Korfantów i okolice 2016

Korfantów i okolice, to pierwsza z wycieczek w ramach nowego cyklu pod nazwą „Spacer po Ziemi Opolskiej” organizowanego przez MK PTTK Tryton. Zapraszamy.

Z życia Świat Gór:

W dzisiejszej relacji cofniemy się do sierpniowej wycieczki krajoznawczej pod nazwą Korfantów i okolice organizowanej przez Miejskie Koło PTTK Tryton. Szczegóły poniżej. Natomiast jeśli chodzi o nas. Znów ostatnio zrobiło się na blogu trochę ciszej. Ostatnie tygodnie to okres ciężkiej nauki do egzaminu na przewodnika, który odbędzie się już 18 grudnia. Sporo jeszcze przede mną do nauczenia, a tak mało czasu – mam nadzieję, że uda się zdać i uzyskać wymarzone uprawnienia przewodnickie. O wyniku i przebiegu egzaminu na pewno poinformuję na blogu, a tymczasem proszę trzymanie kciuków.

W tym czasie udało się również wrócić na górskie szlaki. W sobotę (26.11) razem z Marcinem i Markiem wyruszyliśmy w czeskie Góry Jastrzębie, aby zdobyć najwyższy szczyt Zaltman (739 m.n.p.m.). Pogoda trochę nam nie dopisała – widoków nie mieliśmy, ale za to udało mi się zdobyć 7 szczyt do Korony Sudetów. Przeszliśmy ciekawą trasę, którą na pewno opiszę za jakiś czas na blogu. Daria ze względów zawodowych nie mogła wziąć udziału w wycieczce. Cały czas pracujemy nad tym aby znaleźć wolny weekend i razem gdzieś wyskoczyć.

Jak już informowałem w ostatnim wpisie udało mi się zdać egzamin na Przodownika Turystyki Górskiej. Oczekuję teraz na odbiór legitymacji i odznaki. Tymczasem zachęcamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Relacja:

Jak już wspomniałem we wstępie dziś razem z Darią zapraszamy na relację z sierpniowej wycieczki krajoznawczej organizowanej przez Miejskie Koło PTTK Tryton. Wycieczka pod nazwą Korfantów i okolice rozpoczęła nowy cykl wycieczek w naszym kole pt. „Spacer po Ziemi Opolskiej”.

Sobota (27.08), razem z Darią ruszamy do stałego punktu startu wycieczek organizowanych przez koło PTTK Tryton. Wyjazd zaplanowany jest na godzinę 8:00, więc chwilę przed tą godziną meldujemy się już na nyskim rynku. Kierownikiem dzisiejszej wycieczki, a zarazem przewodnikiem będzie sekretarz naszego koła – Jarosław Srębacz, który także wymyślił cały cykl tych tematycznych wycieczek.

Godzina 8:15 wszyscy już w busie z małym akademickim opóźnieniem ruszamy w kierunku pierwszego celu naszej dzisiejszej wycieczki. Na początek Ścinawa Nyska, gdzie docieramy po niecałych 30 minutach. Wysiadamy przed jednym z piękniejszych wiejskich kościołów Śląska, położonym na stoku wzgórza i otoczonym murem z kamienia polnego.

Zbieramy się w grupę i ruszamy po kamiennych schodach w górę w stronę kościoła. Zanim jednak wejdziemy do środka podziwiać uroki. Zatrzymujemy się przed bramą, gdzie nasz przewodnik Jarek opowiada o znajdujących się tutaj dwóch krzyżach pokutnych, położonych nietypowo, bo w bramie. Warto wspomnieć, że krzyże pokutne to monolityczne, proste i surowe kamienne formy w kształcie krzyża wznoszone przez zabójców w miejscu popełnionego morderstwa (szerzej o krzyżach niżej w relacji).

Daria.

Nasza dzisiejsza grupa.

Krzyż pokutny.

Brama wejściowa.

Kościół w Ścinawie.

Panorama Ścinawy.

Chwilę później jesteśmy już we wnętrzach kościoła pw. św. Piotra i Pawła. Wewnątrz Jarek przedstawia po krótce historię kościoła. Warto wiedzieć, że sama wieś przez kilka wieków był własnością biskupów wrocławskich, wchodząc w skład Księstwa Nyskiego. Sam kościół w stylu barokowym wewnątrz skrywa 12 popiersi apostołów, namalowanych przez mistrza malarstwa, zwanego „Śląskim Raffaelem” – Michaela Wilmanna. Właśnie z tego powodu rozpoczęliśmy zwiedzanie od Ścinawy Nyskiej, aby zobaczyć obrazy tak znanego artysty. Warto w tym miejscu zamieścić krótką notkę biograficzną malarza:

Michael Willmann (ochrzczony 27 września 1630 w Królewcu, zm. 26 sierpnia 1706 w Lubiążu) to niemiecki malarz, zwany „śląskim Rafaelem”. Początkowo uczył się rzemiosła malarskiego u swego ojca Christiana Petera. Decydująca dla jego artystycznego rozwoju była podróż do Holandii i Flandrii, którą odbył ok. 1650. Poznał w tym czasie m.in. malarstwo Rembrandta, Rubensa oraz obrazy van Dycka. Stąd duży wpływ wywarło na Willmannie malarstwo flandryjskie tych twórców. W swoich najlepszych obrazach korzystał z rubensowskiego języka form, do którego należą dynamiczna kompozycja, monumentalizm, dosłowność przedstawiania szczegółów, bogactwo form ciała ludzkiego. W 1660 przeprowadził się do Lubiąża, gdzie założył rodzinę, otworzył pracownię malarską i przebywał już do końca życia, pracując głównie dla cystersów. W obrazach Willmanna uzyskuje odbicie barokowy pogląd na miejsce człowieka w świecie. Nie stoi on już w centrum, jak u renesansowych artystów-badaczy, ale staje się jednym z elementów niespokojnej, otaczającej go przyrody. Największy zbiór obrazów malarza znajduje się w Muzeum Narodowym we Wrocławiu, niektóre jego dzieła zachowały się też w Lubiążu (freski w pałacu opata), Krzeszowie (freski na ścianach i sklepieniu miejscowego kościoła pw. świętego Józefa) i Otmuchowie (obraz w ołtarzu głównym Kościoła Parafialnego). Zmumifikowane zwłoki Willmanna znajdują się w krypcie opatów kościoła w Lubiążu.

Sam kościół jak i obrazy robią na nas duże wrażenie. Po wysłuchaniu historii tego miejsca zbieramy się i powoli wychodzimy, podziwiając jeszcze wnętrza tego barokowego kościoła.

Jarosław Srębacz.

Ambona w kościele.

Freski na suficie.

Ołtarz.

Trytonki.

Marek, Daria i Kasia.

Jeden z obrazów Michaela Willmanna.

Po wyjściu z kościoła, ponownie wsiadamy do autobusu i ruszamy w stronę kolejnego punktu naszej dzisiejszej wycieczki. Tym razem będzie to pałac w Przydrożu Małym, miejscu, w którym kiedyś kształtowała się historia Nysy, a dziś znajduje się wiele ciekawych miejsc do odwiedzenia.

10 minut drogi i meldujemy się we wspomnianej miejscowości, wysiadamy z autobusu i jako pierwsze ruszamy w stronę zabytkowego pałacu, który niestety dziś nie jest udostępniony do zwiedzania. Jego stan techniczny również nie należy do najlepszych. Sam pałac znajduje się na terenie prywatnego przedsiębiorstwa. Nasza wycieczka jednak ma zgodę aby wejść na jego teren. Podchodzimy więc pod siedzibę pałacu, gdzie Jarek pokrótce przedstawia nam historię związaną z tym miejscem:

 

Sama miejscowość Przydroże wzmiankowana była już w 1300 r. i 1305 r. jako Predros (niem. Snellindorph). Zaś w XVII w. pojawia się wzmianka o włościach rycerskich w Przydrożu należących do hrabiego Jana Fryderyka von Herberstein. Pałac ten należałby do jednej z wielu typowych, śląskich, wiejskich rezydencji, gdyby nie historyczne spotkanie w jego wnętrzach 9 października 1741 r. Dziś wydarzenie to znane jest jako Tajna Konwencja w Przydrożu Małym. W tym dniu w pałacu spotkali się Fryderyk II z marszałkiem wojsk austriackich, Wilhelmem Reinhardem von Neippergiem. Zawarto ściśle tajną konwencję przydroską, pomiędzy Prusami a Austrią, która torowała Fryderykowi II przyłączenie Śląska do Prus. Co zostało potwierdzone pokojem we Wrocławiu zawartym w 1742 roku.

Konwencja w Przydrożu Małym mówiła o:

Art. 1-4: Król pruski będzie oblegał Nysę. Komendant miasta otrzyma rozkaz, po 15-dniowym oblężeniu poddać twierdzę. Garnizon otrzyma możliwość wycofania się z zachowaniem żołnierskiej czci. Dostanie koniecznie wozy do ewakuacji do granicy morawskiej. Osoby cywilne mogą przyłączyć się do garnizonu. Żadnego człowieka nie można namawiać, by przeszedł na pruską stronę. Armaty z twierdzy zostaną przekazane przy zawarciu pokoju.

Art. 5-8: Król po wzięciu Nysy nie będzie postępował przeciwko cesarzowej i jej sprzymierzeńcom. Nie otrzyma więcej jak Dolny Śląsk z Nysą. Do końca grudnia będzie dążyć do zawarcia ostatecznego pokoju.

Art. 9-11: 16 października marszałek Neipperg wycofa się z całym wojskiem na Morawy, a stamtąd, gdzie mu wygodniej. Do tego czasu winien zostać opuszczony zamek Otmuchów. Do 26 października Neipperg winien ewakuować na Morawy magazyny, założone u podnóża gór.

Art. 12-16: Górny Śląsk będzie częścią Prus do końca grudnia 1742 roku i mogą tam być zimowe obozy. Jednak księstwo cieszyńskie, miasto Opawa, gdzie Neipperg zostawi 1. Batalion i kilku huzarów, tereny poza rzeką Opawą i wysokie góry, jak również dobro Jindrichov, nie będzie zajmowane przez wojska. Żołnierze pruscy mogą żądać od ludności tylko mieszkań i żywności, nie mogą brać kontrybucji i stawiać innych żądań.

Art. 17: Działania nieprzyjacielskie winny być, do następnego spotkania prowadzone dla pozoru.

Art. 18: O tych uzgodnienia zobowiązani są szlacheckim słowem zachować milczenie: hr. Hyndford, marsz. Neipperg i gen. Lentulus.

Z ciekawością wysłuchujemy tej historii. Tym bardziej dla mnie jest to ważne gdyż wiem iż już na jesień będę brał udział w kursie na Przewodnika Miejskiego PTTK po Nysie. Po wysłuchaniu historii robimy sobie wspólne zdjęcie w tle z pałacem oraz przechodzimy jeszcze na drugą stronę tego obiektu, podziwiając to co pozostało.

Pałac w Przydrożu.

Trytonki w Przydrożu.

Wspólne zdjęcie przed pałacem.

Trochę artystyczne zdjęcie.

Pałac w Przydrożu Małym.

Chwilę tutaj spędzamy i ruszamy dalej w kierunku następnego punktu naszej dzisiejszej wycieczki. Tym razem nie będziemy nigdzie przejeżdżać, jedynie zabierzemy rzeczy z autobusu i udamy się na 1,5 km spacer do znajdującego się tuż za Przydrożem Małym – Sanktuarium na Szwedzkiej Górce.

Okolice Przydroża.

Ruszamy w stronę sanktuarium.

Góry Opawskie.

Przepiękne widoki.

15 minutowym spacerze wśród pól z widokiem na położone w oddali Góry Opawskie oraz Rychlebskie Hory towarzyszy świetna pogoda i dobra widoczność. Idealny dzień na wycieczkę. Docieramy po chwili do sanktuarium położonego w niewielkim lasku, dookoła otoczonym polami. Z oddali widzimy nadjeżdżający w naszym kierunku samochód, Jarek informuje nas, iż to zapewne ksiądz, który ma nas wpuścić do znajdującego się tutaj kościółka.

Tak też się staje. Po chwili dołącza do nas ksiądz, który otwiera nam wnętrza kościółka. Wchodzimy, siadamy w ławkach i wsłuchujemy się w historię tego miejsca, którą opowiada nam przybyły ksiądz:

Na oddalonym ponad 1km od Przydroża Małego wzniesieniu o nazwie „Szwedzka Górka”, położony jest Kościół Matki Boskiej Bolesnej. Historia tego miejsca związana jest z wojną 30-letnią i Szwedami, którzy zatrzymali się w tych okolicach podczas przemarszu z Opola do Nysy. Idealnym punktem na zatrzymanie się wojsk było właśnie to wzniesienie, z którego roztaczał się idealny widok na okolicę. Właśnie w czasie pobytu, żołnierze Szwedzcy urządzili sobie tutaj można powiedzieć zawody strzeleckie. Jednak za cel nie służyły im żadne tarcze, a obraz Matki Boskiej.

Wtedy to strzelając doszło do sytuacji takiej, iż kule odbijały się rykoszetem od obrazu i zabiły oraz raniły kilku uczestników tej zabawy. Żołnierze przerazili się, zaprzestali dalszego strzelania i poczuli szacunek do tego obrazu. Nie przestraszył się jednak dowódca, który nakazał swym podopiecznym zniszczenie obrazu poprzez wystrzelenie z karabinów w obraz w tym samym czasie 30 doborowym strzelcom. I znów doszło do tej samej sytuacji co wcześniej. Kule odbiły się i zabiły oraz raniły kilku kolejnych żołnierzy. Wtedy dowódca podjął decyzję, aby obraz wywieźć do Nysy i tam spalić go publicznie.

Podczas transportu doszło do kolejnych sytuacji. W pobliżu miejscowości Rynarcice konie nagle się zatrzymały nie chciały ruszyć dalej. Wtem jeden z żołnierzy zdecydował, że zniszczy obraz leżący na wozie. Chwytając jednak drążek spłoszył konie, które w galopie zraniły znowu kilku żołnierzy.

Po wszystkich sytuacjach podjęto decyzję o zaprzestaniu dalszego transportu obrazu. Kiedy jednak zatrzymano i uspokojono konie, okazało się, że obraz zniknął. Odnaleziono go dopiero po kilku dniach na wzniesieniu koło Przydroża. Na pamiątkę wszystkich wydarzeń miejscowa ludność nazwała to wzniesienie „Szwedzką Górką”, obraz natomiast umieściła w specjalnie wybudowanej kapliczce. Od tamtej chwili Szwedzka Górka jest miejscem kultu religijnego, odwiedzanego licznie przez pielgrzymów.

Kościół w swej historii był wielokrotnie przebudowywany. Działania II Wojny Światowej nie wpłynęły na niego. Niestety jednak po zakończeniu wojny rozpoczął się okres zaniedbania świątyni, wtedy też skradziono część wyposażenia kościółka i kaplic, lecz największą ze strat było zniknięcie cudownego obrazu, o którym jest mowa w legendzie. Dziś wewnątrz znajduje się jego replika.

Ciekawa historia tego miejsca zainteresowała nas bardzo. Podchodzimy oczywiście do obrazu, repliki. Robimy także kilka fotek i wychodzimy na zewnątrz. W tym miejscu zarząd koła w składzie: Marek Więckiewicz – skarbnik, Jarek Srębacz – sekretarz oraz Ewa Petecka – członek zarządu, podjął decyzję o wręczeniu nowym członkom koła legitymacji. Po tej uroczystości wszyscy razem robimy sobie jeszcze wspólne zdjęcie. Nasz przewodnik zarządza tutaj również 30 minutową przerwę. W tym czasie razem z Darią zwiedzamy jeszcze okolice kościółka i robimy pamiątkowe zdjęcia.

Wnętrze kościółka.

Nasz przewodnik Jarek.

Replika obrazu.

Wręczamy legitymacje przed kościółkiem.

Wręczanie legitymacji.

Wspólne zdjęcie.

Sanktuarium.

Góry Opawskie.

Rychlebskie Hory.

Sanktuarium na Szwedzkiej Górce.

Teren przy sanktuarium.

Kończąc przerwę, zbieramy się i ruszamy w drogę powrotną do Przydroża Małego do oczekującego tam na nas autobusu, którym teraz wyruszmy do ostatniego punktu naszej dzisiejszej wycieczki, a mianowicie Korfantowa. W miejscowości tej w planie mamy zwiedzanie miasta oraz wejście do kościoła parafialnego Świętej Trójcy.

Kilka minut drogi autobusem i meldujemy się we wspomnianej miejscowości. Nasz autobus zatrzymuje się na parkingu koło sklepu Biedronka. Wysiadamy i ruszamy w stronę pierwszej atrakcji, a mianowicie remizy strażackiej:

Na skrzyżowaniu ulic Kościuszki, Prudnickiej i 3 maja, znajduje się jeden z najbardziej charakterystycznych budynków Korfantowa. Jest to wybudowana w stylu neogotyckim remiza, powstała w 1910 roku. Na szczególną uwagę zasługuje fasada budynku, zwężająca się w swojej górnej części, ozdobiona blankami, gzymsami oraz oryginalną zewnętrzną sztukaterią. Nad całością dominuje kwadratowa wieża, także zwieńczona blankami.

Przez chwilę podziwiamy remizę i wysłuchujemy historii tego obiektu od Jarka. Jednak już po chwili idziemy dalej, a po kilkudziesięciu metrach docieramy do kolejnej atrakcji jaką jest znajdujący się w Korfantowie krzyż pojednania (dawnej zwane krzyżami pokutnymi):

Krzyże pokutne to monolityczne, proste i surowe kamienne formy w kształcie krzyża wznoszone przez zabójców w miejscu popełnionego morderstwa. Morderca, oprócz wzniesienia krzyża, był również zobowiązany pokryć koszty pogrzebu i przewodu sądowego. Winien również łożyć na utrzymanie rodziny zabitego. Był zobowiązany wobec Kościoła, np. musiał zakupić świece. Następnie powinien odbyć boso pieszą pielgrzymkę do świętego miejsca. Wystawienie krzyża stanowiło ostatni punkt pokuty. Krzyż był jej wyrazem zadośćuczynienia. Stawiano go ku pamięci, uwadze i przestrodze potomnych. Miał również skłaniać przechodniów do modlitwy za dusze: zabójcy i ofiary. Przy krzyżu następowało pojednanie zabójcy z rodziną ofiary, stąd właśnie nazwa krzyż pojednania.

Korfantów - remiza.

Remiza w Korfantowie.

Jarek opowiada o krzyżu pojednania.

Krzyż Pokutny.

Dalsza część naszej wycieczki obejmuje przejście rynkiem w stronę zabytkowego zespołu zamkowego. Wzniesiony w 1616 roku z fundacji Pilchnera, zespół pałacowy w swej historii wielokrotnie przebudowywany. Dziś nie posiada fortyfikacji, można przypuszczać, że w przeszłości posiadał obronny charakter. Obecnie w wnętrzach mieści się znane Opolskie Centrum Rehabilitacji.

Ruszamy dalej.

Rynek w Korfantowie.

Ostatnim punktem naszej dzisiejszej wycieczki jest już przepiękny kościół parafialny pw. Świętej Trójcy. Przed wejściem do środka Jarek zapoznaje nas z historią obiektu. Z zewnątrz kościół robi na nas ogromne wrażenie. Po chwili wszyscy razem udajemy się do środka, jego wnętrze robi na nas jeszcze większe wrażenie. Sam kościół:

Sam Korfantów należy do jednych z najstarszych miast. Pierwsza wzmianka dotycząca kościoła pochodzi z 1335 r. Ten sam rok uznaje się za datę początkową miejscowości. Jak na ówczesne czasy rozmieszczenie kościoła było typowym rozwiązaniem. Zbudowany na osi wschód-zachód, na planie prostokąta, jednonawowy, murowany, od wschodu zamknięty prezbiterium, od zachodu jednowieżową fasadą z wejściem głównym. Z czasem w kościele i wokół niego pojawiły się grobowce miejscowych ziemian. Przez pierwsze wieki swojego istnienia kościół niewiele się zmieniał. Oszczędzały go kolejne pożary. Pierwszą poważną inwestycję zmieniającą wygląd świątyni przeprowadzono w 1751 r., kiedy to przebudowano wieżę kościelną nadając jej barokowy charakter. Do końca XVIII w. wybudowano w kościele także empory, a parafia otrzymała dzwon św. Jana. Kolejnych kilkadziesiąt lat to okres zastoju inwestycyjnego. Zmieniają to wydarzenia roku 1884. Na posiedzeniu rady parafialnej ustalono, że ze względu na rosnącą liczbę parafian budowa nowego kościoła jest konieczna. Tym samym rozpoczął się 25-letni okres walki o nową świątynię. Jednak dopiero w 1908 r. przyjęto do realizacji projekt budowy kościoła. Zakładał on pozostawienie barokowej wieży i dobudowanie do niej budynku nawowego. 23 listopada 1909 r. ks. kanonik Josef Klose mógł poświęcić nowy budynek nawowy w stanie surowym. Prace wykończeniowe wnętrza trwały do 11 czerwca 1911 r. kiedy to ks. biskup Karol Augustin dokonał konsekracji kościoła. W neobarokowej szacie kościół przetrwał do naszych czasów.

Jarek opowiada o kościele.

Kościół św. Trójcy.

Kościół św. Trójcy.

Wnętrze.

Korfantów - ołtarz w kościele św. Trójcy.

Jedna z rzeźb.

Kolejna.

Jarek opowiada o wnętrzu kościoła.

W taki sposób kończymy naszą dzisiejszą wycieczkę. Po wyjściu z kościoła, podjeżdża po nas autobus. Wsiadamy i ruszamy w stronę Nysy kończąc wycieczkę pod nazwą Korfantów i okolice, pierwszą z cyklu „Spacer po Ziemi Opolskiej”. Wycieczkę myślę na pewno udaną wycieczkę. Tak blisko miejsca zamieszkania, a tyle atrakcji. Czasami człowiek nie wie zbyt wiele o otaczającej go historii, a poszukuje ciekawostek w innych regionach. Warto jednak poświęcić uwagę na poznanie historii własnego regionu.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 219 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.