Lackowa 2017

Lackowa (997 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt po polskiej stronie Beskidu Niskiego, czasem żartobliwie nazywana Górą Policyjną. Zapraszamy do lektury.

Z życia Świat Gór:

Powoli zamykamy (w końcu) 2017 rok na naszym blogu. Przed nami jedna z ostatnich relacji. Dziś zapraszamy do lektury opisu zdobycia przez nas najwyższego szczytu Beskidu Niskiego – Lackowej (997 m.n.p.m.).

Pozostaną nam do nadrobienia jeszcze opis wycieczki z Krakowa i Nowego Sącza oraz z Europejskich Dni Dziedzictwa. Także taki plan, jeśli chodzi o 2017 roku. W czwartek natomiast kolejna relacja, z Pragi którą odwiedziliśmy w marcu tego roku. Serdecznie zapraszamy.

Kolejny bardzo aktywny weekend za Adrianem, który tym razem w sobotę wziął udział w kolejnej kursowej wycieczce, w trakcie której kursanci odwiedzili: Łambinowice, Opole, Niemodlin i Lipno. Działo się dużo, a relacja za jakiś czas. Dodatkowo w niedzielę Adrian razem z kursantami wybrał się na krótki „objazd” jednej z tras wycieczek kursowych.

Co przed nami? W czwartek planujemy odwiedzić Farską Stodołę w Biedrzychowicach gdzie odbędzie się Święto Tradycji – ciekawy program, polecamy. Natomiast kwiecień stoi głównie pod kątem wycieczek kursowych, choć planujemy jeden weekend wykorzystać na jakiś wypad w góry.

Tymczasem zapraszamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Trasa:

Izby – Przełęcz Beskid – Lackowa – Przełęcz Beskid – Lackowa

Długość: ok. 10 km

GOT PTTK: 14pkt

Szczyty do Korony Gór Polski: 1

Relacja:

Nasza podróż poślubna w Krynicy i Beskidzie Sądeckim powoli dobiega końca. W piątek (01.09) postanowiliśmy wykorzystać pogodę (bowiem zgodnie z prognozami w sobotę ma się popsuć) i zdecydowaliśmy się wybrać w góry, aby zdobyć kolejny szczyt do Korony Gór Polski. Tym razem nasz wybór padł na słynną Lackową.

Plan naszego pobytu w Krynicy od początku zakładał zdobycie Lackowej, dlatego też już wcześniej przygotowywaliśmy się do tej wycieczki czytając liczne relacje m.in. u MyNaszlaku.pl. Stąd dobrze wiedzieliśmy, że będzie to najcięższa wyprawa, ze względu na dzikość i przewyższenie przy podejściu z Przełęczy Beskid.

Wyruszamy rano w piątek po godzinie 8:00 z naszego hotelu w Krynicy Zdroju w stronę miejscowości Izby gdzie przy stadninie koni planujemy zostawić nasz samochód. Z opisu licznych relacji wiemy, że stąd wiedzie najkrótsza ale zarazem najtrudniejsza droga na szczyt.

Na miejsce docieramy kilka minut po godzinie 9:00. Zabieramy plecaki, spoglądamy na mapę i powoli ruszamy ścieżką bez szlaku w stronę Przełęczy Beskid. Początkowo idziemy sami, jednak po chwili odwracamy się i dostrzegamy, że w tym samym kierunku zmierza jakiś Pan. Gdy nas dogonił okazało się, że ten Pan planuje budowę schroniska w pobliżu i dokumentuje często Lackową. Szybko więc zadaliśmy pytanie czy możemy się do niego przyłączyć i razem wędrować na Lackową.

Tak o to nasza ekipa się rozrosła i od tego momentu wędrujemy już we trójkę. Droga do przełęczy mija nam bardzo szybko, wymieniamy się doświadczeniami i informacjami skąd jesteśmy. Po drodze podziwiamy również panoramę na wyłaniającą się z lewej strony Lackową. Dowiadujemy się również, że choćby nie wiadomo co czeka nas 40 minut podejścia pod samą górę. Trochę nas to przeraża, ale nie poddajemy się.

Lackowa.

Panorama widokowa okolic Izb.

Okolice Izb

Po 15 minutach marszu meldujemy się na Przełęczy Beskid, tutaj zaczynają się pojawiać oznaczenia czerwonego szlaku turystycznego oraz oznaczenia drogi na Lackową. Trzeba uważać bowiem ścieżka idzie dalej a na Lackową trzeba trochę odbić w lewo.

Tutaj dowiadujemy się również że przed nami ok. 20 minut marszu do podejścia, a później już tylko 40 minut wspinaczki i Lackowa zdobyta. Trochę przerażeni ruszamy przed siebie. Dobrze, że idzie z nami osoba, która już raz Lackową zdobyła bowiem we dwójkę byłoby nam ciężko. Przez całą trasę minęliśmy tylko jedną osobę która wracała z szczytu. Teraz już wiemy dlaczego Beskid Niski jest taki dziki.

Daria na szlaku.

Ścieżka idzie w prawo.

Oznaczenia drogi na Lackową.

Ścieżka na Lackową.

Spokojnie wędrując w końcu docieramy do słynnego podejścia, kierujemy nasze głowy w górę na co dostajemy odpowiedź, że to dopiero początek. Od razu stwierdzamy, że będzie ciężko. Nasze przerażenie spotęgował również nasz znajomy Jerzy Kiełb, który rano przesłał nam SMS abyśmy uważali przy zejściu, teraz już wiemy o co mu chodziło.

Powoli ruszamy w stronę szczytu już po chwili nasze tempo drastycznie spada, a my pokonujemy kolejne metry podejścia, robiąc sobie co kilka metrów dłuższe przerwy. Idąc wydaje się w kilku miejscach, że za chwilę koniec podejścia, ale za każdym razem to tylko złudzenie.

Podejście.

Podejście.

Podejście.

Daria się wspina.

Wędrujemy.

W końcu po 40 minutach ciężkiego marszu docieramy do wypłaszczenia. Potwornie zmęczeni ale uradowani, że udało nam się pokonać to słynne podejście. Teraz już zgodnie z informacjami od naszego towarzysza pozostaje nam kilkusetmetrowy spacer płasko w stronę wierzchołka.

Po drodze zatrzymujemy się w miejscu gdzie wyłania nam się jedyna panorama widokowa z Lackowej. Korzystamy w tym miejscu z okazji i robimy sobie pamiątkowe zdjęcia, po czym ruszamy w dalszą drogę.

Jedyne widoki z Lackowej.

Ścieżka na szczyt.

O godzinie 10:30 meldujemy się na wierzchołku Lackowej, tak więc kolejny szczyt do Korony Gór Polski zdobyty. Podwójna radość bowiem udało nam się zdobyć ten szczyt najcięższą drogą. Tutaj postanawiamy zrobić sobie dłuższą przerwę. Na początek robimy pamiątkowe zdjęcia po czym podbijamy nasze książeczki gdyż na szczycie jest pieczątka.

Po kilku chwilach nasz towarzysz oznajmia nam, że on rusza w dalszą drogę bowiem planuje zejście do Izb od drugiej strony. My natomiast planujemy powrót tą samą drogą. Także żegnamy się i dziękujemy za pomoc w zdobyciu Lackowej, a po chwili także i my ruszamy w drogę powrotną.

Warto w tym miejscu zamieścić kilka informacji o samym szczycie.

Lackowa (997 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt po polskiej stronie Beskidu Niskiego, położony między Krynicą-Zdrój a Wysową, na granicy ze Słowacją. Wznosi się dobrze widoczną z daleka kopułą nad wsiami Izby oraz Bieliczna (z polskiej strony), a Frička i Cegiełka (po słowackiej stronie, bardziej oddalone). Pierwotnie góra nosiła łemkowską nazwę Łackowa (Wackowa). Inne nazwy, rzadziej używane: Chorągiewka Pułaskiego, Lachowa, czasem żartobliwie nazywana Górą Policyjną (ze względu na wysokość).

Lackowa należy do Korony Gór Polski. Zachodni stok góry, którym biegnie czerwony szlak turystyczny, jest najbardziej stromym w Beskidzie Niskim i jednym z najbardziej stromych w polskich górach (poza Tatrami) odcinkiem znakowanego szlaku.

W czasie konfederacji barskiej okolica została ufortyfikowana i broniona, a z daleka widoczny, niezalesiony wówczas wierzchołek Lackowej służył do sygnalizacji (stąd nazwa „Chorągiewka Pułaskiego”). Po bitwie 3 i 4 października 1770 z rosyjskim oddziałem generała Drewitza, konfederaci zostali zmuszeni do przekroczenia granicy austriackiej.

Wierzchołek Lackowej.

Świat Gór na Lackowej.

Lackowa szczyt.

Szybkim krokiem pokonujemy wypłaszczenia w stronę teraz stromego zejścia z Lackowej i powoli rozpoczynamy zejście tą stromizną. Krok po kroku, od drzewa do drzewa, czasami nawet wspieramy się rękoma. W końcu po blisko 50 minutach udaje nam się zejść. Także szczęśliwi ruszamy w dalszą drogę w stronę przełęczy.

Po drodze mijamy rowerzystę, który postanowił zdobyć Lackową razem z rowerem. Odradzamy mu ten pomysł, jednak on twierdzi, że spróbuje. Po dziś dzień się zastanawiamy czy mu się udało. Kilka minut przed godziną 12:00 docieramy do ścieżki w stronę miejscowości Izby. Także przed nami ostatni etap wędrówki.

Widoki ze ścieżki.

Lackowa.

Daria a w tle Lackowa.

Panorama okolic Izb.

Spokojnym krokiem wędrujemy w stronę naszego samochodu, do którego docieramy kilka minut po godzinie 12:00. W taki sposób nasza wycieczka dobiega końca. Udało nam się zdobyć kolejny szczyt do Korony Gór Polski, a zarazem jedną z najtrudniejszych gór w Polsce.

Wracamy do Krynicy Zdroju na obiad, a po obiedzie odpoczywamy sobie w hotelowym basenie. Wieczorem jeszcze krótki spacer i tak mija nam kolejny dzień podróży. A przed nami ostatnie dwa dni podczas których w sobotę gdy pogoda trochę nam się popsuła wybraliśmy się do Nowego Sącza, natomiast w niedzielę przy bardzo dobrej pogodzie odwiedziliśmy Kraków.

 

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 190 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*