Góry Opawskie i okolice

Góry Opawskie były celem naszej ostatniej kursowej wycieczki. Dziś w relacji Głuchołazy, Kopa Biskupia i Wieszczyna. Zapraszamy.

Z życia Świat Gór:

Bardzo szybko minął nam pierwszy tydzień nowego roku. Natłok obowiązków zawodowych i pozostałych sprawił, że zabrakło czasu na pisanie relacji, stąd też dziś w niedzielę publikujemy kolejny wpis związany z kursem przewodnickim. Przed nami ostatnia kursowa wycieczka.

Zapraszamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Relacja:

Tak więc dobiega końca kurs dla kandydatów na Przewodników Terenowych po Województwie Opolskim. Przed nami ostatnia wycieczka kursowa (lecz to nie koniec relacji bowiem w planach mamy jeszcze dwa wpisy), która wiodła po przepięknych Górach Opawskich.

Tym razem zgodnie z wolą kierownika kursu Marcina Nowaka i za zgodą dyrekcji, wycieczka odbędzie się bez udziału osób dodatkowych oraz z czterema opiekunami i delegacją ze szkoły. Spowodowane to jest tym, że jest to ostatni wyjazd, tak więc lekki stresik jest. Na delegatkę ze szkoły wybrana została Daria, tak więc ona będzie czuwać nad poprawnym przebiegiem wycieczki.

W niedzielę (22.07) spotykamy się w naszym tradycyjnym punkcie zbiórki w Nysie przy ulicy kolejowej o godzinie 7:00. Wsiadamy do autobusu i ruszamy na naszą wycieczkę. Dziś natomiast po trasie prowadzić będzie spora grupa kursantów: Andrzej Titarenkow, Mirosław Czekała, Tomasz Musiał, Zdzisława Wolaniuk, Tomasz Drozdowski i Łukasz Jasek. Miała prowadzić także koleżanka Agnieszka, ale ona wycofała się z kursu po ostatnich zajęciach.

Trasa z Nysy do Głuchołaz mija nam bardzo szybko, wszak obie miejscowości położone są blisko siebie. Naszą wycieczkę rozpoczniemy właśnie od zwiedzenia Głuchołaz, a na początek stare miasto. Autobus zatrzymuje się na parkingu przy hali sportowej, wysiadamy i tutaj grupę przejmuje kol. Andrzej, który będzie nas prowadzić jako pierwszy.

Ruszamy w drogę, ulicą Curie-Skłodowskiej przechodzimy obok Kościoła św. Wawrzyńca, do którego zaraz podejdziemy, lecz najpierw kierujemy się na tzw. dziedziniec dawnego wójtostwa. Tutaj zatrzymujemy się na chwilę aby poznać kilka ciekawostek związanych z tym miejscem.

Jeśli chodzi o wójtostwo miała charakter obronny, o czym świadczy dokument biskupi z XV wieku, nakazujący budowę wieży strażniczej przy wójtostwie. Budynek ten prawdopodobnie wcześnie wymurowano, gdyż widoczna na obrazie z poł. XVII w., siedziba wójta ma cechy późnogotycko-renesansowe.

Od 1622 wójtostwo było w posiadaniu jezuitów z Nysy, które to przekazał im biskup Karol Habsburg. W 1815 roku zespół został nabyty przez miasto. Wójtostwo spłonęło w czasie wielkiego pożaru w 1834 roku. Odbudowany budynek przekształcono na szkołę. Wskutek licznych przebudów zespól zatracił pierwotne cechy stylowe. Budowla składała się z dwóch skrzydeł wokół dziedzińca.

Andrzej rozpoczyna naszą wycieczkę.

Kościół św. Wawrzyńca.

Kursanci na dziedzińcu dawnego wójtostwa.

Wójtostwo.

Ruszamy dalej. Z wójtostwa kierujemy się na jeden z najbardziej urokliwych rynków w Województwie Opolskim, a po chwili stoimy i już przy jednym z symboli miasta, czyli Głuchołaskiej Lipie. Tutaj Andrzej opowiada nam kilka ciekawostek o samym rynku jak i o słynnej lipie.

Warto wiedzieć, że głuchołaski rynek należy do największych na Śląsku. Zbudowany jest na planie prostokąta o wymiarach 120 x 80 m. Układ ten został wyznaczony w XIII wieku podczas lokacji miasta. Dawniej na rynku znajdował się ratusz wybudowany w latach 60 XVI wieku, w czasach burmistrza Hansa Kirchnera. Niestety nie przetrwał on do naszych czasów. Na początku XX wieku rynek przebudowano tworząc zachowany do dzisiaj układ trawników i klombów.

Ciekawostką głuchołaskiego rynku jest Lipa, będąca przedstawicielem gatunku lipy szerokolistnej. Dane historyczne mówią, że posadzono ją w latach 1400-1600. Lipa rosła przez setki lat, stan jej się pogorszył dopiero w dziewięćdziesiątych latach ubiegłego wieku. Wtedy postanowiono ubytki w pniu drzewa zalać betonem. To z kolei spowodowało zagrzybienie innych części drzewa. Lipa jednak nadal się rozwija.

Kilka lat temu posadzono kolejne dwie, ale w innej części rynku. Lipa stała się też symbolem pokoju, gdyż właśnie to drzewo sadzono na pamiątkę zakończenie wojen. „Lipy pokoju” sadzono po zakończeniu największych konfliktów zbrojnych: wojny 30-letniej, 7-letniej czy prusko-francuskiej. Głuchołaska lipa uważana jest właśnie za drzewo pokoju zasadzone dla uczczenia zakończenia wojny 30-letniej.

Głuchołaska lipa.

Tutaj Andrzej oddaje głos Tomkowi, który teraz przejmuje grupę i zaprasza nas na spacer w kierunku Kościoła św. Wawrzyńca. Plan wycieczki zakładał wejście do środka, jednak wewnątrz trwa jeszcze msza święta, tak więc nie będzie nam dane wejść do wnętrza tej pięknej świątyni. Natomiast Tomek zaprasza nas na tył świątyni pod ciekawą płaskorzeźbę, przy której opowie nam o samym kościele.

Kościół parafialny pw. św. Wawrzyńca w Głuchołazach, wybudowany został w II połowie XIII wieku, choć jego wygląd na to nie wskazuje, bowiem w swej historii był wielokrotnie przebudowywany. Do czasów dzisiejszych zachował się wczesnogotycki portal, charakteryzujący się pewnymi cechami sztuki romańskiej. Jest to uskokowy portal, z ostrołukową archiwoltą. Bardzo ciekawe są kolumny z głowicami, na których umieszczono maski przedstawiające twarze zakonników, których przyjazny uśmiech miał zachęcać do odwiedzenia świętego przybytku.

Największa przebudowa głuchołaskiej fary miała miejsce w pierwszej połowie XVIII wieku za czasów panowania najwybitniejszego z biskupów wrocławskich Franciszka Ludwika von Neuburga. Wtedy to niemal całkowicie przebudowano wcześniejsze założenie z częściowym wykorzystaniem starszych murów. Autorem projektu był przypuszczalnie Johann Töpper, znany m.in. z kościołów w Głubczycach, Prudniku i Ścinawie Nyskiej.

Tuż za kościołem na ścianie prezbiterium znajduje się płyta nawiązująca do powodzi z 1742 roku. Wtedy to rzeka Biała wystąpiła z brzegów powodując ogromną powódź. W setną rocznicę tego zdarzenia na wysokości, do której sięgała woda wmurowano tablicę pamiątkową.

Kościół św. Wawrzyńca.

Płyta nawiązująca do powodzi z 1742 roku.

Na tym kończymy zwiedzanie starego miasta. Wracamy na parking przy hali do naszego autobusu i ruszamy do części zdrojowej. Kierujemy się w stronę najnowszej atrakcji turystycznej Głuchołaz, czyli tężni. Autobus wysadza nas tuż przy górnym stawie i rusza w dół, a my wysiadamy i ruszamy na spacer.

Tutaj ponownie grupę zabiera kol. Andrzej, który najpierw wskazuje nam budynek dawnego ośrodka Górnik, dziś należącego do Fundacji Benevolens, a następnie prowadzi nas do wspomnianej wcześniej tężni, gdzie zatrzymujemy się na kilka chwil.

Pomysłodawcą budowy tężni był dr Paweł Szymkowicz, natomiast budowa obiektu sfinansowana została ze środków Starostwa Powiatowego w Nysie. Wysokość obiektu jest zbliżona do jednej z pierwszych i największych w Europie konstrukcji tężniowych powstałych w Ciechocinku.

Wykonana z drewna modrzewiowego stanowi jedyną tego typu konstrukcję w Polsce. Z dwóch zbiorników posadowionych pod ziemią dostarczana jest za pomocą pomp solanka, która następnie spływa po gałązkach tarniny. Wytwarza się wówczas mikroklimat bogaty w całą gamę cennych mikroelementów.

Głuchołaska tężnia.

Kursanci.

Kilka chwil przy tężni na pamiątkowe zdjęcia i ruszamy w dalszą drogę. Ścieżką za tężnią kierujemy się w stronę parku zdrojowego i słynnego placu z Amorkiem. Tutaj wędrując po drodze Zbyszek Błauciak pokazuje nam kilka ciekawostek przyrodniczych.

W końcu docieramy do wspomnianego placu. Tutaj Andrzej przedstawia kilka ciekawostek o tym miejscu, robimy także kilka pamiątkowych fotek i idziemy dalej.

Plac z Amorkiem.

Docieramy do huśtanego mostku, gdzie grupę przejmuje kol. Grzegorz Rudecki wylosowany do przedstawienia uczestnikom wycieczki informacji na temat wodolecznictwa w Głuchołazach.

W drugiej połowie XIX w. zaczęto w Głuchołazach leczyć kuracjuszy, z powodzeniem stosując hydroterapię. Modna w XIX w. hydroterapia była pomysłem Vincenza Priessnitza słynnego lekarza z pobliskiego Jesenika.

Wizyty Polaków w Głuchołazach i ich kontakt z prekursorskimi metodami Priessnitza pozostawiły trwały ślad w… polskim języku. Pamiątką po tamtych kuracjach jest słowo „prysznic”, oznaczające wodny natrysk.

Kursanci przy huśtanym mostku.

Grzesiu w akcji.

Promenada przy Białej Głuchołaskiej.

Kilka ciekawostek i nasi opiekunowie zaznaczają, że trzeba ruszać w dalszą drogę. Tak więc kierujemy się do autobusu, który czeka na nas w pobliżu placu z Amorkiem. Przed nami teraz miejscowość Jarnołtówek skąd wyruszymy na najwyższy szczyt Województwa Opolskiego, czyli na Biskupią Kopę, nim tam jednak Kopa czeka nas jeszcze odwiedzenie jednego miejsca. W autobusie grupę przejmuje kol. Tomasz Musiał, który zabierze naszą grupę do Jarnołtówka pod słynną zaporę.

Kilka chwil w autobusie i meldujemy się na miejscu. Wysiadamy i ruszamy aby zobaczyć ten ciekawy obiekt. Tutaj Tomek przedstawia kilka ciekawostek po czym wchodzimy na górę by zobaczyć przepiękną panoramę na Góry Opawskie. Tak się składa, że przedstawienie panoramy przypada Adrianowi, który po kolei wymienia wszystkie widoczne szczyty.

Jarnołtówek często nawiedzały powodzie. Największa miała miejsce w 1903 r. Wówczas to przybyła tu aż cesarzowa Niemiec Augusta Wiktoria, która zarządziła wybudowanie tamy na Złotym Potoku. Została ona zbudowana w latach 1906-1909 przez Włochów. Tama o wysokości 15 m i długości ok. 50 m z trzema przelewami wraz z wałami tworzy suchy zbiornik. Podczas intensywnych opadów wypełnia się, chroniąc miejscowości wzdłuż Złotego Potoku.

W 1997 r. podczas potężnej powodzi zabrakło niewiele by woda przelała się przez koronę zapory, co doprowadziłoby do katastrofy.

Tama na Złotym Potoku.

Panorama z tamy.

Przednia Kopa.

Biskupia Kopa.

Wracamy do autobusu i ruszamy teraz w stronę ośrodka Ziemowit, gdzie z parkingu wyruszymy na Biskupią Kopę, choć jak się dowiadujemy samego wierzchołka nie zdobędziemy, ale naszym celem będzie odwiedzenie schroniska, bowiem jest to jedyne schronisko górskie w naszym województwie i opiekunowie twierdzą, że warto taki obiekt wskazać kursantom.

Na miejscu grupę przejmuje kol. Zdzisława Wolaniuk, a my spokojnym marszem ruszamy w stronę schroniska za znakami żółtego szlaku turystycznego. Od Polskiej strony jest to najłatwiejszy szlak umożliwiający zdobycie Biskupiej Kopy.

Wędrując bardzo często robimy przerwy, podczas których kursanci przedstawiają różnego rodzaju ciekawostki związane z przyrodą na terenie Parku Krajobrazowego Góry Opawskie.

Adrian natomiast robi zdjęcia bowiem na Kopie był ostatni raz przed wycinką i jest zszokowany tym jak dziś wyglądają te tereny. Krajobraz zmienił się nie do poznania. Wielka szkoda, że tyle drzew zostało wyciętych, jednak dziś wędrując na Kopę czy idąc Srebrną Kopą można podziwiać niesamowite panoramy widokowe co jest można powiedzieć takim plusem tej wycinki.

W końcu po blisko dwóch godzinach marszu docieramy do schroniska pod Biskupią Kopą. Tutaj nasz kierownik Marcin Nowak zarządza 30 minutową przerwę na odpoczynek. Siadamy i kupujemy sobie coś do picia, po czym ruszamy zrobić pamiątkowe zdjęcia, bowiem dziś można oglądać ze schroniska naprawdę ciekawą panoramę widokową.

Schronisko PTTK „Pod Kopą Biskupią” im. Bohdana Małachowskiego to jedyne schronisko turystyczne w Górach Opawskich. Położone na wysokości 850 m n.p.m., pod szczytem Biskupiej Kopy na terenie Parku Krajobrazowego Góry Opawskie. Inicjatorem wybudowania była organizacja Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie, choć pierwsze projekty odbyły się pod patronatem Morawsko-Śląskiego Sudeckiego Towarzystwa Górskiego.

W lipcu 1923 uroczyście zatknięto wiechę i postanowiono, że schronisko otrzyma nazwę Schroniska Górnoślązaków (niem. Oberschlesierbaude). Uroczyste otwarcie nastąpiło w lipcu 1924 – obiekt składał się z baraku z dobudowaną werandą. W środku znajdowała się jadalnia, pomieszczenie gospodarcze, na poddaszu sypialnia mogąca pomieścić 30 osób. Schronisko było własnością miasta Prudnik, a SSGV wydzierżawiło je na 30 lat. W związku z dużą popularnością wśród turystów już w latach 1926 – 1927 dokonano rozbudowy – obok starej konstrukcji wzniesiono nową, jednopiętrową, w której umieszczono kuchnię, mieszkanie zarządcy i pokoje noclegowe.

W związku z kryzysem gospodarczym na przełomie lat 20. i 30. nastąpił spadek liczby odwiedzających – Schronisko Górnoślązaków przestało przynosić zyski i w 1936 administrację nim przejął Prudnik. Wtedy też zaczęto rozbudowywać obiekt dla potrzeb schroniska młodzieżowego. W lutym 1939 z okazji otwarcia nowej części w schronisku odbyło się uroczyste posiedzenie prudnickiej rady miejskiej. Podczas II wojny światowej ruch turystyczny był mniejszy, ale nadal schronisko odwiedzali turyści. Przez cały okres niemiecki gospodarzył w nim Hans Mattner junior z Jarnołtówka, zwany Koppa Hansem.

Po 1945 schronisko otrzymało nazwę „Pod Kopą Biskupią”, a w 1964 imię Bohdana Małachowskiego, krakowskiego działacza turystycznego. Pierwszym polskim właścicielem zostało PTT z Katowic. W latach 70. obiekt przeszedł gruntowny remont. Od 1992 właścicielem jest wrocławski oddział PTTK.

Ruszamy na Kopę - Daria prowadzi.

Góry Opawskie - Srebrna Kopa.

W drodze na Kopę.

Schronisko PTTK pod Biskupią Kopą.

Daria przy schronisku.

Panorama z schroniska.

Góry Opawskie.

Panorama widokowa.

W końcu jednak pada decyzja, aby ruszać w drogę powrotną. Rozpoczynamy zejście tym samym szlakiem, którym wchodziliśmy, a grupę przejmuje kol. Łukasz Jasek, który teraz prowadzić nas będzie w stronę parkingu przy Cichej Dolinie.

Aby tam dotrzeć musimy jednak nieco zmodyfikować naszą trasę i w pewnym momencie naszego marszu skręcamy za znakami żółtego szlaku i w docieramy do łączenia się dwóch szlaków: niebieskiego i żółtego. Ruszamy za śladem tego pierwszego i docieramy do tzw. Gwarkowej Perci. Tutaj czeka na wszystkich jedna z większych atrakcji Gór Opawskich, a mianowicie słynna drabina.

Gwarkowa Perć jest to kamieniołom po wydobyciu łupka w dolinie Bystrego Potoku, który powstał w 1820 r. Skała łupkowa używana była do krycia dachów budynków. Ściany kamieniołomu osiągają do 50 m wysokości, wąwozy czynią go bardzo malowniczym miejscem. Znajduje się tutaj słynna metalowa drabinka z kilkudziesięcioma schodami, będąca jedyną tego typu atrakcja w Sudetach Wschodnich.

Grupę prowadzi Łukasz.

Gwarkowa Perć.

Gwarkowa Perć.

Szybko pokonujemy drabinkę i ruszamy w stronę parkingu. Teraz przed nami miejscowość Wieszczyna gdzie zaplanowaną mamy krótką przerwę na zajęcia praktyczne z opiekunami w wyznaczonych grupkach. Natomiast po przerwie czeka na nas grill. Wszystko to natomiast odbędzie się w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym.

Po dotarciu na miejsce wysiadamy z autobusu i ruszamy na zajęcia. Każdy już przed wycieczką został przydzielony do danego opiekuna, tak więc teraz wszyscy razem z nimi udajemy się na zajęcia. Adrian trafił do grupy Zbyszka Błauciaka, który dla kursantów przygotował zajęcia w formie przedstawienia jakie rośliny mogą nam pomóc w przypadku zagrożenia w lesie.

Można powiedzieć lekki survivial, bowiem poza roślinami, rozmawiamy także o zwierzętach które mogą nam zagrozić w trakcie wycieczek. Na koniec Zbyszek pokazuje wszystkim jak zorientować mapę z kompasem i wyznaczyć azymuty.

Pozostałe grupy tj. grupa Anatola Bukały, Jarka Srębacza i Marcina Nowaka organizują kursantom zajęcia właśnie z orientacji map, wyznaczania azymutów, a także ogólnie pojętej pierwszej pomocy przedmedycznej.

Grupa Anatola Bukały.

Grupa Marcina Nowaka.

Grupa Zbyszka Błauciaka.

Grupa Jarka Srębacza.

Warto także wspomnieć, że przy samym schronisku znajduje się ciekawa wieża widokowa, z której roztacza się piękna panorama na Góry Opawskie. Jedna z grup korzysta z tego i wchodzi na wieżę aby tam ćwiczyć wyznaczanie azymutów.

Drewniana wieża widokowa o wysokości 15 metrów znajduje się w położonej kilka km na południowy-zachód od Prudnika turystycznej wsi Wieszczyna. Wieża jest obiektem całorocznym, a wstęp na nią jest bezpłatny.

Obiekt jest jedną z dwóch wież widokowych, jakie powstały na ternie gminy Prudnik w 2009r. Budowę wieży zrealizowano dzięki staraniom gminy Prudnik oraz dotacjom unijnym. Budowla posiada zadaszony taras, z którego roztacza się piękny widok na masyw Kopy Biskupiej (889 m n.p.m.), pobliską Pokrzywną oraz okolicę.

Wieża widokowa w Wieszczynie.

Panorama na Góry Opawskie.

Na tym kończymy zajęcia i można powiedzieć naszą wycieczkę. Na zegarkach mamy godzinę 17.00, a przed nami jeszcze przerwa obiadowa w formie grilla. Tak więc decyzją kierowników tutaj kończymy naszą wycieczkę i odpuszczamy Trzebinię do której jeszcze mieliśmy się udać.

W trakcie grilla Daria w imieniu szkoły czyli organizatora kursu, dziękuje wszystkim za uczestnictwo w tym szkoleniu i zachęca do udziału w innych wydarzeniach organizowanych przez uczelnię. Natomiast nasi opiekunowie pojedynczo dokonują podsumowania całego kursu i dziękują za te kilka miesięcy współpracy.

Po tej krótkiej uroczystości zasiadamy na przerwę obiadową, a nasz przyjaciel Grzesiu przynosi gitarę i w takim turystycznym klimacie kończymy nasze szkolenie dla kandydatów na Przewodników Terenowych po Województwie Opolskim.

Daria i Grzesiu.

Asia, Kasia i Ewelinka.

Zbyszek, Mirek, Jarek, Gosia i Marcin.

Daria i Zbyszek.

Podsumowanie kursu.

Podsumowanie kursu.

Podsumowanie kursu.

W taki sposób zajęcia kursowe dobiegają końca. Blisko rok zajęć, wpierw teoretycznych, a potem osiem wycieczek praktycznych. Cały ten okres był jednym z najlepszych w moim życiu. Dzięki szkoleniu poznałem wiele fantastycznych osób, a także odwiedziłem wiele wspaniałych miejsc na terenie naszego województwa. W trakcie kursu poznałem wiele ciekawostek, o których wcześniej nie miałem zielonego pojęcia. W tym miejscu dziękuję wszystkim uczestnikom kursu za niesamowitą atmosferę! Zawiązała się paczka przyjaciół, która mam nadzieję będzie trwać i dalej będziemy jeździć na nasze „objazdy”.

Samo szkolenie to niesamowita przygoda, ale też wymagające poświęcenia przedsięwzięcie. Dla osób, które chcą wiązać swoje życie z prowadzeniem grup, uczestnictwo w kursie to od samego początku czas wytężonej nauki i ciągłego pogłębiania wiedzy. Jak to mówią przewodnicy: „Przewodnik uczy się całe życie”. Kurs za nami ale to nie koniec nauki i nie koniec tematu kursu, bowiem przed nami jeszcze egzamin przewodnicki!

W międzyczasie na blogu jeszcze relacja z wycieczek objazdowych, w trochę innej formie. Tymczasem po naszym grillu wracamy do autobusu i ruszamy w drogę powrotną do Nysy, gdzie docieramy kilka minut po godzinie 19:00 kończąc naszą ostatnią kursową wycieczkę.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 219 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.