Śnieżnik 2017

Śnieżnik (1426 m n.p.m.) zwany też Śnieżnikiem Kłodzkim to najwyższy, graniczny szczyt po polskiej stronie w Sudetach Wschodnich. Zapraszamy do lektury.

Z życia Świat Gór:

Ta relacja miała pojawić się w ubiegłym tygodniu jednak ze względu na chorobę Adriana musieliśmy przełożyć publikację na ten tydzień. Kontynuujemy nadrabianie zaległości dziś czas wrócić do kwietniowej wycieczki na Śnieżnik. Przed nami trochę zimowych klimatów. A już za dwa dni relacja z naszej wycieczki do Łabminowic i Kubic.

Przed nami natomiast, teraz powrót do zdrowia, choroba jeszcze męczy, a przed nami kolejne ciekawe projekty. Już w najbliższy weekend Adrian uda się z PTTK Tryton na Pradziada, w ramach cyklu Szlakiem Korony Sudetów. A dalsza część listopada to kolejne szkolenia przewodnickie oraz ciekawa wycieczka krajoznawcza po Nysie „Śladami kolejnictwa” – już teraz polecamy i zapraszamy.

Za Adrianem także kurs na przewodnika PTTK po Głuchołazach, dwa dni intensywnego szkolenia. Szersza relacja z tego wydarzenia pojawi się za jakiś czas. A tymczasem czas świętować zdobycie uprawnienia przewodnickiego.

Tymczasem zachęcamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Trasa:

Międzygórze – Schronisko na Hali pod Śnieżnikiem – Śnieżnik – Schronisko na Hali Pod Śnieżnikiem – Międzygórze (drogą transportową)

Długość: ok. 14 km

Punkty GOT: 29 pkt.

Szczyty do Korony Gór Polski: 1

Szczyty do Korony Sudetów: 1

Relacja:

Pierwszy weekend po świętach, a dokładniej niedziela (23.04) zgodnie z planem Jerzego Kiełba spotykamy się na nyskim rynku o godzinie 8:00, a naszym celem dziś będzie zdobycie najwyższego szczytu Sudetów Wschodnich – Śnieżnik (1425 m.n.p.m.). Szybko pakujemy się do autobusu i ruszamy w stronę Międzygórza skąd mamy wyruszyć na szlak. Oczywiście po drodze tradycyjnie odbywają się różnego rodzaju konkursy z zakresu wiedzy krajoznawczej.

W taki sposób mija nam szybko droga i już o godzinie 10:00 jesteśmy w Międzygórzu. Dojeżdżamy na sam koniec miejscowości na parking skąd mamy wyruszyć czerwonym głównym szlakiem sudeckim na Śnieżnik. Na miejscu okazuje się że w Masywie Śnieżnika jest jeszcze bardzo dużo śniegu, jednak to nas nie zniechęca – wręcz przeciwnie. Pogoda nam również dopisuje więc spodziewamy się świetnych widoków.

Grupowe zdjęcie na starcie.

Ruszamy.

Ruszamy w drogę z początku spokojnie płasko, jednak sam wiem, że to tylko chwilę potrwa bowiem już po chwili naszym oczom wyłoni się spore podejście – przez śnieg poziom trudności na nim zwiększony dwukrotnie.

Trytonki na szlaku.

Trytonki na szlaku.

Kierownik wycieczki Jerzy Kiełb prowadzi.

Podejście pokonujemy całkiem sprawnie, a już na wypłaszczeniu zatrzymujemy się na znajdujących się tutaj ławeczkach aby zrobić sobie krótką przerwę po pierwszym cięższym podejściu. Podczas przerwy wysłuchujemy kilku informacji krajoznawczych, a po chwili ruszamy w dalszą drogę za znakami czerwonego szlaku turystycznego.

Widok na Igliczną z sanktuarium.

Wędrujemy.

Widoki.

Wędrując dalej szlak skręca w prawo i zaczyna piąć się coraz wyżej. Wędrujemy dalej dość wąską ścieżką, śniegu w tym miejscu jest bardzo dużo, ale gęsiego jakoś pokonujemy dalsze metry w stronę Schroniska PTTK „Na Śnieżniku”. Po drodze mijamy również świetne miejsce widokowe z którego roztacza się przepiękna panorama na Śnieżnik Mały.

Ciekawa ta ścieżka.

Widok na Śnieżnik Mały.

Tuż za miejscem widokowym wyłania się kolejne cięższe podejście, a naszym oczom ukazuje się widok na schronisko. Mniej więcej w połowie zatrzymujemy się na chwilę, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Pogoda jest idealna, widoki mamy również więc liczę na to że będąc tym razem na Śnieżniku uda się zobaczyć widoki z wierzchołka.

Docierając do schroniska nie zatrzymujemy się w nim, robimy sobie tylko krótką przerwę przed obiektem aby chwilę odpocząć. Kilka minut później ruszamy już w dalszą drogę. Przed nami ostatnie podejście na wierzchołek najwyższego szczytu Sudetów Wschodnich, zaliczanego do Korony Gór Polski.

Trytonki pod schroniskiem na Hali Śnieżnickiej.

Widoki z okolicy schroniska.

Śnieżnik i Świat Gór.

GOPR.

Wędrując dalej na podejściu pojawiają się kolejne ciekawe panoramy widokowe m.in. na Śnieżnik Mały, Trójmorski Wierch z wieżą widokową czy też na najnowszą atrakcję turystyczną okolicy czyli Sky Walk – ścieżkę w obłokach. Oczywiście zatrzymujemy się co chwilę aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia.

Sky Walk ścieżka w chmurach.

Wieża widokowa na Trójmorskim Wierchu.

Razem z Marcinem.

Widoki.

Widok w kierunku Małego Śnieżnika.

Z Trytonkami.

Widoki.

Kwadrans po godzinie 13.00 stajemy na szczycie najwyższego szczytu Sudetów Wschodnich – Śnieżnika. Na górze jest bardzo wietrznie, niestety mgła zasłania nam również część widoków, chociaż te co jakiś czas się odsłaniają.

Ze względu na fakt, że przez wiatr jest bardzo zimno, wysłuchujemy tylko informacji o szczycie robimy szybko pamiątkowe zdjęcia na pozostałościach po wieży widokowej oraz organizujemy szybkie pasowanie na zdobywców szczytu, kierownicy wycieczki wręczają również okolicznościowe certyfikaty, a także po wszystkim uczestnicy wycieczki dla zabawy zaczynają tańczyć na szczycie.

Takim miłym i nietypowym akcentem kończymy nasz pobyt na wierzchołku i ruszamy w dalszą drogę, bowiem przed nami teraz jeszcze zejście do źródeł Morawy oraz do ruin schroniska Liechtenstein. Zejście w stronę źródeł Morawy obfituje w wspaniałe panoramy. Nim jednak dalsza droga warto zamieścić kilka informacji krajoznawczych o samym szczycie:

Śnieżnik (1425 m.n.p.m.) to najwyższy, graniczny szczyt po polskiej stronie w Sudetach Wschodnich i w Masywie Śnieżnika. Na szczycie znajduje się znak graniczny o numerze V/69/10. Śnieżnik jest najwyższym szczytem masywu i 17. co do wysokości w całych Sudetach. Jest on jedyną górą w masywie, która wystaje ponad górną granicę lasu.

Śnieżnik musiał być znany turystom już pod koniec XVIII wieku – z tego okresu pochodzą pierwsze utrwalone informacje. Prawdziwy rozkwit turystyki rozpoczął się z rokiem 1838, kiedy to Śnieżnik i jego okolice stały się własnością księżniczki Marianny Orańskiej. Szczyt stał się modnym celem wędrówek – między innymi podziwiano na nim wschody i zachody słońca. W 1871 roku na zlecenie księżnej zbudowano na Hali pod Śnieżnikiem schronisko, które stoi do dziś.

Śnieżnik był tak popularny, że w latach 1895–1899 zbudowano tutaj kamienną wieżę widokową w kształcie cylindrycznej baszty. Wzniesiona została z inicjatywy Kłodzkiego Towarzystwa Górskiego i miała służyć podniesieniu atrakcyjności wycieczek na szczyt. Potężna konstrukcja, nawiązująca do modnego wówczas romantycznego stylu naśladującego średniowiecze, miała 6 kondygnacji i wysokość 33,5 m. Nadano jej imię cesarza Wilhelma I i dobudowano budynek mieszczący małe schronisko.

W 1912 roku po czeskiej (wówczas austro-węgierskiej) stronie, w pobliżu źródeł Morawy, MSSGV oddało do użytku kolejne schronisko –Liechtenstein.

Po II wojnie światowej infrastruktura turystyczna zaczęła podupadać. W 1971 roku rozebrano czeskie schronisko (do dziś widoczne są fundamenty), a 11 października 1973 r. wysadzono w powietrze zaniedbaną, rozpadającą się wieżę widokową. Jej resztki tworzą dziś kulminację na kopule szczytowej.

Dla Czechów symbolem Śnieżnika jest kamienna rzeźba słonia stojąca obok fundamentów schroniska po czeskiej stronie granicy. Rzeźbę ustawili w 1932 roku członkowie grupy artystycznej Jescher zaprzyjaźnieni z dzierżawcą schroniska Liechtensteina Oskarem Gutwinskim. Nazwa grupy miała pochodzić od odgłosu (w języku niemieckim), który wydaje kichający słoń.

Śnieżnik pozostaje wciąż jednak jedną z najczęściej odwiedzanych gór ziemi kłodzkiej. Schronisko „Na Śnieżniku” słynie z barwnych imprez sylwestrowych, podczas których liczba gości przewyższa wielokrotnie liczbę łóżek, a często trudno nawet o miejsce na podłodze.

Pozostałości po wieży widokowej na Śnieżniku.

Śnieżnik zdobyty.

Grupowe zdjęcie na szczycie.

Pasowanie na zdobywcę.

Takiej sytuacji jeszcze nie było Trytonki tańczą w górach.

Widok na Suchy Vrch.

Widoki na Sudety Środkowe.

Hruby Jesionik.

Widoki w stronę Seraka i Keprnika.

Przepiękne panoramy.

Widoki.

O godzinie 13:40 docieramy do źródeł Morawy, gdyby było jeszcze więcej śniegu na pewno przeszlibyśmy obok źródła nie widząc go, jednak jest trochę odsłonięte. Postanawiamy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia i ruszyć w dalszą drogę. Warto jednak w tym miejscu dodać trochę informacji o źródłach:

Źródła Morawy znajdują się na południowych stokach szczytu Śnieżnik na wysokości ok. 1380 m n.p.m. W początkowym biegu Morawa płynie na południe szeroką kotliną między Międzygórzem Czeskomorawskim a Jesionikami. Przed miastem Litovel zmienia kierunek na południowo-wschodni, a przed Ołomuńcem znów na południowy.

Droga dalej prowadzi po krawędzi, z prawej strony mamy niezłą przepaść skąd nawet i mogą schodzić lawiny. Przechodzimy dość szybko ten odcinek i docieramy do ostatniego punktu na trasie czyli ruin schroniska Liechtenstein:

 

Budowa schroniska rozpoczęła się z inicjatywy MSSGV (Morawsko-Śląskie Sudeckie Towarzystwo Górskie). 4 października 1908 r. został położony kamień węgielny pod schronisko. Tereny, na których budowano schronisko należały wówczas do księcia Liechtensteina – stąd też późniejsza nazwa schroniska, która została nadana w podziękowaniu za hojność księcia przy budowie. W międzyczasie towarzystwo MSSGV budowało także wieżę na Pradziadzie, co spowodowało pewne problemy finansowe, a co za tym szło opóźnienia w budowie. Ostatecznie schronisko otworzono dopiero w 1912.

Schronisko było drewniane, z piwnicą. Na parterze mieściła się kuchnia, jadalnia oraz pomieszczenia gospodarcze. Pierwsze piętro oraz poddasze było przeznaczone na noclegi – pierwsze piętro obejmowało 11 pokoi, zaś poddasze sypialnie zbiorowe. W ok. roku 1930 przeprowadzono drobną rozbudowę schroniska zamieniający istniejący wiatrołap na dobudówkę.

Po I wojnie światowej schronisko przeszło w granice czechosłowackie, jednak właścicielami pozostali mieszkańcy niemieccy. W 1925 r. doprowadzono do schroniska linię telefoniczną. W 1936 r. zaostrzono przepisy graniczne, co spowodowało zmniejszenie ruchu turystycznego. Jednocześnie obecni właściciele jako obywatele niemieccy zostali wysiedleni. W 1938 r. schronisko znów wróciło w granice Niemiec.

Po II wojnie światowej schronisko ponownie znalazło się w granicy czechosłowackiej. Jednocześnie opiekę nad schroniskiem powierzono organizacjom turystycznym z Czechosłowacji, jednak kolejni zarządcy nie dbali o schronisko, co spowodowało, że zaczęło stopniowo podupadać. W 1968 r. schronisko zamknięto z powodu złego stanu technicznego, a 1971 r. wyburzono. Obecnie ze schroniska zostały średnio zachowane piwnice oraz rzeźba słonika z 1932 r.

W 1932 r. rzeźba słonika powstała jako symbol niemieckiego stowarzyszenia artystycznego Jescher. Projekt opracowała Amei Halleger, żona Kurta Hallegera z Sumperka, który był czołową postacią w organizacji. Pomnik wykonała firma Förster ze Złotych Gór. Pomnik umieszczono w pamiątkę dwudziestolecia zakończenia budowy schroniska.

Oczywiście robimy sobie pamiątkowe zdjęcia przy słoniku, a także na tle przepięknych panoram widokowych, które nam się wyłoniły. Następnie ruszamy w drogę powrotną na szczyt Śnieżnika, bowiem z oddali dostrzegamy, że w naszym kierunku zbliżają się czarne chmury, a przed nam ciężka trasa bowiem do ruin trzeba było sporo zejść, a teraz musimy znów wrócić na górę, gdzie przy dużej ilości śniegu na pewno nie będzie to łatwe.

Źródła Morawy

Niezła przepaść.

Wspólne zdjęcie przy słoniku.

Przepiękna panorama.

Nadciągają czarne chmury.

Mniej więcej w połowie podejścia, tuż za źródłami Morawy czarne chmury już są nad nami, przysłaniają nam też panoramy widokowe tworząc niesamowity efekt, który widać na poniższych zdjęciach. Niestety po chwili zaczyna padać śnieg, a także wiatr przybiera na sile, w związku z czym idzie nam się bardzo ciężko.

Ciekawe widoki.

Pogoda się diametralnie zmieniła.

Pogoda w górach jest jednak kapryśna, po zejściu z Śnieżnika tuż przed samym schroniskiem wychodzi słońce i przestaje padać. Od razu poprawiają się humory, a ja sam mam nadzieję, że już dziś więcej takiej pogody jak na zejściu z Śnieżnika nie będzie. Tymczasem przed nami przerwa w schronisku, podczas której będziemy mieli okazję coś zjeść, a także zostaną wręczone certyfikaty zdobywcy oraz odbędzie się finałowy konkurs krajoznawczy rozpoczęty w autokarze. Warto w tym momencie zamieścić kilka informacji o samym schronisku:

Schronisko PTTK „Na Śnieżniku” im. Zbigniewa Fastnachta to górskie schronisko Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Sudetach Wschodnich, w Masywie Śnieżnika. Położone jest na wysokości 1218 m n.p.m., na obszernej Hali pod Śnieżnikiem. Główną część schroniska stanowi tzw. szwajcarka – typowe sudeckie schronisko turystyczne z 1871, ufundowane przez królewnę Mariannę Orańską. Jest jednym z najstarszych schronisk na ziemiach polskich. Z punktu widokowego na hali obok schroniska rozległa panorama na Rów Górnej Nysy i okoliczne szczyty.

Pierwsze wzmianki o zagospodarowaniu Śnieżnika sięgają 1809, kiedy właściciel Międzygórza hrabia Wilhelm von Magnis zbudował na hali pod Śnieżnikiem obory i szałasy pasterskie. W 1838 Międzygórze kupiła królewna Marianna Orańska, pani z Kamieńca Ząbkowickiego – córka króla holenderskiego i żona księcia pruskiego. W 1840 zaprosiła swojego ojca, króla Wilhelma, z którym 20 lipca dotarła na szczyt Śnieżnika.

Księżna w 1869 przejęła tereny na hali pod Śnieżnikiem. Góralowi ze Szwajcarii poleciła wybudować na hali Pod Śnieżnikiem szwajcarkę, która obecnie stanowi główną część schroniska. Budowę ukończono w 1871 roku. Obiekt początkowo pełnił rolę gospody turystycznej, która miała 50 miejsc noclegowych i dużą salę jadalną. W 1872 na miejscu starej fermy mlecznej zbudowano pomieszczenia gospodarcze. W 1880 przy gospodzie uruchomiono stację meteorologiczną. W latach 30. XX wieku gospoda miała 30 miejsc noclegowych.

Po II wojnie światowej do 1946 obiekt stał pusty. Zdewastowane budynki przejął „Orbis” nadając mu nazwę Szwajcarka. W 1947 gospodarzem został Zarząd Schronisk Górskich Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Latem następnego roku uruchomiono schronisko, które nazwano „Na Śnieżniku”, aby odróżnić je od schroniska „Szwajcarka” w Rudawach Janowickich.

W 1950 budynek stał się własnością Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego. Schronisko dysponowało wtedy 63 miejscami. W latach osiemdziesiątych XX wieku schronisko gruntownie zmodernizowano i wyremontowano dzięki staraniom ówczesnego dzierżawcy Zbigniewa Fastnachta, który zarządzał obiektem w latach 1982-2001. Po jego śmierci, w uznaniu jego zasług, schronisku nadano jego imię.

Razem z Agnieszką i Jarkiem.

Po przerwie w schronisku jesteśmy zmuszeni wyjść w ten chłód, bowiem w schronisku wszyscy już się rozgrzali, a tutaj czeka na nas zejście do autokaru. Kierownik wycieczki Jerzy Kiełb na zejście wybrał drogę tzw. transportową. Robimy jeszcze szybkie pamiątkowe zdjęcie przed schroniskiem i ruszamy. Z początku pogoda nam dopisuje jednak po chwili znów zaczyna padać śnieg.

Trytonki przy Schronisku na Śnieżniku.

Około godziny 17:00 docieramy do autokaru trochę już zmęczeni, ale jak się dowiadujemy to nie koniec atrakcji na dziś bowiem przed nami jeszcze podejście do wodospadu wilczki. Także wsiadamy do autokaru i ruszamy w stronę centrum miejscowości, skąd udamy się do wodospadu wilczki. Przy samym wodospadzie, gdy do niego docieramy, robi on na nas ogromne wrażenie, robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i po chwili ruszamy w drogę powrotną do autokaru.

Wodospad Wilczki.

Przy wodospadzie.

W taki o to sposób kończymy kolejną górską wycieczkę, ruszamy w drogę powrotną do Nysy. Podsumowując wycieczkę mogę zaliczyć ponownie do udanych bowiem w końcu udało mi się zobaczyć jakiekolwiek panoramy widokowe z Śnieżnika. Sprawdziło się powiedzenie do trzech razy sztuka. Za trzecim razem widoki dopisały, mam nadzieję, że za czwartym będzie jeszcze lepiej.

 

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 148 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*