Tarnica 2018

Tarnica (1346 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt polskich Bieszczadów wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza.

Z życia Świat Gór:

Czwartek zgodnie z obietnicą to czas dodawania tych w miarę bieżących relacji. Rozpoczniemy od naszego urlopu w Bieszczadach! Tymczasem zapraszamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Trasa:

Wołosate – Tarnica – Wołosate

Długość: ok. 9 km

GOT PTTK – 19 pkt.

Szczyty do Korony Gór Polski: 1

Relacja:

Urlop w Bieszczadach to było jedno z naszych najważniejszych marzeń do realizacji. Z roku na rok próbowaliśmy zorganizować wyjazd w te piękne góry, jednak zawsze coś nam stawało na drodze. W tym roku w końcu udało się ziścić to marzenie.

Za naszą bazę wypadową wybraliśmy Cisną, położoną mniej więcej w połowie drogi między Soliną a Ustrzykami Górnymi. Stwierdziliśmy, że będzie to optymalne miejsce do naszych codziennych wyjazdów. Za cel oczywiście obraliśmy sobie zdobycie tych najważniejszych szczytów, a także odwiedzenie ciekawych miejsc.

Pierwszego dnia naszej podróży do Cisnej odwiedziliśmy Komańczę, ale o tym wspomnimy w osobnym wpisie. Natomiast drugi dzień naszego pobytu w Bieszczadach to pierwsza wycieczka w góry, a nasz cel to najwyższa Tarnica.

Wstajemy wczesnym rankiem, aby zjeść śniadanie i spokojnie przejechać ponad 40 km z Cisnej do Wołosatego, gdzie zaplanowaliśmy start naszej wycieczki. Początkowo planowaliśmy wyruszyć z Ustrzyk Górnych, jednak na prognozy pogody i słabsza kondycja spowodowała, że wyruszać na szlak będziemy z Wołosatego.

Na miejsce docieramy kilka minut po godzinie 9:00. Udaje nam się zaparkować na poboczu drogi, jest jeszcze sporo wolnych miejsc. Wysiadamy i ruszamy w stronę kasy Parku Narodowego, aby zaopatrzyć się w bilety. Kupujemy sobie również pamiątkowe koszulki i po kilku chwilach ruszamy w drogę za znakami niebieskiego szlaku turystycznego.

Pogoda jest idealna, niebo bezchmurne, a słońce świeci, chociaż na popołudnie zapowiadają opady deszczu, dlatego też chcemy jak najszybciej wejść na szczyt który właśnie wyłania się naszym oczom.

Szeroki Wierch.

Połonina Caryńska.

Wyłania się naszym oczom Tarnica.

Chwilę wędrujemy otwartą polaną, jednak po pewnym czasie szlak doprowadza nas do granicy lasu, tutaj pojawiają się schodki, którymi teraz będziemy spacerować. Wędrując dalej kroczymy schodami i mostkami systematycznie zdobywając wysokość i zbliżając się ku szczytowi.

Schody na Tarnicę.

Ścieżka wśród lasu.

Mostki na trasie.

W pewnym momencie szlak na chwilę wyprowadza nas na otwartą polanę, jednak po chwili znów wchodzimy do lasu, jak się okazuje nie na długo. W końcu szlak wyprowadza nas na pasmo połoniny, a naszym oczom ukazuje się piękny widok na wierzchołek Tarnicy.

Tutaj decydujemy się zrobić chwilę przerwy na odpoczynek po podejściu. Od wejścia do lasu szlak prowadził nas systematycznie ku górze. U Adriana trochę kiepsko z kondycją, dlatego przerwa wskazana.

Po chwili ruszamy jednak w dalszą drogę, a przed nami wyłaniają się także słynne schody na szczyt o których głośno było swego czasu w mediach. Szlak prowadzić nas teraz będzie otwartą przestrzenią w stronę przełęczy pod Tarnicą. Tak więc ruszamy.

Tarnica (1346 m.n.p.m.)

Wierzchołek Tarnicy.

Świat Gór i Tarnica.

Nasze tempo marszu na tym odcinku drastycznie spada, a to ze względu na słabą kondycję Adriana, a także ze względu na cudowne panoramy widokowe. Co chwila zatrzymujemy się, aby zrobić jakieś zdjęcie. Pogoda cały czas nam dopisuje, do szczytu niedaleko więc mamy czas na wędrówkę.

W końcu docieramy na przełęcz pod Tarnicą. Tutaj tylko chwila przerwy i wędrujemy dalej. Na samej przełęczy duża grupa turystów, tak więc możemy się spodziewać, że na szczycie będzie dużo ludzi. Ruszamy jednak powoli do góry. Teraz szlak prowadzić nas będzie kamiennymi schodami w stronę szczytu.

Przełęcz pod Tarnicą.

W końcu udaje się kilka minut po godzinie 12:00 meldujemy się na najwyższym szczycie polskich Bieszczadów. Tarnica zaliczana do Korony Gór Polski zdobyta. Na szczycie oczywiście dużo ludzi, udaje nam się jednak znaleźć miejsce aby usiąść i odpocząć. Warto w tym miejscu zamieścić kilka informacji oszczycie.

Tarnica (1346 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt polskich Bieszczadów wznoszący się na krańcu pasma połonin, w grupie tzw. gniazda Tarnicy i Halicza. Należy do Korony Gór Polski.

Szczyt Tarnicy wznosi się ponad 500 m nad dolinę Wołosatki i wyróżnia się osobliwą sylwetką. Od sąsiedniego masywu Krzemienia grzbiet oddzielony jest głęboką Przełęczą Goprowską, natomiast z Szerokim Wierchem łączy się charakterystyczną, ostro wciętą w grzbiet przełęczą o wysokości 1275 m n.p.m., od której pochodzi nazwa góry (w języku rumuńskim słowo „tarniţa” oznacza siodło, przełęcz).

Wąski, ostry, nieco wydłużony grzbiet góry, z dwoma wyraźnymi wierzchołkami (1346 i 1339 m n.p.m.), wyścielają złomiska skał i zdobią bruzdy naturalnych zagłębień, a także resztki wojennych okopów. Z południowej strony opada w dół wysoka skalna ściana, a niżej rozścielają się wielkie pola kamiennego rumoszu.

W 1987 na szczycie ustawiono 7-metrowy krzyż, upamiętniający – wraz z wmurowaną tablicą – pobyt ks. Karola Wojtyły 5 sierpnia 1953. Po złamaniu się krzyża na wiosnę 2000, w dniu 2 września tego roku postawiono nowy stalowy krzyż (liczący ok 8,5 metra, ważący ok. 500 kg; wyniesiony przez pielgrzymów na Tarnicę w częściach), który 16 września 2000 poświęcił bp Adam Dyczkowski.

Tarnica stanowi najbardziej atrakcyjny punkt widokowy w polskich Bieszczadach. Oprócz wspaniałej panoramy najbliższych grzbietów polskiej części Bieszczadów, w pogodne dni można dostrzec: Tatry, Gorgany, Ostrą Horę, Połoninę Równą, Połoninę Krasną, Świdowiec.

W rejon tych gór prowadzą zaledwie dwa piesze szlaki turystyczne. Pierwszy to końcowy odcinek Głównego Szlaku Beskidzkiego (Ustroń – Wołosate), wiodący od schroniska w Ustrzykach Górnych (znaki czerwone). Drugim jest bardziej stromy szlak niebieski Biała – Grybów, który prowadzi z Wołosatego bezpośrednio na przełęcz pod szczytem Tarnicy.

Odpoczywamy sobie podziwiając widoki. Niestety na szczycie dokucza nam chłodny wiatr, dlatego wstajemy i decydujemy się obejść sobie szczyt dookoła aby zarobić zdjęcia widoków ze szczytu. Zakładaliśmy również wariant przejście czerwonym szlakiem przez Halicz i Rozsypaniec, te plany jednak musimy pozostawić na przyszłość.

Tarnica (1346 m.n.p.m.) zdobyta.

Świat Gór na Tarnicy.

Krzyż na Tarnicy.

Widoki w stronę połonin.

Połonina Caryńska, a w tle Wetlińska.

Wielka i Mała Rawka.

W dole Wołosate.

Widoki.

Z lewej Halicz (1333 m.n.p.m.), w centrum Rozsypaniec (1280 m.n.p.m.).

Kolejne selfie.

Krzemień (1335 m.n.p.m.)

Widoki.

Daria na Tarnicy.

Dłuższą chwilę spędzamy na szczycie w końcu jednak jesteśmy zmuszeni, aby opuścić szczyt i rozpocząć zejście w dół. Ze szczytu obserwujemy też zbliżającą się w stronę Tarnicy chmurę ciągnącą opad deszczu. Tak więc decyzja jest jedna ruszamy w dół.

Na powrót obieramy oczywiście tą samą trasę którą wchodziliśmy, tak więc schodzimy w stronę przełęczy a następnie słynnymi schodkami w stronę granicy lasu, gdzie docieramy bardzo szybko. Dalsza nasza wędrówka to spokojny spacer lasem. Po drodze mijamy licznych turystów, co uświadamia nam to, że Bieszczady wcale nie są takie dzikie – zwłaszcza tutaj.

Na parking docieramy kilka minut po godzinie 14:00 i co się okazuje droga która rano była pusta teraz oba pobocza zawalone są samochodami w taki sposób, że nie można nigdzie zaparkować. My natomiast kierujemy się w stronę naszego samochodu kończąc tym samym pierwszą wycieczkę po Bieszczadzkich szlakach.

Schodzimy słynnymi schodkami.

Ostatnie selfie z Tarnicą.

I ostatni rzut oka w stronę Tarnicy.

Wracamy do Cisnej, a popołudnie spędzamy na odpoczynku i spacerach po tej niewielkiej miejscowości. Jak się okazało opady deszczu przeszły bokiem także niepotrzebnie się spieszyliśmy, ale kto to wiedział.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 202 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

Be the first to comment

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*