Skrzyczne (1257 m.n.p.m.)

Skrzyczne (1257 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Zaliczany jest do Korony Gór Polski. Zapraszam serdecznie do lektury kolejnej relacji.

Trasa:

Szczyrk – Pod Skrzycznem – Skrzyczne – Pod Skrzycznem – Szczyrk

Długość: ok 8,5 km

Punkty GOT: 16 pkt.

Szczyty do Korony Gór Polski: 1

Mapa:

Relacja:

Czas na drugą część relacji z wycieczki w Beskidy jaką odbyłem w październiku 2016 roku razem z Markiem i Marcinem. Wtedy to w ciągu jednego dnia zdobyliśmy Czupel (930 m.n.p.m.) oraz Skrzyczne (1257 m.n.p.m.). W tej części relacji zapraszam na spacer na drugi z wspomnianych szczytów.

Wycieczkę na Czupel zakończyliśmy o godzinie 11:45. Szybko zapakowaliśmy się do samochodu i wyruszyliśmy w stronę Szczyrku. Na miejsce dotarliśmy o 12:30, a za punkt wyjścia obraliśmy niewielki parking przy ulicy Uzdrowiskowej. Zostawiamy nasz samochód, zabieramy plecaki i powoli ruszamy za oznaczeniami niebieskiego szlaku turystycznego i już od razu zaczynamy wspinaczkę. Na Czuplu mieliśmy do pokonania ponad 500 metrów przewyższenia, natomiast tutaj ponad 700 metrów różnicy przewyższenia, na dystansie 4 km.

Analizując mapę przed wyjazdem wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Chociaż uważaliśmy, że po ostatnim bardzo aktywnym wrześniu będziemy w miarę dobrze przygotowani kondycyjnie, aby podołać wyzwaniu. Zdobycie Czupla dało nam jednak w kość, co też od razu poczuliśmy w nogach. Nie chcemy się jednak poddawać, jest jeszcze sporo czasu do zachodu słońca. Pogoda nam również dopisuje, tak więc powoli ruszamy w stronę szczytu. Po kilku chwilach docieramy do miejsca w którym wyłania się widok na górujący nad nami wierzchołek Skrzycznego, w dole widoczne są zabudowania Szczyrku, a po drugiej stronie pojawia się masyw Klimczoka (1117 m.n.p.m.).

Pojawia się i widok na Skrzyczne. Kawał drogi.
Pojawia się i widok na Skrzyczne. Kawał drogi.
Szczyrk w Beskidzie Śląskim.
Szczyrk w Beskidzie Śląskim.

Pniemy się systematycznie coraz wyżej, a im wyżej jesteśmy tym coraz lepsze wyłaniają się panoramy widokowe. Beskid Śląski w jesiennych barwach robi na nas ogromne wrażenie. W pewnym momencie przechodzimy pod wyciągiem krzesełkowym, którym znaczna ilość turystów wjeżdża na szczyt bądź też zjeżdża. To nie dla nas, my wolimy siłą własnych mięśni zdobyć szczyt. Wędrując dalej zatrzymujemy się co jakiś czas by robić kolejne pamiątkowe zdjęcia.

O godzinie 13:40, czyli po godzinnym marszu, który już dość mocno odczuwamy w naszych nogach docieramy na Halę Jaworzyna pod Skrzycznem. Naszym oczom wyłania się teraz nadal górujący wysoko nad nami wierzchołek. Trochę nas to przeraża, że idziemy już godzinę, cały czas mamy stromo pod górę i przed nami jeszcze dość długa droga. Nie poddajemy się jednak, robimy sobie na hali przerwę i wstępujemy do znajdującego się tutaj schroniska, aby przybić pieczątkę do książeczek. Robimy oczywiście pamiątkowe zdjęcia gdyż z hali roztaczają się bardziej rozległe panoramy widokowe na okoliczne szczyty Beskidu Śląskiego i Małego.

Widok z Hali Jaworzyna na wierzchołek Skrzycznego.
Widok z Hali Jaworzyna na wierzchołek Skrzycznego.

Po krótkiej przerwie ruszamy w dalszą drogę, wszak do pokonania mamy jeszcze połowę dystansu przez cały czas oczywiście idąc stromo pod górę. Powoli jednak systematycznie zdobywamy wysokość, szlak w tym miejscu wiedzie nas nartostradą. Nie jesteśmy na szlaku sami, gdyż sporo osób podchodzi również do góry razem z nami. Co jakiś czas robimy sobie krótkie przerwy na zrobienie kolejnych zdjęć, gdyż widoki z trasy są przepiękne. Niecałe 200 metrów za halą łączymy się z zielonym szlakiem turystycznym i teraz już do samego szczytu będziemy szli za oznaczeniami dwóch szlaków: niebieskiego i zielonego.

Klimczok (1117 m.n.p.m.)
Klimczok (1117 m.n.p.m.)
Panorama na Beskid Mały.
Panorama na Beskid Mały.

Idąc dalej pojawia się przed nami bardzo trudny odcinek, z którego akurat schodzi pewne małżeństwo z dziećmi. Odradzają nam podchodzenie tą drogą ze względu na bardzo dużą stromiznę. Nie doszlibyśmy do tego miejsca, gdyby nie fakt, że skróciliśmy sobie nieco trasę nie idąc za znakami szlaku turystycznego, a poszliśmy dalej nartostradą. Mieliśmy nadzieję, że trasa będzie wiodła dalej stopniowo stromo ku górze, ale odcinek, który się przed nami pojawił spowodował nawet myśl, żeby się wrócić trochę niżej i wejść na szlak.

Robimy sobie jednak krótką przerwę, podczas której stwierdzamy, że nie poddamy się, nie będziemy tracić energii na schodzenie i ponowne podchodzenie, tylko powoli wyruszymy tym bardzo stromym odcinkiem. Przejście tego odcinka wynoszącego jakieś 20 metrów zajmuje nam 15 minut. Po wszystkim padamy na ziemię ze wycieńczenia. Jesteśmy już potwornie zmęczeni, nie pomaga nam również fakt, iż jak dotąd jedyne co zjedliśmy to kanapki, a obiad czeka na nas w schronisku. Nie pomaga nam również to, że do szczytu jeszcze kawałek drogi – oczywiście pod górkę. Ze względu na duże zmęczenie robimy przymusową przerwę na odpoczynek.

I pojawia się bardzo stromy odcinek.
I pojawia się bardzo stromy odcinek.
Udało się pokonać stromy odcinek, ale jesteśmy potwornie zmęczeni.
Udało się pokonać stromy odcinek, ale jesteśmy potwornie zmęczeni.
A z góry taka panorama na Beskid Śląski.
A z góry taka panorama na Beskid Śląski.
Tutaj na masyw Klimczoka.
Tutaj na masyw Klimczoka.
W oddali widoczne Bielsko-Biała i Beskid Mały.
W oddali widoczne Bielsko-Biała i Beskid Mały.

Po przerwie ruszamy w dalszą drogę, pokonujemy ostatnie metry ku górze spokojnie i powoli. Przed samym szczytem ja zostaję bardzo mocno z tyłu, widzę już zabudowania szczytu przed sobą, ale momentalnie zaczyna brakować mi sił na dalszy marsz. Chłopaki jednak motywują mnie do dalszej drogi i jakoś powoli docieram na wierzchołek o godzinie 14:35. Po dwóch godzinach ciężkiego marszu Skrzyczne zdobyte.

Samo Skrzyczne (1257 m.n.p.m.) jest najwyższym szczytem Beskidu Śląskiego zaliczanym do Korony Gór Polski. Według rozpowszechnionego podania, przytoczonego w XVIII w. w „Dziejopisie Żywieckim” przez ówczesnego wójta żywieckiego, Andrzeja Komonieckiego, nazwa góry (Skrzyczne lub Skrzecznia) ma pochodzić od skrzeczenia żab, które w wielkiej ilości zamieszkiwały staw, kiedyś istniejący podobno w kotle między Skrzycznem a Małym Skrzycznem.

Na szczycie Skrzycznego znajduje się schronisko PTTK, basen dla dzieci, ścianka wspinaczkowa, strzelnica i boisko. Można tam wjechać dwuodcinkowym wyciągiem krzesełkowym ze Szczyrku. Na zboczach góry znajdują się trasy narciarskie o różnym stopniu trudności należące do Ośrodka Narciarskiego COS i łącznej długości 14 km. Przez Skrzyczne przechodzi też wiele szlaków turystycznych – pieszych i rowerowych.

Tak więc kolejny szczyt do Korony Gór Polski zdobyty, zanim jednak udamy się pod tablicę szczytu ruszamy w kierunku schroniska na obiad. Na miejscu okazuje się, że jesteśmy zmuszeni czekać w ogromnej kolejce na posiłek. Wyciąg robi swoje, z tego powodu na szczycie jest bardzo duża grupa turystów. My jednak musimy coś zjeść więc wyczekujemy swoje, a po chwili siadamy na zewnątrz (mimo, iż mamy jesień jest ciepło) i raczymy się kiełbaską na ciepło i szarlotką. Robimy sobie godzinną przerwę.

Posileni po przerwie udajemy się z chłopakami pod tablicę szczytu, aby zrobić sobie zdjęcie do książeczek turystycznych. Wierzchołek nie znajduje się tuż przy schronisku, tylko kilkadziesiąt metrów dalej, tuż przy nadajniku RTV. Szybko robimy zdjęcie i idziemy dalej, ze względu na fakt, iż przy tablicy brak jest większych widoków.

Jednak schodząc w stronę schroniska zatrzymujemy się na chwilę gdyż naszym oczom ukazuje się wspaniała panorama na Babią Górę i Pilsko, a pomiędzy nimi widoczne z oddali Tatry. W tym miejscu robimy kolejne pamiątkowe zdjęcia, a po chwili ruszamy w stronę platformy widokowej na której robimy kolejną przerwę na podziwianie wspaniałych widoków m.in. na wspomniane Tatry.

Skrzyczne zdobyte.
Skrzyczne zdobyte.
Są i Tatry. Przepiękny widok.
Są i Tatry. Przepiękny widok.
Babia Góra (1725 m.n.p.m.)
Babia Góra (1725 m.n.p.m.)
Pilsko (1557 m.n.p.m.)
Pilsko (1557 m.n.p.m.)
Razem z Marcinem na szlaku.
Razem z Marcinem na szlaku.
Jeszcze raz panorama na Babią Górę, Tatry i Pilsko.
Jeszcze raz panorama na Babią Górę, Tatry i Pilsko.
Kotlina Żywiecka.
Kotlina Żywiecka.
W oddali Bielsko-Biała, w dole Żywiec, tuż za którym Beskid Mały.
W oddali Bielsko-Biała, w dole Żywiec, tuż za którym Beskid Mały.

Na zegarkach mamy już godzinę 16:10 postanawiamy więc ruszyć w drogę powrotną. Przed nami jeszcze blisko 4 km zejście tą samą trasą, którą wchodziliśmy, z nadzieją teraz, że łatwiej będzie schodzić. Szybko ruszamy w dół i już po chwili okazuje się, że idzie nam się całkiem dobrze, a motywacji dodają nam znajdujące się przed nami wspaniałe panoramy widokowe na Bielsko-Białą i masyw Klimczoka. Po drodze w okolicy Hali Jaworzyna spotykamy bardzo ciekawą sytuację, a mianowicie dwie młode pary wędrują na sesję zdjęciową. Robimy im zdjęcia i ruszamy dalej. Mijamy Halę Jaworzyna i rozpoczynamy zejście w stronę parkingu gdzie znajduje się nasz samochód.

Schodząc postanawiamy nie iść szlakiem turystycznym, tylko drogą tuż przy wyciągu. Dzięki temu odkrywamy kolejne miejsce, trochę dziwne ale dla nas będące ciekawostką. Mianowicie w pewnym momencie drogi po naszej lewej stronie pojawia się budynek, nie byłoby nic dziwnego w nim gdyby nie rozsiane dookoła tabliczki i kolorowe napisy, okazuje się, że jest to szkoła szamana. Robimy kilka zdjęć i uciekamy stąd, nie wiemy czy to obiekt jakiejś sekty czy jakiegoś wyznania, dlatego postanawiamy ruszyć dalej.

Bielsko-Biała.
Bielsko-Biała.
Nowożeńcy ruszają na sesję zdjęciową.
Nowożeńcy ruszają na sesję zdjęciową.
Schodzimy z widokami na masyw Klimczoka.
Schodzimy z widokami na masyw Klimczoka.
Chata Szamana.
Chata Szamana.

Około godziny 17:20 słońce zaczyna już zachodzić za okolicznymi szczytami, a my natomiast jesteśmy już bardzo blisko parkingu, na który docieramy pięć minut później. W taki sposób kończymy całą wycieczkę. Pakujemy plecaki do samochodu i potwornie zmęczeni ruszamy w drogę powrotną do Nysy. Podsumowując całą wycieczkę. Na pewno można zaliczyć ją do udanych. W ciągu jednego dnia udało nam się zdobyć dwa najwyższe szczyty odpowiednio: Beskidu Śląskiego i Małego. Dwie bardzo ciężkie trasy. Nie spodziewaliśmy się że będzie tak ciężko, ale daliśmy radę. Samo Skrzyczne to bardzo ciekawe wzniesienie, przepiękne panoramy widokowe m.in. Tatry – na pewno tu kiedyś wrócę.

O Adrian Kołodziej 237 artykułów
Cześć! Nazywam się Adrian i jestem przewodnikiem turystycznym. Od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie), a swoją przygodę z turystyką rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory turystyka to część mojego życia. Swoją pasję postanowiłem rozwijać, dzięki czemu w 2013 roku powstał Świat Gór. Początkowo Świat Gór miał taktować o turystyce górskiej, a dziś jest to blog podróżniczy prezentujący moją turystyczną działalność.

4 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.