Kursowa wycieczka – Śląsk Opolski część północna

Kursowa wycieczka zorganizowana w maju obejmowała północą część Województwa Opolskiego. Dziś zapraszamy do lektury relacji z tego wyjazdu.

Z życia Świat Gór:

Środa, tak więc czas na relację z kursu na Przewodnika Terenowego po Województwie Opolskim. Zapraszamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Relacja:

Dziś czas na relację z trzeciej kursowej wycieczki. Celem tego wyjazdu było poznanie północnej części naszego województwa. Tak się składa, że tym razem oprowadzanie na tej wycieczce przypadło mi i koledze Mariuszowi Dmetreckiemu. W trakcie zajęć teoretycznych organizatorzy dołączyli do naszej wycieczki jeszcze kol. Staszka Małkowskiego oraz kol. Gosię Borecką-Wanat. Właśnie ta czwórka miała za zadanie przedstawić kursantom północ naszego województwa … na można powiedzieć, najdłuższym kursowym wyjeździe.

Kilka tygodni przed naszą kursową wycieczką zorganizowaliśmy sobie objazd całej naszej trasy, dodając jeszcze kilka elementów do naszej wycieczki. Chcieliśmy się dobrze przygotować do naszej próby. Wtedy to nasza wycieczka trwała blisko 14 godzin, wiedzieliśmy, że będzie to ekstremalny wyjazd i próbowaliśmy się w taki sposób przygotować, aby pokazać kursantom co najważniejsze w miarę przystępny sposób.

W końcu nastał dzień ostateczny. Po wielu dniach przygotowań spotykamy się w niedzielę (13.05) w naszym tradycyjnym punkcie zbiórki w Nysie. Wsiadamy do autobusu, a na początek miejsce na pilotce zajmuje kolega Staszek. To jemu przypadnie sprawdzić listę obecności oraz opowiadać na pierwszych fragmentach trasy.

Zadanie dziś mamy jeszcze utrudnione bowiem temat naszej wycieczki to „wycieczka dla dzieci”. Z informacji od opiekunów wiemy, że nie musimy zachowywać się dokładnie jak na takiej wycieczce, ale wiemy, że mamy zwracać uwagę na elementy typowe dla takich wycieczek i o nich opowiedzieć. Do tych elementów należy zaliczyć m.in. zwroty „drogie dzieci”, zwracanie uwagi na przejściach, wyznaczanie opiekunów czy rozsadzanie opiekunów w autobusie.

Pierwsza zmiana na pilotce następuje przed Dąbrową Niemodlińską. Tym razem moja kolej, aby podzielić się informacjami. Trafia mi się do opowiadania o wspomnianej Dąbrowie (a warto wspomnieć, że znajduje się tutaj ciekawy pałac), o Opolu czy takich miejscowościach jak Zawada czy Kotórz Mały.

Prowadzić mi przyszło aż do pierwszego przystanku na naszej trasie wyznaczonej przy wałach Jeziora Turawskiego za miejscowością Kotórz Mały. Zatrzymujemy autobus, wysiadamy i przy tablicy z mapą w kilku słowach przedstawiam informacje na temat miejsca, w którym się znajdujemy. Następnie ruszamy na koronę wału, gdzie opowiadam kilka ciekawostek o samym jeziorze.

Jezioro Turawskie zwane Dużym powstało w 1938 roku ze spiętrzenia wód Małej Panwi dla regulowania stanu wody na Odrze. Ma 21 km2 powierzchni, a maksymalna głębokość to 13 m. Na południe od niego leżą Jeziora: Średnie i Małe.

Zbiorniki te położone są na terenie Obszaru Chronionego Krajobrazu Lasy Stobrawsko-Turawskie. Brzegi Jeziora Dużego od południa i zachodu porastają bory sosnowe i lasy mieszane z wieloma osobliwościami florystycznymi, np. storczykami.

W części środkowej brzeg jest naturalny, usiany dobrze zorganizowanymi ośrodkami wypoczynkowymi, natomiast w części północno-wschodniej wytworzyły się łachy piaszczyste i muliste, będące miejscem gniazdowania ciekawych gatunków ptaków – rybitwy, bączka czy cyranki.

Rozpoczynamy wycieczkę.

Jezioro Turawskie.

Schodzimy z korony wału i wsiadamy do autobus. Ruszamy teraz w stronę kolejnego punktu naszej wycieczki, a mianowicie Ozimka. Po drodze przypada mi jeszcze wskazać kilka ciekawostek do czasu kolejnej zmiany, która dokonuje się w miejscowości Szczedrzyk. Tutaj na pilotkę wsiada kol. Mariusz.

Jego celem będzie teraz dowiezienie nas do Ozimka gdzie zatrzymamy się przy najsłynniejszym zabytku miasta czyli moście żeliwnym, będącym pomnikiem historii. Po dotarciu na miejsce wysiadamy na parkingu tuż przy moście. Wysiadamy i kierujemy się w stronę mostu, który trzeba przyznać pięknie jest wykonany. Tutaj Mariusz przedstawia kilka ciekawostek o tym obiekcie.

Most w Ozimku to najstarszy żelazny most wiszący na kontynencie europejskim. Jest to wiszący most łańcuchowy wykonany w całości z żelaza i według tego kryterium to najstarszy istniejący do dziś most na świecie.

W 1753 r., w miejscu dzisiejszego Ozimka, nad brzegiem Małej Panwi, na polecenie króla Prus Fryderyka II powstały pierwsze dwa piece do wytopu żelaza. W ten sposób powstała huta nazwana od rzeki Malapane.  34 lata później, po raz pierwszy do topienia rudy żelaza zastosowano koks. Dzięki temu, miejscowa huta stała się zakładem przodującym w tej dziedzinie w całej Europie.

Dwa lata później Ozimek znów przodował – tym razem w budowie mostów żelaznych. Pierwszy żelazny most łukowy wykonano dla miejscowości Łażany na Dolnym Śląsku. Obiekt nie zachował się do dzisiejszych czasów, w przeciwieństwie do bardziej zaawansowanego technicznie – wiszącego mostu łańcuchowego, powstałego w Ozimku.

Most miał nośność 3 ton i wielokrotnie oparł się zagrożeniom, m.in. wielkiej powodzi z 1830 r., kiedy zniszczeniu uległa zapora na Małej Panwi. W 1854 r. wzmocniono przęsło i zmieniono sposób zakotwień łańcuchów, a od 1945 r. – po poważnym uszkodzeniu – został wyłączony z ruchu kołowego.

Most składa się z przęsła podwieszonego do żelaznych łańcuchów, wspartych na dwóch żeliwnych pylonach, złożonych z odlewanych, ażurowych płyt, zwieńczonych neogotyckimi portalami.. Cały most składa się z około 1600 żelaznych części – w dużej mierze wykonanych ręcznie. Przetrwał jako jeden z nielicznych mostów tego typu, niemal w oryginalnej formie.

Most w Ozimku.

Most w Ozimku.

Mariusz Dmetrecki w akcji.

Wracamy do autobusu i ruszamy w dalszą drogę. Tym razem Mariusz poprowadzi nas do miejscowości Bierdzany, gdzie odwiedzimy przepiękny drewniany kościół. W tym miejscu trzeba wspomnieć, że ta część województwa słynie z licznych drewnianych kościółków, dzięki czemu powstał „Szlak Drewnianego Budownictwa Sakralnego”. Właśnie na tym szlaku znajduje się kościół w Bierdzanach.

Dzięki wcześniejszemu objazdowi udało nam się skontaktować z miejscowym proboszczem, który zgodził się, aby w dniu wyjazdu nasza wycieczka miała możliwość wejść do wnętrza świątyni. Sam proboszcz wyraził chęć przedstawienia historii świątyni.

Tak więc po dotarciu na miejsce wysiadamy z autobusu i udajemy się do wnętrza świątyni. Proboszcz już na nas czeka. Zasiadamy w ławkach i wysłuchujemy historii tego miejsca, a także legendy o słynnej „Bierdzańskiej śmierci”.

Kościół św. Jadwigi Śląskiej to zabytkowa, drewniana, rzymskokatolicka świątynia parafialna. Pierwsze wzmianki o Bierdzańskim kościele pochodzą z początku XV w. Obecny kościół wzniesiony został, zgodnie z datą wyrytą na podmurowaniu i na jednej z belek południowego ramienia transeptu, w 1711 roku.

Wewnątrz na ścianach znajdują się barokowe polichromie ze scenami ze Starego i Nowego Testamentu, które jeszcze w roku 1970 pokryte były farbą olejną. Najbardziej znany jest fragment znajdujący się przy bocznych drzwiach wejściowych na ścianie nawy z przedstawieniem tzw. „Bierdzańskiej Śmierci”, czyli Śmierci z klepsydrą stojącej przed kupcem.

Mało, kto wiedział o istnieniu „Bierdzańskiej śmierci”. Starsze osoby zamieszkujące Bierdzany w swoich wypowiedziach nieraz używają zwrotu „wyglądasz, jak bierdzańska śmierć”. Tak określa się ludzi chorowitych, słabowitych, bladych. Mieszkańcy nie wiedzieli skąd wziął się ów zwrot. Wszystko się wyjaśniło przy okazji odsłonięcia polichromii. Powiedzenie to odnotowane zostało przez Józefa Lompę w jego „Nowej księdze przysłów polskich”.

Najprawdopodobniej w okolicy musiało się wydarzyć coś ważnego, skoro w małym wiejskim kościółku namalowano motyw śmierci. Śmierć na polichromii przyobleczona jest jedynie w czerwony zwiewny szal. Na jej trupiej twarzy można zauważyć wymalowaną zadumę. Przyszła ona do człowieka w sile wieku, siedzącego za stołem i podała mu klepsydrę, w której zostało już niewiele ziaren piasku do przesypania. Nie wiadomo czy kupiec liczył właśnie pieniądze, które uzbierał przez całe życie, czy może szykował gotówkę, aby przekupić kostuchę.

Kościół św. Jadwigi Śląskiej.

Wnętrze świątyni.

Bierdzańska śmierć.

Po wyjściu z kościoła Mariusz przedstawia jeszcze kilka ciekawostek o obiekcie. Następnie wsiadamy do autobusu i ruszamy w dalszą drogę. Przed nami teraz jedno z większych miast na dzisiejszej wyciecze, a mianowicie Kluczbork. Ponownie moja kolej aby zasiąść na pilotce i dowieźć grupę do wspomnianej miejscowości.

W Kluczborku zatrzymujemy się na parkingu przy jednym z marketów. Mamy niedzielę i w dodatku niehandlową więc mamy gdzie zaparkować. Wysiadamy spokojnie i ruszamy na krótki spacer po centrum miejscowości. Na początek odwiedzimy pozostałości po dawnym zamku, będące dziś muzeum słynnego mieszkańca tych okolic, księcia ula, czyli Jana Dzierżona.

Zatrzymujemy się przy samym Muzeum im. Jana Dzierżona, tutaj można wykorzystać schodki do opowiedzenia ludziom historii tego miejsca, a także tuż obok znajduje się ciekawa ekspozycja zewnętrzna dotycząca uli figuralnych.

W Muzeum im. Jana Dzierżona możemy poznać ciekawostki związane z pszczelarstwem na eksponowanej wystawie stałej pn. „Pszczelarstwo dawne i nowe”. Prezentuje ona dzieje hodowli pszczół od czasów najdawniejszych do współczesności, a także rolę i działalność pszczelarską ks. Jana Dzierżona.

Tutaj także zachowało się wiele pamiątek związanych z ojcem współczesnego pszczelarstwa, w tym m.in. jego listy, dyplomy honoris causa, wydawnictwa. Wizytówką Muzeum jest usytuowany przed budynkiem skansen, w którym obejrzeć można kolekcję współczesnych uli figuralnych wykonanych przez artystów ludowych i rzeźbiarzy amatorów z całego kraju.

Budynek muzeum stoi na pozostałościach po zamku zbudowanym pod koniec XIV wieku na miejscu dawnego dworu książęcego. W 1590 roku książęta brzescy postawili obecną budowlę o gotyckich oknach. Zamek popadł w ruinę pod koniec XVII wieku. W 1907 roku wieża zamkowa została przebudowana na wieżę ciśnień.

Na początku lat 30-tych XX wieku wyburzono część zabudowań oraz oddano do użytku ulicę pod budynkiem, nad przejazdem znajduje się charakterystyczny kartusz herbowy zakonu Krzyżowców z Czerwoną Gwiazdą.

Wystawa uli figuralnych.

Muzeum imienia Jana Dierżona.

Ruszamy na dalszy spacer, na chwilę zatrzymujemy się przy budynku będącym niegdyś zakładem dla ubogich, a następnie kierujemy się w stronę ciekawego rynku. Naszym oczom wyłania się kluczborski ratusz. Tutaj zatrzymujemy się i opowiadam zgromadzonym historię tego miejsca, a ta jest bardzo ciekawa.

Rynek w Kluczborku niegdyś pełnił rolę placu targowego. Pośrodku tego centralnego dziś w mieście placu stoi okazały Ratusz pochodzący z XVIII wieku. Jest to jest dwukondygnacyjna budowla wzniesioną na planie wydłużonego prostokąta, nakrytą dachem mansardowym. Na dachu umiejscowiona jest niewysoka wieżyczka pokryta miedzianą blachą, posiadająca latarnię i nakryta ostrosłupowym hełmem. Wokół latarni jest ozdobna balustrada, a poniżej cztery tarcze zegarowe. Na szczycie fasady barokowy kartusz herbowy Kluczborka.

Ciekawostką Kluczborskiego rynku jest to, że pierwotnie do budynku Ratusza przylegał rząd kamieniczek, stanowiących barokowy zespół „Dwunastu Apostołów”. W 1925 roku miał miejsce wielki pożar, w wyniku którego spłonął ratusz oraz osiem z dwunastu zabytkowych kamieniczek. Pozostałości po spalonych budynkach rozebrano i na nich miejscu zbudowano arkadowe podcienia. Jak wyglądał kiedyś cały zespół Dwunastu Apostołów można zobaczyć na płaskorzeźbie znajdującej się na balkonie podcieni.

Na rynku w Kluczborku.

Ratusz w Kluczborku.

Ratusz w Kluczborku.

Na rynku w Kluczborku.

Dwunastu apostołów.

Rynek w Kluczborku.

Na tym kończymy zwiedzanie rynku w Kluczborku. Wracamy do naszego autobusu, zajmuję jeszcze miejsce na pilotce bowiem dane mi będzie jeszcze poprowadzić fragment wycieczki do wyjazdu z Kluczborka przez ulicę Byczyńską, gdzie znajdują się domy z bardzo ciekawymi mansardowymi dachami.

Za Kluczborkiem zmiana na pilotce, a miejsce to zajmie teraz kol. Gosia, która skieruje nas teraz w stronę jednej z największych atrakcji regionu, a mianowicie grodu w Biskupicach pod Byczyną. Tam także jako organizatorzy dzisiejszej wycieczki przewidzieliśmy pierwszą przerwę taką obiadową można powiedzieć, bowiem zorganizowaliśmy tam grilla.

Nim jednak przerwa… udajemy się na zwiedzanie grodu byczyńskiego. Tutaj kol. Gosia razem z przedstawicielem grodu opowiadają i pokazują nam ciekawostki tego miejsca. Trzeba przyznać, że jest to ciekawie usytuowane miejsce. Drewniany gród nad niewielkim jeziorkiem, są tutaj miejsca noclegowe czy restauracja oraz inne atrakcje… idealne miejsce na wypoczynek.

W Biskupicach leżących pomiędzy Byczyną i Kluczborkiem znajduje się Gród Rycerski, wykonany z drzewa modrzewiowego i stylizowany na średniowieczną budowlę. Pomysł stworzenia grodu narodził się podczas pierwszego Jarmarku Średniowiecznego w 2003 r. Wtedy pojawiła się idea stworzenia produktu turystycznego, który związany byłby z ruchem rycerskim i wykorzystywałby historyczne tradycje Byczyny. W ten sposób Gmina Byczyna i Opolskie Bractwo Rycerskie współpracujące ze sobą przy organizacji dorocznych turniejów, postanowiły spróbować wspólnymi siłami wybudować wczesnośredniowieczny gród, który stanowiłby nie tylko lokalną atrakcję turystyczną, ale również byłaby centrum spotkań ruchu rycerskiego.

Obiekt nie mógł być mały, a całość miała mieć również walory użytkowe. Jak zwykle na przeszkodzie stały ograniczone finanse. Nawiązano, więc współpracę z partnerską gminą ze Zlatych Hor oraz Grupą Szermierczą z czeskiego Jasenika, aby zgodnie z wymogami współpracy transgranicznej ubiegać się o środki pieniężne z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. W 2005r. udało się przygotować i złożyć wniosek o dofinansowanie projektu. Wspólna inicjatywa powiodła się. Uzyskano środki na realizację przedsięwzięcia z Europejskiego Funduszu Regionalnego.

Warownia w Biskupicach otoczona jest wysokim na 6 m drewnianym ostrokołem. To właśnie w niej w pierwszy weekend maja odbywają się jedne z największych w Europie turniejów rycerskich. Gród jest siedzibą Opolskiego Bractwa Rycerskiego. Działa tu Spółdzielnia Socjalna „Gród”. Pracownicy spółdzielni przygotowali wiele atrakcji zarówno dla firm, jak i gości indywidualnych. W grodzie organizowane są też lekcje „żywej historii” dla dzieci i młodzieży, kolonie rycerskie oraz obozy archeologiczne. Więcej szczegółów i zdjęć na stronie grodu.

Warownia jest obiektem o powierzchni 1970 m2. Mieszczą się w niej: staropolska karczma z dwoma salami rycerskimi, „Gościniec śpiącego rycerza” z 60 miejscami noclegowymi, sala myśliwska do kameralnych imprez okolicznościowych, sala narzędzi tortur średniowiecznych i zbrojownia. Na dziedzińcu umiejscowione są balie szwedzkie pod gołym niebem, kuźnia, trybuny dla widzów oraz stanowiska do gier i zabaw plebejskich. Na podgrodziu wznosi się drugi gród przeznaczony na kameralne ogniska i pikniki. Obok niego znajduje się urokliwy domek na wodzie idealny na imprezy na świeżym powietrzu. Na podgrodziu znajduje się również tor łuczniczy oraz machiny oblężnicze w skali 1:1 – trebusz, balista i skorpion. Dziś drewniana budowla jest ewenementem na skalę światową. To największa atrakcja turystyczna regionu.

Teraz czas na przerwę. Z tyłu za grodem znajduje się można powiedzieć miniatura grodu, gdzie wewnątrz znajduje się palenisko i ruszt, a wokół liczne stoły. W taki sposób właściciele przygotowali miejsce na grilla. Tak więc tutaj organizujemy kilkudziesięcio-minutową przerwę na kiełbaski.

Gród w Biskupicach.

Gród w Biskupicach.

Koleżanka Gosia w akcji.

Kiełbaski już na ruszcie.

Przerwa na kiełbaski.

Nad zalewem w Biskupicach.

Kończymy zwiedzanie grodu i wracamy do autobusu. Gród Byczyna zwiedzony, tak więc czas odwiedzić samą Byczynę, jedno z ważniejszych miasteczek, jeśli chodzi o historię Polski… choć o tym mało się mówi. To wszystko za sprawą słynnej bitwy pomiędzy Janem Zamojskim a Maksymilianem Habsburgiem na polach pod Byczyną w 1588 roku. Dziś bitwa ta jest niedoceniana, ale miała ona znaczący wpływ na naszą historię, gdyby Habsburg wygrał i objął tron Polski moglibyśmy dziś nie mówić po polsku.

Po Byczynie oprowadzać nas będzie miejscowa przewodniczka i regionalistka nasza koleżanka Basia Brzezińska, z którą kol. Mariusz załatwił krótki spacer. Ten zaś rozpoczynamy na parkingu tuż przy zachowanych średniowiecznych murach miejskich. Trzeba wspomnieć, że Byczyna jest jednym z nielicznych miast, gdzie prawie w pełni zachowały się średniowieczne mury miejskie. W Byczynie jest to niesamowita atrakcja dla turystów.

Z parkingu kierujemy się w stronę rynku po drodze odwiedzając barokowy Kościół Świętej Trójcy. Tutaj Basia opowiada nam historię tego obiektu. Następnie idziemy już bezpośrednio do centrum tutaj Basia przedstawia nam historię pięknego ratusza i Kościoła św. Mikołaja. Dalej kierujemy się ponownie w stronę murów i można powiedzieć po zatoczeniu takiej pętli ponownie wracamy do autobusu, kończąc bardzo krótki spacer po pięknej Byczynie.

Byczyna to ciekawe, historyczne miasteczko w województwie opolskim, leżące około 15 km na północ od Kluczborka, przy trasie nr 11. Byczyna to najstarszy ośrodek w regionie i jeden z najstarszych na całym Śląsku, bowiem wzmiankowany już był w XIII wieku. Nie jest znana dokładna data nadania praw miejskich, ale już Jan Długosz w XIV wieku wymienia Byczynę jako miasto.

Zabytki w Byczynie:

– Mury obronne Byczyny – średniowieczne mury otoczyły miasto w XV i XVI wieku, Byczyna jako jedno z nielicznych miast w Polsce zachowała niemal w całości mury miejskie, które otaczają miasto linią owalną, ich długość to ponad 900 m, do dzisiaj poza murami oglądać tu można wieże bramne – Polską i Niemiecką, Basztę Piaskową oraz fosę.

– Spichlerz – neogotycki spichlerz przylega do murów miejskich, niedaleko Baszty Piaskowej, obecnie mieści się w nim karczma

– Ratusz – pierwotnie gotycki ratusz powstał na przełomie XV i XVI wieku, podobnie jak obwarowania miejskie, przebudowany w XVIII wieku zyskał cechy barokowo-klasycystyczne, ale spłonął w 1945 roku, jednak został starannie zrekonstruowany, do dzisiaj zachował oryginalne zabytkowe piwnice i kartusz z 1709 roku

– Kościół Świętej Trójcy – parafialny kościół katolicki wybudowany w 1767 roku w stylu barokowym

– Kościół Św. Mikołaja – gotycki kościół powstał w XIV wieku, a odnowiony został w 1888 roku, kiedy wnętrze nabrało cech neogotyku, dziś jest to świątynia ewangelicka

– Gród Byczyna – w pobliskich Biskupicach powstał w 2007 roku Gród Rycerski na wzór historycznych grodów, nazywany Grodem Byczyna, udostępniony dla turystów, wejście na dziedziniec bezpłatne

Basia Brzezińska.

Kursowa wycieczka w Byczynie.

Fragment średniowiecznych murów obronnych.

Kursowa wycieczka na rynku w Byczynie.

Ratusz w Byczynie.

Pamiątkowe zdjęcie.

Pamiątkowe zdjęcie z Basią wykonane, wsiadamy do autobusu. Miejsce na pilotce zajmuje Mariusz, który jeszcze opowie nam kilka ciekawostek o wspomnianej wcześniej bitwie pod Byczyną. Tuż po nim za miejscowością na pilotkę wsiada kol. Gosia i to ona teraz zawiezie nas do Praszki.

Plan wycieczki zakładał spacer po Praszce i tutejszej kalwarii. Niestety na zegarkach mamy już godzinę 14:00, a przed nami jeszcze dwie ważne miejscowości plus przerwa obiadowa. Dlatego też decyzją kierowników skracamy naszą wycieczkę i zatrzymujemy się w Praszce tylko na chwilę w centrum, by tutaj kol. Gosia opowiedziała nam o samej miejscowości jak i znajdującej się w centrum figurze św. Floriana.

Praszka to niewielkie historyczne miasteczko w województwie opolskim, leżące na skrzyżowaniu dróg nr 42 i 45, pomiędzy Olesnem i Wieluniem, nad rzeką Prosną.

Zabytki w Praszce

– Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny – neobarokowa murowana, halowa świątynia z lat 1872-1874, stojąca niedaleko Rynku w Praszce, świątynia we wnętrzu kryje relikwie Św. Walentego

– Sanktuarium Pasyjno-Maryjne w Praszce – Kalwaria Praszkowska powstała w XX wieku przy parafii Świętej Rodziny na Makowym Wzgórzu

– Synagoga w Praszce – ciekawa murowana synagoga wybudowana została około 1836 roku, w czasie wojny została zdewastowana przez Niemców, ale później ją wyremontowano i dziś jest siedzibą Miejskiego Centrum Kultury

– Parowóz w Praszce – zabytkowa lokomotywa i wagon pozostałe po zlikwidowanej wąskotorowej Wieluńskiej Kolei Dojazdowej stoją w centrum miasteczka, w ogrodzie Muzeum w Praszce i stanowią atrakcję nie tylko dla dzieci

– Pomnik Św. Floriana stojący na Placu Grunwaldzkim

Anatol Bukała tłumaczy jak metodycznie prowadzić grupę.

Kursowa wycieczka na rynku w Praszce.

Święty Florian na rynku w Praszce.

Krótkie zwiedzanie Praszki za nami. Ponownie wsiadamy do autobusu i ruszamy do Olsena. Tam bowiem na godzinę 14:45 mamy umówione wejście do wyjątkowej świątyni, a mianowicie drewnianego Kościoła św. Anny zwanej „Różą zaklętą w drewnie”.

Tak się składa, że oprowadzanie po Oleśnie również przypadło mi. Tak więc zgłębiając historię Olesna jak i kościoła mogłem poznać kilka ciekawych faktów. Przed świątyniom opowiadam zgromadzonym ogólne informacje, natomiast po wejściu do środka w tzw. starszej części świątyni opowiadam legendę i historię początków tego kościoła. Następnie udajemy się do drugiej części świątyni tej dzięki której możemy mówić o „Róży zaklętej w drewno”.

Daję jeszcze zgromadzonym kilka chwil na wykonanie pamiątkowych zdjęć i chwilę na modlitwę, sam natomiast oczekuję na wszystkich przed kościołem. Udajemy się jeszcze na krótki spacer wokół kościoła, aby zobaczyć jego architekturę z zewnątrz. Robimy także pamiątkowe zdjęcie.

Odpustowy kościół Św. Anny w Oleśnie na Opolszczyźnie to perełka wśród polskich drewnianych kościołów uchodząca za jedną z najpiękniejszych budowli tego typu! Kościół Św. Anny stoi 1,5 km od centrum Olesna, przy głównej drodze wiodącej do Wielunia. To cudowny kościół drewniany o konstrukcji zrębowej, na podmurowaniu. Składa się z dwóch części – prostokątnego tradycyjnego kościoła z 1518 roku i oryginalnej, barokowej części gwiaździstej, dobudowanej w latach 1668-70 przez mistrza ciesielskiego Marcina Snopka z Gliwic.

Część dobudowana to pięć barokowych kaplic i przejście łączące z pierwotnym kościołem. W kaplicach tych podziwiać można cenne ołtarze barokowe z XVII i XVIII wieku, późnorenesansowy z  XVII wieku i regencyjny XVIII wieku. W prezbiterium mieści się ołtarz główny z późnogotyckim tryptykiem z XVI wieku. Cenna jest tutaj drewniana rzeźba Św. Anny Samotrzeciej z przełomu XV i XVI wieku, otaczana wielkim kultem w Oleśnie i okolicy.

Kościół Św. Anny w Oleśnie z lotu ptaka przypomina pięciopłatkową różę widniejącą w herbie miasta. Zabytek stanowi unikatową perłę drewnianej architektury sakralnej nie tylko na Śląsku, ale i w  kraju.

Kościół św. Anny.

Wewnątrz świątyni.

Ołtarz u góry cudowna sosna, a poniżej cudowna figura św. Anny.

Nowsza część świątyni.

Pamiątkowe zdjęcie przed świątynią.

Wracamy do autobusu i tutaj kolejna decyzja naszych opiekunów. Plan zakładał jeszcze spacer po centrum Olesna, jednak ze względu na późną porę i to, że przed nami jeszcze zwiedzanie jednej miejscowości pada decyzja o tym, iż jedziemy dalej, a odpuszczamy zwiedzanie centrum.

Także teraz kierować się będziemy w stronę Jemielnicy, jednak po drodze zatrzymujemy się w miejscowości Pietraszów. Tutaj bowiem w restauracji mamy zaplanowaną przerwę obiadową. Tak więc chwila na odpoczynek i ciepły posiłek.

Po przerwie ruszamy do Jemielnicy. Miejsce na pilotce zajmuje kol. Staszek, który oprowadzi nas po dawnym opactwie cystersów. Gdy docieramy na miejsce okazuje się, że trwa msza święta i niestety nie uda nam się wejść do środka, a nie mamy zbyt wiele czasu, żeby czekać na jej zakończenie. Szkoda, bo wnętrze jest przepiękne (dlatego też poniżej zamieszczam zdjęcie z naszego objazdu kiedy to zwiedziliśmy całe opactwo, będąc również w środku).

Staszek opowiada nam na zewnątrz historię tego miejsca, a następnie kierujemy się w stronę stawu znajdującego się za kościołem. Tutaj również Staszek opowiada nam kilka ciekawostek o cystersach. Dalej kierujemy się w stronę niewielkiego Kościoła Wszystkich Świętych, będącego dziś kaplicą. Tutaj również nie wejdziemy do środka, a szkoda, bo wnętrze jest również piękne (ponownie zdjęcie z objazdu poniżej). Dalej ruszamy w stronę figury św. Jana Nepomucena i przy autobusie zamykamy naszą pętlę.

Cystersów do Jemielnicy sprowadził w 1282r.książę opolski Bolko, który w tej części Śląska Opolskiego, w terenie równinnym, pełnym zieleni, nad uroczym stawem, wzniósł prowizoryczne drewniane budynki dla zakonników, a jego syn Albert ufundował kościół i klasztor. Posługujący się regułą benedyktyńską zakon spowodował, że w Jemielnica w krótkim czasie stała się okolicznym ośrodkiem kulturalnym, a także wprowadzającym postęp w zacofanym rzemiośle i rolnictwie na pustkowiach lewego brzegu Małej Panwi.

Rozwinęli młynarstwo, uprawy roślin zbożowych, chmielu, winorośli oraz hodowlę owiec i krów. Wykorzystując nie skażone tereny i czyste wody zajęli się także hodowlą pszczół i ryb. Wielu osiadłych na tej ziemi zakonników szczyciło się akademickim wykształceniem stąd działająca tu bogata biblioteka z wieloma wartościowymi pozycjami.

Z klasztorem związał się znakomity kompozytor sakralnej muzyki barokowej Johannes Nucius, późniejszy jego opat, którego twórczość spowodowała, że mówiono głośno o wsi poza granicami. Cystersi prowadzili tu szkołę świadcząc równocześnie usługi duszpasterskie na rzecz okolicznej ludności. Systematycznie utrzymywali kontakty z polskim dworem królewskim m.in. w 1638r. gościli tu dwór króla Władysława IV, a podczas potopu szwedzkiego udzielali schronienia polskim uciekinierom.

W dniu 13.04.1733r. następna klęska, pożar spowodowany przez miejscowego piwowara, ogarnął całą wieś, nie oszczędzając zabudowań klasztornych. Mieszkańcy przystąpili do odbudowy zniszczeń i w 1740r. przywrócono świetność opactwu. Jak w życiu, nie zmogła cystersów pożoga i klęski żywiołowe, potrafili się podnieść z nieszczęść, pokonani zostali przez swady i niesnaski. Mimo, że miejscowa ludności zawsze była przychylna zakonnikom, jednak w 1794r. ówczesny przeor Eugen Staniczek wszedł w konflikt z miejscowym chłopstwem, na którego czele stanął Marek, zwany później Prawym.

Przedmiotem protestu były nadmiernie eksploatowane przez cystersów okoliczne lasy, co wzburzyło chłopów i zagrozili samowolą i podjęciem buntu. Obawiające się rewolucji władze pruskie, aresztowały Marka Prawego skazując go na chłostę, którą wykonano na rynku w Opolu. Spór skończył się w zasadzie tym, że w 1810r. król pruski przejął majątek cystersów likwidując klasztor, co było zakończeniem działalności cysterskiej w Jemielnicy. Po tym fakcie, ówczesny przeor zakonu, Eugene Staniczek napisał w księgach metrykalnych;” O godzinie czwartej po południu Umarł Klasztor”.

Tak nastąpił smutny koniec historii zakonu w Jemielnicy, do której już nigdy cystersi nie wrócili.

Kościół w Jemielnicy.

Wnętrze świątyni.

Staszek Małkowski.

Nie mówię i nie słyszę ... humor dopisuje.

Wspólne zdjęcie.

Piękne miejsce.

Kościół Wszystkich Świętych.

Wnętrze.

Figura św. Jana Nepomucena.

Święty Jan Nepomucen.

W taki sposób nasza wycieczka dobiega końca. Wsiadamy do autobusu i ruszamy w drogę powrotną do Nysy. Na zegarkach godzina 17:50, a przed nami jeszcze dwie godziny drogi autobusem. Można powiedzieć, że udało nam się zmieścić w miarę normalnym czasie i pokazać wszystkim tą północną część województwa.

W autobusie podsumowania wycieczki dokonują nasi opiekunowie, którymi byli dziś: Anatol Bukała, Marcin Nowak oraz Jarosław Srębacz. Wszyscy zaliczają dzisiaj część praktyczną (z niewielką poprawką u kolegi Staszka). My mamy zaliczone, a przed nami jeszcze pięć kursowych wycieczek (nie mówiąc o objazdach, których też jeszcze kilka będzie) podczas których poznawać będziemy nasze województwo.

 

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 202 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*