Pozostałe

Kurs Przewodnika Jurajskiego

Kurs Przewodnika Jurajskiego udało mi się zrealizować w latach 2022-2023. To była kolejna fantastyczna przygoda. Zapraszam do lektury.

Wstęp

W 2021 roku udało mi się zrealizować moje największe marzenie, mianowicie zostałem Przewodnikiem Górskim Sudeckim. Kilka lat temu obrałem sobie pewną ścieżkę, aby zrealizować marzenie robienia czegoś związanego z górami (oczywiście oprócz prowadzenia bloga). W 2016 roku uczestniczyłem w szkoleniu na Przewodnika Miejskiego PTTK po Nysie. Później przyszedł czas na kurs Przewodnika Terenowego po Województwie Opolskim, którym zostałem w 2018 roku. Jesienią 2019 roku ruszyły zapisy na kurs Przewodnika Górskiego Sudeckiego organizowany przez Oddział PTTK Ziemi Kłodzkiej i już w styczniu 2020 roku razem z grupką przyjaciół rozpocząłem fantastyczną przygodę, która zakończyła się w październiku 2021 roku.

Na tym jednak nie poprzestałem bowiem chcąc domknąć klamrę posiadanych uprawnień na wiosnę 2022 roku zrealizowałem kurs Pilota Wycieczek. Wtedy powiedziałem sobie stop…. Choć mówiłem sobie, że na razie wystarczy kursów to w głowie siedział jeszcze jeden pomysł. Od dłuższego czasu obserwowałem ogłoszenie o kursie na Przewodnika po Wyżynie Krakowsko-Częstochowskiej i Woźnicko-Wieluńskiej (w skrócie Przewodnik Jurajski) organizowane przez PTTK Zawiercie i Biuro Turystyczne Per-Aspera. Jura to kraina, której nigdy (poza Ojcowskim Parkiem Narodowym) nie miałem okazji zwiedzać, a od dawna chciałem to zrobić bo interesowały mnie historia i przyroda tego regionu, który słynie z tzw. Orlich Gniazd, czyli zamków z czasów króla Kazimierza III Wielkiego oraz wielu wspaniałych formacji skalnych.

Przyszła jesień 2022 roku i pojawiło się kolejne ogłoszenie o kursie. Te zawierało informację, że zajęcia teoretyczne odbywać się będą w formule online, a do tego kurs przewiduje kilka wycieczek w ramach zajęć praktycznych. Całość ma oczywiście zakończyć się egzaminem na uprawnienia PTTK. Skontaktowałem się z organizatorem kol. Jarkiem Wesołowskim, który przesłał trochę więcej informacji na temat kursu. Postanowiłem rozesłać informacje po znajomych, czy ktoś będzie zainteresowany kolejną przygodą. Szybko do kursu przekonał się Grzesiu Rudecki, zaraz po nim dołączyli Gosia Porosiło oraz Marcin Nowak, a gdy tylko Włodziu Kotwas usłyszał, że taka ekipa zbiera się na nową przygodę, bardzo szybko zajął ostatnie miejsce w samochodzie. W ten sposób razem ze mną na Kurs Przewodnika Jurajskiego zapisali się przyjaciele z kursu terenowego, sudeckiego i Oddziału PTTK Tryton w Nysie.

W październiku otrzymaliśmy e-maile od Jarka Wesołowskiego, że udało się zebrać grupę, dzięki czemu kurs wystartuje. Wkrótce otrzymaliśmy grafik zajęć, a my już nie mogliśmy doczekać się pierwszego spotkania…

Zajęcia teoretyczne

Nastał w końcu wtorek, 15 listopada, kiedy to nasz szef kursu kol. Jarek Wesołowski zaplanował pierwsze zajęcia rozpoczynające nasz kurs. Same wykłady zgodnie z planem głównie miały odbywać się we wtorki i piątki w godzinach od 18:00 do 22:00.

Podczas pierwszego spotkania zostaliśmy zapoznani z informacjami na temat przebiegu całego szkolenia, które będzie polegało przede wszystkim na udziale w zajęciach, ale także pracy własnej. W ramach zajęć teoretycznych otrzymamy poza wykładami dodatkowe materiały edukacyjne do pracy indywidualnej. W trakcie spotkania był także czas na wyjaśnienie wielu kwestii, padło sporo pytań i pierwsze zajęcia minęły nam głównie na sprawach organizacyjnych.

Gdy udało się omówić sprawy organizacyjne w końcu skupiliśmy się na poznawaniu Jury. Nie będę tutaj omawiał wszystkich wykładów, które zrealizowaliśmy bo to trzeba by napisać osobną relację. Większość naszych zajęć prowadził Jarek Wesołowski, a te spotkania dotyczyły przede wszystkim zagospodarowania turystycznego Jury, architektury na Jurze, etnografii oraz kultury żydowskiej. Ponadto omówiliśmy zasady BHP, podstawowe przepisy prawne w turystyce. Nie zabrakło oczywiście omówienia metodyki prowadzenia grup turystycznych.

Jarek nie był naszym jedynym wykładowcą. Zajęcia z geografii Polski i Jury poprowadziła Urszula Furtacz (geograf i Przewodnik Jurajski). Ciekawe zajęcia z geologii poprowadził Krzysztof Lelek (pracownik Ojcowskiego Parku Narodowego i Przewodnik Jurajski), a o ochronie przyrody opowiadał nam Damian Czechowski (pracownik RDOŚ Katowice i Przewodnik Jurajski). Ciekawostką były także zajęcia z historii Polski, które przeprowadził nam nasz kursowy kolega Piotr Boruciński.

Same wykłady trochę przypomniały mi czasy pandemii COVID-19, ale z drugiej strony dzięki tej formule zdecydowałem się na ten kurs. Ciężko byłoby mi ogarnąć logistykę na dojazdy do Zawiercia w tygodniu przy codziennej pracy na etacie.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Wykłady online.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Wykłady online.

W taki sposób mijały nam jesienno-zimowe popołudnia i niektóre weekendy. Same wykłady zakończyliśmy w połowie marca otrzymując dużą dawkę wiedzy oraz ogromny pakiet materiałów na temat Jury. Wszystko po to, aby dobrze przygotować nas do egzaminu PTTK.

Zajęcia praktyczne

Zgodnie z ogłoszeniem kurs przewidywał w planie także zajęcia praktyczne, czyli nic innego jak wycieczki terenowe, ale to nie wszystko. Jarek Wesołowski przesłał nam także na początku naszych zajęć wykaz miejsc obowiązkowych do odwiedzenia samodzielnie. Lista zawierała lokalizacji na Jurze, które w trakcie kursu mieliśmy odwiedzić.

Początkowo zastanawialiśmy się w jaki sposób uda nam się ogarnąć te dodatkowe wycieczki. Planowaliśmy ruszyć na Jurę w weekendy wolne od zajęć. Pomysł szybko upadł bo każdy z nas miał jakieś inne dodatkowe plany i zobowiązania. Szybko jednak, bo już przy pierwszym wyjeździe zrodziła się dobra koncepcja. Nasza paczka ma dosyć daleko na Jurę i ciężko byłoby nam zdążyć na sobotnie poranki na zaplanowane zajęcia (te bowiem miały się rozpoczynać o godzinie 8:00). Dlatego też wspólnie stwierdziliśmy, że na Jurę będziemy ruszać już w piątki i to te dni wykorzystamy na odwiedzanie miejsc z wykazu od Jarka.

Plan kursu przewidywał pięć weekendów zjazdowych na Jurze w tym jeden jednodniowy. Dla nas akurat wszystkie wyjazdy miały charakter trzydniowych wyjazdów, dzięki czemu w wolne dni mogliśmy lepiej poznać Jurę. Już na drugi zjazd dołączyli do nas kol. Dariusz Kubat (nasz osobisty Przewodnik Jurajski i ekspert od skrótów) oraz kol. Mateusz Florczak, którzy towarzyszyli nam w poznawaniu Jury poza zajęciami. Natomiast na zajęciach praktycznych realizowaliśmy wszystko to co przygotował dla nas Jarek. Były to intensywne wyjazdy w każdą część Jury. Na wycieczkach panowała niesamowita atmosfera. Podczas zajęć mogliśmy od razu uczyć się bowiem na każdą wycieczkę byliśmy losowani do prowadzenia fragmentu trasy.

Ważnym aspektem kursu była też integracja. Już na pierwszym zjeździe Jarek zorganizował nam spotkanie zapoznawcze w Zajeździe Jurajskim w Podlesicach (który to ośrodek stał się główną bazą wypadową dla naszej grupki na cały kurs). Szybko okazało się, że zebrała się bardzo sympatyczna grupa miłośników Jury i osób pełnych pasji do turystyki. Dlatego kurs zapowiadał się świetnie, a większość naszych wyjazdów kończyliśmy w większej lub mniejszej liczbie na spotkaniach integracyjnych przy akompaniamencie gitary Grzesia oraz kursowego kolegi Szymka Pracucha.

Jak wyglądały poszczególne zjazdy? O tym trochę szerzej poniżej. W krótkich relacjach chciałbym teraz przybliżyć przebieg najważniejszej części kursu czyli wycieczek terenowych. Każda z nich opisana będzie w formie naszych trzydniowych wyjazdów.

I wycieczka

Pierwsze zajęcia praktyczne Jarek Wesołowski zaplanował dość szybko bo już na początek grudnia. Jak się okazało na zajęcia niestety nie mogli z nami ruszyć: Gosia i Marcin. Dlatego też już w piątek (09.12.2023 r.) ruszamy z Głuchołaz razem z Grzesiem i Włodkiem. Cel mamy jeden: dotrzeć jak najszybciej na Jurę i odwiedzić jak najwięcej miejsc z dodatkowego wykazu.

Po około trzech godzinach jazdy docieramy do Siewierza, który to jest pierwszą miejscowością jaką odwiedzamy na Jurze. Tutaj mamy czas aby nieco pospacerować po mieście należącym niegdyś do Księstwa Biskupów Krakowskich. Oczywiście jako DPR’rzy (czyli Degustatorzy Produktów Regionalnych) odwiedzamy jedną z lokalnych restauracji w poszukiwaniu dań regionalnych. Chłopaki decydują się na gęsie pipki, mnie to jakoś nie przekonuje i tak mija nam sporo czasu w Siewierzu. Dalsza część dnia minęła nam na zwiedzaniu m.in. Cynkowa z drewnianym kościołem i Woźnik, gdzie na cmentarzu odnajdujemy grób Józefa Lompy. Docieramy także do Koziegłów. Tutaj trafiamy na bardzo fajną atrakcję jaką jest Osikowa Dolina.

Już po zmroku docieramy do Podlesic do Zajazdu Jurajskiego. Tutaj odwiedza nas Jarek Wesołowski, którego w końcu mamy możliwość poznać osobiście. Wieczór mija nam na rozmowach przy tzw. środkach gaśniczych, do których dołącza jak się okazuje kolejny uczestnik kursu kol. Mateusz Florczak z miasta Łodzi. Bardzo szybko łapiemy wspólny język i jak się okaże w przyszłości Mati stanie się bardzo ważną osobą w realizacji naszego kursu.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Siewierz, Cynków, Woźniki i spotkanie z Jarkiem.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Siewierz, Cynków, Woźniki i spotkanie z Jarkiem.

Piątek minął nam aktywnie, a w sobotni poranek po solidnej jajecznicy zaserwowanej przez Grzesia zbieramy się z Podlesic i ruszamy w kierunku Zawiercia na spotkanie. Miejsce startu wyznaczono przy Miejskim Ośrodku Kultury. Wyjeżdżamy dosyć wcześnie, a po drodze odwiedzamy Żabkę, które to sklepy staną się symbolem naszego kursu. Odpowiednio zaopatrzeni w końcu docieramy na parking przy MOK w Zawierciu gdzie po chwili podjeżdża autokar.

Dziś Jarek zabiera nas na wycieczkę, którą można określić „TOP miejsca Jury”. W planie mamy m.in. Pustynię Błędowską, Olkusz, Rabsztyn czy Ogrodzieniec czyli klasyki, a ponadto kilka innych ciekawych miejsc. Dziś także jesteśmy zwolnieni z prowadzenia wycieczki, bowiem Jarek chciałby zaprezentować, zwłaszcza tym, dla których jest to pierwszy kurs, jak prowadzić wycieczkę.

Nasza czwórka bo oczywiście Mati stał się już częścią naszej ekipy, zajmuje miejsca w tzw. „Loży”. Tutaj dołącza do nas przesympatyczny kol. Dariusz Kubat, który jak się okaże w przyszłości stanie naszym osobistym przewodnikiem po Jurze i ekspertem od skrótów. Poznajemy także przesympatyczne koleżanki Agnieszkę Ferdek i Karolinę Ferdek. W naszym męskim gronie stwierdzamy, że muszą być to siostry, fakt okazał się inny, bowiem są kuzynkami, ale dla nas stały się „siostro-kuzynkami”. W ten sposób rozpoczynamy naszą przygodę z Jurą na zajęciach praktycznych. Jako już nieco doświadczeni przewodnicy trochę inaczej podchodzimy do kursu, przede wszystkim dla nas ma to być dobra zabawa i fajne spędzenie czasu, a wisienką na torcie ma być zdobycie nowych uprawnień i dla mnie poznanie Jury.

Pierwszym miejscem, które odwiedzamy jest Pustynia Błędowska. Tutaj Jarek zaprasza nas w dwa miejsca: na punkt widokowy w Chechle oraz na Różę Wiatrów do Klucz. Następnie nasz autokar dociera do Olkusza, gdzie spędzamy dłuższą chwilę. Niegdyś Olkusz mijałem kilkukrotnie, ale nie spodziewałem się, że jest tu tyle atrakcji. W trakcie spaceru odwiedzamy super podziemną trasę turystyczną opowiadającą o historii górnictwa na tych terenach. Ponadto odwiedzamy olkuską Bazylikę, podziwiamy relikty murów miejskich oraz odwiedzamy trzy muzea zlokalizowane w tzw. Dworku Machnickich.

W Olkuszu mamy także krótką przerwę na szybki obiad, po której ruszamy dalej. Teraz autokar zabiera nas do Rabsztyna gdzie docieramy pod wejście na słynny zamek należący do systemu tzw. Orlich Gniazd. Po drodze mijamy także chatę znanego konstruktora Antoniego Kocjana. Z Rabsztyna ruszamy do Bydlina, gdzie odwiedzamy kolejne Orle Gniazdo oraz pole Bitwy pod Krzywopłotami. Tutaj zapoznajemy się z niesamowitą historią określaną mianem „Legionowych Termopil”. Na polach w okolicach Bydlina i Krzywopłotów w czasie I Wojny Światowej Legioniści Piłsudskiego stoczyli krwawą bitwę, dziś miejsce to upamiętniają okopy z tamtych czasów oraz cmentarz z grobami poległych w bitwie.

Z Bydlina ruszamy do Pilicy, gdzie też zatrzymujemy się na dłuższą chwilę. Jak się okazuje Pilica to miejscowość posiadająca bardzo ciekawą historię i pewien zabytek, który jest ulubionym miejscem egzaminowania kursantów. Mianowicie mowa o Bazylice św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty, na której ścianach znajdują się herby znanych rodów związanych głównie z Pilicą. Przez kursantów z poprzednich edycji jedna ze ścian nazwana została „ścianą płaczu”. Gdy docieramy na miejsce szybko przekonujemy się dlaczego. Tutaj Jarek rozdaje nam kartki z wydrukowanymi herbami i ich opisami. W ten sposób rozpoczynamy naukę, która jak się później okaże była konieczna.

W Pilicy zastaje nas zmrok. Dlatego też Jarek postanawia odpuścić dziś Zamek Ogrodzieniecki w Podzamczu. Już na pierwszych zajęciach zostajemy wyprowadzeni z błędu panującego w obiegu. Przecież zamek ten nie leży w Ogrodzieńcu, a w Podzamczu, a jedynie posiada nazwę taką jak wspomniałem wyżej. W ten sposób kończymy naszą pierwszą wycieczkę i ruszamy do Zawiercia po nasze samochody, a następnie grupą kierujemy się do Podlesic na obiad i wieczorne spotkanie zapoznawcze.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Pierwsza wycieczka.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Pierwsza wycieczka.

Wieczór mija nam w bardzo miły sposób. Jest czas na wspólne śpiewanie pieśni turystycznych, na prośbę Jarka każdy z kursantów przedstawia siebie i opowiada kilka słów o sobie. W ten sposób bardzo szybko zawiązują się pierwsze przyjaźnie, a zabawa trwa do późnych godzin nocnych.

Niedzielny poranek rozpoczynamy wspólnym śniadaniem, a następnie Jarek zaprasza nas do sali w której dzień wcześniej mieliśmy integrację na zajęcia z terenoznawstwa. Dla naszej trójki to akurat nic nowego, wszak na kursie Przewodnika Sudeckiego z tego zakresu zostaliśmy mocno przeszkoleni, ale akurat z Włodkiem dołączamy do zajęć i z chęcią uczestniczymy w ćwiczeniach na mapach.

Na tym jednak dzień się nie kończy. Mimo, że za oknem jeszcze większa zima, bowiem w nocy spadło sporo śniegu. To razem z Jarkiem ruszamy na spacer do Studni Szpatowców, czyli jednej ze znanych jaskiń Jury (jest to obiekt niedostępny do zwiedzania) oraz na Górę Zborów. Wszystko z hasłem przewodnim „Terenoznawstwo”. Wędrując co jakiś czas zatrzymujemy się i bawimy z kompasami oraz mapami. Sama wycieczka kończy się po południu, ja jednak urywam się z niej wcześniej, a po powrocie grupy i zarazem Włodka ruszamy ekipą w drogę powrotną do Głuchołaz.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Zajęcia z terenoznawstwa.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Zajęcia z terenoznawstwa.

W taki sposób minęły nam pierwsze zajęcia na Jurze. Był to świetnie spędzony czas, poznaliśmy grupkę wspaniałych pasjonatów Jury, zawiązały się nowe przyjaźnie. Teraz już inaczej będą wyglądały nasze wykłady online skoro w większości już się poznaliśmy osobiście, a my już nie możemy doczekać się kolejnego zjazdu, zaplanowanego na końcówkę stycznia 2023 roku.

II wycieczka

Drugą wycieczkę, tym razem jednodniową, Jarek Wesołowski zaplanował dopiero na przedostatni weekend stycznia. I to miał być wyjątkowy weekend, bowiem mieliśmy wziąć udział w sobotnich obchodach 160 rocznicy Powstania Styczniowego. Do tego czasu zgodnie z naszym planem odbyło się kilka wykładów online w ramach zajęć teoretycznych. Wszyscy wyczekiwaliśmy jednak wycieczki.

W końcu nastał długo wyczekiwany weekend, a my tradycyjnie wyruszyliśmy na Jurę już w piątek. Tym razem nasz skład uzupełniła Małgosia Porosiło i razem z Grzesiem i Włodkiem w piątkowy poranek (20.01.2023 r.) wyruszyliśmy z Głuchołaz na Jurę, gdzie zameldowaliśmy się po blisko trzech godzinach jazdy.

W planie mamy odwiedzić kolejne miejsca z naszego wykazu. Na początek meldujemy się w niewielkiej miejscowości Krzykawka, gdzie na krańcu wsi znajduje się polana, na której odbyła się jedna z nielicznych bitew powstańczych z wojskami carskimi, w której poległ płk. Francesco Nullo. Miejsce bitwy upamiętnia pomnik z tablicą, na której wypisane są nazwiska bohaterów powstania styczniowego. W taki sposób już pierwszego dnia upamiętniamy okrągłą rocznicę tego zrywu narodowego.

Następnie z Krzykawki ruszamy do Sławkowa związanego z historią Biskupów Krakowskich. Tutaj trafiamy do fantastycznego Muzeum Regionalnego w którym ciepło przyjmuje nas pracownik i zaprasza nas na krótkie zwiedzanie ekspozycji. Otrzymujemy także materiały edukacyjne. Uśmiechnięci ruszamy na dalszy spacer po Sławkowie. Oczywiście przyglądamy się słynnej karczmie Austerii (symbol tej miejscowości), a także docieramy do ruin zamku biskupów.

Trochę czasu zajęło nam zwiedzanie Sławkowa, do tego chcieliśmy zjeść jakiś obiad ale wszystkie lokale zamknięte. Dlatego też ruszyliśmy dalej i skierowaliśmy się do Bukowna na krótkie zwiedzanie tej miejscowości, a następnie do Bolesławia, gdzie w końcu w Karczmie Bida zjedliśmy porządny obiad.

Późnym popołudniem kierujemy się już w stronę Podlesic i naszej bazy noclegowej w Zajeździe Jurajskim. Docieramy jednak do Podzamcza na Zamek Ogrodzieniecki, którego nie udało nam się zwiedzić podczas I wycieczki. Jest jednak zimno i duża mgła, dlatego odpuszczamy wejście. Mamy także informację od Jarka, że w planie sobotniej wycieczki mamy wizytę na zamku. W sklepiku jednak zaopatrujemy się w super materiały edukacyjne. Późnym wieczorem po zakupach w Kroczycach w naszym już chyba ulubionym sklepie, w którym Panie ekspedientki już nas zapamiętały, docieramy do hotelu. Wieczór minął nam na rozmowach na wiele różnych ciekawych tematów. I tak minął nam pierwszy dzień drugiego zjazdu kursowego na Jurze.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Krzykawka, Sławków i integracja.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Krzykawka, Sławków i integracja.

Sobotni (21.01.2023 r.) poranek, szybkie śniadanie i ruszamy do Zawiercia. Tak jak ostatnio miejsce startu wycieczki wyznaczono przy Miejskim Ośrodku Kultury, gdzie znajduje się duży parking na którym można zostawić samochody. Dzisiejszą naszą wycieczkę poprowadzić ma w zastępstwie Jarka, Agnieszka Tatarek, a naszym celem głównym będzie Ojcowski Park Narodowy. Dziś także pierwsi kursanci, zwłaszcza ci, którzy nie mieli wcześniej styczności z tym zawodem będą się prezentować w autokarze i na trasie.

Tak więc ruszamy z Zawiercia w stronę Olkusza, a nasz pierwszy postój organizujemy w Podzamczu na Zamku Ogrodzienieckim. Tutaj udajemy się w pobliże kas wejściowych na zamek. Wchodzić jednak nie będziemy ale przed bramą jedna z kursantek przybliża nam historię i kilka ciekawostek o obiekcie.

Następnie wracamy do autokaru i ruszamy w stronę Olkusza skąd kierujemy się do Ojcowskiego Parku Narodowego. Przejeżdżamy przez Pieskową Skałę w której jednak się nie zatrzymujemy, a ruszamy bezpośrednio do Ojcowa a dokładniej zatrzymujemy się przy słynnej Kaplicy na Wodzie. Tutaj bowiem około godziny 11:00 ma zakończyć się msza święta po której w uroczystym pochodzie udamy się pod tablicę pamiątkową Powstania Styczniowego na Hotelu pod Łokietkiem.

Jak się okazuje w uroczystościach mimo zapowiedzi bierze udział niewielka grupa przewodników z różnych kół przewodnickich. Jest też jeden poczet sztandarowy. Trochę skromnie to wygląda jak na tak okrągłą rocznicę, ale cóż w pochodzie ruszamy pod Hotel pod Łokietkiem, gdzie składane są symboliczne znicze pod tablicą.

Następnie Agnieszka Tatarek zabiera nas na spacer Doliną Prądnika. Ojców w zimowej odsłonie prezentuje się niesamowicie. Pierwszy raz mam okazję być tutaj zimą przy takiej ilości śniegu. Jest pięknie. Wędrując kolejni kursanci przedstawiają nam ciekawostki na temat miejscowości i mijanych atrakcji. Osobiście po kursie Przewodnika OPN jest to fajna powtórka.

W końcu docieramy pod Bramę Krakowską gdzie robimy pamiątkowe zdjęcie, a później wracamy pod stawy rybne pstrąga ojcowskiego gdzie Agnieszka ogłasza nam czas wolny. W kilka osób urywamy się i ruszamy do Restauracji pod Nietoperzem na zasłużony obiad. Uwielbiam ten lokal i zawsze staram się go odwiedzić będąc w Ojcowie.

W taki sposób mija nam można powiedzieć cała wycieczka. Na zegarkach robi się już późniejsza godzina. W planie mamy jeszcze podjechać do Jaskini Nietoperzowej, która oczywiście jest zamknięta w tym okresie ale Jarek zaplanował w programie aby pokazać nam jak tam trafić. Na kursie mamy też Karolinę i Agnieszkę, nasze siostro-kuzynki i zarazem córki właścicieli jaskini, które mają nam opowiedzieć trochę  tym obiekcie.

Decyzją kierowniczki ruszamy do autokaru i ruszamy w stronę jaskini. Nie podjeżdżamy jednak bezpośrednio do niej. Agnieszka pokazuje nam gdzie mamy skręcić aby dotrzeć na parking, a dziewczyny opowiadają nam kilka ciekawostek o obiekcie.

Tym sposobem kończymy naszą wycieczkę i ruszamy do Zawiercia, gdzie na parkingu z większością ekipy się żegnamy i ruszamy do Podlesic. Dołączają do nas jednak Luiza, Piotr i Darek, którzy spędzają z nami miły wieczór na pogawędkach.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - II wycieczka - Ojców i Zamek Ogrodzieniecki.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – II wycieczka – Ojców i Zamek Ogrodzieniecki.

Niedzielny (22.01.2023 r.) poranek jest już spokojniejszy. Spokojnie jemy śniadanie, a w planie mamy dziś odwiedzić kilka kolejnych miejsc z naszego wykazu. Dziś dołącza także do nas kol. Darek Kubat, który obiecał pokazać nam kilka ciekawostek. Nieco zmienia nasz plan dnia i na początek razem z nim ruszamy do Skarżyc (dziś dzielnica Zawiercia), aby zobaczyć symbol Jury – Okiennik Wielki. Zimą ta formacja skalna prezentuje się niesamowicie. W Skarżycach znajduje się także bardzo ciekawy kościół, którego wieża pełniła początkowo funkcje obronne a dopiero później poprzez dobudowę do niej kaplicy zaczęła pełnić funkcje sakralne.

Ze Skarżyc ruszamy do Morska, gdzie możemy zobaczyć ciekawe ruiny Zamku Bąkowiec, czyli kolejnego Orlego Gniazda. Przy zamku znajduje się ciekawy kompleks hotelowy, a nawet jest tutaj niewielki wyciąg narciarski.

Na pokładzie jest z nami Włodek, a od 1 stycznia 2023 roku mamy w Polsce kolejne nowe miasta m.in. Włodowice. Dlatego też na dziś zaplanowaliśmy sobie wizytę w tym mieście. Jego ciekawostką są ruiny pałacu, który niegdyś należał do słynnego kasztelana krakowskiego Stanisława Warszyckiego.

Następnie z Włodowic ruszamy w stronę Żarek. Nim tam jednak dotrzemy zatrzymujemy się na punkcie widokowym przy ruinach Kościoła św. Stanisława przed Żarkami. Jest to Wzgórze Laskowiec z którego roztacza się ciekawa panorama widokowa, dziś nieco przysłonięta przez smog, ale największą ciekawostką jest to, że jesteśmy na tzw. Kueście Jurajskiej. Jest to próg skalny ciągnący się od okolic Klucz koło Olkusza, aż po Częstochowę, a nasz punkt widokowy znajduje się prawie 80 m ponad dnem doliny Warty.

Tymczasem ruszamy do wspomnianych Żarek, gdzie na początek kierujemy się Leśniowa i tamtejszego sanktuarium należącego do Ojców Paulinów. Obiekt ten tak jak i Jasna Góra związany jest bardzo mocno z postacią Władysława II Opolczyka, księcia Opolsko-Raciborskiego. W Żarkach odwiedzamy także centrum miasta, gdzie w budynku dawnej synagogi urządzono punkt informacji turystycznej, niestety zamknięty. Docieramy także na cmentarz żydowski – potężny. A naszą wycieczkę kończymy w jednej z tutejszych restauracji, gdzie co ciekawe zaopatrujemy się w ciekawe mapy turystyczne.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Okiennik, Morsko, Włodowice, Żarki-Leśniów.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Okiennik, Morsko, Włodowice, Żarki-Leśniów.

W taki sposób mija nam drugi weekend kursowy. Kolejne ciekawe miejsca odwiedzone, a mi osobiście Jura podoba się coraz bardziej i już planuję program naszego trzeciego zjazdu.

III wycieczka

Cały luty minął nam pod kątem zajęć teoretycznych na kursie jurajskim, w końcu nastał marzec, kiedy to zakończyliśmy wykłady, a w programie zostały nam już tylko wycieczki, z czego dwie zaplanowane właśnie na marzec. Nie wspomniałem jeszcze, że podczas pierwszej wycieczki udało nam się założyć grupę na jednym z komunikatorów do wymiany informacji. Na grupie zrodził się także pomysł, zainicjowany przez naszą paczkę aby ogarnąć pamiątkowe kursowe koszulki. Pomysł na tyle się przyjął, że już na marcową wycieczkę udało nam się przygotować super koszulki z bardzo ciekawym motywem.

Tymczasem my tradycyjnie na nasze zajęcia ruszamy już w piątek (17.03.2023 r.). Tym razem udało mi się przygotować kilka miejsc do odwiedzenia w północnej części Jury, a dokładnie bliżej Olsztyna. Wczesnym rankiem ruszamy w składzie czteroosobowym: Gosia, Grześ, Włodek oraz Ja na Jurę, a dokładnie w Góry Sokole. Nim tam jednak dotrzemy robimy sobie postój nad Zalewem w Poraju. Tutaj czeka na nas już nasz osobisty przewodnik, nasz przyjaciel Darek Kubat, który ponownie dołącza do naszego poznawania Jury.

Docieramy w końcu na parking przy rezerwacie przyrody Góry Sokole. Co ciekawe od lat mówi się o tym miejscu jako potencjalnym kolejnym parku narodowym. Zostawiamy samochody i ruszamy na dłuższy spacer. Docieramy na bardzo ciekawy punkt widokowy z którego pięknie widać ruiny zamku w Olsztynie, Góry Towarne czy Jurajski Giewont jak można powiedzieć o Górze Biakło (340 m n.p.m.). Przechodzimy obok Jaskini Studnisko (w której żyją dwa endemiczne chrząszcze, którymi zajmuje się nasz kursowy przyjaciel Piotr Klasiński) oraz Jaskini Koralowej. Nasza trasa prowadzi ścieżką dydaktyczną, a następnie zielonym szlakiem (Dróżki św. Idziego) ruszamy na Biakło z którego roztacza się piękna panorama m.in. na Częstochowę. Przepiękne wzniesienie, warto wybrać się tutaj na spacer.

Następnie Grzesiu i Darek ruszają po samochody, a my powoli schodzimy z Biakła i kierujemy się w stronę Olsztyna. Chłopaki zgarniają nas po drodze. Nasze samochody zostawiamy w pobliżu centrum miasteczka, a następnie ruszamy do restauracji Basteja, która na długo zostanie w naszej pamięci. Najpierw w sklepiku przy restauracji zakupujemy pamiątki i odbywamy ciekawą rozmowę z właścicielem obu obiektów. Nawiązuje się fajna współpraca. Tutaj dociera do nas nasz przyjaciel z miasta „Uć” czyli Mati. Następnie już w restauracji rozsiadamy się i zamawiamy pizzę, a obsługuje nas bardzo sympatyczna kelnerka o imieniu Magda, która bardzo szybko łapie nasze dowcipy, dzięki czemu nawiązujemy fajną koleżeńską relację. Do tej restauracji na pewno będziemy wracać.

Nie chce się wychodzić skoro jest tak wesoło, ale razem z Grzesiem i Gosią ruszamy na zwiedzanie ruin Zamku Olsztyn, które co ciekawe dziś poza sezonem można odwiedzić bezpłatnie. Korzystamy z tego faktu i spacerujemy sobie podziwiając uroki tego miejsca. Po kilku chwilach wracamy do Włodka, Matiego i Darka. Rozsiadamy się jeszcze na chwile, ale zaraz zbieram ekipę, bo szkoda dnia, trzeba zwiedzać dalej.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Jezioro Poraj, Góry Sokole - Biakło i Zamek Olsztyn.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Jezioro Poraj, Góry Sokole – Biakło i Zamek Olsztyn.

Z Olsztyna ruszamy w pobliże miejscowości Kusięta, a naszym celem są malownicze Góry Towarne, czyli dwa niewielkie wzniesienia, które jak się okazuje oferują fantastyczną panoramę widokową na Olsztyn i górujące ruiny zamku, a także położone na dalszym planie Góry Sokole. Darek pokazuje nam także ciekawostkę jaką jest Jaskinia Towarna.

Z Kusięt ruszamy już w stronę Podlesic ale to nie koniec naszej wycieczki. Po drodze odwiedzamy Zrębice z których pochodzi nas przyjaciel kursowy Piotr Klasiński (ten od chrząszczy). Tutaj zatrzymujemy się przy pięknym Kościele św. Idziego. Akurat trafiamy na mszę dzięki czemu możemy delikatnie zajrzeć do środka.

Następnie ze Zrębic kierujemy się w stronę osady leśnej o nazwie Ostrężnik. Nazwa wzięła się od pobliskich ruin zamku, które także odwiedzamy bowiem przy nich znajduje się bardzo ciekawa Jaskinia Ostrężnicka. Jesteśmy w okolicach Złotego Potoku, czyli drugiego miejsca o którym mówi się w przypadku utworzenia Jurajskiego Parku Narodowego. Wielka szkoda, że jeszcze do tego nie doszło. Zarówno Góry Sokole, jak i okolice Złotego Potoku zasługują na to.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Góry Towarne, Zrębice.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Góry Towarne, Zrębice.

Z Ostrężnika ruszamy już bezpośrednio do Podlesic. Na miejscu jest także nasz kursowy kolega Emil, który postanowił dziś do nas dołączyć, a my po dotarciu na miejsce pierwsze co robimy to ubieramy nowe kursowe koszulki i wykonujemy sesję zdjęciową. Trzeba przyznać, że koszulki wyszły świetnie i na pewno będziemy się wyróżniać, a będzie to także fajna pamiątka z kursu. Wieczór mija nam na integracji przy rozmowach i gitarze Gzesia Rudeckiego. Poza Emilem razem z nami są także Mati i Darek. Jest bardzo miło i sympatycznie.

Kursowe koszulki - inaugruacja.
Kursowe koszulki – inaugruacja.

Sobotni poranek (18.03.2023 r.) rozpoczynamy oczywiście od porządnego śniadania po którym ruszamy do Zawiercia. Już od rana telefonuje do nas Marcin, który dotarł w końcu na zajęcia i czeka na nas na parkingu przy Miejskim Ośrodku Kultury. Pogoda na dziś zapowiada się wyśmienicie. W końcu będziemy zwiedzać Jurę na kursie nie w śniegu, a w wiosennym klimacie.

Po dotarciu na miejsce i zajęciu miejsca w autokarze ruszamy w stronę Wolbromia, ale naszym pierwszym celem jest niewielka wieś Dłużec gdzie znajduje się drewniany, bardzo ciekawy Kościół pw. Świętych Mikołaja i Wawrzyńca przy którym się zatrzymujemy na chwilę. Akurat trwa sprzątanie kościoła dlatego mamy też okazję zajrzeć do wnętrza.

Następnie już ruszamy bezpośrednio do Wolbromia gdzie zatrzymamy się na dłużej. Tutaj Jarek Wesołowski, który dziś oczywiście prowadzi nasze zajęcia zabiera nas najpierw do drewnianego Kościółka pw. Niepokalanego Poczęcia NMP. Ten niestety jest zamknięty. Dalej ruszamy w stronę rynku do którego docieramy odwiedzając po drodze Kościół pw. Świętej Katarzyny. Ciekawostką rynku jest pomnik Jana Kilińskiego, a także targ, który akurat ma miejsce. Można kupić swojskie produkty. Dawno nie widziałem takiego klimatu, gdzie nie trzeba żadnych straganów tylko stolik lub bagażnik samochodu do handlowania w samym centrum miasta.

Na rynku Jarek ogłasza czas wolny, a my korzystamy z otwartej kawiarni i ruszamy na kawkę oraz lody. Tuż po przerwie odwiedzamy jeszcze pomnik ofiar Holocaustu w Wolbromiu, gdzie także wysłuchujemy historii na temat babci słynnego Jean Claude van Damme’a, która to pochodziła właśnie z Wolbromia. Ostatnie dwa elementy które pokazuje nam Jarek w Wolbromiu znajdują się na obrzeżach. Są to mianowicie cmentarz żydowski oraz cmentarz ludzi zamordowanych przez Niemców.

Opuszczamy w końcu Wolbrom i teraz ruszamy w stronę Dłubniańskiego Parku Krajobrazowego położonego w południowo-wschodniej części Jury. Naszym celem są Imbramowice i znajdujący się tam Klasztor sióstr Norbertanek. Nim tam jednak dotrzemy Jarek zatrzymuje się na starym cmentarzu w Imbramowicach gdzie znajduje się mogiła co najmniej 41 nieznanych powstańców poległych w bitwie Powstania Styczniowego w 1863 r.

Z cmentarza ruszamy już do wspomnianego klasztoru. Cały zespół składa się oczywiście z klasztoru oraz Kościoła św. Piotra i Pawła. Klasztor imbramowicki ufundował około 1226 biskup Iwo Odrowąż, a zatwierdził bullą papież Grzegorz IX w 1229 roku. To jeden z najstarszych polskich klasztorów żeńskich, a zarazem będący jednym z zaledwie dwóch funkcjonujących do dziś domów norbertańskich w Polsce. Na miejscu oczywiście odwiedzamy kościół, mamy tez chwilę czasu wolnego aby pospacerować po okolicy.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Wolbrom, Imbramowice.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Wolbrom, Imbramowice.

Z Imbramowic ruszamy do Wysocic, gdzie odwiedzamy Kościół św. Mikołaja, który jest jednym z najlepiej zachowanych przykładów sakralnej architektury romańskiej typu obronnego na ziemiach polskich. Świątynia powstała na przełomie XII i XIII wieku. Następnie ruszamy do Iwanowic. Tutaj również trochę spacerujemy po miejscowości. Docieramy m.in. do ciekawego źródła wody nad Dłubnią, któremu to lokalni mieszkańcy przypisywali lecznicze właściwości. Sama Dolina Dłubni słynie z dużej liczby bardzo ciekawych źródeł. Ich nagromadzenie związane jest z budową geologiczną tego obszaru.

Z Iwanowic jedziemy do Minogi aby odwiedzić Kościół pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Następnie Jarek zabiera nas do Ojcowskiego Parku Narodowego, a naszym celem jest słynne Grodzisko. Tutaj popis umiejętności daje Marcin Nowak, który zarzekając się, że nie przygotował się na dzisiejsze oprowadzanie (tradycyjnie każdy z kursantów prowadzi fragment trasy), daje kilkunastominutowy wykład na temat historii świętych, których figury można podziwiać na murze wokół Kościoła Wniebowzięcia NMP.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Wysocice, Iwanowice, Grodzisko.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Wysocice, Iwanowice, Grodzisko.

W ten sposób nasza dzisiejsza wycieczka dobiega końca. Ruszamy do Zawiercia. Na wieczór zaplanowaną mamy integrację w sporym gronie kursantów w Podlesicach, ale jadąc w trakcie przejazdu okazuje się, że Grzesiu zgubił telefon… Także po powrocie do Zawiercia już samochodem ruszamy na akcję poszukiwawcza, która ma szczęśliwy finał na komisariacie w Skale, gdzie ktoś dostarczył telefon. Dziś śmiejemy się z tej sytuacji, ale wtedy wesoło nie było. W końcu docieramy do Podlesic i wieczór mija nam w przemiłej atmosferze.

Niedzielny poranek nadchodzi dosyć szybko, a przed nami ostatnia wycieczka tego zjazdu kursowego. Dziś w planie mamy zwiedzanie północnej części Jury. Po śniadaniu zbieramy się i ruszamy do Zawiercia na parking przy MOK, skąd autokarem ruszamy w trasę.

Na początek zatrzymujemy się jeszcze w kilku miejscach w Zawierciu, a dokładniej to Jarek zabiera nas na dwa zabytkowe cmentarze. Docieramy także do Kromołowa, gdzie znajdują się źródła Warty, czyli jednej z najdłuższych i ważniejszych rzek w naszym kraju. Tutaj także odwiedzamy rynek tej dawnej miejscowości, a dziś dzielnicy Zawiercia, a także ruszamy do Kościoła św. Mikołaja, jednej z  najstarszych świątyń w regionie.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Kromołów z źródłami Warty.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Kromołów z źródłami Warty.

Z Kromołowa ruszamy do Kroczyc. Tutaj grupa rusza na spacer do kościoła, który my już naszą ekipą odwiedziliśmy, dlatego my ruszamy do Żabki, której jeszcze nie odwiedziliśmy, a wiele z nich udało już się odwiedzić na Jurze. Zaopatrzeni w kawkę możemy ruszać dalej, a naszym celem jest Lelów.

Tutaj zatrzymujemy się na dłuższy spacer, który rozpoczynamy w rynku przy pomniku Kazimierza III Wielkiego. Oczywiście fotka z Kaziem musiała wpaść do kolekcji, a następnie Jarek zabiera nas na spacer po śladach kultury żydowskiej w Lelowie. Odwiedzamy znajdującą się tutaj synagogę oraz mykwę. Największą ciekawostką jest jednak ohel (grób) cadyka Davida Bidermana, twórcy chasydyzmu, który pochowany jest właśnie tutaj w Lelowie.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Lelów.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Lelów.

Z Lelowa ruszamy dalej w kierunku północnym. Teraz Jarek zabiera nas do Mełchowa, gdzie znajduje mogiła powstańców styczniowych z 1863 roku. Ciekawostką bitwy pod Mełchowem jest to, że ranny został w niej Adam Chmielowski, znany jako święty Brat Albert.

Z Mełchowa kierujemy się natomiast do Koniecpola związanego z historią znanego polskiego rodu szlacheckiego Koniecpolskich. Tutaj odwiedzamy rynek raz kościół Świętej Trójcy w którym znajdują się pamiątki  związane z fundatorem budowli hetmanem wielkim koronnym Stanisławem Koniecpolskim: jego symboliczny grób w kształcie postaci leżącego rycerza i wielki portret na koniu. W Koniecpolu odwiedzamy także pałac rodziny, który dziś niestety znajduje się w kiepskim stanie. Szkoda.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Mełchów i Koniecpol.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Mełchów i Koniecpol.

Z Koniecpola kierujemy się na zachód, a naszym celem jest teraz Święta Anna, a dokładniej to wieś Aleksandrówka gdzie znajduje się Sanktuarium Świętej Anny. Te graniczy jednak z centrum wsi Święta Anna – stąd też przypisywanie klasztoru tej miejscowości. Najważniejszym obiektem jest tutaj gotycka figurka Św. Anny – matki Maryi, zwanej Anną Samotrzeć, bo zwykle przedstawianą z dwoma innymi osobami. Do Sanktuarium przylega klasztor z XVII wieku, który zbudowali bernardyni, podobnie jak kościół. Dziś klasztorem opiekują się siostry Dominikanki klauzurowe, gdyż bernardyni zostali wygnani ze Świętej Anny za walki niepodległościowe.

Opuszczamy Świętą Annę i ruszamy już w stronę Zawiercia, ale jeszcze na krótką przerwę zatrzymujemy się w Złotym Potoku przy słynnych stawach. Tutaj niestety są tłumy ludzi, przez co brakuje nam czasu żeby coś zjeść. Udaje nam się jednak kupić lody z Nyski. Złoty Potok dokładniej będziemy zwiedzać na ostatniej wycieczce. Ostatnim elementem naszej wycieczki jest Brama Twardowskiego położona w pobliżu Złotego Potoku z którą związana jest legenda o Diable i czarnoksiężniku Twardowskim.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Święta Anna, Złoty Potok i Brama Twardowskiego.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Święta Anna, Złoty Potok i Brama Twardowskiego.

W taki sposób zakończył się nasz III kursowy zjazd. Większa połowa części praktycznej zajęć za nami, a przed nami jeszcze dwa weekendy zjazdowe.

IV wycieczka

Na kolejny zjazd nie przyszło nam zbyt długo czekać, bo tylko dwa tygodnie. Jarek zaplanował w naszym programie kolejne zajęcia na weekend 1-2 kwietnia, a my tradycyjnie ekipą ruszyliśmy już w piątek. Tym razem za zgodą szefa kursu dołącza do nas Asia Sokołowska, która bardzo chce zobaczyć jak wygląda kurs i spędzić fajny weekend na Jurze.

Tak więc w piątek (31.03.2023 r.) rankiem ruszamy z Głuchołaz w składzie: Asia, Grześ, Włodek i ja; w stronę Strzelec Opolskich skąd zabieramy Małgosię. W takim składzie autostradą A4 ruszamy w stronę Krakowa. Dziś w planie mamy zwiedzanie południowej części Jury, a dokładniej słynnych Dolinek Krakowskich. Naszym pierwszym celem jest Mników i tamtejsza Dolina Mnikowska. Na miejscu czeka już na nas nasz przyjaciel Darek Kubat, który tradycyjnie postanawia z nami odkrywać Jurę i pokazać nam parę ciekawostek.

Ciekawostką Doliny Mnikowskiej jest ołtarz z dużym naskalnym obrazem Matki Boskiej Skalskiej, którego autorem jest Walery Eljasz-Radzikowski. Z Mnikowa ruszamy do Bolechowic, aby zobaczyć jeden z symboli Jury, jakim jest słynna Brama Bolechowicka. Odwiedzamy także punkt widokowy umieszczony nad bramą z którego roztacza się ciekawa panorama na Rów Krzeszowicki.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Dolinki Krakowskie - Mników i Brama Bolechowicka.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Dolinki Krakowskie – Mników i Brama Bolechowicka.

Kolejnym naszym celem jest Dolina Kobylańska po której trochę spacerujemy, a następnie w Kobylanach robimy sobie przerwę obiadową tuż po której ruszamy do słynnej Doliny Będkowskiej, aby zobaczyć najwyższą skałę Jury, czyli słynną Sokolicę wykorzystywaną do wspinaczki. Sokolica wznosi się na wysokość ok. 100 m ponad dnem doliny. Wspinaczka na niej należy do trudnych, nie tylko z powodu wysokości, ale głównie bardzo stromych i wymagających technicznie ścian. Jest jedną z nielicznych skał na Jurze o więcej niż jednowyciągowych drogach wspinaczkowych.

Po przejechaniu malowniczej Doliny Będkowskiej, którą trzeba będzie kiedyś na spokojnie odwiedzić, ruszamy do Jerzmanowic do naszych koleżanek kursowych – siostro-kuzynek, które dziś obiecały nam oprowadzić nas po Jaskini Nietoperzowej. Przyznam, że sama jaskinia robi niesamowite wrażenie, dziewczyny przedstawiły nam liczne ciekawostki. Dziś także wiemy, że po nowych odkryciach jest to obecnie najdłuższa jaskinia Jury. Na koniec zwiedzania dziewczyny uraczyły nas także pyszną kawą i w taki sposób bardzo miło minął nam piątkowy dzień naszego kolejnego zjazdu kursowego. Dolinki Krakowskie są przepiękne i na pewno na dłużej jeszcze się tam wybiorę. Wieczór tradycyjnie spędzamy na integracji, tym razem we własnym gronie w Podlesicach w naszej bazie.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Sokolica i zwiedzanie Jaskini Nietoperzowej z Agnieszka i Karoliną.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Sokolica i zwiedzanie Jaskini Nietoperzowej z Agnieszka i Karoliną.

Sobotni poranek wita nas zmianą pogody. Niestety za oknem zamiast oznak wiosny, mamy jesień – chłód i padający deszcz. Pakujemy się i zabieramy ze sobą rzeczy, gdyż dziś nocować będziemy w innym miejscu, a dokładniej w Ośrodku Edukacyjnym ZJPK w Smoleniu, gdzie Jarek załatwił nam noclegi i kolejną integrację.

Na dziś w planie mieliśmy udział w jednej z największych imprez w regionie, a mianowicie „Rajdzie przebiśniegom na spotkanie”. Niestety pogoda nie sprzyja do wędrówek, ale nasz szef kursu przygotował nam alternatywne i myślę ciekawsze dla nas zajęcia. Z Podlesic ruszamy do Mirowa, gdzie mamy wyznaczone miejsce spotkania na parkingu pod odbudowywanym zamkiem. Nasza ekipa kursantów powoli gromadzi się na miejscu, a gdy jesteśmy już wszyscy to ruszamy na spacer tzw. Grzędą Mirowską.

Przechodzimy tuż obok zamku gdzie trwa inwestycja polegająca na jego odbudowie, następnie wspinamy się ścieżką na wzgórze położone pomiędzy Mirowem, a Bobolicami. Gdy docieramy na szczyt z jednej strony widzimy Zamek Mirów, a z drugiej Zamek Bobolice. Fantastyczny widok. Teraz właśnie schodzimy do tego drugiego wspomnianego, gdzie po dotarciu na miejsce ruszamy do wnętrza na zwiedzanie zamku, który robił za Wawel w serialu Korona Królów.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Mirów i Bobolice z przejściem grzędą.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Mirów i Bobolice z przejściem grzędą.

Po wyjściu z środka robimy jeszcze pamiątkowe zdjęcia zamku, a następnie ruszamy w drogę powrotną do Mirowa na parking, ale nieco inną ścieżką, bowiem Jarek pokazuje nam jeszcze na trasie Jaskinię Suchą. W taki sposób udaje nam się zrealizować pierwszą część naszego programu. Świetny spacer, sporo ciekawostek w jaki sposób prowadzić tutaj grupy.

To nie koniec atrakcji, bowiem po powrocie do Mirowa, Jarek zabiera nas jeszcze do Hotelu Orlik, gdzie zostajemy poczęstowani świetnym żurkiem, a także mamy możliwość zaznajomić się z ofertą ośrodka pod kątem przyjazdu tutaj z grupami.

W ten sposób żegnamy się z Mirowem, ale to nie koniec naszej wycieczki. Teraz samochodami kierujemy się do Podzamcza, a naszym celem będzie zwiedzanie chyba najsłynniejszego Orlego Gniazda, czyli Zamku Ogrodzienieckiego, który w ostatnim czasie mogliśmy oglądać w serialu Wiedźmin produkcji Netflixa. Na miejscu Jarek zabiera nas na spacer trasą po zamku, pokazuje w jaki sposób prowadzić grupy, gdzie jakie ciekawostki opowiadać. Duża dawka merytorycznej wiedzy, niestety pogoda nie ułatwia nam nauki, jest bardzo zimno. Dlatego też pod koniec wycieczki urywam się do karczmy, aby się ogrzać.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Bobolice oraz Zamek Ogrodzieniecki.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Bobolice oraz Zamek Ogrodzieniecki.

Sobotnia wycieczka za nami. Z Podzamcza ruszamy do Smolenia. Po drodze organizujemy sobie zakupy w Pilicy, a następnie meldujemy się w Ośrodku Edukacyjnym ZJPK na obiedzie. Tuż po nim szybki kwaterunek, a następnie zbieramy się na wieczornej integracji. Ta trwa do późnych godzin nocnych, a nawet udaje nam się zaliczyć nocny spacer z Piotrem na nasłuchiwanie sów. Lasy Jury nocą mają klimat.

Niedzielny poranek znów wita nas paskudną pogodą. Z początku ta nam nie przeszkadza, bowiem tuż po śniadaniu zbieramy się w sali w której mieliśmy integrację na zajęcia przyrodnicze, które ma poprowadzić dla nas Kierownik Oddziału ZPKWŚ w Smoleniu Paweł Kokoszka, zarazem Przewodnik Jurajski. Podczas wykładu poznajemy sporo ciekawostek na temat zadań jakie realizuje Zespół Przyrodniczo-Krajobrazowy Województwa Śląskiego. Tuż po prelekcji ruszamy także na zwiedzanie ekspozycji przyrodniczej znajdującej się na górnej kondygnacji budynku. Tutaj można zobaczyć zwierzęta jakie spotkać możemy na Jurze.

Po zwiedzaniu ekspozycji Paweł Kokoszka zabiera nas na mały spacer po okolicznych ścieżkach, ale nasza ekipa urywa się z tego spaceru. Przed nami długa droga do domu, a wszyscy przyznajemy, że ten weekend był ciężki ze względu na warunki pogodowe. Także ruszamy w stronę Głuchołaz, ale po drodze odwiedzamy jeszcze Klucze, gdzie udajemy się na punkt widokowy na Czubatce, skąd roztacza się piękna panorama widokowa na Pustynię Błędowską.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Zajęcia przyrodnicze oraz Czubatka.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Zajęcia przyrodnicze oraz Czubatka.

W ten sposób dobiegają końca przedostatnie zajęcia na Kursie Przewodnika Jurajskiego, a na ostatnie nie będziemy musieli długo czekać.

V wycieczka

Jak wspomniałem wyżej na kolejny zjazd nie przyszło nam długo czekać. Weekend przerwy związanej oczywiście ze Świętami Wielkanocnymi i ponownie pakujemy się aby ruszyć na Jurę Krakowsko-Częstochowską. Tradycyjnie już ruszamy w piątek, a tym razem w składzie trzyosobowym: ja, Gosia oraz Włodek. Grzesiu i Marcin nie mogli wybrać się na ostatnie zajęcia kursowe.

Oczywiście tradycyjnie ruszamy na zajęcia w piątek rano. Dość szybko docieramy na Jurę, a dokładnie do miejscowości Rzędkowice, gdzie czeka na nas już nasz przyjaciel kursowy i nasz przewodnik – Darek Kubat. Na początek dnia ruszamy na spacer zielonym szlakiem na Skałki Rzędkowickie. Docieramy pod słynny Garaż, a także Darek zabiera nas do Okna Rzędkowickiego skąd roztacza się piękna panorama widokowa m.in. na Pasmo Smoleńsko-Niegowonickie. Cała formacja skalna robi niesamowite wrażenie.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Skały Rzędkowickie.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Skały Rzędkowickie.

Następnie z Rzędkowic ruszamy do Podlesic. Tym razem bardzo szybko docieramy do Zajazdu Jurajskiego, zawsze meldowaliśmy się późnym wieczorem, ale dziś mamy inny plan. Zostawiamy nasze samochody na parkingu i ruszamy na spacer na Górę Zborów. Pogoda jest całkiem dobra, dlatego też chcemy skorzystać z okazji i spokojnie przeanalizować sobie panoramę z tego wzniesienia, a mamy ze sobą eksperta Darka, który nam w tym sporo pomaga.

Po zdobyciu Góry Zborów wracamy do Podlesic i ponownie wsiadamy w samochodu. Teraz ruszamy na obiad, a dokładniej na pizzę do Lgoty Murowanej (polecam). Po zakupach w Kroczycach pod wieczór wracamy do Podlesic, na miejscu dołączają do nas nasi kursowi leśnicy – Maciek i Damian. Wcześniej dołączył także do nas Mati. Wieczór mija nam oczywiście na kolejnej integracji.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Góra Zborów oraz wieczorna integracja.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Góra Zborów oraz wieczorna integracja.

Sobota (15.04.2023 r.), czas na przedostatnią wycieczkę w ramach zajęć kursowych. Szybkie śniadanie w hotelu, a następnie ruszamy do Zawiercia. Tutaj spotykamy się w naszym tradycyjnym punkcie zbiórki na parkingu przy MOK, ale autokaru jeszcze nie ma. Jarek oznajmia nam, że dzisiejszą wycieczkę, kierowaną na północ Jury, zaczniemy od krótkiego spaceru po Zawierciu. Podczas spaceru docieramy m.in. do Bazyliki kolegiackiej pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła czy także na Osiedle TAZ, które było pierwszym w pełni zorganizowanym osiedlem w Zawierciu o zabudowie wielorodzinnej powstałym w XIX wieku.

Zawiercie zbyt dużo atrakcji turystycznych nie oferuje, jeśli odłączymy dzielnice, bowiem po powrocie na parking wsiadamy do autobusu i ruszamy do Skarżyc, dawnej osady, a dziś dzielnicy Zawiercia. Po drodze akurat mi przypada opowiedzieć parę ciekawostek o mijanych obiektach, ratuje mnie fakt, że po drodze mijamy kaplicę św. Jana Nepomucena i tak opowiadając o nim mija mi cała trasa. To tutaj znajduje się słynny Okiennik Wielki, ale nas dzisiaj interesuje Kościół św. Trójcy i św. Floriana, którego wieża pełniła początkowo funkcje obronne a dopiero później poprzez dobudowę do niej kaplicy zaczęła pełnić funkcje sakralne. Dziś świątynia jest Sanktuarium Najświętszej Marii Panny Skarżyckiej.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Zawiercie i Skarżyce.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Zawiercie i Skarżyce.

Opuszczamy Zawiercie i przez Morsko oraz Włodowice ruszamy do Kotowic, aby zwiedzić jeden z największych cmentarzy Jury z okresu I Wojny Światowej. Dalej ruszamy do Żarek. Miejscowość tą już zwiedzaliśmy sami naszą ekipą zimą, ale dziś wracamy tutaj aby wejść do muzeum znajdującego się w Starym Młynie. Na miejscu pracownice obiektu zabierają nas na krótką wycieczkę po wystawie. Możemy zobaczyć co się tutaj znajduje. Sam obiekt przybliża historię cechów, które niegdyś znajdowały się w Żarkach.

Warto odwiedzić to miejsce, a my tymczasem ruszamy do Leśniowa do Sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej Patronki Rodzin należącego do Ojców Paulinów. Obiekt ten tak jak i Jasna Góra związany jest bardzo mocno z postacią Władysława II Opolczyka, księcia Opolsko-Raciborskiego. Tutaj Jarek zabiera grupę na zwiedzanie sanktuarium i przedstawia sporo ciekawostek, my z Włodkiem urywamy się jednak na kawę do sklepiku przy sanktuarium, jako, że byliśmy już tutaj.

W Żarkach odwiedzamy także jeszcze cmentarz żydowski. Następnie Jarek zabiera nas do Czatachowej gdzie znajduje się Pustelnia pw. Ducha Świętego. Dziś jest to dosyć kontrowersyjny obiekt, bowiem związany jest z postacią Daniela Galusa polskiego prezbitera, który od 2022 jest objęty karą suspensy. Więcej informacji o tej postaci można znaleźć w internecie. Co dziwne na miejscu mamy problem aby wjechać i wyjechać autokarem, bowiem trwa akurat nabożeństwo.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Żarki.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Żarki.

Uciekamy w końcu z Czatachowej i ruszamy do Złotego Potoku. Już raz byliśmy tutaj wycieczką, gdy Jarek zorganizował nam czas wolny nad stawem Amerykan. Dziś jednak odpuszczamy malownicze stawy i inne ciekawostki, a ruszamy nieco dalej w głąb miejscowości aby zobaczyć dwa słynne obiekty, mianowicie: Dworek Zygmunta Krasińskiego i Pałac Raczyńskich. W tym pierwszym znajduje się dzisiaj niewielkie muzeum poety, drugi czeka na lepszy czas. Poznajemy tutaj sporo ciekawostek, tradycyjnie już opowiadają je kursanci. Mamy także chwile na pamiątkowe, grupowe zdjęcie.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Złoty Potok.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Złoty Potok.

Następnie z Złotego Potoku ruszamy do Olsztyna. Tutaj grupa rusza na zwiedzanie słynnego zamku, który my również już odwiedziliśmy ekipą. Dlatego ruszamy na przerwę do naszej ulubionej restauracji, jak się okazuje w pracy też jest nasza ulubiona kelnerka Magda, która co ciekawe rozpoznaje nas. Szczęśliwi rozsiadamy się i czekamy na pyszną pizzę. Grupka w tym czasie zwiedziła zamek, Jarek ogłosił czas wolny na kawę, a my raczymy się już pizzą i dobrze się bawimy. Po przerwie ruszamy autokarem na pobliski cmentarz wojenny na który także wchodzimy.

Oczywiście to nie koniec wycieczki. Zostawiamy Olsztyn za sobą i ruszamy dalej na północ w kierunku Mstowa. Nim tam jednak dotrzemy w miejscowości Siedlec skręcamy w lewo w kierunku Przeprośnej Górki, gdzie znajduje się Sanktuarium św. Ojca Pio. Niestety na miejscu trwa ceremonia ślubna, dlatego nawet nie wysiadamy na zewnątrz, a jedynie z autokaru wysłuchujemy paru ciekawostek o obiekcie i ruszamy do Mstowa.

Na miejscu Jarek zatrzymuje nasz autokar przy zespole klasztornym. Niestety znajdujący się tutaj Kościół Wniebowzięcia NMP jest niedostępny bo akurat trwa ślub. Szkoda bowiem jedynie z zewnątrz możemy podziwiać diecezjalne sanktuarium Matki Boskiej Mstowskiej Miłosierdzia. Kursanci wysłuchują ciekawostek, a ja z Włodkiem i Matim urywam się i biegniemy w kierunku symbolu Mstowa, a mianowicie Skały Miłości do której jak się okazuje Jarek nie planuje nas zabrać.

Ze ostańcem związana jest legenda. U jego podnóża wypływa źródło, któremu przypisywano moc uzdrawiania. Pewnego razu matka wysłała córkę po jego uzdrawiającą wodę. Ta jednak długo nie wracała. W końcu zdenerwowana matka wybrała się do źródła sama. Przy źródle znalazła córkę w ramionach kochanka. W przypływie emocji rzuciła klątwę, która obydwoje kochanków zamieniła w skałę.

Skała znajduje się u podnóża Góry Szwajcera, na którą razem z Matim także szybko wbiegamy, bowiem na szczycie znajduje się ciekawy punkt widokowy na Mstów. Gdy docieramy na miejsce okazuje się, że warto było tu wejść.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Mstów.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Mstów.

W taki sposób nasza wycieczka dobiega końca. Wracamy na dół, autobus zabiera nas po drodze i ruszamy w drogę powrotną do Zawiercia. Po drodze przejeżdżając obok miejscowości Rudniki dostrzegamy ciekawe wzniesienie. Jak się dowiadujemy to hałda pokopalniana w Rudnikach. Jako, że dzień mamy dłuższy i po dotarciu do Zawiercia godzina jest jeszcze całkiem dobra, to w kilka osób postanawiamy ruszyć zdobyć tą hałdę. Oj podejście było mega trudne, ale widok z góry a Zawiercie niesamowity.

Tym sposobem kończymy naszą sobotnią wycieczkę i ruszamy do Podlesic, gdzie na wieczór mamy zaplanowaną ostatnią kursową integrację. Wieczór mija nam na rozmowach, odwiedza nas także Jarek, mimo braku Grzegorza, gitary nie brakuje, bowiem Szymon nadrabia temat. W przemiłym towarzystwie czas mija nam bardzo szybko.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Hałda w Rudnikach oraz wieczorna integracja.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Hałda w Rudnikach oraz wieczorna integracja.

Niedzielny poranek rozpoczynamy bardzo szybko od śniadania, bowiem tradycyjnie na 8:00 mamy być w Zawierciu. Sporo osób nocowało w ośrodku dlatego żeby nie blokować kuchni, szybko ogarniamy ten temat. Dziś w planie wycieczki Jarek przygotował wizytę na południu Jury. Wszyscy punktualnie meldujemy się na miejscu startu naszej wycieczki i ruszamy na ostatnia kursową wycieczkę.

Cel naszej podróży to południe Jury. Ruszamy więc w stronę Olkusza, który zostawiamy za sobą, a pierwszą krótką przerwę organizujemy w Trzebini aby zobaczyć tamtejszy, bardzo ciekawy architektonicznie Pałac Zieleniewskich. Chwilę później meldujemy się także w Chrzanowie, gdzie zatrzymujemy się przy cmentarzu żydowskim.

W końcu naszym autokarem docieramy do Wygiełzowa. Tutaj zatrzymujemy się na dłużej, a naszą wizytę we wsi rozpoczynamy od zwiedzania Nadwiślańskiego Parku Etnograficznego. Bardzo ciekawy skansen dawnego budownictwa drewnianego. Można tutaj  zobaczyć wiele budynków charakterystycznej dla dawnej zabudowy okolic Krakowa. Ciekawostką jest też przeniesiony tutaj kościół z Ryczowa.

Tuż obok skansenu znajduje się ciekawy dwór, który przeniesiono tutaj ze wsi Droginia. Dziś wewnątrz znajduje się niewielkie muzeum, które także mamy okazję zwiedzić. Ostatnim miejscem, które zwiedzamy w Wygiełzowie, a dokładniej to już w Babicach są ruiny zamku Lipowiec, górujące nad obiema miejscowościami. Niestety sam zamek jest zamknięty do zwiedzania (trwa remont). Szkoda bo liczyłem, że uda się wejść na wieżę widokową i spojrzeć na panoramę Beskidów. Warto to będzie jednak wrócić w przyszłym sezonie.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Wygiełzów - Skansen i Zamek Lipowiec.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Wygiełzów – Skansen i Zamek Lipowiec.

Po dosyć długim pobycie w Wygiełzowie, który zaliczam do bardzo udanych, ruszamy dalej. Teraz naszym celem jest Alwernia. W tej niewielkiej miejscowości, położonej kilkanaście kilometrów od Wygiełzowa, znajduje się ciekawe Pana Jezusa Miłosiernego umiejscowione w Kościele Stygmatów św. Franciszka z Asyżu należącym wraz z zespołem klasztornym do ojców Bernardynów. Wewnątrz kościoła znajduje się cudowny obraz Pana Jezusa „Ecce Homo”. Ciekawostką Alwerni jest także muzeum pożarnictwa, ulokowane obecnie w remizie OSP, ale tuż obok trwa budowa nowoczesnego kompleksu muzealnego.

Z Alwerni ruszamy do Rudna, gdzie znajduje się słynny Zamek Tenczyn. Zawsze mijamy ten obiekt jadąc do Krakowa, lub wracając, autostradą A4. Od dawna też chciałem zwiedzić ten obiekt, choć Jarek nieco studzi mnie mówiąc, że zamek może być jeszcze zamknięty. Co potwierdza się po dotarciu na miejsce. Szkoda, ale kiedyś tu wrócę. Nie mniej ruszamy na punkty widokowe z których robimy sobie pamiątkowe zdjęcia z tym zamkiem, który należał niegdyś do znamienitego polskiego rodu Tęczyńskich, którzy byli m.in. bliskimi współpracownikami Kazimierza III Wielkiego czy Władysława Jagiełły.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Zamek Tenczyn.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Zamek Tenczyn.

Z Rudna ruszamy do Tenczynka na cmentarz, aby odwiedzić grób Bogumiła Kobieli. Dalej Jarek zabiera nas do Krzeszowic. Tutaj Włodek odłącza się od grupy aby namierzyć dobry lokal, bowiem wiemy, ze mamy zaplanowany tutaj krótką przerwę. Ja natomiast odrywam się od grupy aby zrobić fotki Pałacu Potockich oraz kościoła, którego architektem był słynny Karl Friedrich Schinkel. Grupka sobie spokojnie zwiedza, a ja po krótkim czasie melduję się u Włodka. W ten sposób mamy chwilę czasu na zjedzenie jakiegoś obiadu. Dzień jest intensywny.

Po przerwie ruszamy zwiedzić ostatni punkt naszego programu, jakim jest Klasztor Karmelitów Bosych w Czernej. Aby się tam dostać trzeba pokonać dosyć stromy podjazd. Na miejscu znajduje się potężny kompleks klasztorny z podwójnym sanktuarium: Matki Bożej Szkaplerznej i św. Rafała Kalinowskiego. Na miejscu jest masa pielgrzymów. Funkcjonują tutaj restauracje, muzea, sklepiki, jest duża kalwaria ze stacją drogi krzyżowej. Można tutaj spędzić cały dzień. Cały kompleks warto dodać ulokowany jest w przepięknej Dolinie Eliaszówki, która objęta jest ochroną rezerwatową.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Klasztor w Czernej i Krzeszowice.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Klasztor w Czernej i Krzeszowice.

Na zegarkach mamy już dosyć późną godzinę. Dlatego też z Czernej ruszamy już bezpośrednio do Zawiercia. Przejeżdżamy jeszcze przez Paczółtowice, gdzie Jarek pokazuje nam ciekawy, drewniany kościół. W ten sposób kończymy ostatnią kursową wycieczkę. To był chyba najlepszy weekend na Jurze. Wiele ciekawych miejsc odwiedzonych, które sam chciałem zobaczyć. Szkoda, że kurs dobiegł końca, ale to nie koniec przygody.

Egzamin wewnętrzny

Od połowy kwietnia do końca czerwca w planie wyszła przerwa. Jarek przeznaczył ten czas dla wielu osób na prywatne poznawanie Jury. Dla naszej ekipy i znacznej grupki kursantów, maj i czerwiec to gorący okres w przewodnictwie dlatego super, że nie zostały zaplanowane żadne zajęcia.

Natomiast na pierwszy weekend lipca został zaplanowany egzamin wewnętrzny w Częstochowie. Już się cieszyłem na kolejny wyjazd na Jurę, ale niestety dopadły mnie problemy zdrowotne. Dlatego też musiałem odpuścić ten wyjazd i dzięki uprzejmości Jarka w inny sposób zakończyć kurs. Ekipa tradycyjnie w piątek ruszyła poznawać Jurę, tym razem Jurę Woźnicko-Wieluńską. Bardzo żałuję, że nie dane było mi poznać tej krainy, ale mam nadzieję, że jeszcze odwiedzę te rejony. Sobota natomiast odbyła się wycieczka po Częstochowie, która zakończyła się testem, który zdali wszyscy uczestnicy kursu. Dzięki temu każdy został dopuszczony do egzaminu PTTK, który zaplanowany został na pierwszy weekend września.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Egzamin wewnętrzny.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Egzamin wewnętrzny.

Egzamin PTTK

Wakacje to był trudny czas. Dużo działo się w turystyce, ale cały czas w głowie siedział egzamin PTTK i konieczność nauki, a ciężko uczyć się gdy za oknem super pogoda. Nie mniej sporo czasu poświęciłem na przygotowania mówiąc sobie, że to ostatni ważny dla mnie egzamin, który domknie moje przewodnickie marzenia, bo dość szybko Jura stała się jednym z nich. Razem z ekipą ustaliliśmy też, że ruszymy na Jurę kilka dni wcześniej aby dobrze przygotować sobie trasę egzaminacyjną. Bliżej egzaminu, który wyznaczono na termin 2-3 września, okazało się, że Gosia i Marcin nie będą mogli uczestniczyć w egzaminie ze względu na chorobę. Dlatego została tylko nasza trójka: Grześ, Włodek i ja. Udało nam się zarezerwować pokój w Zajeździe Jurajskim w Podlesicach kilka dni przed egzaminem, do naszej ekipy postanowili także dołączyć Mati oraz Darek.

Środa (30.08.2023 r.)

Na Jurę ruszamy już w środę wczesnym rankiem razem z Grzesiem. Włodek nie mogąc doczekać do egzaminu, ze stresu pojechał jeszcze wcześniej od nas. Także czeka na nas na miejscu. Szybko docieramy do Zawiercia, gdzie czekają już na nas Darek i Włodek. Mati zakomunikował, że trochę się spóźni. Dlatego też my powoli ruszamy zaplanowaną trasą egzaminacyjną, którą zgodnie z przepisami komisja ogłasza przed egzaminem, a Mati dołączy do nas na trasie.

Na początek kierujemy się do miejscowości Rodaki, aby zobaczyć drewniany kościół św. Marka. O tym obiekcie na pewno będziemy mówić jadąc, dlatego warto abyśmy się mu przyjrzeli. Pierwszy dłuższy postój organizujemy w obrębie Pustyni Błędowskiej. Najpierw odwiedzamy punkt widokowy w Chechle, gdzie dołącza do nas Mateusz. Następnie spacerujemy trochę po Kluczach i odwiedzamy pomnik Ludwika Mauve, związanego z Nysą. Docieramy także na słynną Różę Wiatrów. Zwiedzając opowiadamy sobie wszystkie historie, także jadąc w samochodzie opowiadamy o wszystkim co mijamy. W ten sposób sporo można zapamiętać.

Następnie ruszamy do Olkusza gdzie zaplanowaliśmy sobie dosyć długi pobyt. Po dotarciu na miejsce Darek zabiera nas w rejon parku gdzie dawniej znajdował się kościół św. Ducha. Tutaj poznajemy kilka ciekawostek o których nie wiedzieliśmy wcześniej (dla mnie jak się później okaże będzie miało to kluczowe znaczenie). Następnie ruszamy na spacer po rynku i trasą turystyczną po Olkuszu. Naszą pętlę zamykamy na rynku po czym wybieramy się na zwiedzanie Muzeum PTTK, gdzie poznajemy kolejne ciekawostki o mieście. Kolejnym punktem programu jest przerwa na obiad. Trzeba podładować akumulatory na dalsze zwiedzanie, bowiem następnie ruszamy do olkuskich podziemi, aby zwiedzić dwie trasy turystyczne pod rynkiem i pod budynkiem starostwa. Naszą wycieczkę kończymy wizytą w Bazylice św. Andrzeja, która akurat zostaje otwarta przed mszą popołudniową.

W ten sposób kończymy pierwszy dzień przygotowań do egzaminu praktycznego na Jurze. Trasę można powiedzieć podzieliliśmy sobie na pół i dziś tą połowę udało się objechać. Pod wieczór docieramy do Kroczyc, gdzie jak się okazuje mimo kilku miesięcy przerwy panie ekspedientki pamiętają nas „Przewodników”. Szybkie zakupy, a wieczór kończymy na integracji w Zajeździe Jurajskim połączonej z nauką do egzaminu.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Klucze i Olkusz.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Klucze i Olkusz.
Kurs Przewodnika Jurajskiego - Olkusz i integracja.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Olkusz i integracja.

Czwartek (31.08.2023 r.)

Czwartkowy poranek rozpoczynamy od śniadania, po czym pakujemy się w jeden samochód i ruszamy w trasę. Dziś w planie mamy objechać drugą część naszej trasy. Ruszamy w stronę Zawiercia, a dalej na Olkusz przez co ponownie objeżdżamy pierwszą część trasy. Pierwszy punkt naszego programu na dziś to Zamek Rabsztyn. Po dotarciu na miejsce szybko ruszamy do bram wejściowych, bowiem w planie mamy wejść na trasę turystyczną. Trasę można zwiedzić ze słuchawkami audio guide lub też pobierając aplikację w telefonie i wysłuchać ciekawostek.

Sam zamek robi niesamowite wrażenie i super, że został odbudowany i udostępniony turystycznie. Dużą ciekawostką jest wieża, z której dostrzegamy Pasmo Smoleńsko-Niegowonickie i Zamek Pilcza w Smoleniu. Będąc w Rabsztynie odwiedzamy także jeszcze Chatę Kocjana oraz robimy sobie przerwę w gospodzie na zupkę. Mimo, że plan napięty to jednak trzeba nieco odpocząć i fajnie spędzić czas.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Zamek Rabsztyn.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Zamek Rabsztyn.

Z Rabsztyna ruszamy do Bydlina tyle, że ze względu na remont ponownie musimy przejechać przez Olkusz i Klucze. W Bydlinie odwiedzamy ruiny zamku, zrekonstruowane rowy pola bitwy pod Krzywopłotami oraz cmentarz gdzie pochowani są Legioniści Piłsudskiego, a także pomnik porucznika Stanisława Paderewskiego, który zmarł w bitwie.

Z Bydlina ruszamy już w stronę Pilicy, ale najpierw docieramy na tzw. Górę Świętego Piotra, gdzie według źródeł historycznych powstała Pilica, dopiero w wyniku późniejszych losów miasto zostało przeniesione nieco niżej. Dziś Góra św. Piotra to super punkt widokowy na miasto.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Bydlin i Góra św. Piotra.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Bydlin i Góra św. Piotra.

Na Górze Świętego Piotra złapał nas deszcz przez który uciekamy do Pilicy i organizujemy sobie kolejną przerwę. Tuż po której ruszamy na zwiedzanie pałacu wybudowanego tutaj przez ród Padniewskich. Dziś niestety obiekt jest w kiepskim stanie, a spory właścicielskie komplikują jego remont i udostępnienie, a szkoda bo zapewne były perełką turystyczną razem ze swoimi fortyfikacjami bastionowymi.

Następnie ruszamy do tzw. ściany płaczu czyli w stronę Kościoła św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty, gdzie na jednej ze ścian znajdują się herby rodowe. Wiemy, że w komisji egzaminacyjnej będzie Ryszard Ziernicki, który na egzaminach lubi dopytywać o tutejsze herby, dlatego też sporo czasu spędzamy na nauce herbów stojąc pod ścianą. Tak się składa, że do Pilicy dotarliśmy w dobrym czasie bo akurat przed mszą popołudniową i udaje nam się także zajrzeć do otwartego kościoła, który wewnątrz robi niesamowite wrażenie. Z Pilicy ruszamy jeszcze do Giebła, a następnie już do Podlesic, a wieczór spędzamy na kolejnej integracji i wspólnej nauce oraz omawianiu zagadnień egzaminacyjnych.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Pilica.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Pilica.

Piątek (01.09.2023 r.)

Piątkowy poranek zaczynamy od śniadania i dyskusji nad planami. Włodek postanawia zostać w ośrodku i pouczyć się do egzaminu, a my z Grzesiem i Matim postanawiamy ruszyć do Podzamcza. Jadąc zatrzymujemy się w Kromołowie przy ciekawym muralu Witolda Pileckiego, a także pauzę robimy w Bzowie przy źródłach Czarnej Przemszy.

Następnie już docieramy do Podzamcza. Tutaj ruszamy na Suchy Połeć, ciekawy punkt widokowy na Zamek Ogrodzieniecki oraz miejsce gdzie znajdują się bunkry z okresu II Wojny Światowej. Następnie ruszamy zwiedzić gród na Górze Birów, który jest rezerwatem archeologicznym. Super miejsce, które oferuje także ciekawe panorami widokowe na Jurę.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Podzamcze - Góra Birów, Suchy Połeć, Kromołów - mural.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Podzamcze – Góra Birów, Suchy Połeć, Kromołów – mural.

Po zwiedzeniu tych miejsc, razem z chłopakami zastanawiamy się co dalej. Rzucam więc propozycję abyśmy podjechali w okolice Domaniewic i przeszli się Doliną Wodącej. Wszak nasza trasa będzie wiodła autokarem wzdłuż doliny więc warto przejść szlak, żeby wiedzieć co mówić. Mati akceptuje pomysł, Grzesiu mówi, że nas podrzuci, ale sam poczeka w aucie i skupi się na czytaniu. Sami z Matim we dwójkę w godzinę czasu przechodzimy ciekawą pętlę, a dużą ciekawostką jest Grodzisko Pańskie z punktem widokowym i kalwarią oraz Jaskinia Biśnik.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Doliną Wodącej.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Doliną Wodącej.

Wracam do Grzesia i otrzymujemy telefon, że nasze koleżanki kursowe Ada i Kasia, także zwiedzają Jurę i akurat organizują sobie czas wolny w restauracji w Podzamczu. Także ruszamy do dziewczyn na jakiś obiadek. Po miło spędzonym czasie wracamy do ośrodka, gdzie docierają kolejni kursanci. Parę osób zdecydowało się przyjechać dzień przed egzaminem. Także wieczór spędzamy już w większym gronie na ostatnich przygotowaniach do egzaminu.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Wieczorna nauka.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Wieczorna nauka.

Sobota (02.09.2023 r.)

Nastał w końcu ten dzień na który długo czekaliśmy i do którego mocno się przygotowywaliśmy. W nocy nad Podlesicami przeszła ulewa, a my zapomnieliśmy zabrać butów z balkonu, także nad ranem kryzys, bowiem akurat u Grzesia wypadło, że nie wziął zapasowych butów. Na szczęście Włodek uratował sytuację. Z przygodami ruszamy do Zawiercia gdzie w sali Miejskiego Ośrodka Kultury ma się odbyć pierwsza część egzaminu: czyli test oraz egzamin ustny.

W skład komisji egzaminacyjnej wchodzą: Ryszard Ziernicki, Urszula Furtacz oraz Adam Lepki. Na miejscu czeka także Jarek Wesołowski. Po wejściu do sali wszyscy zostajemy rozsadzeni w ławkach, oddalonych od siebie po dwie osoby siedzące naprzeciwko. Szef komisji informuje nas, że nie ma co ściągać bo są dwie grupy. Zaczynamy się wszyscy stresować, ale po chwili gdy otrzymujemy karty z testem przystępujemy do pisania – stres mija. Choć sam test do łatwych nie należał, padło wiele dosyć szczegółowych pytań, wszystkim nam udaje się przejść ten etap.

Dzięki temu możemy przejść do drugiego etapu czyli egzaminu ustnego. Do Sali wchodzą dwie osoby, jedna się przygotowuje, a druga odpowiada. Później gdy pierwsza wychodzi, wchodzi następna osoba z listy na którą sami się wpisujemy w zależności komu jak pasuje kolejność. Nasza ekipa idzie na samym początku. Dosyć szybko melduję się w środku i losuję zestaw pytań. Sytuacja mocno stresująca, czy pytania „siądą”, po chwili wiem, że tak.

Mój zestaw składał się z trzech pytań. Pierwsze dotyczyło sanktuariów położonych na Jurze. Temat w którym czułem się mocnym, dlatego sporo mogłem powiedzieć na ten temat. Drugie pytanie to było 10 lokalizacji na Jurze, które trzeba było wskazać gdzie się znajdują. Też całkiem nieźle mi poszło. Na trzecie decyzją kierownika nie musiałem odpowiadać. Wszyscy przewodnicy zostali zwolnieni z trzeciego pytania dotyczącego metodyki i pierwszej pomocy, którą znamy dobrze. Decyzja sporo przyśpieszyła organizacje etapu ustnego.

Nasza trójka pozytywnie zalicza ten etap, niestety nie udaje się to Mateuszowi. Ogólnie ustnego nie zaliczyły dwie osoby. Przy czym ostatecznie Mati został Przewodnikiem Jurajskim zdając egzamin w drugim terminie, na który pojechali przede wszystkim Gosia i Marcin.

Pierwszy etap egzaminu za nami. Możemy wracać do Podlesic aby się coś pouczyć. W ciągu dnia ruszamy jeszcze do Podzamcza na obiad, aby się trochę rozerwać od książek, a tak to przygotowujemy się mocno do drugiego dnia czyli trasy egzaminacyjnej.

Niedziela (03.09.2023 r.)

Niedzielny poranek mija szybko. Punktualnie musimy dotrzeć do Zawiercia, a zostaje nam się jeszcze spakować bo to zarazem ostatni dzień na Jurze. Punkt 8:00 jesteśmy jednak na miejscu. Komisja także, czekamy na autokar. W sumie atmosfera jest luźna. My jakoś tak czujemy się pewniej bo usłyszeliśmy plotkę, że przewodnicy będą zwolnieni z prowadzenia w autokarze, dlatego jeden stres mniej. Autokar podjeżdża, wsiadamy do środka. Przewodniczący rozpoczyna drugi dzień egzaminu. Informuje nas, że ma worek z karteczkami, gdzie znajdują się nazwiska wszystkich kursantów i każdy będzie losowany do prowadzenia. Pierwsza osoba do opowiadania w autokarze. Pech nie pech, Ryszard ZIernicki losuje moje nazwisko. Od razu stres i szok, przewodnicy mieli być zwolnieni, ale cóż trzeba sobie poradzić. Zasiadam więc na pilotce i opowiadam to co wielokrotnie powtarzał nam Jarek o mijanych obiektach, nim się ogarniam to już jestem w Fugasówce i przewodniczący dziękuje mi i informuje o zaliczeniu autokarówki. Jeden stres z głowy. W sumie fajnie, że na samym początku.

Dalej trasa wiedzie zgodnie z tym co zostało nam wcześniej podane. Czyli: Zawiercie – Pustynia Błędowska – Olkusz – Rabsztyn – Bydlin – Pilica – Podzamcze – Zawiercie. Na Pustyni Błędowskiej odwiedzamy oba punkty gdzie wylosowani odpowiadają, a po dotarciu do Olkusza losowanie się kończy i tu zostajemy podzieleni na grupki. Ja z Włodkiem trafiam do grupki Adama Lepkiego. Przewodniczący informuje nas, że w małych grupkach przejdziemy Olkusz tak aby każdy miał okazję coś poprowadzić i powiedzieć.

Wysiadamy z autokaru, szef naszej grupki zbiera nas i pada pytanie, które bardzo szybko ja wykorzystuję, ubiegając Włodka. Brzmi ono: „Kto pierwszy chce poprowadzić”. Zgłaszam się na ochotnika bo na świeżo mam temat parku i kościoła św. Ducha i to tamtędy prowadzę. Opowiadam kilka ciekawostek po czym szef dziękuje mi. Część praktyczna i metodyczna zaliczona. Jak się mogę domyślać mam spokój do końca dnia, chyba że niespodziewanie jeszcze zostanę wywołany, ale liczę na to, że zostaje mi czekać na wynik.

Zwiedzamy Olkusz. Tutaj też zorganizowana zostaje przerwa podczas, której możemy zjeść szybko zupkę. Adrenalina działa bowiem wszyscy mocno przeżywamy ten egzamin. Po przerwie ruszamy dalej, część autokarową zalicza Grzesiu w drodze do Rabsztyna. W Rabszytnie znowu zwiedzamy w grupkach. Dalej ruszamy do Pilicy, odpuszczamy Bydlin gdzie trwa odpust parafialny i nie ma nawet jak się zatrzymać, a czas zaczyna nas gonić, bowiem od Jarka po cichu wiemy, że komisja chce skończyć egzamin o 15:00 w Podzamczu. Dla nas to super decyzja. Czas zaczyna gonić, szybciej stres się skończy. W Pilicy ostatnie osoby, które nie oprowadzały, prowadzą swoje odcinki. Adam Lepki informuje nas, że u nas wszyscy poprowadzili i tą część zaliczyli. Organizuje nam przerwę na słynne pilickie lody. Także w Pilicy nasz egzamin powoli dobiega końca.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Egzamin praktyczny.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Egzamin praktyczny.

Z Pilicy autokarem jedziemy już do Podzamcza. Po drodze Włodek zalicza swoją autokarówkę, akurat jadąc przez Giebło, a kilka dni wcześniej chłopaki krytykowali mnie, czemu cisnę aby tam jechać. Ja wiedziałem, że jak zostanie parę minut do końca to komisja może skręcić autokar i przejechać przez Giebło. Nie pomyliłem się.

W Podzamczu meldujemy się na parkingu restauracji Pod Figurą. Tutaj ruszamy na wspólny obiad, tuż po którym następuje chwila na którą wszyscy czekali. Komisja zabiera głos i informuje nas, że egzamin zdali wszyscy (poza dwójką która niestety odpadła na ustnym). Następuje chwila radości, każdy z nas otrzymuje certyfikat zdania egzaminu. Wszyscy są szczęśliwi, ale zarazem po chwili pojawia się smutek – to już koniec. Nasza przygoda z Jurą dobiega końca.

W Zawierciu na parkingu MOK w parę osób robimy jeszcze pamiątkowe zdjęcie z certyfikatami. Większość już się rozeszła. Szczęśliwi ze zdania egzaminu, smutni, że to już koniec ruszamy do domów, ale wiemy, że przed nami jeszcze jedno ważne wydarzenie związane z uprawnieniami.

Jesteśmy Przewodnikami Jurajskimi.
Jesteśmy Przewodnikami Jurajskimi.

Blachowanie

Tym ważnym wydarzeniem jest oczywiście blachowanie, te zostało zaplanowane na weekend 14-15 października i zostało połączone ze Zjazdem Przewodników Jurajskich w Podlesicach. Po drodze egzamin zdają tak jak wspomniałem Gosia, Marcin i Mati, dzięki czemu na blachowanie możemy ruszyć wszyscy.

Tym razem już nie w piątek, ale w sobotę rankiem ruszamy z Grzesiem z Głuchołaz w stronę Strzelec Opolskich, gdzie zabieramy Gosię i jej męża Marka. Włodek wraz ze swoją partnerką Krysią są już na Jurze. Zaplanowali sobie wcześniej tygodniowy pobyt na spokojne zwiedzanie Jury. Marcin określił się, że dotrze na sam wieczór. I tak powoli zmierzamy ku Jurze i ostatniemu wydarzeniu związanym z kursem.

Nim jednak dotrzemy do Podlesic po drodze zatrzymujemy się w paru punktach. Odwiedzamy Kromołowiec, wzgórze położone w okolicy Niegowonic będące super punktem widokowym. Dalej odwiedzamy Hutki-Kanki i źródła rzeki Centuria, a także wybieramy się do Skarażyc aby odwiedzić Okiennik Wielki. Pogoda nam sprzyja przy zwiedzaniu, a atmosfera jest luźna. Dziś możemy się bawić na Jurze.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Ruszamy na blachowanie.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Ruszamy na blachowanie.

Po dotarciu do Podlesic, kwaterujemy się w swoich pokojach. Do blachowania udało nam się ogarnąć sprawę odzieży przewodnickiej dlatego dziś prawie wszyscy są ubrani na czerwono z akcentem Jurajskim. Po zakwaterowaniu spotykamy się przed ośrodkiem razem z innymi przewodnikami, a Jarek zabiera nas na spacer w rejon Góry Zborów. Odwiedzamy kilka ciekawych punktów m.in. jaskinie. Docieramy także na wspomniane wzniesienie, gdzie spokojnie podziwiamy panoramę widokową. W sumie wszyscy super się bawimy, a nasza ekipa dziś pełni funkcję „Loży”, wtajemniczeni wiedzą o co chodzi.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Popołudniowy spacer.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Popołudniowy spacer.

Po spacerze wracamy do ośrodka na obiad, po którym mamy chwilę czasu na odpoczynek, który w sumie spędzamy na rozmowach. A gdy już się ściemnia Jarek zaprasza nas wszystkich na zewnątrz gdzie przygotowane jest ognisko przy którym rozpocznie się ceremonia blachowania.

Czym jest blachowanie? Jest to uroczystość podczas, której przewodnicy otrzymują odznaki przewodnickie (tzw. blachy), a także składają przyrzeczenie przewodnickie, którego treść brzmi następująco: „Świadomy zadań i roli przewodnika turystycznego PTTK – przyrzekam pełnić swoje obowiązki sumiennie i starannie, być rzecznikiem krzewienia wiedzy o swoim regionie i Polsce. Dbać o godność, honor i postawę moralną przewodnika turystycznego PTTK, godnie reprezentując swoje Koło Przewodnickie”.

Przy rozpalonym ognisku w niesamowitym klimacie, wszyscy wspólnie odśpiewujemy hymn Przewodników Turystycznych PTTK, a następnie razem składamy przyrzeczenie przewodnickie. Następnie każdy zostaje wywołany na środek i otrzymuje blachę. W ten sposób oficjalnie zostajemy Przewodnikami Jurajskimi. Ceremonia ma uroczysty charakter, a cieszy fakt, że są z nami prezesi kół i klubów przewodnickich z terenu Jury, którzy gratulują nam sukcesu i zachęcają do wstąpienia w swoje szeregi i podjęcia współpracy.

Po uroczystości wracamy do ośrodka gdzie robimy sobie jeszcze w lepszym świetle pamiątkową sesję fotograficzną. Dalej ruszamy do tzw. sali lustrzanej, gdzie czekają już bogato zastawione stoły. Każdy przywiózł coś ze sobą i rozpoczynamy zabawę konsumpcyjno-taneczną, także z gitarami Grzesia i Szymka, która trwa do późnych godzin nocnych.

Przewodnicy Jurajscy - Kurs 2022/2023.
Przewodnicy Jurajscy – Kurs 2022/2023.
Nasza ekipa.
Nasza ekipa.
Kurs Przewodnika Jurajskiego - Blachowanie i impreza integracyjna.
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Blachowanie i impreza integracyjna.

Niedzielny (15.10.) poranek nadchodzi bardzo szybko. Ten rozpoczynamy od śniadania. Niestety za oknami mamy fatalną pogodę. Dlatego też po śniadaniu spotykamy się wszyscy w sali lustrzanej na dalszej części rozmów. Dziś już na spokojnie… bo trzeba wracać do domów. Chyba Jura płacze, że nasza przygoda dobiega końca, pogoda oddaje nasz nastrój. Niestety wszystko co dobre szybko się kończy. Nastaje czas pożegnań, powoli niektórzy zaczynają się rozjeżdżać. Część osób decyduje się na spacer na Aptekę.

My natomiast naszą ekipą razem z Matim ruszamy jeszcze do Sławkowa na obiad z nadzieją na posiłek w słynnej Austerii, ta niestety zarezerwowana, dlatego ostatecznie lądujemy w Bidzie pod Bolesławiem. Tam po solidnym obiedzie żegnamy się z Włodkiem i Kyrsią, którzy ruszają na Kraków, Mati wraca do miasta Uć, a my do Strzelec Opolskich i Głuchołaz. Marcin uciekł od nas w sobotni wieczór ze względu na prywatne sprawy.

Kurs Przewodnika Jurajskiego - Ostatnie chwile na Jurze, ale to nie koniec przygody...
Kurs Przewodnika Jurajskiego – Ostatnie chwile na Jurze, ale to nie koniec przygody…

Podsumowanie

W taki sposób nasza przygoda z Jurą dobiegła końca. Wyszła dosyć długa relacja, ale tyle się działo… Początkowo traktowałem ten kurs jako taką luźniejsza przygodę, choć wiedziałem, że bardzo chcę poznać Jurę.

Po prawie rocznej przygodzie z tą krainą wiem, że to jest jedno z moich ulubionych miejsc na ziemi. Niesamowita kraina z atrakcjami przyrodniczymi i zabytkami. Do tego poznałem tutaj wiele niesamowitych osób, takich jak nasz przewodnik Darek (polecam jego grupę na FB „Jurajskie obrazy”), Mati z miasta Uć, siostro-kuzynki Aga i Karolina, Kasia z Wiktorem, Piotr „co lubi chrząszcze”, Szymon, Emil, Karolina, Aga, Ada, Marzena, Kasia (od matematyki) i wielu, wielu innych – nie sposób wymienić wszystkich. Powstała super paczka, a ja wiem, że kursy przewodnickie cementują przyjaźnie, dlatego mimo smutku, że przygoda dobiegła końca, wiem, że to dopiero początek. Na pewno będziemy się regularnie spotykać, a sam mam zamiar Jurę jeszcze lepiej poznać.

W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować przede wszystkim Jarkowi Wesołowskiemu, za to, że mogłem wziąć udział w tym niesamowitym kursie, za kapitalną dawkę wiedzy, za cierpliwość do moich częstych telefonów i oczywiście za super atmosferę przez ten prawie rok czasu. Dziękuję komisji przewodnickiej za fachowe poprowadzenie egzaminu. No i dziękuję wspaniałej grupie już Przewodników Jurajskich, których miałem okazję poznać na tym kursie. Jesteście niesamowici… 😊

Adrian Kołodziej

Cześć. Nazywam się Adrian i jestem Przewodnikiem Górskim Sudeckim. Od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie), a swoją przygodę z górami rozpocząłem w 2007 roku w Tatrach. Od tamtej pory turystyka to część mojego życia. Swoją pasję postanowiłem rozwijać poprzez utworzenie w 2013 roku bloga Świat Gór, gdzie dziś prezentuję moją turystyczną działalność.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.