Spicak (957 m.n.p.m.)

Spicak (957 m.n.p.m.) to wzniesienie w Sudetach Wschodnich, leżące na granicznym grzbiecie Gór Złotych, oddzielającym Polskę od Czech.

Trasa:

Skorosice – Spicak – Skorosice

Długość – ok. 6 km

Punkty GOT: 10 pkt.

Mapa:

Relacja:

Niedziela (01.03.2020 r.) razem z przyjacielem Tomkiem postanowiliśmy wybrać się w góry. Na trasę wyruszamy dość późno bowiem z Nysy wyruszamy dopiero o godzinie 12:00, ale chcieliśmy wykorzystać piękną pogodę panującą przy pierwszym marcowym weekendzie. Plan zrodził nam się w głowie na ostatnią chwilę i takim sposobem ruszamy w Góry Złote na podbój Spicaka, gdzie według mapy powinien znajdować się punkt widokowy.

Kilka minut przed godziną 13:00 meldujemy się na samym końcu miejscowości Skorosice (tuż obok Zulovej), gdzie zostawiamy nasz samochód. Znajduje się tutaj jeden budynek mieszkalny na którym przytwierdzono szlakowskazy. Jest też samochód z którego wysiadają młodzi czesi, którzy chyba również planują ruszyć na Spicak. Zabieramy plecaki z samochodu, robimy zdjęcia szlakowskazu i ruszamy za znakami czerwonego szlaku turystycznego przed siebie. Przed nami prawie trzykilometrowy spacer na szczyt, przy czym do pokonania będziemy mieli ponad 400 metrów przewyższenia – także czeka nas spory wysiłek.

Tutaj startujemy.
Tutaj startujemy.
Ruszamy na Spicak.
Ruszamy na Spicak.

Trasa początkowo wiedzie nas w miarę płasko. Idziemy można powiedzieć takim wąwozem, a nad nami słyszymy szalejący wiatr – my na szczęście, póki co jesteśmy przed nim schowani. Idąc dalej po jakiś 500 metrach wyłania się naszym oczom podejście. Od tego momentu, aż do rozejścia szlaków pod samym szczytem czeka nas mozolna wspinaczka. Tak więc rozpoczynamy podejście, a im wyżej jesteśmy tym na szlaku zaczyna pojawiać się coraz więcej śniegu.

Coraz wyżej.
Coraz wyżej.
Adrian i Tomek.
Adrian i Tomek.

Po przejściu prawie dwóch kilometrów, już nieco zmęczeni mozolnym podchodzeniem bez jakichkolwiek widoków docieramy do łączenia szlaku ze ścieżką rowerową. Tomek oznajmia, że kiedyś nią jechał. Tutaj robimy chwilę przerwy po czym ruszamy w dalszą drogę. Jesteśmy już na wysokości ponad 800 metrów, tak więc jeszcze trochę mamy do pokonania.

Wspomniana ścieżka rowerowa.
Wspomniana ścieżka rowerowa.

Przed nami jak się okazuje najcięższy odcinek. Początkowo szlak skręca w lewo i wiedzie w miarę spokojnie ku górze, jednak ostatnie 400 metrów do rozejścia szlaków to bardzo strome i ciężkie podejście bowiem na trasie śnieg zamienia się w lód przez co nie idzie nam się łatwo. W końcu jednak docieramy do wypłaszczenia i po kolejnych 100 metrach jesteśmy na rozejściu szlaków pod wierzchołkiem Spicaka. Znajduje się tutaj kolejny szlakowskazy przy którym robimy sobie pamiątkowe zdjęcia i chwilę przerwy.

Rozejście szlaków pod Spicakiem.
Rozejście szlaków pod Spicakiem.
Adrian przy tabliczkach szlakowych.
Adrian przy tabliczkach szlakowych.

Zmieniamy szlak turystyczny z czerwonego na żółty i ruszamy w drogę. Ostatnie 300 metrów podejścia już w miarę lekkiego, jednak przy sporej ilości śniegu, pokonujemy dość sprawnie. Samo podejście prowadzi gęstym lasem, a o godzinie 14:20 meldujemy się na Spicaku. Jest to wzniesienie w Sudetach Wschodnich, leżące na granicznym grzbiecie Gór Złotych, oddzielającym Polskę od Czech.

Wzniesienie w południowo-zachodniej części Gór Złotych, w pobliżu granicy polsko-czeskiej. Wznosi się między czterema wzniesieniami: od północy Boruvkovy Vrch (859 m.n.p.m.), wschodu Jezevci Vrch (755 m.n.p.m.), zachodu Czartowiec (944 m.n.p.m.), południa Pośrednia (924 m.n.p.m.), około 1,6 km, na północny wschód od południowo-wschodnich obrzeży miejscowości Nowy Gierałtów.

Szczyt w głównym grzbiecie granicznym o stożkowym kształcie z wyrazistym wierzchołkiem oraz nieregularnej rzeźbie o stromych zboczach. Zbocze północno-wschodnie rozcinają dobrze wykształcone V-kształtne doliny górskich potoków. Południowo-zachodnie zbocze opada w kierunku granicy do niższego o 13 m granicznego wzniesienia Czartowiec (944 m.n.p.m.), od którego oddzielone jest niewielkim siodłem. Zachodnie i północne zbocze stromo opada do doliny Studenego potoku, zbocze południowo-wschodnie opada do doliny bezimiennego potoku, zasilającego Skorosicky potok. Zbocze wschodnie stromo opada w kierunku niższego o 202 m wzniesienia Jezevci Vrch (755 m.n.p.m.).

Wzniesienie zbudowane ze skał metamorficznych, głównie z gnejsów gierałtowskich oraz łupków krystalicznych, fyllitów i amfibolitów. Cała powierzchnia wzniesienia porośnięta w całości naturalnym lasem mieszanym regla dolnego a w partiach szczytowych świerkowym regla górnego z niewielką domieszką drzew liściastych. Tyle o szczycie, a my jesteśmy nieco zawiedzeni. Przeglądając mapy natknęliśmy się na informacje, że w pobliżu szczytu znajduje się punkt widokowy. Trochę kluczymy dwoma ścieżkami odchodzącymi od szczytu. Jednak śniegu jest na tyle dużo, że poddajemy się, aby się nie męczyć i pozostaje nam zrobić jedynie pamiątkowe zdjęcia na szczycie.

Tędy na szczyt.
Tędy na szczyt.
Wierzchołek coraz bliżej.
Wierzchołek coraz bliżej.
Spicak (957 m.n.p.m.).
Spicak (957 m.n.p.m.).
Adrian i Tomek na Spicaku.
Adrian i Tomek na Spicaku.
Tabliczki na szczycie.
Tabliczki na szczycie.
Pamiątkowe zdjęcie przy tabliczkach musi być.
Pamiątkowe zdjęcie przy tabliczkach musi być.

Na szczycie nie spędzamy więcej niż 5 minut, po czym zbieramy się w drogę powrotną. Oboje stwierdzamy, że na dziś jest nam mało widoków i po zejściu ze Spicaka ruszymy jeszcze na Przedgórze Paczkowskie w poszukiwaniu panoram widokowych. To nas mobilizuje do szybszego zejścia – tą samą drogą, którą wchodziliśmy. Z początku jednak musimy bardzo uważać, bo zejście po oblodzonej drodze wcale nie jest takie łatwe.

Około godziny 15:20 docieramy do naszego samochodu, tak więc cały spacer na Spicak zajął nam lekko ponad dwie godziny. Szybko wsiadamy do samochodu i ruszamy na obrzeża miejscowości Skorosice, gdzie znajduje się niewielkie wzniesienie Lansky Vrch (423 m.n.p.m.), na którym zobaczyć można słynny olbrzymi stół z krzesłami. W planie mamy ponadto szybkie wejście na Kani Horę (476 m.n.p.m.). Co do Spicaka. Szczyt mimo wszystko ciekawy, bardzo fajne podejście, gdzie można naprawdę się zmęczyć. Szkoda, że nie ma widoków, ale dla nas warto było to sprawdzić. Może kiedyś jeszcze przejdziemy przez to wzniesienie np. wędrując granicznym szlakiem.

O Adrian Kołodziej 230 artykułów
Cześć. Nazywam się Adrian i jestem Przewodnikiem Górskim Sudeckim. Od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie), a swoją przygodę z górami rozpocząłem w 2007 roku w Tatrach. Od tamtej pory turystyka to część mojego życia. Swoją pasję postanowiłem rozwijać poprzez utworzenie w 2013 roku bloga Świat Gór, gdzie dziś prezentuję moją turystyczną działalność.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.