Suchoń, Skowronia Góra i Pasterskie Skały

Suchoń (964 m.n.p.m.) oraz Skowronia Góra (839 m.n.p.m.), a także Pasterskie Skały to były cele mojej majowej wycieczki. Zapraszam.

Suchoń i Skowronia Góra

Trasa:

Biała Woda – Suchoń – Skowronia Góra – Biała Woda

Długość – ok. 8,5 km

Punkty GOT – 13 pkt

Mapa:

Relacja:

W dzisiejszej relacji zapraszam na opis kolejnej wycieczki jaką odbyłem tuż po zniesieniu pierwszych obostrzeń związanych z trwającą epidemią. Tym razem wycieczka przypadła na weekend majowy, a za cel obrałem sobie miejsce, gdzie nie należy spodziewać się tłumów. Zdecydowałem się na wycieczkę w pasmo Krowiarek, a za cel obrałem Suchoń (964 m.n.p.m.) czyli najwyższy szczyt tego pasma oraz Skowronią Górę (839 m.n.p.m.) uznawaną za najbardziej widokowy szczyt Ziemi Kłodzkiej. Ponadto postanowiłem odwiedzić również Pasterskie Skały. Z takim planem ruszam w sobotę (02.05.2020 r.) z Nysy w kierunku Stronia Śląskiego. Niestety od rana pogoda nie sprzyja. Jest pochmurno, a do tego zapowiadają na dziś przelotne opady deszczu. To mnie jednak nie zniechęca i spokojnie kieruję się w stronę wyznaczonego celu.

Docieram w końcu do Stronia Śląskiego, dalej kieruję się do Siennej i następnie na Przełęcz Puchaczówka, która rozdziela pasmo gór Krowiarek od Masywu Śnieżnika. Niestety tutaj zauważam, że Czarna Góra (1205 m.n.p.m.) jest przysłonięta mgłą. Jadę jednak dalej a po kilku chwilach docieram do stojącej na skraju drogi, Stronie Śląskie – Bystrzyca Kłodzka, murowanej kapliczki. To właśnie stąd mam zamiar wyruszyć na szlak. Udaje mi się znaleźć kawałek miejsca aby zaparkować samochód.

Tutaj wysiadam i od razu uderza we mnie chłód, dlatego też przebieram się w cieplejszą odzież aby nie zmarznąć – dobrze, że zabrałem coś ciepłego ze sobą. Nim ruszę na szlak zaglądam jeszcze do wspomnianej kaplicy, która jak się okazuje została wzniesiona w I-szej połowie XIX wieku i poświęcona jest świętej Annie. Kaplica jest obiektem zbudowanym na rzucie prostokąta z półokrągłym prezbiterium, murowana, otynkowana i nakryta dwuspadowym dachem z sygnaturką. W ścianach bocznych kaplicy znajdują się dwie pary okien zwieńczonych łukowo i zabezpieczonych metalowymi kratami. Kaplica posiada drewniany przedsionek , do którego prowadzą betonowe schody.

Wewnątrz kaplicy, w centralnym miejscu drewnianego ołtarza umieszczony jest obraz patronki świątyni św. Anny. Przed kaplicą, na kilkustopniowej kamiennej podstawie stoi postument zwieńczony krzyżem z figurą ukrzyżowanego Chrystusa. Na postumencie umieszczona jest tablica o treści „POMNIK WDZIĘCZNOŚCI BOGU i MATCE BOŻEJ ZA ROK ŚWIĘTY 1983, ZA JUBILEUSZ 600 LECIA MATKI BOŻEJ CZĘSTOCHOWSKIEJ, ZA II PIELGRZYMKĘ OJCA ŚW. DO OJCZYZNY PARAFIA IDZIKÓW 24 VII 1983”.

Kaplica św. Anny.
Kaplica św. Anny.
Wnętrze kaplicy.
Wnętrze kaplicy.

Chwilę później ruszam w drogę za znakami żółtego szlaku turystycznego, który początkowo prowadzi leśną ścieżką z niewielkim podejściem, by po pewnym czasie wyprowadzić na otwartą przestrzeń. Za mną zaczynają się pojawiać pierwsze widoki, na niestety skrytą we mgle Czarną Górę (1205 m.n.p.m.). Ja jednak idę dalej i po przejściu nieco ponad 1 kilometra drogi, docieram skrzyżowania dróg. Tutaj ścieżka skręca w lewo, a szlak żółty idzie na wprost w kierunku Marcinkowa. Z analizy drogi na Suchoń, na który nie prowadzi znakowany szlak turystyczny wiem, że w tym miejscu właśnie mam skręcić w lewo i ruszyć drogą wzdłuż ogrodzenia w kierunku szczytu. Tak więc ruszam i rozpoczynam marsz w kierunku określonego celu, który po chwili pojawia się na horyzoncie. Przyglądając się stwierdzam, że czeka mnie spory wysiłek bowiem sam Suchoń góruje bardzo nad okolicą.

Tam we mgle jest Czarna Góra (1205 m.n.p.m.)
Tam we mgle jest Czarna Góra (1205 m.n.p.m.)
Na horyzoncie Suchoń (964 m.n.p.m.).
Na horyzoncie Suchoń (964 m.n.p.m.).

W końcu docieram do podnóża góry, gdzie pojawiają się ścieżki wprowadzające do lasu. Na ścieżce, która wiedzie w lewo pojawiają się oznaczenia nieoficjalnego szlaku na Suchoń. Jest tabliczka z kierunkiem oraz wymalowane na drzewach zielone kropki na żółtym tle. Druga ścieżka idzie na wprost bez oznaczeń. Dostrzegam też samochód stojący tuż przy drzewach, więc ktoś też musi być tutaj w okolicy. Nie zatrzymuję się i od razu rozpoczynam podejście na szczyt.

Początkowo trasa prowadzi w miarę spokojnie ścieżką, która po kilkudziesięciu metrach skręca w prawo i tutaj rozpoczynamy podejście. Te jednak pokonujemy dosyć sprawnie. Ścieżka jest naprawdę dobrze oznaczona co jakiś czas na drzewach pojawiają się zielone kropki tak więc nie można się tutaj zgubić. Szlak wiedzie nieco po łuku i doprowadza do wspomnianej na początku ścieżki, która wiodła na wprost. Idę nią dalej i po kolejnych kilkudziesięciu metrach szlak skręca w lewo na rozwidleniu w stronę ogrodzonej szkółki leśnej, którą trzeba obejść.

Wchodzimy w las.
Wchodzimy w las.
Takie oznaczenia spotykam na szlaku.
Takie oznaczenia spotykam na szlaku.
Z prawej widoczne oznaczania szlaku.
Z prawej widoczne oznaczania szlaku.

Kilkadziesiąt metrów za szkółką leśną szlak skręca w prawo, a w oddali dostrzegam już wierzchołek. Chwilę później meldujemy się na najwyższym szczycie pasma Krowiarek – Suchoń (964 m.n.p.m.) zdobyty! Szczyt wznosi się w bocznym grzbiecie, odchodzącym w kierunku zachodnim od głównego grzbietu Krowiarek. Zbudowany jest ze skał metamorficznych należących do metamorfiku Lądka i Śnieżnika – w części zachodniej z różnych odmian gnejsów, a w części wschodniej łupków łyszczykowych serii strońskiej. W przeszłości na szczycie wzniesienia stała wieża widokowa zbudowana w 1885 z inicjatywy GGV, po której obecnie zostały tylko relikty w postaci luźno rozrzuconych ciosów kamiennych a miejsce porasta gęsty las.

Na szczycie decyduję się na krótką przerwę. Oczywiście robię pamiątkowe zdjęcia przy tabliczkach szczytu, zaglądam do przykrytej kamieniem skrzynki gdzie jest zeszyt do którego można się wpisywać. Ponadto na szczycie jest drogowskaz z wymalowanymi nieoficjalnymi szlakami – tych jak się okazuje są trzy i prowadzą z trzech różnych stron. W nawiązaniu do tego nasuwa się od razu myśl, skoro szczyt jest coraz bardziej popularny za sprawą książeczki Korona Ziemi Kłodzkiej – do której ten szczyt jest zaliczany, a także są tu nieoficjalne ścieżki, to czemu nikt się jeszcze nie pokusił aby wyznaczyć tu oficjalny szlak, a w przyszłości może pomyśleć nad odbudową wieży widokowej. Wtedy to góra stałaby się bardzo popularna.

Ostatnie metry przed szczytem.
Ostatnie metry przed szczytem.
Wierzchołek i ruiny wieży widokowej.
Wierzchołek i ruiny wieży widokowej.
Suchoń.
Suchoń.
Jak widać na szczyt prowadzą też inne ścieżki.
Jak widać na szczyt prowadzą też inne ścieżki.

W końcu przerwa na szczycie dobiega końca i decyduję się ruszyć w drogę powrotną. Rozpoczynam zejście za zielonymi kropkami idąc dokładnie tak samo jak wchodziłem. Po drodze spotykam jeszcze kilka osób, które też wędrują na szczyt – łącznie na szlaku spotkaliśmy 5 osób. Docieram do wyjścia z lasu i tutaj na polanie decyduję się na kolejną przerwę tym razem aby spokojnie napić się gorącej herbaty, a także coś zjeść przed dalszą wędrówką, bowiem teraz przede mną spacer na Skowronią Górę (839 m.n.p.m.)

Takie widoki po wyjściu z lasu.
Takie widoki po wyjściu z lasu.
Widoczna ścieżka, którą zaraz będę wracać.
Widoczna ścieżka, którą zaraz będę wracać.

Po chwili ruszam w dalszą drogę. Ścieżką wzdłuż ogrodzenia wracam do skrzyżowania dróg i ponownie wkraczam na żółty szlak turystyczny. Teraz skręcam w lewo i ruszam do Marcinkowa. Ścieżka prowadzi otwartą przestrzenią przy której pojawiają się co jakiś czas widoki. Niestety zaczyna padać również deszcz, dlatego też ubieram płachty przeciwdeszczowe. Po przejściu 700 metrów pojawiają się zabudowania wspomnianej wsi.

Marcinków jest to wyludniająca się wieś w powiecie kłodzkim, w gminie Bystrzyca Kłodzka. Marcinków był dawną wsią gwarecką. W dokumentach z 1344 r. wymienia się ją pod nazwą Mertetindorf, a w 1465 r. jako Merbotindorf (czyli Nierobocin), co sugeruje, że była zwolniona od pańszczyzny. Wiadomo jednak, że już wtedy zaprzestano tu wydobycia srebra. W XV w. wytapiano tu także szkło.

W 1481 r. rodzina Gregor otrzymała z rąk Henryka Starszego Podiebradowicza teren wsi wraz z prawem do poszukiwania i wydobycia rud. W 1575 roku powstała tu kopalnia „Sankt Anna”, w której eksploatowano złoża galeny. We wsi w 1598 r. stanął kościół pw. św. Marcina. Rozwój gospodarczy przerwany jednak został przez wojnę trzydziestoletnią, która w 1623 r. zniszczyła także kościół. Ożywienie gospodarcze nastąpiło dopiero w XVIII w. wraz z przejęciem okolicznych ziem przez ród Wallisów. W 1701 r. odbudowano kościół.

Kolejną próbą wznowienia działalności górniczej było otwarcie w 1749 r. kopalni, a w 1755 r. huty przez spółkę kpt. von Zerbst i radcy podatkowego Menceliusa. Prace górnicze zeszły do głębokości 25 m. Przerwane zostały w roku 1784, po czym teren wsi został podzielony na trzy części własnościowe. Jeszcze jedną nieudaną próbę reaktywacji górnictwa podjęto w 1855 r.

Po 1945 r. Marcinków został zasiedlony przez niewielką grupę Polaków, jednak z biegiem lat pustoszał i popadał w ruinę. W latach 50. prowadzono tu prace poszukiwawcze rud uranu. Znaleziono niewielkie okruszcowania, których eksploatacja okazała się nieopłacalna na skalę przemysłową.

Obecnie wieś liczy zaledwie kilka zamieszkanych domów. W marcu 2011 liczyła zaledwie 6 mieszkańców, będąc najmniejszą miejscowością gminy Bystrzyca Kłodzka. Mimo bardzo dobrych walorów krajobrazowych wieś nie rozwija się, a działalność rolnicza prowadzona jest na znikomą skalę. Barokowy kościół został zrujnowany, a cenne elementy starej kamieniarki stają się łupem złodziei dzieł sztuki.

Widoczne zabudowania Marcinkowa.
Widoczne zabudowania Marcinkowa.
Ruiny kościoła w Marcinkowie.
Ruiny kościoła w Marcinkowie.
Suchoń z okolic Marcinkowa.
Suchoń z okolic Marcinkowa.

W Marcinkowie po raz pierwszy pojawia się widok na mój cel, czyli Skowronią Górę (839 m.n.p.m.). Przede mną krótkie podejście na szczyt, ale wpierw muszę przejść przez bardzo błotnisty odcinek szlaku. Szybko pokonuję podejście i po kilku chwilach staję na szczycie Skowroniej Góry (839 m.n.p.m.), tutaj także deszcz przestaje padać. Ten bezleśny wierzchołek stanowi doskonały punkt widokowy na Kotlinę Kłodzką (a właściwie Rów Górnej Nysy) oraz otaczające ją pasma górskie: Góry Sowie, Góry Bardzkie, Góry Złote, Góry Bialskie, Masyw Śnieżnika, Góry Bystrzyckie oraz Góry Stołowe. Zza Gór Bialskich wyłania się Wysoki Jesionik. Masyw Skowroniej Góry zbudowany jest ze skał metamorficznych – łupków łyszczykowych serii strońskiej, należących do metamorfiku Lądka i Śnieżnika.

Właśnie prawie całą powyższą panoramę mogę dziś oglądać. Trochę chmury przeszkadzają, ale na horyzoncie mam Rów Górnej Nysy, pasmo Krowiarek, a także oddalone Góry Bardzkie, Góry Złote, widać też Czernicę (1083 m.n.p.m.) z charakterystyczną wieżą widokową, czyli mam Góry Bialskie. Sam Masyw Śnieżnika i jego najwyższe szczyty są skryte we mgle – szkoda. Postanawiam zrobić sobie tutaj chwilę przerwy na pamiątkowe zdjęcia.

Przez błoto na Skowronią Górę.
Przez błoto na Skowronią Górę.
Skowronia Góra.
Skowronia Góra.
Widok na Rów Górnej Nysy i pasmo Krowiarek.
Widok na Rów Górnej Nysy i pasmo Krowiarek.
Góry Bardzkie.
Góry Bardzkie.
Skowronia Góra zdobyta.
Skowronia Góra zdobyta.
Góry Złote, a z prawej Jawornik Wielki (872 m.n.p.m.).
Góry Złote, a z prawej Jawornik Wielki (872 m.n.p.m.).
Widoczna Borówkowa (900 m.n.p.m.).
Widoczna Borówkowa (900 m.n.p.m.).
Góry Złote.
Góry Złote.
Góry Bialskie i widoczna Czernica (1083 m.n.p.m.)
Góry Bialskie i widoczna Czernica (1083 m.n.p.m.)
Masyw Śnieżnika niestety częściowo we mgle.
Masyw Śnieżnika niestety częściowo we mgle.
Widok w kierunku Gór Bialskich.
Widok w kierunku Gór Bialskich.
Góry Złote.
Góry Złote.
W oddali Góry Bardzkie.
W oddali Góry Bardzkie.

Panorama jest tak niesamowita, że aż nie chce się stąd ruszać. W końcu jednak jestem zmuszony ruszyć w drogę powrotną w stronę kapliczki św. Anny, bowiem na szczycie bardzo mocno przeszkadza wiejący wiatr. Trochę zmarzłem dlatego też po chwili ruszam za znakami żółtego szlaku turystycznego do Marcinkowa i dalej w stronę samochodu. Wracam oczywiście tą samą ścieżką, którą dotarłem na szczyt, a wędrując po pewnym czasie zza mgły zaczyna wyłaniać się Czarna Góra (1205 m.n.p.m.), tak więc co jakiś czas zatrzymuję się aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcia, a tuż przed parkingiem mam przed sobą wierzchołek w pełnej okazałości. W ten sposób kończę pobyt w rejonie Suchonia i Skowroniej Góry.

Jest i Czarna Góra (1205 m.n.p.m.).
Jest i Czarna Góra (1205 m.n.p.m.).

Pasterskie Skały

Trasa:

Idzików – Pasterskie Skały – Idzików

Długość – ok. 400 m.

Punkty GOT – 1 pkt

Mapa:

Relacja:

Docieram na parking w odpowiednim czasie można powiedzieć, bowiem gdy tylko wsiadam do samochodu nade mną przechodzi potężna ulewa. Tak więc cieszę się, że udało mi się zdążyć przed deszczem. Chwilę odpoczywam w samochodzie popijając gorącą herbatę i zajadając bułki, nim ruszę dalej. Wszystko to z nadzieją, że deszcz przestanie padać. W końcu przestaje padać, a ja ruszam w dalszą drogę. Teraz moim celem jest leżąca u podnóża Suchonia wieś Idzików i znajdujące się tam słynne Pasterskie Skały. Szybko zjeżdżam i po kilku minutach jestem już we wspomnianej wsi.  W pewnym momencie skręcam w prawo i po prawie 700 metrach jazdy docieram do miejsca gdzie stoi kilka samochodów. Tutaj właśnie można zostawić dogodnie samochód aby ruszyć na Pasterskie Skały.

Do wspomnianych skał nie prowadzi znakowany szlak turystyczny, a przed nami wyłania się krótkie, ale strome podejście, gdzie w oddali widzę pierwszą z licznych formacji skalnych. Samochody, które tutaj stoją okazuje się, że należą w głównej mierze do wspinaczy, którzy akurat kończą swój pobyt tutaj, a ja spokojnie wędruję przed siebie podziwiając przy tym wspaniałe panoramy widokowe na Masyw Śnieżnika i oczywiście Krowiarki.

Podejście na Pasterskie Skały.
Podejście na Pasterskie Skały.
Z lewej Suchoń (964 m.n.p.m.), w tle Czarna Góra (1205 m.n.p.m.), a z prawej Przednia (914 m.n.p.m.).
Z lewej Suchoń (964 m.n.p.m.), w tle Czarna Góra (1205 m.n.p.m.), a z prawej Przednia (914 m.n.p.m.).
Z prawej widoczna charakterystyczna Igliczna (845 m.n.p.m.).
Z prawej widoczna charakterystyczna Igliczna (845 m.n.p.m.).

Kilka minut po godzinie 13:00 melduję się przy pierwszej formacji skalnej, która jak się okazuje nazywa się Dyskobol. Tutaj robię sobie pierwsze pamiątkowe zdjęcia. Warto wspomnieć, że same Pasterskie Skały to grupa skalna położona w środkowo-wschodniej części Wysoczyzny Idzikowa, na niewysokim grzbiecie o kulminacji 591 m n.p.m. Grupę tworzy ciąg siedmiu skał o dość charakterystycznej formie, wyrastających pionowo na długości ok. 200 metrów z dość wąskiego grzbietu Wysoczyzny Idzikowa, które pod wieloma względami są wielką osobliwością stanowiąc perełkę Ziemi kłodzkiej. Cztery skały są większe, jedna średnia, pozostałe dwie to duże głazy.

Skały zbudowane są z górnokredowych piaskowców i gruboziarnistych zlepieńców głównie kwarcowych z otoczakami skał metamorficznych i kredowych margli. Warstwy skał zapadają pionowo stanowiąc fragment fleksury w miejscu dyslokacji, która powstała w wyniku alpejskich ruchów górotwórczych, wynoszących Masyw Śnieżnika. Sztywne skały metamorficzne głównie zalegające głębiej gnejsy, pękły w wyniku czego powstał uskok wyraźnie widoczny w rzeźbie terenu. Nazwa skał związana jest z legendą o pasterzach, którzy wzgardzili chlebem, za co zamienieni zostali w skały. Pasterskie Skały są jedyną w tym rejonie grupą ostańców przetrwałych z pionowego fragmentu fleksury. Skały objęte są ochroną jako pomnik przyrody.

Ruszam na krótki spacer, przechodzę obok skał o nazwach oszczepnik, piłkarz czy pies przy których oczywiście robię sobie pamiątkowe zdjęcia. Niestety mój pobyt na Pasterskich Skałach przerywa wzmagający się wiatr i nadciągające chmury deszczowe. Dlatego też szybkim krokiem ruszam w drogę powrotną.

Skała Dyskobol.
Skała Dyskobol.
Pasterskie Skały.
Pasterskie Skały.

Gdy docieram do skały o nazwie Dyskobol zaczyna mocno padać. Robimy ostatnie zdjęcia i powoli schodzę w stronę samochodu. Tym razem muszę schodzić powoli bowiem zejście jest strome, a przez deszcz stało się bardzo śliskie.

Nad Masywem Śnieżnika deszcz.
Nad Masywem Śnieżnika deszcz.

Mój pobyt na Pasterskich Skałach trwał kilkanaście minut – chyba łącznie z 10 minut spędziłem wędrując między skałami. Szkoda, że tak krótko, ale cóż zrobić – deszcz przymusił mnie trochę do szybszego powrotu. Po dotarciu do samochodu wsiadam do środka i ruszam w drogę powrotną do Nysy, ale żeby przedłużyć mój pobyt na Ziemi Kłodzkiej decyduję się przejechać przez Nowy Waliszów, gdzie robię sobie krótki postój.

Jest to wieś położona w gminie Bystrzyca Kłodzka. Pierwsza wzmianka o Nowym Waliszowie pochodzi z roku 1336, wieś należała wtedy do dóbr Pannwitzów. W dokumencie z roku 1384 odnotowano istnienie we wsi kościoła. W tym czasie część wsi była dziedzicznym wolnym sołectwem. W latach 1618-1620 w miejscowości doszło do rozruchów, kiedy wojska cesarskie siłą usunęły protestanckiego pastora. Mieszkańcy sprowadzili go z powrotem i potrzebna była ponowna interwencja.

Z ciekawych obiektów jakie się tutaj znajdują warto wspomnieć o renesansowym dworze wybudowanym w drugiej połowie XVI wieku. Jest to dwukondygnacyjny budynek nakryty dachem naczółkowym, który został całkowicie przebudowany na barokowy. Druga przebudowa miała miejsce na początku XIX w. Dwór wraz z dwoma pawilonami parkowymi i parkiem tworzy zespół dworski.

Tuż obok dworu znajduje się Kościół filialny pw. św. Mikołaja, należący do parafii pw. św. Wawrzyńca w Starym Waliszowie. Został wzniesiony w początkach XVI wieku, na miejscu poprzedniej XIV-wiecznej świątyni.

Dwór w Nowym Waliszowie.
Dwór w Nowym Waliszowie.
Nowy Waliszów.
Nowy Waliszów.
Kościół w Nowym Waliszowie.
Kościół w Nowym Waliszowie.

Chwilę później jadę dalej, tuż za miejscowością droga prowadzi mocno w górę, a z lewej strony wyłania się piękna panorama widokowa na Góry Bystrzyckie. Deszcz przestał już padać chwilkę wcześniej, tak więc decyduję się na kolejną przerwę na pamiątkowe zdjęcia. Pięknie widoczny jest m.in. masyw Jagodnej (977 m.n.p.m.) z widoczną nową charakterystyczną wieżą widokową.

Widoczne Góry Bystrzyckie - w środku Jagodna (977 m.n.p.m.).
Widoczne Góry Bystrzyckie – w środku Jagodna (977 m.n.p.m.).
Jagodna (977 m.n.p.m.).
Jagodna (977 m.n.p.m.).

Po przerwie wsiadam do samochodu i jadę dalej, aż docieram do kamieniołomu Romanowo. Jest to zakład wydobywczy, eksploatujący marmur i dolomit metodą odkrywkową ze złoża soczewkowego. Romanowskie złoże dolomitowe nie zawiera domieszek metali ciężkich, jest najczystsze i największe w Polsce. Zasoby złoża Ołdrzychowice-Romanowo wynoszą 33,5 mln ton.

Wydobywany dolomit ma zastosowanie w przemyśle chemicznym, w metalurgii jako topnik, w budownictwie, używany jest również do wyrobu materiałów ognioodpornych. Z najlepszych partii złoża Kamieniołomu Romanowo uzyskuje się surowiec do produkcji dolomitu spożywczego i farmaceutycznego. Z dolomitu o najwyższych parametrach jakościowych produkowane są na Górnym Śląsku tabletki i rozprowadzane jako lek oraz produkowany jest mineralny uzdatniacz wody i ścieków hydrocleanit.

Kamieniołom jest największym na ziemi kłodzkiej kamieniołomem marmuru. W 1974 r. podczas robót ziemnych wewnątrz złoża białego marmuru odkryto nieistniejącą obecnie grotę krasową Jaskinię Romanowska Studnia. Tutaj robię kolejną przerwę bowiem z okolic bramy przy kamieniołomie roztacza się kolejna wspaniała panorama widokowa tym razem na Góry Złote. Dostrzec można Jawornik Wielki (872 m.n.p.m.), Borówkową Górę (900 m.n.p.m.) czy też Trojak (766 m.n.p.m.).

Panorama z okolic Romanowa, z lewej widoczne zabudowania kopalni.
Panorama z okolic Romanowa, z lewej widoczne zabudowania kopalni.
Centralnie w oddali widoczny Jawornik Wielki (872 m.n.p.m.).
Centralnie w oddali widoczny Jawornik Wielki (872 m.n.p.m.).
Z lewej w oddali widoczna Borówkowa (900 m.n.p.m.).
Z lewej w oddali widoczna Borówkowa (900 m.n.p.m.).
Masyw Trojaka (765 m.n.p.m.)
Masyw Trojaka (765 m.n.p.m.)

Kolejna panorama za mną i czas ruszać dalej. Po chwili dojeżdżam do Trzebieszowic i docieram do Lądka-Zdrój, a dalej słynną droga numer 390 ruszamy w kierunku Nysy. Jedną przerwę dosłownie na chwilę robię sobie jeszcze przy pomniku Mariana Bublewicza, polskiego kierowcy wyścigowego i rajdowego, który zmarł w szpitalu w Lądku-Zdroju, na skutek ran odniesionych w wypadku podczas Zimowego Rajdu Dolnośląskiego, 2 km od startu 5. odcinka specjalnego Orłowiec – Złoty Stok, 20 lutego 1993.

Pamięci Mariana Bublewicza.
Pamięci Mariana Bublewicza.

W ten sposób kończę moją dzisiejszą wycieczkę w Pasmo Krowiarek. Udało mi się przejść bardzo ciekawą trasę mimo trochę niesprzyjających warunków pogodowych. Suchoń zdobyty, a tym samym zakończyłem zbieranie odznaki Korona Ziemi Kłodzkiej – bowiem Suchoń był tym szczytem, którego mi brakowało do zdobycia odznaki. Teraz czas wysłać książeczkę do weryfikacji. Pozytywnie zaskoczyła mnie Skowronia Góra z genialną panoramą, podobno cały żółty szlak taki jest – więc kiedyś trzeba będzie go przejść. Pasterskie Skały były również ciekawe, a do tego na koniec kilka ciekawostek z panoramkami – to była udana wycieczka.

O Adrian Kołodziej 229 artykułów
Cześć. Nazywam się Adrian i jestem Przewodnikiem Górskim Sudeckim. Od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie), a swoją przygodę z górami rozpocząłem w 2007 roku w Tatrach. Od tamtej pory turystyka to część mojego życia. Swoją pasję postanowiłem rozwijać poprzez utworzenie w 2013 roku bloga Świat Gór, gdzie dziś prezentuję moją turystyczną działalność.

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.