyka to część mojego życia. Swoją pasję postanowiłem rozwijać, dzięki czemu w 2013 roku powstał Świat Gór, który początkowo miał taktować o turystyce górskiej. Dwa lata po utworzeniu bloga dołączyła do mnie Daria, dziś moja małżonka z którą wspólnie podróżujemy, a relacje z tych podróży można czytać tutaj na blogu. Dziś Świat Gór to blog podróżniczy prezentujący naszą turystyczną działalność. Zachęcam do częstszego odwiedzania bloga Świat Gór!

2 thoughts on “Biskupia Kopa 2019

  1. czy nocowaliście po polskiej stronie gór bo było taniej/lepiej/łatwiej coś znaleźć? czy jeśli zaplanuję nocleg w apartamencie w Karpaczu to będę mogła jakoś dojechać do Kopy pociągiem/autobusem i dalej szlakiem, czy to daleko?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.