Pradziad 2017

Pradziad 2017 – najwyższy szczyt w paśmie Wysokiego Jesionika oraz najwyższy szczyt Moraw zdobyliśmy razem z PTTK. Zapraszamy do lektury.

Z życia Świat Gór:

Dziś czwartek, a więc czas na kolejną relację z tych można powiedzieć na bieżąco. W listopadzie razem z Oddziałem PTTK Tryton, Adrian wybrał się na najwyższy szczyt Wysokiego Jesionika – Pradziad (1491 m.n.p.m.). Tak więc dziś relacja z tej wyprawy.

Nasze plany, póki co nie uległy zmianie, dlatego też żeby nie pisać znów tego samego zapraszamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Trasa:

Karlova Studanka – szlakiem nad Bila Opava – Barborka – Pradziad – Svycarna – Maly Ded – Videlske Sedlo

Długość: ok. 15 km.

Punkty GOT: 22 pkt.

Szczyty do Korony Sudetów: 1

Relacja:

Dawno nie było wycieczek górskich Oddziału PTTK Tryton w ramach cyklu „Szlakiem Korony Sudetów”. Udało się mi to zmienić w listopadzie, gdy razem z Trytonkami wybraliśmy się na najwyższy szczyt Wysokiego Jesionika czyli Pradziad (1491 m.n.p.m.), który również zaliczany jest do jednej z najbardziej popularnych odznak turystycznych – Korony Sudetów.

Plan wycieczki układaliśmy razem z Marcinem i razem mieliśmy też poprowadzić tą wycieczkę. Jednak jak się później okazało Marcin miał w tym dniu szkolenie z Przewodnikami Górskimi Sudeckimi z Kłodzka, ale całe szczęście na Pradziadzie. Szykował więc nam się wyjazd można powiedzieć na dwa autobusy – jeden Trytonkowy jeden Przewodników.

Wracając jeszcze do planu, założyliśmy, żeby wyruszyć na szlak oczywiście z Karlovej Studanki poprzez Dolinę Bilej Opavy na Pradziad i dalej zejść do schroniska Svycarna, gdzie przewidzieliśmy przerwę obiadową. A wycieczkę mieliśmy zakończyć na przełęczy Videlske Sedlo. Wszystko zależało jednak od pogody.

W sobotę (4.11.) o godzinie  7:30 spotykamy się razem z grupą Trytonków w naszym tradycyjnym punkcie zbiórki. Szybko wsiadamy do autobusu i ruszamy w stronę Głuchołaz, gdzie dołączy do nas jeszcze kilka innych osób, m.in. Jarek z którym dziś będziemy prowadzić naszą wycieczkę.

Do Karlovej Studanki docieramy o godzinie 9:00. Tradycyjnie podczas przejazdu zorganizowaliśmy konkurs z nagrodami, a Jarek uraczył nas opowieściami o terenach przez które przejeżdżaliśmy. Autobus zostawia nas na parkingu tuż przy wejściu na żółty szlak turystyczny do Doliny Bilej Opavy. Zabieramy plecaki i ruszamy w drogę, wiemy także, że autobus z przewodnikami jest godzinę za nami więc z początku nie będziemy się spieszyć aby złączyć na trasie nasze grupy.

Na miejscu jak się okazuje jest bardzo zimno i mglisto, ale całe szczęście na trasie nie ma śniegu. Więc jesteśmy pewni, że uda nam się przejść zaplanowaną przez nas trasą Bilej Opavy, gdzie znajdują się liczne przepiękne wodospady. Początkowo trasa prowadzi nas w miarę spokojnie, systematycznie zdobywamy wysokość.

Pierwsze wodospady.

Bila Opava.

Trytonki.

Co jakiś czas zatrzymujemy się by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. Opowiadam także uczestnikom wycieczki kilka ciekawostek na temat znajdującego się w rejonie Pradziada narodowego rezerwatu przyrody NPR Praded.

W pewnym momencie docieramy do rozejścia szlaków turystycznych, bowiem od parkingu razem z żółtym, szedł także szlak niebieski. My skręcamy teraz w lewo i dalej za znakami żółtego szlaku turystycznego wkroczymy w Dolinę Bilej Opavy.

Już po chwili pojawiają się pierwsze wodospady, a wiem, że na dzisiejszej trasie będzie można ich spotkać naprawdę bardzo dużo. Nad większością przechodzimy po różnego rodzaju mostkach czy też obok nich. W pewnym momencie przed nami pojawiają się także łańcuchy, które pomagają nam w przejściu skarpy (wytrawny turysta przejdzie bez pomocy).

Ostatni odcinek szlaku to dość ostre podejście po dość wysokich i stromych schodach. Pokonujemy je dość sprawnie i ponownie łączymy się z niebieskim szlakiem, którym będziemy teraz podążać do schroniska U Barborky.

Kolejne wodospady.

Wkraczamy do Doliny Bilej Opavy.

Dolina Bilej Opavy.

Dolina Bilej Opavy.

Dolina Bilej Opavy.

Dolina Bilej Opavy.

Trytonki w Dolinie Bilej Opavy.

Dolina Bilej Opavy.

O godzinie 12:00 meldujemy się w schronisku u Barborky. Decydujemy zrobić sobie tutaj krótką przerwę, bowiem wiem, że tuż za nami jest grupa przewodników. Po kilku chwilach w schronisku docierają do nas. Tak więc udało nam się połączyć nasze grupy. Warto także w tym miejscu zamieścić trochę informacji o samym schronisku:

Barborka to całoroczne schronisko turystyczne w paśmie górskim Wysokiego Jesionika (czes. Hruby Jesenik), w północno wschodnich Czechach. Położone na stoku góry Pradziad, na wysokości 1321 m n.p.m. Schronisko dysponuje 150 miejscami noclegowymi w pokojach: 1-, 2-, 3-, 4-, 5-, 6- i 9-osobowych.

Spędzamy jeszcze chwilę w schronisku, po czym wychodzimy i ruszamy za znakami czerwonego szlaku turystycznego na najwyższy szczyt Wysokiego Jesionika. Część przewodników zdecydowała się pozostać w schronisku i odpuścić zdobywanie Pradziada ze względu na warunki pogodowe. Cała grupa Trytonków plus kilku przewodników wyrusza jednak aby zdobyć cel wycieczki.

Droga na wierzchołek Pradziada to oczywiście spacer wokół szczytu asfaltem. Niestety pogoda nam nie dopisuje zaczyna wiać bardzo mocny wiatr, a do tego jeszcze wielka mgła która przysłania nam wszystkie widoki. Nie poddajemy się jednak i wędrujemy dalej.

Ruszamy na Pradziada.

Docieramy do rozejścia szlaków. Nasz czerwony skręca w lewo w stronę schroniska Svycarna, które również dzisiaj odwiedzimy. My natomiast wędrować będziemy dalej za znakami niebieskiego szlaku turystycznego. Jednak im bliżej szczytu tym coraz mocniej wieje. Kilkadziesiąt metrów od szczytu wiatr jest tak silny, że czasami nas mówiąc kolokwialnie po prostu przestawia.

Pradziad zdobywamy o godzinie 13:40, szybko docierając do wnętrza wieży, gdzie planujemy kolejną krótką przerwę na przybicie pieczątek do książeczek i chwilę odpoczynku po ciężkiej drodze. Warto w tym miejscu zamieścić trochę informacji o samej wieży:

Jest to wieża o wysokości 145,5 m., oddana do użytku została w 1980 roku. Obiekt usytuowany jest na szczycie Pradziada (czes. Praděd), w paśmie górskim Wysokiego Jesionika (czes. Hrubý Jeseník), w Czechach. Zasięg stacji pokrywa sygnałem dużą część południowego zachodu Polski, przede wszystkim jednak terytorium Czech. Z obiektu transmitowanych jest osiem programów radiowych oraz trzy multipleksy naziemnej telewizji cyfrowej.

Widoków jak już mówiłem (i co też widać na zdjęciach) nie ma. Tak więc po wyjściu z schroniska, Marcin opowiada jeszcze kilka ciekawostek o najwyższym szczycie Wysokiego Jesionika i ruszamy w dalszą drogę. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze w jednym ważnym miejscu. Docieramy do kamienia granicznego dawnego Księstwa Nyskiego. Warto dodać trochę informacji o tym miejscu:

W odległości około 200 m na północ od wieży Pradziada znajduje się ponadmetrowy Kamień graniczny z 1721 roku, z białego kwarcytu. Na trzech jego bokach znajdują się herby państw, których granice się tu stykały: Księstwa Nyskiego biskupów wrocławskich, Zakonu krzyżackiego z Bruntálu i Państwa velkolosińskiego.

Taka ciekawostka dla regionalistów z PTTK i przewodników. Opuszczamy kamień i ruszamy w dalszą drogę w stronę rozejścia szlaków.

Rozejście szlaków.

Pradziad 2017.

Pradziad 2017.

Marcin w akcji.

Trytonki na Pradziadzie.

Ruszamy w dalszą drogę.

Marcin przy kamieniu granicznym.

Kamień graniczny.

Kamień graniczny.

Kamień graniczny.

Docieramy do rozejścia szlaków, tym razem skręcamy w prawo i dalej wędrować będziemy za znakami czerwonego szlaku turystycznego. Zeszliśmy już do granicy lasu tak więc udaje nam się schować trochę przed tym zimnym wiatrem, który nas nękał na szczycie.

Spokojnym tempem wędrujemy w stronę schroniska, gdzie docieramy o godzinie 15:00. Przed schroniskiem wyłania się niewielka panorama widokowa na pobliskie szczyty. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i postanawiamy zrobić 40 minutową przerwę na obiad i odpoczynek. Niestety w samym schronisku nie ma potrawy na którą bardzo dużo osób liczyło, mianowicie ser smażony.

Raczymy się jednak w większości knedlikami z gulaszem i tak spędzamy przerwę w ciepłym schronisku. Aż nie chce się wychodzić na zewnątrz, ale przed nami jeszcze kawałek drogi na Videlske Sedlo gdzie czekać na nas będzie autobus. Nim przejdziemy dalej warto dodać kilka informacji o schronisku:

Docieramy do rozejścia szlaków, tym razem skręcamy w prawo i dalej wędrować będziemy za znakami czerwonego szlaku turystycznego. Zeszliśmy już do granicy lasu tak więc udaje nam się schować trochę przed tym zimnym wiatrem, który nas nękał na szczycie.

Spokojnym tempem wędrujemy w stronę schroniska, gdzie docieramy o godzinie 15:00. Przed schroniskiem wyłania się niewielka panorama widokowa na pobliskie szczyty. Robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i postanawiamy zrobić 40 minutową przerwę na obiad i odpoczynek. Niestety w samym schronisku nie ma potrawy na którą bardzo dużo osób liczyło, mianowicie ser smażony.

Raczymy się jednak w większości knedlikami z gulaszem i tak spędzamy przerwę w ciepłym schronisku. Aż nie chce się wychodzić na zewnątrz, ale przed nami jeszcze kawałek drogi na Videlske Sedlo gdzie czekać na nas będzie autobus. Nim przejdziemy dalej warto dodać kilka informacji o schronisku:

Svycarna to najstarsze czeskie schronisko turystyczne w Jesionikach, na głównym grzbiecie pasma górskiego Wysokiego Jesionika. Położone jest na wysokości 1304 m n.p.m., na zboczu góry Maly Ded, ok. 2,5 km na północny zachód od szczytu góry Pradziad.

Teren ten należał do dóbr Liechtensteinów z Velkich Losin. Na przełomie XVIII i XIX wieku znajdowała się tutaj drewniana chata, służąca pasterzom. W 1829 Liechtensteinowie postawili tam nowy, większy szałas wykorzystywany także przez służbę leśną oraz myśliwych.

Pierwszym opiekunem szałasu był Szwajcar Johan Aegerter z Oberwill i od tego momentu obiekt nazwano Die Schweizerei (Szwajcarka). Już w I połowie XIX wieku zaglądali do niej turyści, zaskoczeni w górach przez złą pogodę – mogli liczyć na posiłek, a czasem również nocleg. W ten sposób Svycarna stała się pierwszym obiektem w Jesionikach, które można było uznać za schronisko.

Na początku lat 80. XIX wieku szałasem zainteresowało się Morawsko-Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie, chcąc je wydzierżawić. Rozmowy zakończyły się niepowodzeniem, a w 1887 książę Liechtenstein polecił wznieść nowy budynek.

W środku schronisko posiadało 4 pokoje z 12 łóżkami, dużą kuchnię i mieszkanie gospodarza. Pokoje były ogrzewane piecami. W późniejszym okresie zaplanowano na parterze urządzić jeszcze kolejne 4 pokoje. Svycarna miała bogate wyposażenie oraz werandę z widokiem na górę Pradziad.

W 1896 MSSGV po raz kolejny ponowiło prośbę o dzierżawę obiektu. Ponownie obie strony nie porozumiały się i administracja książęca w drodze przetargu wydzierżawiła schronisko osobie prywatnej. W 1898 wybudowano w Svycarni nowe toalety z bieżącą wodą, których budowę wspomogło MSSGV.

Od 1900 najemcą była Betty Richter z Andelskiej Hory, która wydała 3000 koron na remont obiektu. W 1904 Svycarna posiadała już 5 pokoi z 25 łóżkami na parterze, 6 pokoi z 24 łóżkami na poddaszu i 100 miejsc na materacach. Na przełomie września i października obiekt był zamknięty dla turystów i korzystali z niego myśliwi.

MSSGV jeszcze dwukrotnie próbowało wydzierżawić schronisko, ale w końcu zrezygnowało. W 1911 na łamach Altvatera, organu towarzystwa, ukazała się informacja, że Svycarna będzie gościć wyłącznie turystów, a dla potrzeb księcia i jego gości na polowaniach będzie służyć niewielki domek myśliwski.

W 1918 schronisko zamknięto dla ruchu turystycznego i przeznaczono na cele hodowlane i gospodarskie dóbr książęcych Velke Losiny. Co najmniej do 1922 turyści mogli z niego korzystać tylko w niektórych miesiącach letnich. Następnie prawdopodobnie zostało otwarte, gdyż organ MSSGV informował, że członkowie towarzystwa mają tam 10% zniżki na noclegi.

W 1933 najemcą została Marie Mattner z Cervenohorskego sedla. Po II wojnie światowej schronisko znacjonalizowano, podobnie jak pozostałe dobra Liechtensteinów. W latach 1952-1953 dokonano ostatniej większej przebudowy – powstały nowe pokoje, wyremontowano kuchnię i jadalnię. Schronisko stało się wówczas własnością państwowego Sjednocenè Televychovy. Obecnie schronisko jest w rękach prywatnych. W 2006 wzniesiono obok niego drewnianą dzwonnicę, poświęconą ludziom gór, którzy zginęli podczas wypraw.

Od lewej Wiesiu, Iwonka, Szymon i Adrian.

Svycarna już tuż tuż.

Schronisko Svycarna.

Panorama widokowa.

Trytonki przy schronisku.

Przy schronisku.

Robi się coraz później. Przed wycieczką sprawdziłem, że zachód słońca planowany jest ok. godziny 16:20, my natomiast z schroniska wychodzimy o godzinie 15:50. Tak więc zostaje nam 30 minut do zachodu słońca, które dziś i tak jest przysłonięte przez liczne chmury i mgłę.

Przyspieszamy trochę na początkowym podejściu, bowiem przed nami teraz wejście żółtym szlakiem turystycznym na Małego Dziada (1368 m.n.p.m.). Im bliżej szczytu jesteśmy tym wiatr coraz mocniej wieje. Ścieżka w tym miejscu jest kiepska, przez padający deszcz zrobiło się wielkie błoto, które powoduje, że idzie nam się ciężko.

Szybko przechodzimy jednak przez wierzchołek Małego Dziada i rozpoczynamy zejście na Videlske Sedlo. W pewnym momencie zejścia na chwilę mgła odsłania nam jedyną większą panoramę widokową, korzystamy z okazji i szybko robimy pamiątkowe zdjęcia po czym ruszamy w dalszą drogę, podczas której Marcin z Markiem przedstawiają liczne ciekawostki geologiczne z masywu Pradziada.

Wierzchołek Małego Dziada.

Wędrujemy.

Schodzimy.

Na koniec widoki.

Na przełęczy meldujemy się o godzinie 16:30 tak więc 10 minut po zachodzie słońca. Faktycznie zaczyna robić się coraz ciemniej. Autobus przewodników już na nich czeka. Natomiast nasz autobus jeszcze na przełęcz nie dotarł. Przewodnicy ruszają do Rejvizu gdzie mają zaplanowany nocleg. My natomiast kontaktujemy się z kierowcą i po kilku chwilach oczekiwania, podczas którego zorganizowaliśmy dla nowych uczestników tradycyjne wkupne, dociera nasz autobus.

W taki sposób kończymy naszą wycieczkę. Podsumowując możemy zaliczyć ją do udanych, mimo naprawdę ciężkich warunków pogodowych udało nam się zdobyć najwyższy szczyt Wysokiego Jesionika. To także kolejny mój szczyt do Korony Sudetów. Polecam spacer przepiękną doliną wodospadów, jedną z największych atrakcji Masywu Pradziada, wczesną jesienią musi tu być naprawdę przepięknie.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 188 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*