Pricny Vrch (975 m.n.p.m.)

Pricny Vrch (975 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt Zlatohorskiej Vrchoviny, czyli całych Gór Opawskich w Sudetach Wschodnich. Zapraszam.

Trasa:

Horni Udoli – Kaplica św. Marty – Starohori – Taborske Skaly – Hreben – Pricny Vrch – Edelstejn – Sanktuarium Maria Hilf

Długość – ok. 10 km

Punkty GOT – 15 pkt

Mapa:

Relacja:

W dzisiejszej relacji zapraszam na opis ostatniej górskiej wycieczki w 2018 roku. Było to zarazem oficjalne zakończenie sezonu turystycznego Oddziału PTTK Tryton w Nysie, na które miałem przyjemność się udać. Wybór padł na Góry Opawskie i najwyższy szczyt całego pasma, czyli Pricny Vrch (975 m.n.p.m.), zaliczany do Korony Sudetów. Tak więc kontynuujemy nasz cykl wycieczek. Miał to być wyjazd na wesoło, a zarząd przygotował na ten dzień wiele niespodzianek.

Cała zabawa rozpoczęła się w sobotę (08.12.2018 r.), kilka minut przed godziną 8.00 w Nysie w przy ulicy Kolejowej. Chwilę później podjeżdża po nas autokar i punktualnie o 8:00 wyruszamy w stronę Głuchołaz i dalej do miejscowości Horni Udoli. W trakcie drogi tradycyjnie już uczestnicy otrzymali pamiątkowe butony, informatory krajoznawcze oraz punktację do GOT. Autokar odwiedził także św. Mikołaj rozdając słodkości dla uczestników wyjazdu, a w roli Mikołaja wystąpiłem ja.

Przewodnicy przybliżają ciekawostki o mijanych obiektach. W ten sposób nawet nie wiemy kiedy, a już docieramy do Horni Udoli. Autobus zatrzymuje się w centrum miejscowości, tutaj wysiadamy, zbieramy grupę i rozpoczynamy naszą wycieczkę, zaś autokar rusza teraz do Sanktuarium Maria Hilff.

Naszą wycieczkę rozpoczynamy od zwiedzania pobliskiego kościoła św. Jana, który powoli odzyskuje dawny blask, a wielką ciekawostką jest także znajdujący się przy świątyni cmentarz z cennymi pracami rzeźbiarza Bernarda Kutzera, który z braćmi i synami prowadził bogatą działalność na tych terenach. Warto wspomnieć, że Horni Udoli, kryje tajemnice związane z górnictwem złota i innymi cennymi minerałami. Po wyjściu ze świątyni trafiamy na te relikty bowiem mamy przyjemność zwiedzić dawną sztolnię. Tutaj robimy kilka fotek i czas ruszać w góry.

Kościół św. Jana
Kościół św. Jana
Kościół św. Jana - wnętrze
Kościół św. Jana – wnętrze

Pozostawiamy za sobą zabudowania Horni Udoli i ruszamy za znakami niebieskiego szlaku turystycznego. Ten od razu zaczyna systematycznie prowadzić nas ku górze, jednak bez jakiś większych podejść. W pewnym momencie docieramy do pierwszej większej atrakcji na naszej trasie. Jest to kaplica św. Marty, tutaj Marcin Nowak przybliża kilka ciekawostek z nią związanych. Jak widzimy jest ona obecnie remontowana – odbudowywany jest dach. Tuż obok znajdują się tablice projektowe, gdzie widzimy, że po remoncie kaplica będzie miała przeszklony dach. Czekamy na zakończenie remontu, a wtedy na pewno tu wrócimy.

Kaplica św. Marty
Kaplica św. Marty

Po przerwie przy kaplicy ruszamy dalej na grzbiet najwyższej góry Zlatohorskiej vrchoviny. Zatrzymujemy się jednak w miejscu, gdzie pojawiają się pamiątki, które z okresu średniowiecza zostawili tu górnicy wydobywający przede wszystkim złoto. Jest to miejsce o nazwie Starohori. Szyby, sztolnie, działki górnicze z tego słynie ta charakterystyczna góra. A ciekawostki związane z górnictwem złota przybliża nam Marcin.

Region Zlatohorski to prawdziwa kraina skarbów. Ukształtowanie terenu w okolicy Zlatych Hor nosi ślady działalności lodowca kontynentalnego i charakteryzuje się tym, że z typowego krajobrazu górskiego gwałtowanie przechodzi w równinny obszar sąsiadujący z Niziną Śląską. W miejscach, gdzie zlodowacenie objęło teren gór, widoczne są szerokie doliny, wycinające się w masyw górski. W dolinach płyną lokalne potoki, które od milionów lat wypłukiwały złoto z górskich złóż, odkładając je w rozległej okolicy w postaci złotonośnych osadów.

Aby poznać historię górnictwa złota na terenach dawnego księstwa nyskiego musimy wiedzieć, że złoto występuje w przyrodzie w postaci złóż pierwotnych i wtórnych, czyli powstających na skutek wietrzenia i erozji tych pierwszych. Pierwsi poszukiwacze złota pojawili się w regionie Zlatych Hor w X i XI wieku. Drogocenne kruszce uzyskiwali wtedy przez wypłukiwanie w okolicy miejscowych cieków wodnych. Po wyczerpaniu tych wtórnych zasobów w XIII wieku podjęto wydobycie w rejonie Marii Pomocnej.

Następnie odkryto też bogate rudy złotonośne na Starohorii. W ten sposób powstały podstawy dwóch wielkich rewirów udokumentowane przyznaniem praw miejskich Zlatym Horom przez opawskiego księcia Mikołaja II w 1306 roku. Na przełomie XV i XVI wieku uwaga właścicieli kopalń zwróciła się w stronę zyskownych miejsc płukania złota na północ od miasta. Tutaj wyrobiska kopalniane drążono w niestwardniałych jeszcze skałach piaskowo-żwirowych, dlatego ten typ wydobycia nazywa się „miękkim”.

Kopalnią przynoszącą największe zyski był w tym rejonie Mekky cech – Miękkie Bractwo. Kopalnia miała około 100 metrów głębokości i musiała być odwadniana liczącą 6 km sztolnią, drążoną od strony dzisiejszych Głuchołaz. Sztolnia nosiła nazwę Trzech Króli, a wokół niej znajdowały się inne kopalnie. W kopalni Mekky cech znaleziono samorodki czystego złota o masie 1,38 i 1,78 kg.   Od połowy XVII wieku nastąpił okres upadku wydobycia, a w późniejszych próbach jego wznowienia już nigdy nie osiągnięto wcześniejszego poziomu.

Współczesna działalność kopalniana sięga 1952 roku, gdy przeprowadzono rozległe badania geologiczne, a potem rozpoczęto wydobycie rudy miedzi i budowę nowego zakładu. Jednak po 1989 roku górnictwo w Zlatych Horach zaczęto wygaszać, a w 1994 roku wydobycie zakończono.

Marcin opowiada o górnictwie złota.
Marcin opowiada o górnictwie złota.
Relikty górnictwa złota
Relikty górnictwa złota
Trytonki na szlaku
Trytonki na szlaku

Ruszamy dalej, a teraz będziemy wędrować za znakami zielonego szlaku turystycznego w stronę tzw. Taborskich Skał. Po drodze organizujemy eliminacje do konkursu krajoznawczego. Docieramy do słynnej ambonki skalnej, będącej ciekawym punktem widokowym z którego rozpościera się piękna panorama na okolice. W końcu docieramy do Taborskich Skał, są to spore wychodnie z pięknymi i odległymi widokami. Tutaj Marcin przedstawia kilka ciekawostek, robimy pamiątkowe zdjęcia i ruszamy dalej.

Nasz następny cel to Hreben, zmieniamy szlak turystyczny na czerwony i kierujemy się na wspomniane rozdroże szlaków turystycznych. Tutaj zatrzymujemy się na kolejną przerwę aby zorganizować konkurs dla uczestników, który przygotowali Kasia oraz Marcin. Zabawa polegać będzie na rzucaniu i łapaniu jajek na określonych dystansach. Jednym słowem zabawa była przednia, a konkurs wygrały Jurki dwa z Oddziału PTTK Tryton – Jerzy Kiełb oraz Jerzy Stanisławski.

Punkt widokowy
Punkt widokowy
A z góry piękny widok
A z góry piękny widok
Widok w stronę Nysy, w oddali Jezioro Nyskie
Widok w stronę Nysy, w oddali Jezioro Nyskie
Taborskie Skały
Taborskie Skały
Konkurs rzutu jajkiem
Konkurs rzutu jajkiem

Po zakończonym konkursie czas ruszać dalej, teraz naszym celem będzie już wierzchołek Pricnej Hory. Z rozdroża szlaków turystycznych Hreben na szczyt jest ponad 600 metrów drogi, tak więc ruszamy spokojnym spacerkiem, a po chwili stajemy na szczycie. Pricny vrch (975 m.n.p.m.) to najwyższy szczyt w paśmie Gór Opawskich w Sudetach Wschodnich zaliczany do Korony Sudetów.

Od średniowiecza góra była miejscem wydobycia złota oraz innych metali, takich jak ołów, miedź czy piryt, na potrzeby produkcji kwasu siarkowego. Kopalnie zostały zamknięte w grudniu 1993. Pozostałością po nich są dziesiątki szybów oraz chodników o łącznej długości około 120 km, jednak większość z nich została zasypana ze względu na bezpieczeństwo. Góra jest zaliczana do Korony Sudetów.

Na szczycie organizujemy małe uroczystości. Uczestnicy otrzymują pamiątkowe certyfikaty za zdobycie szczytu, nasz nowy członek otrzymuje legitymację członkowską, a zdobywcy GOT oficjalnie otrzymują swoje zweryfikowane książeczki. Oczywiście robimy sobie tutaj pamiątkowe wspólne zdjęcie. Jerzy Kiełb robi sobie zdjęcie ze swoimi uczniami wśród, których jestem również i ja. Następnie ruszamy w dalszą drogę. Przed nami teraz zejście w stronę zamku Edelstejn. Wracamy na Hreben i dalej za znakami niebieskiego szlaku turystycznego rozpoczynamy zejście, podczas którego towarzyszą nam wspaniałe panoramy widokowe na Ziemię Nyską oraz Góry Opawskie.

Pricny Vrch zdobyty.
Pricny Vrch zdobyty.
Jerzy Kiełb i jego uczniowie
Jerzy Kiełb i jego uczniowie
Biskupia Kopa (890 m.n.p.m.)
Biskupia Kopa (890 m.n.p.m.)
Srebrna Kopa (785 m.n.p.m.)
Srebrna Kopa (785 m.n.p.m.)
Panorama na okolice
Panorama na okolice
Zlate Hory z górującą Biskupią Kopą
Zlate Hory z górującą Biskupią Kopą
Góry Opawskie w dole wieża Sanktuarium Maria Hilff
Góry Opawskie w dole wieża Sanktuarium Maria Hilff

Dość szybko tracimy na wysokości, docieramy do rozejścia szlaków. W prawo trasa prowadzi do sanktuarium, a w lewo do ruin zamku. My ruszamy w lewo. Tutaj trasa w miarę płasko prowadzi nas, aż w końcu docieramy do naszego celu czyli ruin zamku Edelstejn. Warto pamiętać, że już od końca XIII wieku na tym terenie wydobywano złoto. Kopalnie kryjące bogate pokłady złotego kruszcu wymagały stałej ochrony, którą gwarantował właśnie ten zamek. Założyli go biskupi wrocławscy a jego kolejnymi właścicielami byli opawscy Przemyślidowie oraz Jerzy z Podiebradów. Z zamku do dziś zachowały się tylko resztki murów i wieży.

Ruiny zamku Edelstejn
Ruiny zamku Edelstejn

Przy zamku spędzamy tylko kilka chwil, bowiem czas nas goni, a jest też trochę zimno. Tak więc po przerwie ruszamy w drogę powrotną do wspomnianego wcześniej rozejścia – tą samą trasą, którą dotarliśmy do ruin zamku. Następnie ruszamy w stronę ostatniego punktu naszej wycieczki, czyli słynnego Sanktuarium Maria Hilf. Szlak sprowadza nas w dół do sanktuarium, na pobliskim parkingu czeka na nas nasz autokar, nim jednak do niego wsiądziemy ruszamy zwiedzać kościół, po którym oprowadzi nas Marek Więckiewicz.

Początek sanktuarium Matki Bożej Wspomożenia Wiernych dał pewien prudniczanin, Martin Thannheiser, który urodził się w tym miejscu. Jego matka, wraz z innymi mieszkańcami Zlatych Hor schroniła się na Přičnym vrchu, uciekając przed wojskami szwedzkimi plądrującymi okolicę. Ostatnią wolą Martina było, by w miejscu urodzenia powiesić obraz Matki Bożej. Wkrótce wizerunek stał się słynny za sprawą cudów, a miejsce przerodziło się w ośrodek pielgrzymkowy kultu maryjnego.

W XVIII stuleciu sanktuarium Maria Hilf – Panny Maryi Wspomożenia Wiernych po raz pierwszy zostało zagrożone zniszczeniem. Z rozporządzenia cesarza Józefa II kaplicę nakazano zburzyć. Szczęśliwie nie znalazł się nikt, kto mógłby to rozporządzenie wykonać, nawet pod groźbą użycia siły przez wojsko.

Przed II wojną światową każdego roku przybywało tu od 80 do 100 tys. pielgrzymów. Po wojnie władze komunistyczne zakazały kultu w kościele Matki Bożej Wspomożenia Wiernych, a w 1973 r. kościół z otaczającymi budynkami – decyzją władz państwowych – wysadzono w powietrze.

W latach 90. XX w. doprowadzono do odbudowy sanktuarium, częściowo wzorując się na dawnej architekturze. Budowę ukończono w 1995 roku, a w uroczystościach inauguracyjnych wzięło udział około 12 000 pielgrzymów ze Śląska, Moraw i innych regionów Czech, Niemiec i Polski. Dziś jest to miejsce pielgrzymkowe trzech narodów: czeskiego, polskiego i niemieckiego.

Sanktuarium Maria Hilff
Sanktuarium Maria Hilff
Wnętrze świątyni
Wnętrze świątyni
Cudowny wizerunek
Cudowny wizerunek

W taki sposób kończymy naszą dzisiejszą wycieczkę. Wracamy do autokaru, wsiadamy do środka i ruszamy jeszcze w stronę Jarnołtówka. Po trasie, którą przeszliśmy czas na zasłużony obiad i ciepłą niespodziankę, którą przygotował zarząd, a mianowicie bogracz. Na miejscu organizujemy finał konkursu krajoznawczego, wręczamy nagrody za konkurs łapania jajek. Śpiewamy sto lat naszej koleżance Ewie, wręczając przy tym prezent z okazji urodzin. Kilka osób otrzymuje certyfikaty na wesoło, za wydarzenia, które utkwiły zarządowi w pamięci w kończącym się roku.

Wszystkie konkursy były na wesoło.
Wszystkie konkursy były na wesoło.

Czas mija nam bardzo szybko, ale w końcu nasz pobyt w Jarnołtówku dobiega końca. Wychodzimy z restauracji, wsiadamy do autokaru i ruszamy w drogę powrotną do Nysy. Kolejna wycieczka za nami. Podsumowując udało nam się przejść bardzo ciekawą trasę. Dopisały nam również widoki, a także mogliśmy poznać wiele ciekawostek i niesamowitą historię górnictwa złota. Tak więc polecam Pricny Vrch.

O Adrian Kołodziej 224 artykuły
Cześć. Nazywam się Adrian i jestem Przewodnikiem Górskim Sudeckim. Od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie), a swoją przygodę z górami rozpocząłem w 2007 roku w Tatrach. Od tamtej pory turystyka to część mojego życia. Swoją pasję postanowiłem rozwijać poprzez utworzenie w 2013 roku bloga Świat Gór, gdzie dziś prezentuję moją turystyczną działalność.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.