Cascia i Manopello

Cascia i Manopello to dwie kolejne miejscowości, które odwiedziłem podczas pielgrzymki do Włoch w maju 2019 roku. Zapraszam.

Kolejny dzień pielgrzymki! Pierwszego dnia po zwiedzaniu Asyżu i całonocnej podróży dość szybko padłem spać. Chciałem się również zregenerować przed kolejnym dniem, który dla mnie można powiedzieć miał być szczególny. W programie bowiem na ten dzień nasza grupa zaplanowane miała zwiedzanie Manopello oraz Cascii, czyli miasta św. Rity, której relikwie znajdują się w Głębinowie koło Nysy.

Drugi dzień na pielgrzymce rozpoczynamy od pobudki i szybkiego pakowania walizek (taki urok pielgrzymek czy też ogólnie wycieczek objazdowych – codziennie nocleg gdzie indziej), a następnie ruszam na pierwsze śniadanie kontynentalne. Trochę obawiałem się tych posiłków przed wyjazdem, bowiem słyszałem, że są bardzo skromne. Obawy były jednak zbędne gdy dotarłem na pierwsze śniadanie okazało się, że czeka na stole całkiem spora porcja śniadaniowa, na którą składały się pieczywo oraz croissanty, a do tego szynki, sery czy dżemy i oczywiście kawa oraz sok. Po takim śniadaniu sił na zwiedzanie na pewno nie zabraknie.

Tuż po śniadaniu żegnamy się z pierwszym hotelem i autokarem ruszamy w dalszą podróż. Kierować się teraz będziemy do Cascii, czyli miasta świętej Rity – patronki spraw trudnych i beznadziejnych, której relikwie jak już wspomniałem znajdują się w moim rodzimym regionie, a mianowicie w Głębinowie. Podróż mija całkiem sprawnie, do Cascii mamy około 80 kilometrów – to blisko jak się okaże przy podsumowaniu całej pielgrzymki. Nasza pilotka w trakcie podróży puszcza film o świętej Ricie. Jadąc podziwiamy też uroki włoskich miejscowości, a zwłaszcza piękny i górzysty region Umbrii. Nasi kierowcy omijając główne drogi prowadzą nas do Cascii bocznymi, wąskimi dróżkami przez góry, dzięki czemu możemy podziwiać niesamowite panoramy widokowe.

Pierwsze włoskie śniadanie
Pierwsze włoskie śniadanie
W drodze do Cascia
W drodze do Cascia

Kilka minut po godzinie 9:00 docieramy do Cascii, z oddali dostrzegamy już nasz główny punkt wizyty czyli Bazylikę Świętej Rity. Samo miasteczko jest przepiękne położone, bowiem otoczone jest górami, a sama część miasta gdzie znajduje się sanktuarium, podobnie jak w Asyżu położona jest na zboczu góry.

Autobus wysadza nas na dolnym parkingu, wysiadamy i pierwsze co ruszam do sklepów z pamiątkami, na mały rekonesans. Gdy grupa jest już w całości gotowa ruszamy w stronę bazyliki. Z początku schodami normalnymi pniemy się ku górze, a następnie z wykorzystaniem ruchomych schodów wjeżdżamy na górne części miasteczka – bardzo to pomysłowe. Wędrując wychodzimy też na ulice miasteczka dzięki czemu możemy podziwiać uroki tej miejscowości. Jest tutaj cicho i spokojnie, choć domyślam się, że później zrobi się tutaj na pewno tłoczniej. Póki co cieszymy się spokojem i podziwiamy również piękne panoramy widokowe na okoliczne góry.

Cascia - przepięknie położona miejscowość
Cascia – przepięknie położona miejscowość

W końcu pokonujemy ostatnie schody i wychodzimy na główną uliczkę przed sanktuarium, a naszym oczom ukazuje się Bazylika Świętej Rity. Na chwilę nasza pilotka zatrzymuje nas przed kościołem przedstawiając kilka ciekawostek z nim związanych, a także oznajmiając, że wpierw udamy się na mszę świętą, po której będzie czas na chwilę modlitwy przy grobie patronki spraw trudnych i beznadziejnych.

Nim jednak rozpocznie się msza święta, mamy chwilę czasu. Kościół jest pusty, dlatego też korzystam z tego faktu i robię sobie szybko pamiątkowe zdjęcia. Sama świątynia wewnątrz robi wrażenie, zwłaszcza malunki na ścianach i sklepieniu przedstawiające sceny związane z św. Ritą. Układ kościoła jest również bardzo ciekawy, zbudowany jest on bowiem na planie krzyża greckiego. W ramionach pionowych znajdują się odpowiednio wejście do świątyni oraz prezbiterium z ciekawym ołtarzem. Natomiast w ramiona poziome stanowią transept, z czego w jednym z nich znajdują się ławki, natomiast w drugim usytuowano grób świętej Rity, której ciało znajduje się w szklanej trumnie. Niesamowite jest to, że nie uległo rozkładowi i jest zachowane w bardzo dobrym stanie.

Warto w tym miejscu wspomnieć nieco o świętej od róży. Św. Rita przyszła na świat w Cascii, a dokładnie w pobliskiej miejscowości Roccaporena między rokiem 1360 a 1380, w rodzinie ubogich górali. Od najmłodszych lat była pobożna i dobra, za cel obierając sobie życie zakonne. Tymczasem zamiary rodziców były inne, a dotyczyły wyjścia Rity za mąż, ale takiego, które poprawiło by rodzinie warunki bytowe. Została więc wydana za mąż, jednak jej małżeństwo okazało się nieszczęśliwie – mąż był gwałtownikiem, znęcającym się nad małżonką oraz wchodzącym w niejasne interesy z podejrzanymi ludźmi. Tymczasem Rita, jakkolwiek poniewierana często, modliła się za nawrócenie męża. Tenże został jednak wkrótce zamordowany w wyniku porachunków zwaśnionych rodów.

Nie był to bynajmniej koniec gehenny Świętej, bowiem posiadała ona jeszcze dwóch synów, którzy dziedzicząc charakter po ojcu domagali się na sprawcach jego śmierci wendetty. Rita modliła się za nich, by nie dopuścili się grzechu i prosiła Boga, by ten ich zabrał z tego świata. Jej prośba została wysłuchana, a synowie zmarli jeden po drugim w wyniku choroby. Rita postanowiła spełnić swoje marzenie młodzieńcze i wstąpić do zakonu. Nie została jednak przyjęta ze względu na to, że była kojarzona z konfliktem między rodami. Dostała warunek, że jak pogodzi zwaśnione rody zostanie przyjęta. Podjęła się tego i to również jej się udało.

Rita wstąpiła do zakonu. Będąc tam, pewnego dnia podczas modlitwy prosiła Jezusa by ten dał jej zakosztować męki chociaż jednego ciernia. Została wysłuchana, podczas modlitwy poczuła w głowie silne ukłucie, a na miejscu tym wytworzyła się bolesna rana, która zadawała jej nieznośne cierpienia przez 15 lat, aż do śmierci. Rita zmarła 22 maja 1457 r. w Cascii w 67 roku życia i w 40 roku życia w zakonie. Po śmierci zaczęły dziać się pierwsze cuda z nią związane, co doprowadziło wpierw do jej beatyfikacji w 1628 roku, a ostatecznie do kanonizacji w 1900 roku. Według relacji świadków jej ciało emanowało słodkawym zapachem przez wieki, umieszczone jest w szklanej trumnie. Świadkowie twierdzą, że widywali świętą leżącą w wielu różnych pozycjach, a jej oczy otwierały się i zamykały po śmierci.

Chwilę później rozpoczyna się msza święta w bocznej kaplicy bazyliki, po zakończeniu, której zgodnie z obietnicą mamy jeszcze chwilę czasu na modlitwę przy grobie św. Rity. Następnie wychodzimy przed świątynie aby zrobić sobie jeszcze wspólne zdjęcie.

Cascia - Bazylika św. Rity
Cascia – Bazylika św. Rity
Wnętrze bazyliki robi wrażenie
Wnętrze bazyliki robi wrażenie
Sarkofag z ciałem św. Rity
Sarkofag z ciałem św. Rity
Święta Rita z Cascia
Święta Rita z Cascia
Nasza grupa
Nasza grupa

Na tym nie kończymy zwiedzania Cascii, bowiem teraz nasza pilotka prowadzi nas do można powiedzieć podziemi bazyliki, gdzie znajduje się kaplica cudu eucharystycznego, jaki dokonał się w 1330 roku, gdy pewien kapłan ze Sieny udał się z posługą sakramentalną do ciężko chorego mieszkańca przedmieścia. Ciekawostką tej kaplicy jest również to, że znajduje się tutaj również w szklanej trumnie ciało błogosławionej Marii Teresy Fasce. Od dziecka odznaczała się silnym, żywym charakterem oraz skłonnością do skupienia i modlitwy. Do klasztoru kontemplacyjnego w Cascii została przyjęta w wieku 25 lat. Pełniła w nim między innymi funkcję mistrzyni nowicjatu. W 1920 roku został ksienią klasztoru, który to urząd piastowała aż do śmierci. Jako przełożona rozkrzewiła kult św. Rity w całym świecie.

Sarkofag z ciałem Marii Teresy Fasce
Sarkofag z ciałem Marii Teresy Fasce
Maria Teresa Fasce
Maria Teresa Fasce

W ten sposób kończymy zwiedzanie Cascii, wychodzimy z podziemnej kaplicy i powoli ruszamy w stronę parkingu. Idąc podziwiamy jeszcze niesamowite panoramy widokowe na okoliczne góry. Naprawdę miejscowość ta jest pięknie położona. Gdy docieramy na parking nasza pilotka ogłasza jeszcze przerwę. Mamy teraz czas na pamiątki, a że wcześniej zrobiłem mały rekonesans to wiem gdzie co można kupić. Dodatkowo nasza pilotka proponuje nam pewien produkt lokalny, a że razem z Mirkiem jesteśmy Degustatorami Produktów Regionalnych – odmówić nie możemy. W sklepikach można kupić „porchettę” – jest to włoska, pieczona wieprzowina, którą maceruje się mieszanką ziół, a po upieczeniu pakuje, na przykład, do ciabatty. Niestety zdjęcia nie mam, ale była smaczna. Chwilę później melduję się w autokarze. Czas ruszać w dalszą drogę, przed nami jeszcze jeden punkt programu, a mianowicie miejscowość Manoppello. Jednak aby tam dotrzeć mamy do pokonania ponad 170 km. Tak więc ruszamy!

Uroki Cascia
Uroki Cascia
Cascia i okoliczne góry
Cascia i okoliczne góry

Droga mija nam całkiem sprawnie i około 15:30 docieramy do Manoppello. Miejscowość ta słynie za dzięki wydanej w 2005 r. książce niemieckiego dziennikarza „Die Welt” Paula Badde, który twierdzi, że znajduje się tam największa relikwia chrześcijaństwa, wizerunek przedstawiający prawdziwe Oblicze Chrystusa. Nasz autokar zatrzymuje się tuż przy samym kościele na niewielkim parkingu. W sumie nic więcej tutaj w tej miejscowości nie ma. Obok kościoła znajduje się kawiarnia, do tego parking, pod nim toalety i to tyle. Ludzi też tutaj prawie nie ma, poza naszą grupą i indywidualnymi turystami.

Ruszamy więc na zwiedzanie kościoła Volto Santo di Manoppello. Wewnątrz świątynia wykonana jest w układzie bazylikowym z trzema nawami. W prezbiterium znajduje się ołtarz w którego centralnej części umieszczono wizerunek Volto Santo, co po włosku znaczy Święte Oblicze. Jest on tkaniną o wymiarach 17 cm (szerokość) × 24 cm (długość), która od 1638 roku przechowywana i wystawiana jest w tutejszym kościele w obustronnie oszklonej monstrancji. Wizerunek znajduje się na bisiorze, a puste miejsca między włóknami wypełnione są skrobią, co nadaje tkaninie żółtawy odcień i sprawia, iż jest ona półprzezroczysta. Całun z Manoppello jest uważany za oryginał chusty św. Weroniki lub za chustę, którą owinięto głowę Jezusa z Nazaretu po ukrzyżowaniu. W VI w. była nazywana Chustą z Kamulii, gdyż przechowywano ją w tym kapadockim mieście. W 574 została przeniesiona do Konstantynopola. Pełniła funkcję cesarskiej chorągwi, która pomagała odnosić zwycięstwa w bitwach.

W 705 patriarcha Konstantynopola Kallinik I przekazał relikwię w bezpieczne miejsce, do Bazyliki św. Piotra w Rzymie, na ręce papieża Jana VII. Chustę w kaplicy św. Weroniki na Watykanie widzieli i opisywali ją m.in. Francesco Petrarka, Dante Alighieri czy św. Brygida Szwedzka. W 1208 papież Innocenty III wprowadził zwyczaj dorocznej procesji ulicami Rzymu z cudownym wizerunkiem. To właśnie w Rzymie do chusty przylgnęła nazwa Weronika, od łac. vera (prawdziwy) i gr. eikon (obraz). Oryginał miał zostać wywieziony z Rzymu podczas Sacco di Roma w 1527 r. W Bazylice św. Piotra w Rzymie została kopia.

Kopia całunu różniła się od oryginału, miała zamknięte oczy i przedstawiała martwą twarz. Dlatego po 1620 r. w chrześcijańskiej ikonografii nastąpiła prawdziwa rewolucja: zamiast żywego Jezusa z otwartymi oczami zaczęto przedstawiać go z zamkniętymi oczami. Świeccy badacze zgodni są co do tego, iż wizerunek twarzy z całunu z Manopello został wykonany przez artystę zgodnie z kanonem malarstwa sakralnego obowiązującym w czasach od późnego średniowiecza do renesansu. Do wizerunku można podejść bardzo blisko bowiem za ołtarzem znajdują się schodki. Tak więc mamy okazję zobaczyć całun z bliska. Każdy ma też czas na indywidualną modlitwę przy całunie, a chwilę później mamy już przerwę podczas, której możemy udać się do znajdującego się przy kościele sklepiku z dewocjonaliami aby kupić jakieś pamiątki.

Manoppello
Manoppello
Wnętrze kościoła Volto Santo di Manoppello
Wnętrze kościoła Volto Santo di Manoppello
Ołtarz kościoła Volto Santo di Manoppello
Ołtarz kościoła Volto Santo di Manoppello
Całun z Manoppello
Całun z Manoppello
Razem z Mirkiem
Razem z Mirkiem

W taki sposób udaje nam się w 100% zrealizować zakładany na dziś program, a przed nami teraz jeszcze podróż w okolice Rzymu, a dokładnie do Fiuggi do hotelu na nocleg. Do pokonania mamy ponad 200 km. Tak więc zasiadamy wygodnie w autokarze i ruszamy dalej. Dobrze, że mamy wysokiej klasy autokar – wygodny i jest dużo miejsca, bowiem tak duże przejazdy w mniejszym autobusie byłyby uciążliwe, a tu idzie nam całkiem sprawnie.

W sumie w Fiuggi spędzimy dwie noce co też jest dla nas też ważne, bo nie trzeba będzie zabierać walizek. Po dotarciu na miejsce, szybko kwateruję się w hotelu i chwilę później ruszam na obiadokolację. Tak jak i wczoraj, ta składać się będzie z trzech dań – makaron, posiłek mięsny oraz deser. Makaron, który podają tak smakuje, że osobiście proszę o dokładkę, a na zachętę zdjęcie tego pysznego posiłku.

Makaron we Włoszech to podstawa
Makaron we Włoszech to podstawa

Kolejny dzień na pielgrzymce za nami. Po kolacji wracam do pokoju odpocząć bowiem na kolejny dzień mamy przewidziany bardzo ambitny plan – audiencja u Papieża Franciszka oraz zwiedzanie Rzymu, a do tego pobudka można powiedzieć w nocy. Czas ładować akumulatory!

O Adrian Kołodziej 229 artykułów
Cześć. Nazywam się Adrian i jestem Przewodnikiem Górskim Sudeckim. Od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie), a swoją przygodę z górami rozpocząłem w 2007 roku w Tatrach. Od tamtej pory turystyka to część mojego życia. Swoją pasję postanowiłem rozwijać poprzez utworzenie w 2013 roku bloga Świat Gór, gdzie dziś prezentuję moją turystyczną działalność.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.