Zaltman (739 m.n.p.m.) 2016

Zaltman (739 m.n.p.m.) to wzniesienie w północno-środkowych Czechach w Sudetach Środkowych w paśmie Gór Jastrzębich zaliczane do Korony Sudetów. Zapraszamy do lektury.

Z życia Świat Gór:

Kolejny wpis i po raz kolejny zapraszamy wszystkich jeszcze do 2016 roku. Powoli zbliżamy się do zamknięcia ubiegłego roku na naszym blogu. Jednak aby do tego doszło pozostają nam jeszcze dwie (razem z dzisiejszą) relacje do zamieszczenia.

W ostatnich dwóch wpisach zaprezentowaliśmy jednodniową wycieczkę Adriana razem z Markiem i Marcinem w Beskid Śląski i Mały. Dla przypomnienia można o nich przeczytać tutaj i tutaj. Dziś natomiast zapraszamy do lektury relacji z tajemniczych Gór Jastrzębich w które to Adrian również razem z Markiem i Marcinem wybrał się końcem listopada ubiegłego roku.

A co tam u nas słychać? Właśnie w ubiegły weekend udaliśmy się na fantastyczną wyprawę razem z PTTK Tryton w Nysie na Babią Górę. Miałem przyjemność ułożyć program wycieczki i razem z Darią byliśmy kierownikami tej wycieczki. 37 osobowa grupa przyjaciół udała się na najwyższy szczyt Beskidu Żywieckiego. Wspaniała atmosfera i mimo, że pogoda nam nie dopisała to i tak wycieczkę możemy zaliczyć do kategorii tych najlepszych, a więcej za jakiś czas na blogu.

Teraz przed nami trochę przerwy, ale zapraszamy wszystkich już 4 czerwca do Nysy. Wtedy to odbędzie się otwarcie sezonu turystycznego. Rozpoczniemy o godzinie 10:00 przy ulicy Kolejowej uroczystym otwarciem Miejskiego Szlaku Turystycznego, później natomiast odbędzie się wycieczka właśnie tym szlakiem podczas której cała kadra przewodnicka (w tym także i Adrian) Oddziału PTTK Tryton w Nysie poprowadzi grupę na Fort II gdzie odbędzie się piknik z wieloma atrakcjami (pokaz sokolnictwa, pokazy tańca brzucha, strzelanie z karabinków, ognisko oraz gry i zabawy z harcerzami). Serdecznie zapraszamy.

Kiedy powrócimy w góry? Miejmy nadzieję, że jak najszybciej. Liczymy, że w czerwcu ponownie udamy się razem z Trytonkami na jakąś górską wycieczkę. Ale jeśli trafi się nam jakiś wolny weekend to na pewno będziemy chcieli z niego skorzystać i wybrać się gdzieś.

Tyle jeśli chodzi o nas. Tymczasem zachęcamy do czytania naszych relacji, komentowania ich, a także udostępniania. Niech Wasi znajomi również dowiedzą się o naszym blogu Świat Gór. Zapraszamy także na nasz profil na Facebooku oraz na Instagramie.

Trasa:

Radvanice – Panska Cesta – Bily Kul – Zaltman – Jestrebi Bouda – Radvanice

Długość: ok. 8 km

Punkty GOT: 11 pkt.

Szczyty do Korony Gór Polski: 0

Relacja:

Miesiąc czasu trwała nasza przerwa od wycieczek górskich po wyjeździe na Czupel i Skrzyczne. W międzyczasie udało mi się skończyć kurs Przodownika Turystyki Górskiej (o tym za jakiś czas). Końcem listopada postanowiliśmy razem z Markiem i Marcinem wybrać się znów w góry. Tym razem wybór padł na tajemnicze Góry Jastrzębie, a dokładniej szczyt Zaltman (739 m.n.p.m.) zaliczany do Korony Sudetów.

Sobota (26.11) wyruszamy przed godziną 7:00 z Nysy w stronę Kudowy-Zdrój, skąd dalej udajemy się w do Nachodu i dalej do czeskiej miejscowości Radvanice skąd mamy wyruszyć na szlak. Na miejsce docieramy o godzinie 10:00. Niestety na miejscu okazuje się, że Zaltman spowity jest mgłą, na szczęście nie pada.

Pozostawiamy nasz samochód w centrum miejscowości gdzie znajduje się duży bezpłatny parking. Zabieramy więc plecaki i ruszamy spokojnym tempem za znakami niebieskiego szlaku turystycznego. Widoków większych nie ma, więc podziwiamy uroki miejscowości w której znajduje się wiele pięknych typowo sudeckich chat.

Straż pożarna w Radvanicach.

Jedna z typowych chat sudeckich.

Po kilkuset metrach marszu z lewej strony wyłaniają się zbiorniki wodne, a my wychodzimy poza zabudowania na otwartą przestrzeń. Szczyty znajdujące się dookoła nas spowija mgła, a my odkrywamy, że ktoś nas śledzi. Okazuje się, że jakiś pies (nie pamiętam rasy) idzie sobie za nami i gdy tylko się odwracamy on siada i czeka. Przyspieszamy trochę kroku, żeby uciec od niego. Po pewnym czasie okazuje się, że pies odpuścił, a my docieramy do miejsca w którym nasz szlak skręca w prawo i wchodzi do lasu.

Radvanice stawy.

Nasz szlak skręca w prawo.

Naszym oczom wyłaniają się teraz uroki jesieni w górach. Piękne kolorowe jeszcze drzewa, powodują fakt, że co chwilę zatrzymujemy się aby zrobić kolejne zdjęcia. Szlak prowadzi nas stopniowo coraz wyżej, jednak nie napotykamy większych podejść. Jest to można powiedzieć taki spokojny spacer.

Klimat jest.

Wędrujemy na Zaltman.

Razem z Markiem.

Widoków brak.

Uroki jesieni.

Tajemnicze Góry Jastrzębie.

O godzinie 10:50 docieramy do przełęczy pod nazwą Panska Cesta, gdzie znajduje rozejście szlaków turystycznych. Nasz szlak niebieski idzie dalej na wprost, my natomiast teraz jesteśmy zmuszeni skręcić w prawo i ruszyć dalej za znakami zielonego szlaku turystycznego.

Szlak z Panska Cesta.

Wędrujemy szlakiem jakieś 500 metrów i docieramy do szczytu Bily Kul (690 m.n.p.m.). Tutaj znów znajduje się rozejście szlaków, tym razem jednak naszego zielonego oraz nartostrady. Na szczycie znajduje się kamień z tabliczką szczytu oraz wiata odpoczynkowa, z której jednak nie korzystamy.

Robimy tylko pamiątkowe zdjęcia przy kamieniu i dalej ruszamy za znakami zielonego szlaku turystycznego. Po kilkuset metrach od szczytu Bily Kul po prawej stronie pojawia się bunkier z okresu II Wojny Światowej. Jest to cała linia umocnień która miała chronić granice Czechosłowacji przed agresją Niemiec. O tym, że znajdziemy tutaj tego typu umocnienia wiedzieliśmy przed wycieczką przeglądając mapy turystyczne.

Bily Kul zdobyty.

Wierzchołek Bily Kul.

Pierwszy napotkany bunkier z II Wojny Światowej.

I jeszcze raz ten sam bunkier.

Tuż za pierwszym napotkanym bunkrem docieramy do przełęczy pod Zaltmanem (670 m.n.p.m.), gdzie zgodnie z szlakowzkazami dostrzegamy, że 100 metrów dalej znajduje się właściwy wierzchołek z wieżą widokową. Robimy szybko zdjęcia i ruszamy na szczyt.

Na szczycie stajemy o godzinie 11:20. Czyli marsz na Zaltmana zajął nam niespełna półtorej godziny. Całkiem przyjemny spacer, bez większych i stromych podejść do jakich ostatnio po Beskidzie przywykliśmy. Warto w tym miejscu dodać trochę informacji o szczycie:

Zaltman (739 m.n.p.m.) to wzniesienie w północno-środkowych Czechach w Sudetach Środkowych w paśmie Gór Jastrzębich zaliczane do Korony Sudetów. Dwuwierzchołkowa góra Zaltman jest najwyższym wzniesieniem w masywie Zaclerska Vrchovina, górującym nieznacznie nad miejscowością Radvanice od południowo-zachodniej strony.

Wyrasta w środkowym fragmencie grzbietu Gór Jastrzębich, w kształcie wyraźnego wału o dość stromych zboczach. Wznosi się w niewielkiej odległości od sąsiedniego wzniesienia Kolcarka (691 m.n.p.m.) położonego po południowo-wschodniej stronie, od którego oddzielony jest niewielkim siodłem.

Na południowo-zachodnim zboczu poniżej szczytu oraz w okolicy szczytu znajdują się budowle linii umocnień z okresu II wojny światowej. Na szczycie wzniesienia stoi żelazna wieża widokowa zbudowana w II połowie XX wieku. Położenie wzniesienia, kształt i wyraźna dwuwierzchołkowa część szczytowa z wieżą widokową czynią wzniesienie rozpoznawalnym w terenie.

Rozpościera się stąd rozległa panorama na Karkonosze, Góry Krucze, Góry Sowie,Góry Suche, Skały Adrszpasko-Cieplickie, Broumowskie Ściany, a przy dobrej widoczności także Góry Orlickie i Śnieżnik. Przez Zaltman prowadzi szlak turystyczny zielony zielony szlak turystyczny z Petrikovic do Odolov i dalej.

Niestety mgła nadal nie odpuściła, więc widoków z wieży nie będziemy mieli w ogóle. Jednak wchodzimy na górę aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia. Długo tam nie zabawiamy i po chwili schodzimy aby zrobić jeszcze zdjęcia z wieżą. Na szczycie spędzamy 15 minut i ruszamy w drogę powrotną do Przełęczy pod Zaltmanem.

Ostatnie podejście na Zaltman.

Zaltman zdobyty.

Zaltman - widoków brak.

Razem z Marcinem.

Widoków z wieży brak.

Wieża widokowa na Zaltmanie.

Z przełęczy ruszamy w prawo dalej za znakami zielonego szlaku turystycznego. Tym razem kierować się będziemy do niewielkiej miejscowości o nazwie Paseka, gdzie znajduje się schronisko turystyczne Jestrebi Bouda. Po drodze mijamy liczne bunkry umocnień z II Wojny Światowej przy których robimy sobie pamiątkowe zdjęcia, a sama trasa wiedzie nas dość spokojnie i płasko.

Wędrujemy spokojnie lasem, uroków dodaje mgła, która powoduje taki troszkę mroczniejszy klimat. W pewnym momencie dochodzi do sytuacji w której zza mgły wyłania się człowiek. Jest totalna cisza my sobie wędrujemy a tu nagle ktoś nas wyprzedza. Prawie jak w jakimś horrorze śmiejemy się we trójkę i idziemy dalej.

Kolejny bunkier.

Klimatyczna ścieżka.

Ostatnie metry przed schroniskiem.

O godzinie 12:00 docieramy do schroniska. Wchodzimy do środka i postanawiamy zrobić sobie dłuższą przerwę na jakiś posiłek. Zamawiamy sobie „polewki” rozsiadamy się, akurat w schronisku jest góra pięć osób z nami i panem, który nas przestraszył w lesie. W schronisku spotykamy się z miłą obsługą, sam obiekt jest również zadbany. W schronisku spędzamy niecałą godzinę, posileni postanawiamy ruszyć w dalszą drogę.

Po wyjściu z obiektu robimy sobie jeszcze pamiątkowe zdjęcia przed schroniskiem. Następnie kierujemy się w stronę miejscowości Radvanice za znakami czerwonego szlaku turystycznego. Chwilę jednak spędzamy jeszcze w miejscowości podziwiając jej uroki. Dostrzegamy bardzo ciekawy przystanek autobusowy do którego żadna droga nie prowadzi, podziwiamy również urocze chaty sudeckie.

Schronisko Jestebi Bouda.

Wnętrze schroniska.

Paseka.

Przepiękna chata sudecka.

Tuż za miejscowością wchodzimy na leśną szeroką ścieżkę, którą wiedzie czerwony szlak turystyczny w stronę Radvanic. W pewnym momencie słyszymy wycie wilków, z oddali dostrzegamy stado wilków. Momentalnie zatrzymujemy się i zastanawiamy się co dalej. Szybko biorę aparat i robię zdjęcie, przybliżam i okazuje się, że kilkadziesiąt metrów przed nami znajduje się ogrodzony dom gidze w ogrodzie ktoś trzyma kilkanaście psów rasy Husky – stąd słyszeliśmy wycie wilków.

Można powiedzieć, że horrory nas dziś prześladują. Najpierw ludzie wyjawiający się z mgły, teraz wędrujemy, a tu nagle wycie wilków. Powoli ruszamy dalej przechodzimy tuż obok tego domku bardzo szybko i uciekamy dalej. Wycie to w uszach jeszcze długo nam dudni, a dźwięk ten zapamiętamy na bardzo długo.

Ruszamy do Radvanic.

Jedna z skał w okolicach Radvanic.

Tuż za domem wychodzimy na otwartą polanę, a naszym oczom wyłaniają się zabudowania Radvanic. Dostrzegamy kościół w stronę którego prowadzi nas szlak. Schodzimy powoli dalej słyszymy jeszcze wycie tych psów. Jednak gdy docieramy do zabudowań skupiamy się na podziwianiu urokliwego kościółka i zapominamy o tym incydencie.

Radvanice.

Kościół w Radvanicach.

Kościół w Radvanicach.

Kilkadziesiąt metrów za kościołem docieramy do parkingu gdzie zostawiliśmy nasz samochód, a docieramy tam o godzinie 13:30. Czyli całą trasę udało nam się przejść w 3,5 godziny. Pakujemy plecaki do samochodu i ruszamy w drogę powrotną. Mamy jeszcze jeden plan na dziś do wykonania.

Mianowicie planujemy podjechać przez Broumov do Tłumaczowa gdzie znajduje się Kopalnia Melafiru na szczycie Gardzień (556 m.n.p.m.) zaliczanym do Korony Kotliny Kłodzkiej. Niestety sam szczyt nie jest obecnie udostępniony do zwiedzania ze względu na kopalnię, ale PTTK Międzygórze (które wydało odznakę) uznaje pieczątkę znajdującą się w kopalni jako zdobycie szczytu.

Tak więc ruszamy do Tłumaczowa. Po wyjechaniu z Radvanic w okolicach Police nad Metuji zatrzymujemy się na chwilę aby zrobić zdjęcie napotkanemu krzyżowi pokutnemu i ruszamy w dalszą drogę. Podziwiamy uroki Police nad Metuji i stwierdzamy, że kiedyś je odwiedzimy.

O godzinie 14:30 docieramy do kopalni w Tłumaczowie. Ochroniarz wpuszcza nas i przybijamy pieczątki do książeczek. Robimy również pamiątkowe zdjęcia i opuszczamy Gardzień – w taki sposób mamy zdobyty kolejny szczyt do Korony Kotliny Kłodzkiej.

Krzyż pokutny.

Gardzień zdobyty.

Z Tłumaczowa przez Ścinawki ruszamy w drogę powrotną do Nysy, mijamy Kłodzko i po godzinie 16:00 docieramy do Nysy, kończąc tym samym kolejną wycieczkę. Podsumowując wycieczkę można zaliczyć do udanych, przeszliśmy z przygodami bardzo ciekawą trasę, szkoda, że pogoda nie dopisała ale liczne bunkry i ciekawe schronisko wynagrodziły nam ten mały minus. Polecamy jak najbardziej wybrać się na Zaltman, a my z Darią zapewne tam wrócimy myślę że w okresie letnim aby mieć możliwość podziwiania widoków z wieży.

Adrian Kołodziej
About Adrian Kołodziej 157 Articles
Nazywam się Adrian, od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie). Swoją górską przygodę rozpocząłem w 2007 roku, kiedy to pierwszy raz wybrałem się na wycieczkę górską w Tatry. Od tamtej pory góry to moja życiowa pasja, którą postanowiłem rozwinąć w 2013 roku tworząc blog: Świat Gór – Czyli blog o górach. Od 2015 roku natomiast moim górskim wyprawom towarzysz moja narzeczona Daria, dużo pomagając mi. Dlatego też stał się naszą wspólną stroną internetową. Zapraszam serdecznie do częstszego odwiedzania naszego bloga.

1 kometarz on Zaltman (739 m.n.p.m.) 2016

  1. Też kiedyś wchodziłem na Zaltmana. W sumie to głównym motywatorem była Korona Sudetów, do której należy. Góry Jastrzębie zrobiły na mnie małe wrażenie, bo nawet sam szczyt, mimo wieży, jakoś za bardzo mnie nie zaciekawił.

Zostaw odpowiedz

Podaj swoj email.


*