Kajaki z Oddziałem PTTK Tryton

Kajaki z Oddziałem PTTK Tryton! Czyli relacja z kolejnej wycieczki, w której mieliśmy przyjemność wziąć udział. Zachęcamy do lektury.

Z życia Świat Gór:

Korzystając z wolnego weekendu czas wrócić do nadrabiania zaległości na blogu, a niestety jest ich sporo. Ponownie wracamy do 2018 roku i naszej wakacyjnej wycieczki z Trytonkami na kajaki do Stobrowskiego Parku Krajobrazowego, gdzie zwiedziliśmy też kilka ciekawych miejsc.

Za Adrianem dwudniowe szkolenie zimowe dla przewodników w Karkonoskim Parku Narodowym. Relacja z tego świetnego wydarzenia już wkrótce na blogu. Natomiast teraz przed nami kwiecień i wycieczka z Trytonkami do Czeskiej Szwajcarii na którą uda się Adrian. Kwiecień to również rozpoczęcie sezonu przewodnickiego w Kamieńcu Ząbkowickim, gdzie Adrian planuje się wybrać.

Takie plany wstępne na kwiecień, a co dalej to się zobaczy. Tymczasem zapraszamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Relacja:

Sobota (4.08) to dzień na który Oddział PTTK Tryton w Nysie przygotował pierwszą historii wycieczkę na kajaki. Nasz cel to Stobrawski Park Krajobrazowy i rzeka Budkowiczanka. Jednak w planie wycieczki mamy nie tylko kajaki, ale również i zwiedzanie kilku ciekawych miejsc w parku.

Spotykamy się przed godziną 8:00 w naszym tradycyjnym punkcie zbiórki w Nysie przy ulicy Kolejowej. Wsiadamy do autobusu i ruszamy w stronę Stobrawskiego Parku Krajobrazowego. Na początek kierujemy się do miejscowości Kup gdzie zwiedzać będziemy Izbę Leśną.

Po dotarciu na miejsce zatrzymujemy się na parkingu przy izbie. Wychodzimy i rozpoczynamy naszą wycieczkę. Przewodnikiem po Izbie jak i całym parku będzie dziś Zbigniew Błauciak, nasz Trytonkowy ornitolog.

Na początek Zbyszek przedstawia nam kilka informacji o Izbie, po czym wchodzimy do środka i rozpoczynamy zwiedzanie ekspozycji. Tutaj przechodząc od wystawy do wystawy Zbyszek przedstawia nam najważniejsze ciekawostki związane z przyrodą Sobrawskiego Parku Krajobrazowego.

W 1995 roku w celach edukacyjnych powstała przy Nadleśnictwie Kup IZBA LEŚNA. W 2003 roku dzięki staraniom Nadleśnictwa Kup, oraz pomocy finansowej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Opolu, na potrzeby poszerzonej ekspozycji IZBY LEŚNEJ wyremontowano i przystosowano pomieszczenia byłych warsztatów Nadleśnictwa Kup.

W chwili obecnej ekspozycja obejmuje wiele różnorodnych eksponatów i ekspozycji pogrupowanych w blokach tematycznych, a mianowicie:

  1. Dokumenty – w tym oryginały map leśnych z końca XIX w.
  2. Kopie map gospodarczych sprzed 1945 roku.
  3. Dokumenty z 1945 r., z początków działania polskiej administracji LP.
  4. Ciekawostki przyrodnicze i szereg spreparowanych rzadkich okazów fauny (np. orzeł bielik, czapla nadobna, cietrzew, wydra i inne).
  5. Szereg ekspozycji tematycznych.
  6. Kolekcję minerałów.

W IZBIE zgromadzono również kasety z głosami zwierząt, oraz filmy o przyrodniczej tematyce. Pomieszczenia galerii z wystawami o tematyce leśnej i przyrodniczej.

Trzeba przyznać, że Izba Leśna jest bardzo ciekawa. To kilka dużych pomieszczeń z bogatą przyrodniczo ekspozycją. Idealne miejsce do poznania przyrody Stobrawskiego Parku Krajobrazowego.

Zaczynamy naszą wycieczkę.

Izba Leśna Kup

Daria i Natalia

Izba Leśna Kup

Marcin

Izba Leśna Kup

Wychodzimy z Izby i ruszamy w dalszą drogę. Teraz kierować się będziemy do miejscowości Murów. Kilka minut w autobusie i wysiadamy ponownie. Tym razem ruszamy na spacer do miejscowości Zagwiździe przez tereny parku krajobrazowego.

Ruszamy więc. Zostawiamy zabudowania Murowa. Idąc ścieżka po chwili wprowadza nas do lasu, a naszym oczom wyłania się pierwsza atrakcja naszego spaceru, a mianowicie pozostałości średniowiecznego grodziska. Zatrzymujemy się tutaj. Zbyszek przedstawia nam kilka faktów historycznych po czym ruszamy dalej.

Grodzisko położone jest około 1300 m na północny wschód od środka wsi Murów, na skraju lasu, na południowym brzegu rzeki Budkowiczanki. Grodzisko stożkowate otoczone jest dobrze zachowaną fosą o szerokości ok. 6 m, wypełnioną wodą stojącą. Wał obronny o szerokości wynoszącej przy podstawie ok. 6-7 m jest częściowo zniwelowany. Od strony północno-wschodniej i południowo-zachodniej wał jest zdwojony, co stanowiło dodatkowe zabezpieczenie bramy znajdującej się dawniej w miejscu przerwy w obwałowaniach.

Grodzisko wzniesione jest na planie owalu, stożek na planie czworokąta z zaokrąglonymi narożami. Strome zbocza wysokiego (ok. 6 m) stożka opadają ku fosie. Jego górna powierzchnia jest płaska, częściowo zniszczona przez wkop, przypuszczalnie z okresu II wojny światowej. Obecnie stanowisko porośnięte jest drzewami i krzewami, w pobliżu przebiega droga gruntowa.

Grodzisko w Murowie to słowiańska warownia powstała ok. XIII wieku, czyli pod koniec okresu wczesnego średniowiecza. Była ona intensywnie użytkowana do ok. XIV wieku.

Ruszamy w dalszą drogę. Wędrując po chwili docieramy do niewielkiej rzeczki i jak się dowiadujemy jest to właśnie Budkowiczanka, którą później będziemy płynąć z Zagwiździa właśnie do Murowa, ale to później. Tymczasem zostawiamy rzekę i spokojnym spacerem ruszamy w dalszą drogę.

Ruszamy z Murowa do Zagwiździa.

Zbyszek wyjaśnia różnicę między dębem szypułkowym, a bezszypułkowym.

Pozostałości średniowiecznego grodziska.

Pozostałości średniowiecznego grodziska.

Budkowiczanka.

Budkowiczanka.

Wędrując w końcu docieramy do jednej z największych atrakcji Stobrawskiego Parku Krajobrazowego czyli do wydm. Oczywiście zatrzymujemy się w tym miejscu by wysłuchać kilku ciekawostek i zrobić pamiątkowe zdjęcia.

Na terenie Stobrawskiego Parku Krajobrazowego występuje kilkaset zróżnicowanych morfologicznie wydm o wysokościach względnych dochodzących do 20 m. Wydmy te formowały się na przełomie epoki lodowcowej i polodowcowej w okresie od 14000 do 10000 lat temu.

Główną siłą sprawczą ich powstania były wiatry, które porywały lub toczyły po słabo osłoniętym roślinnością gruncie piaszczysty materiał polodowcowy i osadzały go na lokalnych przeszkodach, np. głazach, krzewach, wzniesieniach.

W ten sposób z czasem powstawały proste formy wydm, które w przekroju poprzecznym miały łagodne zbocze zwrócone w kierunku wiatru, a strome w kierunku przeciwnym. W kolejnym etapie wydmy stopniowo porastały roślinnością, co powodowało ich unieruchomienie i w takiej formie, jako porośnięte zwykle borami sosnowymi wzniesienia, możemy podziwiać je dzisiaj.

Wydmy.

Wydmy.

Pozostawiamy wydmy za sobą i ruszamy dalej. Powoli spacerkiem tuż przy Budkowiczance wędrować teraz będziemy do Zagwiździa. Natomiast po kilkuset metrach naszym oczom wyłania się jedna z największych atrakcji wspomnianej wyżej miejscowości czyli zespół huty żelaza.

Docieramy pod hutę i chwilę tutaj oczekujemy na przyjazd pani przewodnik, która wpuści nas na teren huty tak abyśmy mogli ją zobaczyć wewnątrz. Nie tak dawno Adrian był tutaj z wycieczką w ramach kursu przewodnickiego wtedy trwał remont, dziś jest już na ukończeniu. Za jakiś czas pomieszczenia będą udostępniane dla turystów jako taka izba muzealna, gdzie będzie można poznać historię hutnictwa w Zagwiździu.

Dziś natomiast pozostaje nam zobaczyć to co jest dostępne na dzień dzisiejszy. Wchodzimy do pomieszczenia zwanego młotownią składającego się jakoby z dwóch pomieszczeń. Oba możemy zobaczyć. Natomiast niedostępny jest jeszcze budynek odlewni.

Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia przy hucie i wysłuchujemy ciekawostek związanych z samym hutnictwem jak i historią huty w Zagwiździu.

Zespół huty żelaza w Zagwiździu jest przykładem rozwoju dziewiętnastowiecznej architektury przemysłowej, w której produkcja od pocz. XIX do 2. poł. XX w. opierała się niemal na tych samych technologiach i urządzeniach.

Decyzję o założeniu huty podjął w 1753 r. osobiście król Fryderyk II Hohenzollern. Pierwsze zabudowania huty powstały krótko po królewskiej decyzji. Wraz z nimi powoli powstawała osada Zagwiździe, której nazwa pochodziła od imienia króla Friedrichsthal.

W 1755 roku gotowy był już wysoki piec, a w roku 1757 wykopano Kanał Zachodni. Rozwój huty wstrzymały działania wojenne w 1761 roku. Została ona jednak odbudowana i rozbudowana na pocz. XIX wieku. W 1869 roku huta przeszła na własność Kaspra Kampa i Jana Pyki, a następnie wyłącznie rodziny Pyków. Obecnie na terenie zespołu huty znajduje się muzeum.

W skład zespołu wchodzą budynki murowane z cegły, z otynkowanymi elewacjami oraz powiązane z nimi funkcjonalnie i technologicznie kanały i jaz spiętrzający. Budynki są niskie, w większości jednokondygnacyjne, nakryte dachami naczółkowymi. Ich elewacje mają skromną klasycystyczną dekorację, artykułowane są prostokątnymi, zamkniętymi półkoliście otworami okiennymi. Wyposażenie obiektów zachowało się częściowo.

Elementem łączącym poszczególne budynki są dwa kanały: zachodni (większy), przy którym znajdują się budynki odlewni i młotowni oraz południowy (mniejszy), przy którym znajduje się budynek przycinarki (nożyc).

We wschodniej części założenia znajduje się wolnostojący budynek odlewni z 1839 roku. Złożono go z zestawionych ze sobą, dobudowanych w późniejszych okresie przybudówek i z trójkondygnacyjną wieżą glichtową. Wewnątrz, na środku hali głównej postawiono piec.

W części zach. znajduje się młotownia zbudowana w 1806 roku. Jest ona złożona z dwóch połączonych ze sobą budynków wzniesionych po dwóch stronach kanału: młotowni i małej młotowni oraz z przybudówki ponad kanałem. W łączniku ponad kanałem umieszczono trzy koła oraz śluzę, które poruszały mechanizmy młotów.

Magazyn 2 (1802 r., tzw. nowy magazyn) zbudowano we wsch. części kanału południowego. Budynek nożyc postawiono w części zachodniej. Założono go na planie prostokąta, z elewacjami artykułowanymi półkolistymi arkadami.

Wędrówki po Stobrawskim Parku.

Huta w Zagwiździu.

Huta w Zagwiździu.

Młotownia.

Trytonki.

W końcu kończymy zwiedzanie huty i ruszamy dalej. Jesteśmy już prawie w Zagwiździu (bowiem sama huta leży przed miejscowością), kilkusetmetrowy spacer i przed nami wyłania się w oddali Kościół Najświętszego Serca Pana Jezus, znany również Adrianowi z wycieczki kursowej.

Oczywiście również i dziś będzie nam dane wejść do środka, a po świątyni oprowadzi nas Zbyszek. Wewnątrz robi ona naprawdę niesamowite wrażenie. Wykonana w stylu neorenesansowym ma bardzo bogato zdobione wnętrze.

Tutejsza świątynia została zbudowana w latach 1920–1921 w stylu neorenesansowym. Jest to kościół trójnawowy, stropowy, murowany, nieorientowany i otynkowany. Obiekt jest pierwszą świątynią w Zagwiździu, które zostało założone w XVIII w. przez koloinistów frydercjańskich. Wzorowana została na bazylikach z Rzymu i Rawenny. Wcześniej wierni, jeździli do kościoła w Starych Budkowicach.

Wewnątrz zachowało się oryginalne wyposażenie, jak i wystrój, które w ostatnich latach (2014-2015) zostało całkowicie odrestaurowane. Obok kościoła zachowała się ciekawa i oryginalna kapliczka, poświęcona poległym w czasie I wojny światowej, wybudowana w latach 20 – tych XX w.

Kościół w Zagwiździu.

Kościół w Zagwiździu.

Kościół w Zagwiździu.

Kościół w Zagwiździu.

Wychodzimy ze świątyni i możemy powiedzieć, że nasza część wycieczki związana ze zwiedzaniem dobiega końca. Przy kościele czeka już na nas nasz autobus, do którego wsiadamy i ruszamy w stronę ostatniego punktu programu, czyli startu naszego spływu kajakowego.

Nasz spływ rozpocząć mamy tuż za Zagwiździem. Jadąc z prawej strony ciągnie się niewielki strumyk, jak się dowiadujemy to właśnie tędy będziemy płynąć. Z tym, że nie jest to Budkowiczanka tylko jakiś inny strumyk, którym do Budkowiczanki dopłyniemy.

Gdy docieramy na miejsce dowiadujemy się, że stan wody jest bardzo niski i ciężko będzie się płynąć dwójkami w kajakach. My jednak zdecydowani jesteśmy płynąć razem we dwójkę. Jesteśmy zdania, że damy radę jakoś pokonać ten niski stan.

Zabieramy kajak. Wsiadamy i ruszamy! Z początku płynie się całkiem fajnie, trochę nas rzuca na boki, ale im dalej tym coraz lepiej nam wychodzi wiosłowanie. W końcu jednak zaczyna się najgorsze. Niestety im bliżej Zagwiździa, do którego wracamy tym wody mniej i nasz kajak zahacza o wszystkie muldy i kamienie, zatrzymując nas.

Niestety, gdy już się zatrzymamy bardzo ciężko jest ruszyć dalej. Trzeba użyć naprawdę siły, aby odepchnąć kajak by ten ruszył dalej. Zaczyna się można powiedzieć mały koszmar, który potrwa aż do miejsca, gdzie wcześniej spacerowaliśmy idąc z Murowa do Zagwiździa.

W końcu prawie wszyscy nas mijają, a my męcząc się staramy się płynąć co nie jest łatwe, gdy ciągle się zatrzymujemy. Zaczyna powoli brakować sił, ale w końcu docieramy do właściwej Budkowiczanki wypływając z tego niewielkiego cieku wodnego. Tutaj od razu robi się głębiej oraz szerzej, dzięki czemu płynie nam się o wiele łatwiej. Tyle, że szkoda, że jest to ostatni odcinek jakieś kilkaset metrów dalej docieramy do końca naszego spływu potwornie zmęczeni.

Zmęczeni, ale warto było, choć i nerwów też nie brakowało, bo człowiek już się sporo nadenerwował, gdy ciągle musiał odpychać kajak czy wychodzić z niego kilkukrotnie, tutaj było mało przyjemności. Natomiast ostatni fragment to już sama przyjemność.

Gdy docieramy do niewielkiej przystani, zatrzymujemy się i wysiadamy. Tutaj mamy jeszcze chwilę na odpoczynek w oczekiwaniu na ostatnich uczestników spływu, którzy docierają po kilkunastu minutach.

Kajaki - zaczynamy.

Kajaki - zaczynamy.

Natalia, Zbyszek i Tomek na kajakach.

Na tym jednak nasza wycieczka się nie kończy, bowiem teraz udamy się do siedziby firmy, która zorganizowała nam dzisiejszy spływ. Tam czeka już na nas grill! Tak więc przed nami już tylko relaks i odpoczynek po wyczerpującym spływie.

Przez ponad godzinę siedzimy sobie w klimatycznej wiatce grillowej odpoczywając i racząc się kiełbaskami, wspominamy i śmiejemy się z zakończonego właśnie spływu i przygód, które na nas czekały.

A po kajakach grill.

W końcu przychodzi czas kończyć naszą wycieczkę. Po dosyć długiej przerwie obiadowej wracamy do autobusu, wsiadamy i powoli ruszamy w drogę powrotną do Nysy. Za nami kolejna udana wycieczka, kilka ciekawych miejsc odwiedzonych, a także fajna przygoda z kajakami. Polecamy serdecznie Stobrawski Park Krajobrazowy.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 219 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.