Mochów, Głogówek i okolice

Mochów, Głogówek, Prudnik i Moszna to kolejne miejscowości odwiedzone podczas zajęć praktycznych kursu przewodnickiego.

Z życia Świat Gór:

Zabrakło czasu wczoraj, aby napisać relację z cyklu tych zaległych… Trudno. Poczeka do następnego tygodnia. Dziś natomiast dzień związany z kursem przewodnickim, dlatego też kolejna relacja z kursu poniżej.

Za nami natomiast aktywny weekend w postaci sobotniej wycieczki z Trytonkami w Sudety Środkowe. Odwiedziliśmy m.in. Krzeszów, Chełmsko Śląskie, spacerowaliśmy po Gorzeszowskich Skałach, a na koniec raczyliśmy się dobrą kawą i ciastkiem w Zamku Sarny.

Zapraszamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Relacja:

Przed nami szósta wycieczka kursowa. Zbliżamy się powoli do końca naszych wyjazdów. Dziś czas na szóstą wycieczkę kursową, która tym razem wiodła po terenach powiatu prudnickiego.

W sobotę (23.06) spotykamy się w naszym tradycyjnym punkcie zbiórki w Nysie przy ulicy kolejowej o godzinie 7:30. Wsiadamy do autobusu i ruszamy na naszą wycieczkę. Dziś po trasie prowadzić będą nas koleżanka Gosia Porosiło oraz kolega Łukasz Jasek.

Na początek miejsce na pilotce zajmuje Łukasz, a my ruszamy w stronę pierwszego punktu naszej dzisiejszej wycieczki czyli Prudnika. Tutaj zwiedzanie rozpoczniemy od Koziej Góry skąd następnie udamy się do Sanktuarium św. Józefa. W drodze do Prudnika Łukasz raczy nas ciekawostkami o mijanych miejscowościach.

Po dotarciu na Kozią Górę wysiadamy z autobusu. Trochę pada deszcz i wieje chłodny wiatr, to nam nie przeszkadza i ruszamy w kierunku znajdującej się na szczycie wieży widokowej. Tutaj dzielimy się na dwie grupki, bowiem wieża na pomieści blisko 50 osobowej grupy. Gdy jedna grupa czeka na dole, druga wysłuchuje ciekawostek od Łukasza na górze.

Drewniana wieża znajduje się na wierzchołku Koziej Góry (317 m n.p.m.), przy Sanktuarium Św. Józefa w Prudniku – Lesie (miejsce internowania Kardynała Prymasa Stefana Wyszyńskiego w latach 1954 – 55).

Z zadaszonego tarasu widokowego roztaczają się widoki na Prudnik i okolice. Przy dobrej pogodzie widoczna jest Góra Św. Anny. Pod wieżą znajdują się stoliki z ławkami oraz na samym szczycie wzgórza mapa ze schematem szlaków turystycznych.

Wieża została zbudowana w 2009 r. na dawnym poligonie wojskowym, dzięki Gminie Prudnik i dotacjom unijnym.

Wieża na Koziej Górze.

Panorama z wieży.

Panorama z wieży.

Widok na Trzebinię.

Krzyż milenijny.

Uczestnicy wycieczki.

Na naszych wycieczkach zawsze jest wesoło.

Po kilku chwilach spędzonych na wieży Łukasz podejmuje decyzję, aby ruszyć dalej. Tym samym rozpoczynamy zejście do Sanktuarium św. Józefa. Jest to ważny obiekt w historii Polski, ze względu na fakt internowania tutaj kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Tutaj zwiedzanie rozpoczynamy od kościoła, gdzie wewnątrz historię tego miejsca, a także informacje o internowaniu prymasa Wyszyńskiego przedstawia nam gwardian zakonu franciszkanów o. Wit. Wszyscy z zaciekawieniem wysłuchują licznych ciekawostek.

Następnie gwardian prowadzi nas do sali multimedialnej w której na ścianie wisi tablica przedstawiająca historię prudnickich franciszkanów. Ciekawostką jest także możliwość zwiedzenia salki w której przebywał prymas Wyszyński. Na miejscu można także zaopatrzyć się w pamiątki, a co ważniejsze dla turystów miejsce to jest dostępne na co dzień. Wystarczy przyjechać i zadzwonić, a na pewno któryś z zakonników pokaże nam te ciekawe miejsca.

 

Początki franciszkanów w prudnickim lesie wiążą się z niezwykle pobożnymi osobami Lotara Oebbecke i Dezyderiusza Ernsta, wywodzącymi się z saksońskiej Prowincji Franciszkanów. Przybyli oni najpierw na Górę Św. Anny, ale klasztor chcieli posadowić w bardziej ustronnym miejscu, toteż ostatecznie wybrali lasek na południe od Prudnika, gdzie w 1852 roku rozpoczęli budowę niewielkiego klasztoru z kaplicą. Wśród braci żył tutaj brat Piotr Küchler, który do kaplicy namalował obraz Św. Józefa, czczony tu do dzisiaj.

Bracia franciszkanie z Prudnika nie potrafili się jednak porozumieć z nowym biskupem wrocławskim i opuścili te ziemie i w 1863 roku przybyli tu franciszkanie z Góry Św. Anny. W latach 1866-67 zbudowano tu nowy kościół poświęcony Św. Józefowi.

W 1893 roku do klasztoru przybył kardynał Jerzy Kopp, który zarządził budowę murowanego, większego klasztoru. Tak też się stało, a dodatkowo na początku XX wieku powstały tu Grota Lurdzka oraz Droga Krzyżowa. W 1904 roku klasztor w Prudniku – Lesie został podniesiony do rangi konwentu.

Podczas II wojny światowej zakonnicy nie opuścili klasztoru, ale ciężkie czasy nie zakończyły się wraz z wojną. W 1954 roku pojawili się tutaj funkcjonariusze UB, wygnali zakonników, a klasztor zamienili na więzienie dla ks. Prymasa Stefana Wyszyńskiego, gdzie przetrzymywany był przez okres około 1 roku.

Po wyjściu z klasztoru udajemy się jeszcze na krótki spacer do położonego w pobliżu obiektu niewielkiego cmentarza na którym chowani są franciszkanie.

Klasztor w Prudniku.

Wnętrze kościoła.

Daria.

Ojciec Wit.

Tablica przedstawiająca historię prudnickich franciszkanów.

Podziękowanie dla ojca Wita.

Cela prymasa Wyszyńskiego.

Cela prymasa Wyszyńskiego.

Łukasz opowiada.

Grota.

Łukasz oprowadza.

Cmentarzyk franciszkanów.

Kończymy zwiedzanie tego uroczego zakątka Prudnika i kierujemy się w stronę parkingu gdzie czeka na nas nasz kierowca. Wsiadamy do autobusu i ruszamy w kierunku centrum miasta na dalsze zwiedzanie tej miejscowości.

Parkujemy w okolicach centrum na niewielkim parkingu. Wysiadamy i ruszamy na spacer po mieście, który poprowadzi Łukasz. Przechodzimy obok wieży bramy dolnej o której Łukasz opowiada kilka ciekawostek i ulicą Sobieskiego wkraczamy na rynek wychodząc tuż przy figurze św. Jana Nepomucena.

Prudnik to stare, średniowieczne miasto, które pierwsze umocnienia zyskało już w XIV wieku. Wtedy do miasta prowadziły dwie bramy – górna zwana Nyską oraz dolna, przy której w XV stuleciu dobudowano kamienną wieżę noszącą dziś nazwę Wieża Bramy Dolnej.

W 2006 roku wieża ta została gruntownie odrestaurowana i obecnie stanowi cenny zabytek miasta, a przy tym piękną i unikatową pamiątkę jego przeszłości.

Renowacja Wieży Bramy Dolnej doceniona została przez instytucje związane z ochroną dziedzictwa kulturowego i dlatego Ministerstwo Kultury nagrodziło wieżę tytułem Zabytek Zadbany.

Wieża jest wtopiona w mury kamienic, obiekt jest murowany o trzech kondygnacjach. Dwie dolne powstały na planie kwadratu, najwyższa natomiast to ośmioboczny krenelaż ze stożkowym hełmem. Początki Wieży sięgają 1481 roku.

Na rynku zatrzymujemy się na dłuższą chwilę bowiem jest tutaj kilka ciekawych zabytkowych obiektów m.in. wspomniana wcześniej figura. Łukasz opowiada kilka ciekawostek o ratuszu, kolumnie maryjnej i fontannie, a następnie ruszamy w dalszą drogę.

Rynek w Prudniku, obecne serce miasta, to historyczne miejsce, które w ciągu wieków było kilkakrotnie niszczone przez pożary i wojny. Mimo to zachowało się tutaj parę ciekawych zabytków. Plac ma formę prostokąta, do którego prowadzą ulice wychodzące z naroży.

W centralnej części stoi Ratusz miejski z okazałą wieżą, pnącą się na wysokość aż sześćdziesięciu trzech metrów. Dzisiejszy wygląd Ratusza pochodzi z XVIII wieku, ale pierwsze wzmianki o prudnickim ratuszu pochodzą jeszcze z czasów średniowiecza.

W północno-zachodnim rogu Rynku wznosi się Kolumna Maryjna, która powstała dla upamiętnienia ofiar dżumy z XVII stulecia. Monument zbudowany jest z piaskowca i marmuru, a na cokole stanęły figury czterech Świętych oraz figura Matki Bożej z Dzieciątkiem.

Naprzeciw podziwiać można figurę Św. Jana Nepomucena – patrona dobrej spowiedzi. Powstanie pomnika wyraża nadzieję mieszkańców na opiekę tego czeskiego Świętego nad Prudnikiem.

W północno-wschodnim narożu stoi efektowna, barokowa fontanna z XVII wieku. Jej podstawę tworzy basen z piaskowca, w którym postawiono rzeźbę atlantów dźwigających muszlę. Ponad fontanną góruje orzeł z koroną.

Powoli kierować się będziemy w stronę parkingu. Czas nas trochę goni, bowiem jak zwykle mamy bogaty program naszej wycieczki. A tu w Prudniku już trochę jesteśmy. Tak więc Łukasz prowadzi nas jeszcze w pobliże dawnego arsenału i stamtąd wracamy na parking.

Daria i Jarek.

Tomek, Asia, Anatol i Gosia.

Ratusz w Prudniku.

Nepomucen i ratusz w Prudniku.

Kolumna maryjna.

Gosia w akcji.

Opuszczamy Prudnik i ruszamy w dalszą drogę, a kolejny punkt programu to gmina Głogówek, gdzie odwiedzimy dwie miejscowości: siedzibę gminy, czyli Głogówek oraz Mochów. Jako pierwsze zatrzymamy się właśnie w tej drugiej miejscowości.

Tutaj po dotarciu na miejsce okazuje się, że Łukasz i Gosia załatwili zwiedzanie znajdującego się tutaj klasztoru paulinów, gdzie wewnątrz znajduje się słynna kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, która specjalnie dla naszej wycieczki zostanie odsłonięta.

Samo odsłonięcie robi niesamowite wrażenie, jest bardzo podobne jak na Jasnej Górze. Mamy także możliwość wysłuchać ciekawej historii tego miejsca oraz o tym, dlaczego znalazła się tutaj kopia cudownego obrazu z Jasnej Góry.

W czasie, gdy Szwedzi zimą 1656 r. próbowali złamać opór obrońców jasnogórskiego klasztoru, w Częstochowie nie było cudownego obrazu Matki Boskiej. 8 listopada owego roku zakonnicy wywieźli go poza granice Rzeczypospolitej. Obraz trafił na Śląsk, do kościoła ojców paulinów w Mochowie. Świątynię odwiedził i modlił się przed wizerunkiem Częstochowskiej Madonny król Jan Kazimierz, który w tym czasie przebywał w pobliskim Głogówku.

W uroczystym orszaku zakonników i wiernych obraz wrócił do Częstochowy w kwietniu 1656 r. Mochów jeszcze raz udzielił mu schronienia w 1705 r. XVIII-wiecznym klasztorem i kościołem pw. św. Trójcy i MB Częstochowskiej opiekują się, jak przed laty, ojcowie paulini. Warto zobaczyć cały zespół klasztorny. W klasztorze można nawet zamieszkać. Miejscami noclegowymi dysponuje działający tu Dom Rekolekcyjny diecezji gliwickiej.

Mochów klasztor paulinów.

Ołtarz z zasłoniętą kopią obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

Obraz odsłonięty.

Kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej.

Uczestnicy wycieczki wysłuchują historii tego miejsca.

Podziękowanie za oprowadzanie.

Wspólne zdjęcie.

W taki sposób kończymy zwiedzanie Mochowa, a przed nami teraz Głogówek, którego zwiedzanie rozpoczniemy na takiej można powiedzieć zajezdni dla autobusów w pobliżu centrum miasta. Tutaj ponownie oprowadzać nas będzie Łukasz, który na początek prowadzi nas w stronę tutejszego zamku.

Niestety wejść na zamek się nie da bowiem jest on obecnie remontowany. Przed bramą wejściową Łukasz przedstawia nam historię tego miejsca, a także historię pobytu króla Jana Kazimierza w Głogówku. Po kilku chwilach ruszamy na dalszy spacer by po kilku krokach zatrzymać się ponownie na chwilę przy Kaplicy Grobu Bożego do której można sobie wejść.

Zamek w Głogówku to piękna, okazała budowla, jednak pozostająca w stanie mocno naruszonym. W obecnej chwili stanowi własność miasta, budowla jednak jest opuszczona, a remont chyba został przerwany. Zamek nie jest na ten moment udostępniony dla turystów, a Muzeum, które niegdyś się tutaj znajdowało, zostało przeniesione do pobliskiej Baszty Więziennej.

Początki zamku w Głogówku sięgają już czasów średniowiecza, ponoć na przełomie XIII i XIV wieku stała już tutaj książęca warownia Piastów.

Obecny, manierystyczny obiekt z elementami baroku, powstał jako siedziba rodu Oppersdorffów. Zamek górny i dolny powstawały w latach 1561-71, za czasów Jana Oppersdorffa. Rozbudowa miała miejsce w XVII wieku, wtedy powstało skrzydło zamku dolnego, które połączyło oba zamki w jedną budowlę. Oppersdorffowie władali zamkiem do 1945 roku czyli do końca II wojny światowej. Ostatnim ordynatem zamku z rodu był Wilhelm Karol Jan, który uciekł przed Armią Czerwoną do zachodnich Niemiec.

Zamek nadal dzieli się na zamek dolny i górny. Budowlę zdobią narożne wieże, kamienne portale, dekoracje rzeźbiarskie i kaplica z polichromią Franciszka Sebastiniego. Całość otacza zabytkowy park, za którym znajduje się klasztor franciszkański z domkiem loretańskim, a z drugiej strony brama zamkowa.

Obok kompleksu klasztornego franciszkanów w Głogówku zobaczyć można replikę Grobu Pańskiego z Jeruzalem. Kaplica powstała w 1634 roku, za panowania Jerzego III Oppersdorffa, w tym samym czasie, co pobliski Domek Loretański, który później został wchłonięty w mury świątyni klasztornej.

Boży Grób w Głogówku kilka razy płonął podczas pożarów miasta, dlatego był też kilka razy restaurowany, przez co dziś nieco odstaje od oryginału.

Łukasz w akcji.

Idziemy dalej skręcamy w wąską uliczkę, a przed nami wyłania się kościół franciszkanów, który w Głogówku stanowi dziś nie lada ciekawostkę architektoniczną bowiem wewnątrz znajduje się domek loretański przez co można mówić o tej świątyni jako „kościół w kościele”.

Oczywiście wchodzimy do środka świątyni aby zobaczyć ten słynny Domek Loretański. Tutaj po świątyni oprowadzać nas będzie Tomasz Drozdowski, który dostał taką formę niewielkiej poprawki z swojej wycieczki.

Kościół franciszkanów wraz z klasztorem to kompleks wznoszący się w centralnej części Starówki w Głogówku, pomiędzy Rynkiem i zamkiem Oppersdorffów. Kościół Św. Franciszka pochodzi jeszcze z XIII wieku i od początku związany jest z Zakonem Braci Mniejszych czyli z franciszkanami.

W 1765 roku kościół spłonął podczas wielkiego pożaru miasta, po czym jego modernizacją zajęli się malarz Franciszek Sebastini i rzeźbiarz Józef Schubert, ci sami, którzy zdobili kolegiatę w Głogówku.

Osobliwością kościoła franciszkańskiego jest Domek Loretański, wzniesiony w latach 1630-34 jako wolnostojąca budowla, stanowiąca replikę domu Matki Bożej z Loretto. Po kilku latach, kiedy rozbudowano kościół Św. Franciszka, Kaplica Loretańska została wchłonięta w obręb murów świątyni.

W wieży majorackiej kościoła zawisł Dzwon Ósmej Godziny, z fundacji Jerzego III Oppersdorffa, co było związane z epidemią dżumy dziesiątkującą mieszkańców miasta. Dzwon ten wywieźli naziści w 1942 roku z przeznaczeniem na cele zbrojeniowe. W 2001 roku dzwon wrócił na pierwotne miejsce.

Kościół Franciszkanów.

Ołtarz.

Domek Loretański.

Wychodzimy z kościoła franciszkanów i kierujemy się już bezpośrednio w stronę centrum. Sam zaś rynek jest zastawiony namiotami i stoiskami, bowiem trwają właśnie Dni Głogówka. Dlatego też stajemy tylko na chwilę z boku, a Łukasz przedstawia nam tylko kilka ciekawostek i następnie ruszamy do ostatniego punktu na naszej trasie zwiedzania Głogówka, czyli kościoła św. Bartłomieja.

Oczywiście tutaj również wchodzimy do środka, bowiem warto odwiedzić tą świątynię ze względu na znajdujące się wewnątrz polichromie autorstwa Sebastiniego przedstawiające sceny z życia św. Bartłomieja. W środku Łukasz w kilku słowach opowiada nam właśnie o historii tego miejsca.

Kościół Św. Bartłomieja Apostoła w Głogówku stoi niemal przy Rynku, w południowej części Starówki. To stara, gotycka świątynia, pochodząca jeszcze z XIII wieku, a później wiele razy przebudowywana i restaurowana. Ta majestatyczna kolegiata nazywana  jest Perłą Opolskiej Ziemi.

Co ciekawe, gotycka bryła we wnętrzu kryje barokowe wyposażenie i wystrój, które są dziełem malarza Sebastiniego oraz rzeźbiarza Schuberta, którzy działali tu w II połowie XVIII wieku.

We wnętrzu warto zerknąć w prezbiterium na nadbudowę chrzcielnicy z sylwetkami Adama i Ewy, opierających się o glob ziemski. Obok prezbiterium znajduje się też kaplica Oppersdorffów pochodząca z XVI wieku. W jej krypcie spoczywają szczątki wielu członków tego rodu, którzy zarządzali zamkiem w Głogówku od XVI wieku do końca II wojny światowej. W kaplicy mieści się też marmurowo-alabastrowe epitafium Jerzego III Oppersdorffa – pierwszego ordynata rodu.

Wnętrze kościoła św. Bartłomieja.

Tym akcentem kończymy zwiedzanie Głogówka i wracamy do autobusu. Na tym jednak nie kończymy naszej wycieczki. Teraz bowiem ruszamy na przerwę obiadową do restauracji Salve, a po przerwie udamy się do Mosznej aby zobaczyć słynną rezydencją Tiele-Wincklerów znaną jako „Śląski Disneyland”.

Po dotarciu do Mosznej autobus zostawia nas na parkingu w pobliżu nowej placówki szpitala. Tutaj także znajduje się wejście na teren pałacowo-parkowy. Zaopatrujemy się w bilety wstępu i wchodzimy. Po samym terenie pałacowo-parkowym oprowadzać nas będzie koleżanka Gosia.

W trakcie spaceru Gosia opowiada nam kilka ciekawostek o samym założeniu parkowym, a także po krótce poznajemy historię samego pałacu. Niestety nasz program nie przewiduje wejścia na trasę w samym pałacu, a szkoda. Na szczęście my z Darią już mogliśmy zwiedzić sam pałac wewnątrz więc wiemy co można odkryć w środku.

Po krótkim spacerze i zrobieniu pamiątkowego zdjęcia Gosia ogłasza przerwę na toaletę i możliwość zakupu pamiątek w pałacu. Tak więc mamy chwile przerwy, sam korzystam i zaopatruję się w ciekawą książkę o rodzie Tiele-Winckler. A po przerwie wracamy do autobusu.

Moszna to niewielka miejscowość położona w województwie opolskim, około 30 kilometrów od Opola, przy trasie nr 409 prowadzącej z Krapkowic w kierunku Prudnika.

Wioska zasłynęła w Polsce i nie tylko za sprawą pięknego, bajkowego pałacu o 99 wieżach, otoczonego 250-hektarowym parkiem. Pałac powstał na przełomie XIX i XX wieku dla rodu śląskich przemysłowców Tiele – Wincklerów. Nie przedstawia żadnego konkretnego stylu architektonicznego, ale ma w sobie wiele uroku. Obecnie jest to hotel, ale można go też zwiedzać. Czeka tu również Restauracja, kawiarnia oraz SPA.

Gosia w akcji.

Wspólne zdjęcie.

Daria i Adrian czyli Świat Gór.

Po powrocie na parking wsiadamy do autobusu i … dowiadujemy się, że nasza wycieczka właśnie się kończy. Jesteśmy zszokowani tą informacją. Nasz pan kierowca informuje nas, że on ma inny wyjazd i musi wracać. My natomiast w programie mamy jeszcze zwiedzanie Białej oraz Korfantowa. Po wykonaniu kilku telefonów do organizatora kursu i szefa kierowcy musimy ustąpić i tym samym ruszyć w drogę powrotną do domu. Niestety takie sytuacje się zdarzają.

Tak więc jesteśmy zmuszeni odpuścić zwiedzanie Białej i Korfantowa o czym informujemy też uczestników wycieczki, bowiem oprócz kursantów są także osoby towarzyszące. Po dotarciu do Nysy zatrzymujemy się w naszym tradycyjnym punkcie, a przy pomniku Patriotom Polskim nasi dzisiejsi opiekunowie czyli Jarosław Srębacz i Anatol Bukała robią nam podsumowanie dzisiejszej wycieczki.

Podsumowanie wycieczki.

Anatol Bukała i Jarosław Srębacz

Tyle jeśli chodzi o dzisiejszą wycieczkę. Gosia i Łukasz zaliczają wycieczkę (choć Łukasz z drobną poprawką). Przed nami natomiast dwie ostatnie wycieczki kursowe: pierwsza w rejon Góry św. Anny, a druga w Góry Opawskie.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 206 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.