Wenecja i Padwa

Wenecja i Padwa to dwie ostatnie miejscowości, które odwiedziłem podczas mojej majowej pielgrzymki do Włoch. Więcej w relacji.

Nie wiadomo, kiedy, ale czas mojej pielgrzymki dobiegł końca. Jak to mówią: wszystko co dobre, szybko się kończy. Dopiero co przyjechałem na półwysep apeniński, a już czas wracać. Szkoda, ale pozostał naszej grupie jeszcze jeden dzień zwiedzania. Pobudka jeszcze przed wschodem, szybkie śniadanie oraz pakowanie do autokaru i mamy jeszcze chwilę, aby podejść na plażę i zobaczyć wschód słońca. W taki sposób żegnamy się z miejscowością Gatteo a Mare i ruszamy w drogę.

Wschód słońca
Wschód słońca

Ruszamy realizować ostatni program naszej wycieczki, a na dziś w planie mamy wpierw wizytę w Padwie, a na koniec cały dzień w Wenecji. Wszystko byłoby super, gdyby nie to, że jadąc nagle bardzo mocno rozpadał się deszcz – może to jakiś sygnał. W autobusie rozgorzała dyskusja, czy aby nie skrócić programu tak aby nie wykręcać pauzy w Wenecji, dzięki czemu wcześniej byśmy wrócili do Polski. Zastanawiamy się co robić w taką pogodę w Wenecji przez prawie dziewięć godzin.

W końcu jednak staje na tym, że ruszamy do Padwy na zwiedzanie Bazyliki św. Antoniego oraz mszę świętą, a później się zobaczy. Deszcz niestety im bliżej miejscowości, nie ustępował – cóż taki będzie dziś urok zwiedzania.

Kilka minut po godzinie 9:00 docieramy do Padwy, autokar zostawia nas kilkaset metrów od świątyni. Wychodzimy, przywdziewamy peleryny przeciwdeszczowe, otwieramy parasole i ruszamy z naszą pilotką na spacer, aby poznać historię jednego z najbardziej popularnych świętych.

Padwa to miejsce kojarzone w szerszej świadomości z postacią św. Antoniego. Urodził się w Lizbonie w 1195 r. jako Ferdynard Bulonne w zamożnej mieszczańskiej rodzinie. Prawdopodobnie w piętnastym roku życia wstąpił do Kanoników Regularnych św. Augustyna. Spędził tam dwa lata, aby następnie przenieść się do klasztoru w pobliskiej Coimbrze, gdzie pobierał nauki z zakresu teologii. W 1219 r. otrzymał święcenia kapłańskie.

W 1220 r. Ferdynand był świadkiem sprowadzenia do Coimbry ciał pięciu misjonarzy, męczenników franciszkańskich z Maroka, którzy zginęli z rąk Arabów. Będąc pod wrażeniem ich oddania Chrystusowi, sam postanowił zostać misjonarzem-męczennikiem i podjął decyzję wstąpienia do braci mniejszych w klasztorze-pustelni w Olivanez, gdzie przyjął imię zakonne Antoni. Wkrótce udał się do Maroka, ale nie zniósłszy klimatu zachorował i musiał wracać do ojczyzny. W drodze powrotnej do Portugalii burza zapędziła jego statek na Sycylię. Stamtąd pojechał na kapitułę generalną do Asyżu (1221 r.), gdzie osobiście poznał św. Franciszka.

Przez jakiś czas św. Antoni przebywał w eremie w Montepaolo w pobliżu Forli, gdzie pogłębiał swoje życie wewnętrzne i z zamiłowaniem rozczytywał się w Piśmie Świętym. Okazał się utalentowanym kaznodzieją, co spowodowało, że porzucił życie pustelnika, aby głosić słowo Boże i prowadzić działalność duszpasterską. Nie osiadał w jednym miejscu, tylko przemierzał miasta i wioski, nawołując mieszkańców do poprawy postępowania i pokuty. Wszędzie spotykał się z miłym przyjęciem i zainteresowaniem, a jego kazania gromadziły tak wielkie tłumy, że był zmuszony wygłaszać je na placach, gdyż kościoły nie mieściły słuchaczy. Pracował przez dwa lata w północnych Włoszech, a następnie udał się do Francji, gdzie zwalczał herezję katarów i wykładał na uniwersytetach.

W 1227 r. wrócił do Włoch i został wybrany prowincjałem Emilii i Mediolanu. Urząd sprawował przez trzy lata. W 1230 r. przybył do Padwy. Wówczas rozpoczął najbardziej intensywny okres swojej działalności kaznodziejskiej. Zabiegał nie tylko o nawrócenie i poprawę postępowania wiernych, ale także zaangażował się w sprawy społeczne – zwalczał lichwę, więzienie dłużników i wyzysk biednych.

Wyczerpany pracą usunął się do Camposampiero, gdzie zachorował. Zmarł 13 czerwca 1231 r. w klasztorze klarysek z Arcella w wieku 36 lat. Zaledwie rok później, 30 maja 1232 r., w poczet świętych zaliczył go papież Grzegorz IX. O tak rychłej kanonizacji zadecydowały rozliczne cuda i łaski, jakich wierni doznawali na jego grobie. Święty Antonii był obdarzony wieloma charyzmatami – miał dar bilokacji (przebywania w dwóch miejscach jednocześnie), czytania w ludzkich sumieniach, proroctwa. Pozostawił po sobie dorobek pisarski, m.in. Kazania niedzielne oraz Kazania na święta.

Bazylika św. Antoniego w Padwie
Bazylika św. Antoniego w Padwie

Po dotarciu do Bazyliki św. Antoniego i wejściu do środka, okazuje się, że jest zakaz robienia zdjęć, a po świątyni oprowadzać nas będzie jeden z franciszkanów, który co ciekawe bardzo dobrze mówi po polsku, a pochodzi z krajów bałkańskich.

Mimo zakazu po cichu udało nam się zrobić kilka fotek, którymi się podzielę. Nasze zwiedzanie bazyliki rozpoczęliśmy od nawy głównej, gdzie franciszkanin przedstawił nam kilka podstawowych informacji na temat świątyni. Za życia Św. Antoniego w miejscu tym znajdował się kościół Santa Maria Mater Domini, który dzisiaj pełni funkcję kaplicy Madonna Mora we wnętrzu Bazyliki. Po śmierci Antoniego jego ciało zgodnie zostało przeniesione i pochowane w Santa Maria Mater Domini.

Wnętrze bazyliki, z uwagi na liczne rozbudowy, jest stosunkowo zróżnicowane. Stylowo Bazylika podzielona jest na dwie części: nawową i absydową, nie tylko przez obecność licznych fresków w transepcie, ale przede wszystkim z uwagi na odmienność typologiczną gotyku. Część nawowa jest przestronna, otoczona galerią, która okrąża również transept. Trzeba przyznać, że wnętrze robi wrażenie.

Wnętrze Bazyliki
Wnętrze Bazyliki

Następnie kierujemy się do grobowca świętego znajdującego się w kaplicy św. Antoniego urządzonej w lewym ramieniu transeptu. Została ona urządzona w stylu renesansowym prawdopodobnie według projektu Tullio Lombardo. Po środku kaplicy na podwyższeniu wznosi się grobowiec św. Antoniego. Na ścianach zaś przedstawione zostały rzeźbione sceny z życia św. Antoniego, wśród autorów prac są tak wybitni artyści późnego renesansu jak Jacopo Sansovino.

Kaplica św. Antoniego
Kaplica św. Antoniego
Grobowiec św. Antoniego
Grobowiec św. Antoniego

Po wyjściu z kaplicy kierujemy się dalej, a następne miejsce, przy którym się zatrzymujemy to kaplica bł. Łukasza Belludi, ucznia i towarzysza św. Antoniego. Jej ściany zdobią wspaniałe freski wykonane w 4. ćw. XIV w. przez weneckiego malarza Giusto de’Menabuoi. W centralnym punkcie artysta przedstawił tronująca Madonnę w otoczeniu świętych franciszkańskich. W ustawionym po środku kaplicy kamiennym sarkofagu spoczywają szczątki bł. Łukasza.

Kaplica bł. Łukasza Belludi
Kaplica bł. Łukasza Belludi

Następnie kierujemy się w stronę prezbiterium. Nim tam jednak dotrzemy zatrzymujemy się w miejscu, gdzie tak naprawdę wszystko się zaczęło. Dziś to kaplica Madonna Mora, a wcześniej był to kościół Santa Maria Mater Domini, w którym pochowano Antoniego po śmierci. Na jego bazie wybudowano dzisiejszą Bazylikę.

Kaplica Madonna Mora
Kaplica Madonna Mora

Docieramy w pobliże prezbiterium, które otoczone jest przez wieniec gotyckich kaplic, których ściany zostały pokryte malowidłami dopiero na przełomie XIX i XX w. Jedną z nich (czwarta od lewej strony) jest kaplica poświęcona św. Stanisławowi, nazywana kaplicą polską. W 1899 r. ozdobił ją freskami polski artysta Tadeusz Popiel.

Polska kaplica
Polska kaplica
Polska kaplica
Polska kaplica

Ostatnie miejsce, które odwiedzamy to przepiękna barokowa kaplica Relikwii, dobudowana do Bazyliki pod koniec XVII wieku. To właśnie tutaj zgromadzone zostały relikwiarze, wykonane w XIV i XV w. oraz współczesne, w których znajdują się doczesne szczątki św. Antoniego, m.in. zachowany w doskonałym stanie język świętego. Gdy po 30 latach od śmierci Antoniego otwarto jego trumnę, okazało się, że ciało uległo całkowitemu rozkładowi, ale język i struny głosowe ocalały.

Kaplica relikwii
Kaplica relikwii

W ten sposób kończymy zwiedzanie Bazyliki. Jestem szczęśliwy, że udało mi się zrobić chociaż kilka fotek, co nie było łatwe. Teraz kierujemy się na dziedziniec klasztoru i w krużgankach oczekujemy chwilę, aż udostępniona zostanie nam jedna z kaplic, abyśmy mogli udać się na mszę świętą. Mamy w związku z tym chwilę na pamiątkowe zdjęcia, toalety i rzut oka na sklepik, do którego jeszcze się udamy po mszy.

Sam klasztor, który przylega do Bazyliki św. Antoniego, prawdopodobnie powstał z inicjatywy świętego. Został on rozbudowany w znaczący sposób po śmierci Antoniego, przy okazji budowy świątyni. Dzisiejszą formę przybrał w XV w. Krużganki można zwiedzać – znajduje się w nich wiele nagrobnych płyt z czasów świetności klasztoru.

Dziedziniec klasztorny
Dziedziniec klasztorny

Po chwili spędzonej na oczekiwaniu, ruszamy na mszę świętą, po której mamy jeszcze trochę czasu na pamiątki. Oczywiście zaopatruję się w różne dewocjonalia świętego od rzeczy zagubionych. Legenda głosi, że pewien człowiek o głębokiej pobożności do św. Antoniego, pracując na swojej posiadłości udał się do studni, aby umyć spoconą twarz i ręce. Zdjął z palca złoty pierścień i położył go na brzegu studni, jednak przez nieuwagę pierścień wpadł do wody. Mimo wielu wysiłków nie udało mu się go znaleźć. Modlił się do św. Antoniego, aby pomógł mu odzyskać zagubioną rzecz. Po wielu miesiącach, kiedy mężczyzna modlił się w dniu wspomnienia św. Antoniego w kościele, do świątyni wszedł jego pracownik z pierścieniem w dłoni. Odnalazł go, jak wyciągał kijem wiadro wody ze studni.

W ten sposób żegnamy się z Bazyliką św. Antoniego w Padwie i ruszamy w drogę powrotną do autokaru. Deszcz trochę zelżał, ale nadal lekko pada. Cóż decyzja podjęta – ruszamy do Wenecji, a zależy nam teraz, żeby dotrzeć jak najszybciej na parking i zgasić autokar, aby kierowcy jak najszybciej mogli zacząć kręcić pauzę. My natomiast będziemy mieli dziewięć godzin czasu.

Po dotarciu na parking w Wenecji, mamy jeszcze chwilę na spokojne przebranie się (bowiem jest tutaj bardzo zimno – pewnie przez charakterystyczne położenie miasta). Chwilę później ruszamy w stronę niewielkiego portu, gdzie czeka kilkanaście statków w tym i nasz, którym udamy się w stronę ścisłego centrum miejscowości zlokalizowanego wokół placu św. Marka.

Zasiadamy wygodnie na łodzi, a po chwili ruszamy w kilkunastominutowy rejs. Ze względu na pogodę, na morzu pojawiły się większe fale, przez co trochę naszą łodzią buja, ale i tak w trakcie rejsu udaje nam się zrobić kilka pamiątkowych fotek. Płynąc z zaciekawieniem podziwiamy mijane obiekty i zabytki, a także potężne statki wycieczkowe. Niesamowite jest to wszystko.

Wenecja - widok z łodzi
Wenecja – widok z łodzi
Wenecja - widok z łodzi
Wenecja – widok z łodzi

Wenecja to miasto na wodzie i 100 wyspach, które każdego roku rozpala zmysły milionów turystów. Jednak początki tej osady sięgają V wieku, kiedy to dwie największe wyspy, San Marco i Rialto, były schronieniem dla uciekinierów, ratujących się przed barbarzyńcami. Z czasem Lagunę Wenecką zaanektowano na port, zabudowano i skolonizowano.

Wszystko to odbywało się pod zwierzchnictwem Bizancjum, ale bardzo szybko Wenecja uniezależniła się od cesarstwa, a na miejsce dotychczasowego namiestnika bizantyjskiego arystokracja powołała spośród siebie dożę, który reprezentował separatystyczne dążenia miasta rosnącego w siłę dzięki swojemu położeniu.

Miasto kojarzy się z romantyzmem i karnawałową zabawą, a jej symbolem są sunące kanałami gondole, mosty, Plac św. Marka z Bazyliką i Pałacem Dożów. Dzisiaj także Wenecja ciągle cieszy się sławą, choć zawdzięcza ją głównie swojej urodzie i famie, że jej dni są policzone. Chodzą bowiem słuchy, że Wenecja tonie i tylko kwestią czasu jest, by podzieliła los legendarnej Atlantydy.

Docieramy w pobliże placu św. Marka, nasza łódź cumuje, a my wychodzimy na zewnątrz i ruszamy na spacer w stronę placu, gdzie za kilka chwil mamy się spotkać z naszą przewodniczką. Niestety cały czas lekko pada deszcz, co trochę utrudni nam zwiedzanie ale na pewno nie uniemożliwi.

Idąc po drodze mijamy pierwszą atrakcję Wenecji, a mianowicie słynny Most Westchnień. Jest to to najsłynniejszy most w całej Wenecji, znany nie tylko we Włoszech, ale również na całym świecie. Został on zaprojektowany przez Antonia Contina i wybudowany w 1614 roku z białego kamienia z Istrii, w stylu barokowym.

Most Westchnień łączy ścianę wschodnią Pałacu Dożów z budynkiem dawnego więzienia. Jest zamknięty i zadaszony. Wspiera się na arkadowym łuku, zawieszonym nad Rio del Palazzo. Na zewnątrz zdobi go płaskorzeźba z postacią Sprawiedliwości i herb doży Marina Grimaniego, a w części dolnej – dekoracja z masek.

Nazwa mostu pochodzi od smutnych westchnień więźniów spoglądających po raz ostatni na Wenecję w drodze do sali sądowej. Swoją popularność zawdzięcza przypuszczalnie brytyjskiemu libertynowi Lordowi Byronowi, który wspomniał o nim w jednym ze swoich poematów.

Wenecja - Most Westchnień
Wenecja – Most Westchnień

Docieramy w pobliże placu św. Marka i zatrzymujemy się przy Pałacu Dożów, gdzie chowamy się pod jego arkadami przed deszczem w oczekiwaniu na przewodniczkę, która pojawia się po paru minutach. Rozpoczynamy nasze zwiedzanie miasta, a że pogoda nie sprzyja to o pierwszych obiektach, przy których się znajdujemy nasza przewodniczka opowiada nam od razu, wykorzystując zadaszenie nad naszymi głowami, aby deszcz na nas nie padał.

Na początek nasza przewodniczka opowiada nam o słynnym Pałacu Dożów. Jest to gotycka siedziba władców i rządu Wenecji, czyli dożów, którzy przez ponad 1000 lat rządzili tutaj. Pałac to trzypiętrowy budynek, z renesansowym dziedzińcem. Jego budowa rozpoczęła się prawdopodobnie w IX wieku. Bardzo ciekawa jest jego elewacja, która od zewnętrznej strony ozdobiona jest płytami dwukolorowego kamienia. Całość wieńczy ażurowa attyka. Po utracie niepodległości pałac Dożów stał się siedzibą władz francuskich, później austriackich. Obecnie w gmachu znajdują się muzeum Museo dell’Opera z ekspozycją 42 oryginalnych kapiteli z arkad na elewacjach zewnętrznych. Uwagę turystów przyciągają też freski autorstwa Paolo Veronese i Jacopo Tintoretto.

Kolejny ważny obiekt to znajdująca się naprzeciwko pałacu Biblioteca Nazionale Marciana, czyli edna z największych bibliotek we Włoszech i jednocześnie najważniejsza biblioteka Wenecji. Posiada w swoich zbiorach jeden z najważniejszych w świecie zbiorów rękopisów greckich, łacińskich i orientalnych.

Ostatni obiekt, który wyróżnia się w krajobrazie (patrząc od miejsca w którym stoimy) to Dzwonnica św. Marka, czyli najwyższa budowla Wenecji. Wolno stojąca kampanila jest symbolem miasta, a zbudowana została między IX a XII wiekiem.

Wieża zbudowana z cegły, w stylu romańskim, na planie kwadratu o boku 12 metrów, jest wysoka na 49,5 metra i ozdobiona lizenami. Nad nią wznosi się górna loggia, zbudowana w stylu renesansowym z białego kamienia istriańskiego, mieszcząca dzwony. Nad nią znajduje się ceglana baza hełmu, udekorowana lwami św. Marka i symbolem sprawiedliwości. Hełm w kształcie piramidy zwieńczony został pozłacanym posągiem archanioła Gabriela.

Sama wieża wielokrotnie przebudowywana, między innymi na skutek pożarów, wywołanych przez uderzenia piorunów. Katastrofalne i brzemienne w skutki okazało się zwłaszcza uderzenie pioruna w 1745 roku. Podjęte wówczas działania okazały się niewystarczające, a budowla popadała stopniowo w ruinę. 14 lipca 1902 roku zawaliła się. Została wiernie zrekonstruowana w latach 1903–1912.

Wenecja - Biblioteca Nazionale Marciana i Dzwonnica św. Marka
Wenecja – Biblioteca Nazionale Marciana i Dzwonnica św. Marka
Wenecja - Pałac Dożów
Wenecja – Pałac Dożów

W końcu ruszamy się z miejsca i kierujemy się bezpośrednio na plac św. Marka, który znajduje się w najstarszej części Wenecji i jest najbardziej znanym placem tego miasta. Jego historia zaczyna się w IX wieku i wiąże się z budową pierwszej bazyliki św. Marka. W tym czasie plac ograniczał się do niewielkiego obszaru znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie bazyliki. Pod koniec XII wieku plac został powiększony do obecnych rozmiarów. Plac od samego początku był miejscem wielu ważnych wydarzeń i uroczystości.

Głównym symbolem placu jest oczywiście Bazylika św. Marka, czyli jeden z najsłynniejszych kościołów chrześcijańskiego świata. Legenda mówi, że świętemu Markowi, który zgubił drogę i zabłądził podczas podróży przez wenecką lagunę objawił się anioł i wskazał odpowiedni kierunek. Skrzydlaty posłaniec dorzucił jeszcze proroctwo – ciało ewangelisty miało znaleźć wieczny spoczynek właśnie na tych niewielkich wysepkach.

Tymczasem święty Marek zginął podczas głoszenia Ewangelii w Egipcie. Został pochowany w Aleksandrii i nic nie wskazywało na to, żeby jego doczesne szczątki miały trafić do Wenecji. Przepowiedni pomogli dożowie, którzy szukali sposobności do wyrwania się spod opiekuńczych skrzydeł Bizancjum.

Z racji tego, że patronem Wenecji był święty Teodor, którego szczątki przechowywane były w Konstantynopolu, dożowie doszli do wniosku, że muszą mieć własnego świętego. Na początku IX wieku dwóch tutejszych kupców popłynęło do Aleksandrii i wykradło ciało ewangelisty. Celników zmylono prostym fortelem – relikwie obłożono wieprzowym mięsem, którego muzułmanie nie chcieli dotykać. W ten oto sposób anielskie proroctwo wypełniło się po prawie ośmiu wiekach od śmierci świętego Marka. Od tego czasu symbolem miasta stał się atrybut ewangelisty – uskrzydlony lew z księgą.

Sukces sprawił, że rozpoczęto wznoszenie kościoła, w którym miały zostać złożone szczątki świętego. Jednak w X wieku podczas powstania świątynia spłonęła. Co gorsza w zgliszczach nie udało się odnaleźć relikwii. Nie pomogła odbudowa. Dopiero podczas wznoszenia trzeciej świątyni ciało cudownie się odnalazło. Okazało się, że przez cały czas było zamurowane w jednym z filarów.

Dzisiejszy wygląd zewnętrzny Bazyliki to efekt pracy wielu pokoleń. Fasada była wielokrotnie rozbudowywana i przebudowywana. Fasada zdobiona jest pięcioma portalami zwieńczonymi półkolistymi tympanonami ozdobionymi barwnymi mozaikami. Nad skrajnymi drzwiami po lewej stronie znajduje się mozaika z ok. 1260 roku przedstawiająca fasadę bazyliki. Mozaika nad drzwiami z lewej strony obok wejścia środkowego przedstawia sprowadzenie ciała św. Marka.

Środkowy portal ozdobiony jest romańskim obramowaniem. Na środkowym łuku umieszczono alegorie pór roku i 12 miesięcy, łuk zewnętrzny zdobią postacie rzemieślników weneckich. Mozaika przedstawia zmartwychwstałego Chrystusa.

Nad portalami znajduje się pozioma galeria, której środkową jej część zdobią cztery konie z kwadrygi. Są to kopie (oryginały znajdują się w Museo Marciano) rzeźby przywiezionej w 1204 roku z konstantynopolitańskiego hipodromu na polecenie doży Enrico Dandolo. Jest to jedyna tego typu rzeźbą zachowana do naszych czasów i stała się symbolem potęgi miasta.

Powyżej galerii, w osiach drzwi, cztery półkoliste pola obramowane ostrymi łukami w stylu późnego gotyku lombardzkiego z elementami wczesnego renesansu florenckiego. Cztery z nich zdobią XVII-wieczne barokowe mozaiki z scenami z życia Chrystusa. Na szczycie środkowego łuku umieszczona jest statua św. Marka, poniżej złoty lew św. Marka.

Wenecja - Plac św. Marka
Wenecja – Plac św. Marka

Na chwilę żegnamy się z Bazyliką św. Marka i ruszamy na spacer wąskimi i krętymi uliczkami Wenecji. Przechodzimy obok licznych sklepów z różnościami, od pamiątek po bogatą i markową odzież. Jest tu wszystko, a ceny – lepiej nie wspominać.

Nasza przewodniczka prowadzi nas po miejscach pokazujących uroki miasta. Między domami, gdzieniegdzie zobaczyć możemy kanały, którymi poruszają się mieszkańcy. Tutaj nie ma samochodów, a porusza się albo pieszo, albo za pomocą łodzi.

Uroki Wenecji
Uroki Wenecji

Kluczymy wąskimi uliczkami, aż w końcu docieramy do kolejnego symbolu miasta, a mianowicie do Mostu Rialto. Jest to najstarszy i jedyny do czasu wybudowania Ponte dell’Accademia w 1854 roku most wenecki nad Canal Grande we Włoszech.

Most Rialto pochodzi z XII wieku, a pierwotny obiekt miał charakter mostu pontonowego i nosił nazwę Mostu Monety. W połowie XIII wieku wzniesiono zwodzoną drewnianą konstrukcję. Wytrzymała ona do rebelii w 1310. Ponownie odbudowano drewniany most z kupieckimi kramami, za które pobierano czynsz – szedł on na utrzymanie obiektu.

Most Rialto zawalił się następnie dwukrotnie: w 1444 i 1524 roku w trakcie obserwowanych z jego obszaru parad łodzi. Z końcem XVI wieku Antonio da Ponte wzniósł pierwszą kamienną konstrukcję Ponte di Rialto z jednym przęsłem i arkadami. Malownicze łuki rozdzielały poszczególne kramy włoskich kupców na moście. Sam środek obiektu zdobiło natomiast podwyższenie, także w postaci łuku. Znalazło się tam nawet trochę miejsca na wąską uliczkę dla przechodniów.

Wenecja - Most Rialto
Wenecja – Most Rialto

Program zwiedzania Wenecji prawie zrealizowany, a pozostało nam jeszcze wejście do Bazyliki św. Marka. Tak więc z Mostu Rialto ponownie kierujemy się na plac św. Marka. Wpierw udajemy się do schronu gdzie pozostawiamy nasze plecaki (bowiem do Bazyliki nie można wejść z plecakami) i udajemy się do kolejki przed świątynią.

W trakcie czekania spostrzegłem jednak, że czegoś mi brakuje. Gdy próbowałem wytężyć wzrok okazało się, że nie mam okularów, a miałem je założone. Szybko więc postanowiłem udać się do schronu, tam okazało się, że pracuje Polak. Nie mógł on mnie jednak wpuścić do środka bowiem wejść można tylko za okazaniem kwitu, który miała nasza pilotka. Sprawdził on jednak okolice naszego bagażu i nie znalazł okularów.

Mocno zestresowany ruszyłem na poszukiwania okularów, przeszedłem się kawałek drogą, którą szliśmy do placu, sprawdziłem także okolice schronu i kolejki. Na nic to się jednak stało, okularów nie ma. Wróciłem więc do kolejki i zmarnowany razem z grupą udałem się na zwiedzanie Bazyliki. Wewnątrz panuje absolutny zakaz robienia zdjęć, a porusza się wyznaczoną ścieżką przechodząc z punktu A do punktu B.

Będę musiał kiedyś powtórzyć wizytę w Bazylice, bowiem zamiast skupić się na zwiedzaniu – myślałem, gdzie są okulary. Po wyjściu z Bazyliki, powiadomiłem pilotkę o sytuacji i ruszyliśmy wszyscy do schronu z nadzieją, że okulary się tam znajdą.

Po zabraniu wszystkich plecaków i sprawdzeniu worka (w którym były schowane), okazało się, że okularów nie ma. Totalna załamka, na koniec wakacji zgubione okulary. Co za pech! Część grupy jednak mówiła, że trzeba pomodlić się do świętego Antoniego, a ten na pewno pomoże.

Cóż wpierw ruszam na poszukiwania restauracji, w której mógłbym się schować na dłużej i zjeść dobrą ostatnią pizzę. Ruszam razem z pilotką, która pokazała fajny obiekt. Tam siadamy większą grupą, składamy zamówienie, a ja udałem się na poszukiwania okularów.

Ponownie sprawdziłem wszystkie ścieżki i ponownie, nic nie udało się znaleźć. Wróciłem więc do restauracji, zjedliśmy dobrą pizzę, trochę posiedzieliśmy i stwierdziliśmy, że ruszymy na jakieś ostatnie zakupy, korzystając jeszcze z czasu wolnego.

Jednak postanowiłam raz jeszcze udać się do schronu z ostatnią nadzieją. I tutaj cud! Święty Antoni podziałał, a okulary odnalazły się. Polak, który tam pracował już z daleka mnie dostrzegł i zawołał, oznajmiając, że okulary znalazły się pod innym workiem. Całe szczęście nie były zniszczone ani zarysowane. Coś musi być w działalności Antoniego.

Rozradowany ruszam na zakupy, a po drodze mijani uczestnicy naszej pielgrzymki, oznajmiali, że święty Antoni pomógł – okulary są. Po zakupach wracam jeszcze na Plac św. Marka, aby zrobić ostatnie zdjęcia i udaję się do wyznaczonego punktu zbiórki.

Wenecja - Bazylika św. Marka
Wenecja – Bazylika św. Marka

W ten sposób żegnam się z Wenecją. Wracamy na łódź, którą przypłynęliśmy i ruszamy w rejs powrotny w stronę parkingu, gdzie czeka na nasz autokar. Po dotarciu na miejsce mamy jeszcze jakieś 2 godziny przerwy na odpoczynek i toaletę przed drogą powrotną.

Około 22:00 nasz autokar odpala, a my ruszamy w stronę Polski. Moja tygodniowa pielgrzymka po Włoszech dobiega końca. Był to wspaniały czas! Udało się odwiedzić wiele niesamowitych miejsc, tych znanych jak i może mniej znanych. Wspaniała atmosfera i niesamowici ludzie, którym dziękuję za wspólną podróż.

Noc mija na śnie, a rano, gdy się budzę około godziny 7:00 okazuje się, że jesteśmy już na „swoich” ziemiach, bowiem mijamy właśnie Ołomuniec. W Krapkowicach skąd tydzień temu ruszaliśmy do Włoch meldujemy się ok. 11:00 i w ten sposób kończę moją niesamowitą podróż życia. Oby więcej takich wyjazdów.

O Adrian Kołodziej 228 artykułów
Cześć. Nazywam się Adrian i jestem Przewodnikiem Górskim Sudeckim. Od urodzenia związany jestem z Nysą (woj. Opolskie), a swoją przygodę z górami rozpocząłem w 2007 roku w Tatrach. Od tamtej pory turystyka to część mojego życia. Swoją pasję postanowiłem rozwijać poprzez utworzenie w 2013 roku bloga Świat Gór, gdzie dziś prezentuję moją turystyczną działalność.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.