Skrzyczne (1257 m.n.p.m.) 2016

Skrzyczne (1257 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego. Zaliczany jest do Korony Gór Polski. Zapraszamy serdecznie do lektury kolejnej relacji.

Z życia Świat Gór:

Kontynuujemy wycieczkę Adriana z 2016 roku szlakiem Korony Gór Polski. W poprzednim wpisie mogliście się zapoznać z opisem zdobycia Czupla. Dziś natomiast zapraszamy do lektury relacji z zdobycia Skrzycznego.

Cały czas trochę się w naszym życiu dzieje stąd ta nieregularność w pisaniu. Nie porzucamy jednak bloga ani turystyki. W weekendy w wolnych chwilach staramy się ciągle gdzieś jeździć. W przedostatni weekend kwietnia Adrian razem z PTTK Tryton wybrał się na Śnieżnik, gdzie w końcu udało mu się go zdobyć w miarę dobrej widoczności.

Pisaliśmy, że naszą majówkę planujemy spędzić w Wambierzycach. To nam się niestety ze względów zdrowotnych nie udało, ale wykorzystaliśmy chociaż jeden dzień i trzeciego maja udaliśmy się na rodzinny wyjazd górsko-krajoznawczy do Srebrnej Góry zwiedzać tamtejsze forty i do Ząbkowic Śląskich szukać śladów dr Frankensteina.

W ostatni weekend Adrian ponownie razem z PTTK Tryton wybrał się na wycieczkę. Tym razem był to górsko-krajoznawczy wyjazd rozpoczynający dwa cykle wycieczek: „Szlakiem Ułanów Legii Nadwiślańskiej” oraz „Szlakiem Reynevana z Bielawy”. Podczas wycieczki zdobyli dwa wzgórza: Sas oraz Góra Krzyżowa, a także odwiedzili Strzegom i Świdnicę.

Przed nami natomiast wycieczka górska razem z Trytonkami na Babią Górę. Duży wyjazd, ruszamy na całodniową wędrówkę, aby zdobyć najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Miejmy nadzieję że pogoda nam dopisze abyśmy mogli zdobyć zaliczaną do Korony Gór Polski – Babią Górę.

Tyle jeśli chodzi o nas. Tymczasem zachęcamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Trasa:

Szczyrk – Pod Skrzycznem – Skrzyczne – Pod Skrzycznem – Szczyrk

Długość: ok 7,5 km

Punkty GOT: 16 pkt.

Szczyty do Korony Gór Polski: 1

Relacja:

Ponownie wracamy do października 2016 roku i kontynuujemy naszej wycieczki razem z Marcinem i Markiem z PTTK w Beskidy. Jak już ostatnio wspomniałem byłem bardzo blisko zakończenia zbierania punktów wymaganych do zdobycia małej złotej GOT PTTK, nie chcąc zwalniać tempa szybko zrodził się pomysł wycieczki tym razem właśnie w Beskidy.

Wycieczkę na Czupel (o której możecie przeczytać tutaj) zakończyliśmy o godzinie 11:45. Szybko zapakowaliśmy się do samochodu i wyruszyliśmy w stronę Szczyrku. Na miejsce dotarliśmy o 12:30, a za punkt wyjścia obraliśmy niewielki parking przy ulicy Uzdrowiskowej, skąd zaplanowaliśmy wyruszyć niebieskim szlakiem aby zdobyć nasz drugi dzisiejszy cel.

Tak więc po dotarciu zostawiamy nasz samochód, zabieramy plecaki i powoli ruszamy za oznaczeniami niebieskiego szlaku turystycznego i już od razu zaczynamy wspinaczkę. Na Czuplu mieliśmy do pokonania ponad 500 metrów przewyższenia, natomiast tutaj ponad 700 metrów różnicy przewyższenia, na dystansie niecałych 4 km.

Analizując mapę przed wyjazdem wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Chociaż uważaliśmy, że po ostatnim bardzo aktywnym wrześniu będziemy w miarę dobrze przygotowani kondycyjnie aby podołać temu wyzwaniu. Zdobycie Czupla dało nam jednak w kość co też od razu poczuliśmy w nogach po wejściu na szlak.

Nie chcemy się jednak poddawać, mamy na zegarku godzinę 12:35 więc jest jeszcze sporo czasu do zachodu słońca, pogoda nam również dopisuje więc powoli ruszamy pokonując kolejne metry ku górze. Po kilku chwilach docieramy do miejsca skąd pojawia się widok na górujący nad nami wierzchołek Skrzycznego, w dole widoczne są zabudowania Szczyrku, a po drugiej stronie pojawia się masyw Klimczoka (1117 m.n.p.m.).

Pojawia się i widok na Skrzyczne. Kawał drogi.

Ruszamy.

Szczyrk.

Beskid Śląski.

Masyw Klimczoka (1117 m.n.p.m.)

Pniemy się systematycznie coraz wyżej, a im wyżej jesteśmy tym coraz lepsze wyłaniają się panoramy widokowe. Beskid Śląski w jesiennych barwach robi na nas ogromne wrażenie. W pewnym momencie przechodzimy pod wyciągiem krzesełkowym, którym znaczna ilość turystów wjeżdża na szczyt bądź też zjeżdża. To nie dla nas, my wolimy siłą własnych mięśni zdobyć szczyt. Wędrując dalej zatrzymujemy się co jakiś czas by robić kolejne pamiątkowe zdjęcia.

Przechodzimy pod wyciągiem krzesełkowym.

Beskid Śląski.

O godzinie 13:40, czyli po godzinnym marszu który już dość mocno odczuwamy w naszych nogach docieramy na Halę Jaworzyna pod Skrzycznem. Naszym oczom wyłania się teraz nadal górujący wysoko nad nami wierzchołek. Trochę nas to przeraża, że idziemy już godzinę i cały czas mamy stromo pod górę, a przed nami jeszcze dość długa droga.

Nie poddajemy się jednak, robimy sobie na hali przerwę i wstępujemy do znajdującego się tutaj schroniska, aby przybić pieczątkę do książeczek. Robimy oczywiście pamiątkowe zdjęcia gdyż z hali roztaczają się bardziej rozległe panoramy widokowe na okoliczne szczyty Beskidy Śląskiego i Małego.

W oddali widoczne szczyty Beskidu Małego.

Razem z Markiem.

Beskid Mały.

A na wierzchołek Skrzycznego jeszcze kawał drogi.

Po krótkiej przerwie ruszamy w dalszą drogę, wszak do pokonania mamy jeszcze połowę dystansu przez cały czas oczywiście idąc stromo pod górę. Powoli jednak systematycznie zdobywamy wysokość, szlak w tym miejscu wiedzie nas nartostradą. Nie jesteśmy na szlaku sami, gdyż sporo osób podchodzi również do góry razem z nami.

Co jakiś czas robimy sobie krótkie przerwy na zrobienie kolejnych zdjęć, gdyż widoki z trasy są przepiękne. Niecałe 200 metrów za halą łączymy się z zielonym szlakiem turystycznym i teraz już do samego szczytu będziemy szli za oznaczeniami dwóch szlaków: niebieskiego i zielonego.

Klimczok (1117 m.n.p.m.)

Skrzyczne - wierzchołek coraz bliżej.

Beskid Mały.

Szczyty Beskidu Śląskiego.

Idąc dalej pojawia się przed nami bardzo trudny odcinek, z którego akurat schodzi pewne małżeństwo z dziećmi. Odradzają nam podchodzenie tą drogą ze względu na bardzo dużą stromiznę. Nie doszlibyśmy do tego miejsca, gdyby nie fakt, że skróciliśmy sobie nieco trasę nie idąc za znakami szlaku turystycznego, a poszliśmy dalej nartostradą.

Mieliśmy nadzieję, że trasa będzie wiodła dalej stopniowo stromo ku górze, ale odcinek, który się przed nami pojawił spowodował nawet myśl, żeby się wrócić trochę niżej i wejść na szlak. Robimy sobie jednak krótką przerwę, podczas której stwierdzamy, że nie poddamy się, nie będziemy tracić energii na schodzenie i ponowne podchodzenie, tylko powoli wyruszymy tym bardzo stromym odcinkiem.

Przejście tego odcinka wynoszącego jakieś 20 metrów zajmuje nam 15 minut. Po wszystkim padamy na ziemię ze wycieńczenia. Jesteśmy już potwornie zmęczeni, nie pomaga nam również fakt, iż jak dotąd jedyne co zjedliśmy to kanapki, a obiad czeka na nas w schronisku, do tego Czupel nas już bardzo zmęczył. Nie pomaga nam również to, że do szczytu jeszcze kawałek drogi – oczywiście pod górkę. Ze względu na duże zmęczenie robimy przymusową przerwę na odpoczynek.

I pojawia się bardzo stromy odcinek.

A my coraz wyżej.

Efekty zmęczenia widać po Marku. Potwornie zmęczeni, ale nie poddajemy się.

Beskid Śląski.

W oddali widoczne Bielsko-Biała.

Klimczok.

Ruszamy w dalszą drogę, pokonujemy ostatnie metry ku górze spokojnie i powoli. Przed samym szczytem ja zostaję bardzo mocno z tyłu, widzę już zabudowania szczytu przed sobą, ale momentalnie zaczyna brakować mi sił na dalszy marsz. Chłopaki jednak motywują mnie do dalszej drogi i jakoś powoli docieram na wierzchołek o godzinie 14:35. Po dwóch godzinach ciężkiego marszu Skrzyczne zdobyte.

Tak więc kolejny szczyt do Korony Gór Polski zaliczony, zanim jednak udamy się pod tablicę szczytu ruszamy w kierunku schroniska na obiad. Na miejscu okazuje się, że jesteśmy zmuszeni czekać w ogromnej kolejce na posiłek. Wyciąg robi swoje, z tego powodu na szczycie jest bardzo duża grupa turystów. My jednak musimy coś zjeść więc wyczekujemy swoje, a po chwili siadamy na zewnątrz (mimo iż mamy jesień jest ciepło) i raczymy się kiełbaską na ciepło i szarlotką. Robimy sobie godzinną przerwę. Warto w tym miejscu dodać kilka informacji o Skrzycznem:

Skrzyczne (1257 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt w grupie górskiej Beskidu Śląskiego w Zewnętrznych Karpatach Zachodnich w Polsce. Jako najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego Skrzyczne należy do Korony Gór Polski. Według rozpowszechnionego podania, przytoczonego w XVIII w. w „Dziejopisie Żywieckim” przez ówczesnego wójta żywieckiego, Andrzeja Komonieckiego, nazwa góry (Skrzyczne lub Skrzecznia) ma pochodzić od skrzeczenia żab, które w wielkiej ilości zamieszkiwały staw, kiedyś istniejący podobno w kotle między Skrzycznem a Małym Skrzycznem.

Masyw Skrzycznego zbudowany jest z grubych warstw piaskowców godulskich. Ku dolinie Żylicy oraz ku Kotlinie Żywieckiej góra ta opada bardzo stromymi stokami. W krajobrazie Kotliny Żywieckiej prezentuje się tym potężniej, iż śmiało wystrzela ponad otaczające ją obniżenie jednym, blisko 800-metrowym zrębem.

Na szczycie Skrzycznego znajduje się schronisko PTTK, basen dla dzieci, ścianka wspinaczkowa, strzelnica i boisko. Można tam wjechać dwuodcinkowym wyciągiem krzesełkowym ze Szczyrku. Na zboczach góry znajdują się trasy narciarskie o różnym stopniu trudności należące do Ośrodka Narciarskiego COS i łącznej długości 14 km.

Przez Skrzyczne przechodzi też wiele szlaków turystycznych – pieszych i rowerowych. Ponadto szczyt Skrzycznego ze strony wschodniej jest znakomitym startowiskiem dla miłośników paralotni. Na szczycie Skrzycznego od końca lat 90. XX w. wznosi się charakterystyczny 87-metrowy maszt nadajnika RTV.

Posileni po przerwie udajemy się z chłopakami pod tablicę szczytu, aby zrobić sobie zdjęcie do książeczek turystycznych. Wierzchołek nie znajduje się tuż przy schronisku, tylko kilkadziesiąt metrów dalej, tuż przy nadajniku RTV. Szybko robimy zdjęcie i idziemy dalej, ze względu na fakt iż przy tablicy brak jest większych widoków.

Schodząc w stronę schroniska zatrzymujemy się na chwilę gdyż naszym oczom ukazuje się wspaniała panorama na Babią Górę i Pilsko, a pomiędzy nimi widoczne z oddali Tatry. W tym miejscu robimy kolejne pamiątkowe zdjęcia, a po chwili ruszamy w stronę platformy widokowej na której robimy sobie również przerwę na podziwianie wspaniałych widoków m.in. na wspomniane Tatry.

Skrzyczne zdobyte.

Skrzyczne - widoki przy tablicy ograniczone.

Są i Tatry. Przepiękny widok.

Babia Góra (1725 m.n.p.m.)

Pilsko (1557 m.n.p.m.)

Widok w stronę Babiej Góry, Tatr i Pilska.

Razem z Marcinem.

Jezioro Żywieckie.

Jeszcze raz panorama na Babią Górę, Tatry i Pilsko.

Kotlina Żywiecka.

W oddali Bielsko-Biała, w dole Żywiec, tuż za którym Beskid Mały.

Na zegarkach mamy już godzinę 16:10 postanawiamy więc ruszyć w drogę powrotną. Przed nami jeszcze blisko 4 km zejście tą samą trasą, którą wchodziliśmy, z nadzieją teraz, że łatwiej będzie nam zejść. Szybko ruszamy w dół i już po chwili okazuje się, że idzie nam się całkiem dobrze, a motywacji dodają nam znajdujące się przed nami wspaniałe panoramy widokowe na Bielsko-Białą i masyw Klimczoka.

Po drodze w okolicy Hali Jaworzyna spotykamy bardzo ciekawą sytuację, a mianowicie dwie młode pary, które wędrują na sesję zdjęciową. Robimy im zdjęcie które możecie zobaczyć poniżej, a my ruszamy dalej. Mijamy Halę Jaworzyna i rozpoczynamy zejście w stronę parkingu gdzie znajduje się nasz samochód.

Schodząc postanawiamy nie iść szlakiem turystycznym, tylko drogą tuż przy wyciągu. Dzięki temu odkrywamy kolejne miejsce, trochę dziwne ale dla nas będące ciekawostką. Mianowicie w pewnym momencie drogi po naszej lewej stronie pojawia się budynek, nie byłoby nic dziwnego w nim gdyby nie rozsiane dookoła tabliczki i kolorowe napisy, okazuje się, że jest to szkoła szamana. Robimy kilka zdjęć i uciekamy stąd, nie wiemy czy to obiekt jakiejś sekty czy jakiegoś wyznania, dlatego postanawiamy ruszyć dalej.

Bielsko-Biała.

Schodzimy.

Coraz niżej.

Nowożeńcy ruszają na sesję zdjęciową.

Ruszamy w dół nie szlakiem, a tuż obok wyciągu.

Coraz niżej.

Chata Szamana.

Około godziny 17:20 słońce zaczyna już zachodzić za okolicznymi szczytami, a my natomiast jesteśmy już bardzo blisko parkingu, na który docieramy pięć minut później. W taki sposób kończymy całą wycieczkę. Pakujemy plecaki do samochodu i ruszamy potwornie zmęczeni ruszamy w drogę powrotną do Nysy.

Skrzyczne zdobyte, a słońce powoli zaczyna zachodzić za górami.

Podsumowując całą wycieczkę. Na pewno można zaliczyć ją do udanych. W ciągu jednego dnia udało nam się zdobyć dwa najwyższe szczyty odpowiednio: Beskidu Śląskiego i Małego. Dwie bardzo ciężkie trasy, nie spodziewaliśmy się, że będzie aż tak ciężko, ale daliśmy radę – Skrzyczne i Czupel zdobyte. Do tego fakt iż w tym dniu udało mi się zakończyć zbieranie punktów do małej złotej odznaki GOT PTTK powoduje to, że wycieczka w 100% jest udana. Pozostaje oddać książeczkę do weryfikacji i przygotować wniosek o przystąpienie do egzaminu na Przodownika Turystyki Górskiej, który za jakiś czas pojawi się na blogu.

Zapraszamy do lektury relacji z Czupla: tutaj.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 157 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

4 kometarzy on Skrzyczne (1257 m.n.p.m.) 2016

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*